Dodaj do ulubionych

Mówcie do mnie Nauczycielka

07.10.04, 15:15
ogłaszam wszem i wobec,że mój zawód to nie ''przedszkolanka''tylko
nauczycielka!mam skończone studia podyplomowe i jestem mianowanym
nauczycielem,więc proszę nie mówić do mnie ''przedszkolanka''albo...o
zgrozo...''opiekunka''.ludzie myślą,że ja jestem od niańczenia dzieci i
patrzenia ,jak się bawią i od popijania kawy.proszę zmienić myślenie o
nauczycielkach przedszkola.na razie tyle mam do powiedzenia.
Obserwuj wątek
    • daniasyn Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 07.10.04, 22:24
      No właśnie !!!!!!!!!ja też jestem nauczycielką i pracuję w przedszkolu.Jestem
      wyedukowana lepiej niż nie jeden nauczyciel szkolny.Mogeę zostać już tylko
      honorowym profesorem oświaty.
      • Gość: ciekawa Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.chello.pl 08.10.04, 11:08
        A skąd u Was ten kompleks? Czy "przedszkolanka" brzmi źle? Czy ma to wydźwięk
        pejoratywny? Jest to zawód- wazny, odpowiedzialny. "Przedszkolanka" to osoba
        zajmująca się dziećmi w wieku PRZEDszkolnym. Ich edukacją i opieką.
        Uczysz stu różnych rzeczy( których często nie nauczą rodzice- bo nie mają o
        nich zielonego pojęcia), ale także wytrzesz noc i pomożesz zjeść podwieczorek.
        Nie obrażaj się o" przedszkolankę"!
      • Gość: pani z przedszkola Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 20:38
        A niech mówią PRZEDSZKOLANKA -mam t gdzieś,wiem kim jestem, znam swoją wartość.
        Niech żyją
        przedszkolanki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: profesor Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.tvgawex.pl 12.10.04, 10:31
        Przedszkolanka zostanie przedszkolanką i po co te dyskusje!!!Uczysz w
        przedszkolu - to jesteś ...patrz wyżej!
    • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 08.10.04, 15:40
      była tu mowa o autorytecie nauczyciela.niestety wśród rodziców i nierodziców
      nauczyciel przedszkola nie ma takiego autorytetu,jak nauczyciel szkolny,bo
      nauczyciel przedszkola nie stawia ocen.wśród ludzi panuje
      przekonanie,że 'przedszkolanki'patrzą tylko,jak dzieci się bawią i popijają
      kawusię,nie jesteśmy wg ludzi nauczycielami ale 'przedszkolankami'opiekujacymi
      się dziećmi,wycierającymi nosy.a my potrafimy nauczyć dzieci więcej niz
      niejeden nauczyciel szkolny za pomocą aktywnych metof.nauczyciele szkolni w
      większości podają suchą wiedzę,a my musimy przekazać dzieciom wiedzę za pomocą
      rysunku,tańca,dramy,pantomimy,teatrzyków,filmów i innych wymyślnych metod.nasza
      praca jest o wiele trudniejsza niż nauczyciela szkolnego i do tego
      niewdzięczna.nikt nie wie,że dzieci w przedszkolu się po prostu uczy.do szkół
      dopiero od niedawna weszły bloki integracyjne,a w przedszkolach obowiązują one
      już od bardzo dawna.musimy przygotowywac dzieci do różnych imprez,które sa na
      wyższym poziomie niż w szkole,wiem to z relacji rodziców,musimy robić mnóstwo
      dekoracji na każdą porę roku,jździć na wycieczki,zapraszać ciekawe osoby na
      zajęcia,a w szkole co...?
      • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 08.10.04, 15:45
        odwiedzają mnie dzieci,które w czerwcu skończyły u nas zerówkę,mówią one,że w
        pierwszej klasie się po prostu nudzą,bo są tam łatwiejsze ćwiczenia niż w
        zerówce.z zerówki wyszły z umiejętnością czytania.od początku września nie
        nauczyły się w 1 klasie ani jednego wiersza i tylko jedną piosenkę a moi
        zerówkowicze 2 wiersze i cztery piosenki.wszystko byłoby w porządku,gdyby
        poziom nauczania był w 1 klasie wyższy ,a nauczycielki klas początkowych tylko
        spijają po nas śmietankę,taka prawda:-(
      • abrakadabra10 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 08.10.04, 19:11
        coś mi tu pachnie dyskusją na temat wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami
        Bożego Narodzenia.Prawda jest taka,że stan nauczycielski z jego statusem
        materialnym i kiepskim,ogólnie niestety, morale, rodzice mają za nic, czy to
        przedszkole,podstawówka,gimnazjum czy liceum.(Dalej rodzice na wywiadówki nie
        chodzą, a i wyżej by się co nieco znalazło)
        "do szkół dopiero od niedawna weszły bloki integracyjne,a w przedszkolach
        obowiązują one
        > już od bardzo dawna."
        hi hi, a mnie się zdaje,że cała nasza reforma to tylko kwestia zmiany
        nazewnictwa- a my to robiliśmy co innego?
        A tak w ogóle to i tak zależy od człowieka,czyli nauczyciela - jak wykonuje
        swoją pracę.Z mojego okna widać podwórko przedszkolne i niestety jest coś na
        rzeczy z tym piciem kawusi.
        Zresztą nie o to chodzi, bo nie po to tu piszę, żeby pogłębiaćjakieś animozje.
        Wiadomo, że jedziemy na tym samym wózku.
        Ładują nas równo ze wszystkich stron - choćby propozycja - i to całkiem już
        realna- 40 godzinnego tygodnia pracy. Ciekawam kto to wytrzyma? Wiadomo że
        włożą nam wszystkie zajęcia dodatkowe, zastępstwa i nadgodziny w etat, za te
        same pieniądze i rozwiążą w ten cudowny sposób problem niedofinansowania
        oświaty.A nas nabawią dzieciowstrętu!
        Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów w nauczaniu, bo mam w tym swój interes-
        te wspaniałe przedszkolaki trafią przecież do szkoły, do mnie!
    • yoosh Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 08.10.04, 17:22
      Czytałam o "twoim" przedszkolu w gazecie N.Gratulacje! To fajny pomysł.
      • Gość: baba Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.acn.waw.pl 08.10.04, 18:11

        Zgadzam sie.
        w przedszkolu mojego dziecka panie nauczycielki byly super na poziomie i nie
        wiem, czy mialy czas usiasc, o wypiciu czegokolwiek nawet nie wspomne.
        To ciezka praca.
        • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 08.10.04, 18:54
          dla zainteresowanych podaję link do artykułu w Nowościach:
          www.nowosci.com.pl/lam3.html
    • Gość: Zibi hahahahahaha IP: *.lubin.dialog.net.pl 08.10.04, 19:55
      1. Przepisywałem kiedyś (może 15 lat temu) na maszynie, szwagierce pracę
      dyplomową po studiach przedszkolnych. Hahahahahahahahahaha. Naprawdę byłem
      zażenowany jej poziomem.
      2. Na pewno chciałaś napisać: "mówcie do mnie: nauczycielko" albo "mówcie o
      mnie: nauczycielka". No i masz to swoje wykształcenie.
      3. Od lat sprzątaczki nazywa się: "panie sprzątające". O to Ci chodzi?
      • yoosh Re: hahahahahaha 08.10.04, 20:07
        O idiotach mówi się inteligentni inaczej.O to co chodzi?
        • Gość: Zabcia Re: hahahahahaha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 20:48
          Widzę, że Ty jesteś ,, inteligentny/a inaczej '' -o to chodzi?????
        • Gość: Zibi Re: hahahahahaha IP: *.lubin.dialog.net.pl 09.10.04, 10:16
          Wprawdzie Twojego pytania, joosh, nie zrozumiałem (kto rozumie, ręka do góry)
          ale być może zrozumiałaś, rzeczywiście chodzi mi o problem przebierańców wg
          nomenklatury Rosiewicza. Ja przez wiele lat czułem zmieszanie, gdy rodzice
          uczniów mówili do mnie: "panie profesorze" a ja zaledwie zwykłym magistrem
          byłem. Zwyczajnie było mi głupio. Dlatego nie mogę sobie wyobrazić siebie
          domagającego się, żeby zwracano się do mnie tytułem niezasłużonym. Tym bardziej
          nie trawię, gdy przedszkolanka domaga się publicznie żeby mówiono do niej
          nauczycielko - nawet zza zasłony firewalla. I nie rozumiem, po co skończyła
          takie studia, jeżeli teraz przez cały czas będzie użalać się nad sobą zpowodu
          nazywania jej przedszkolanką. Nie mogła po prostu pójść na studia pedagogiczne
          albo specjalistyczne (np. filologię angielską, chemię czy studia polonistyczne)?
      • Gość: pani z przedszkola Re: hahahahahaha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 20:44
        Zal mi Ciebie drogi Zibi-kogo masz w rodzinie?Pozdrów szwagierkę!
        • eastpaka jak to jest.. 09.10.04, 00:31
          w zeszłym roku (szkolnym) skonczylam LO. przez osiem lat chodzenia do szkoly
          podsatawowej, nastepnie cztery do liceum, w sumie 12 lat ciglego przebywania z
          belframi!! udowadniano mi, ze to pan i wladca ma racje, a ja biedny krasnoludek
          i tak do niczego nie dojde, zasada bicia mlotkiem poglowie jezeli ktos za
          bardzo sie wychyla... oczywiscie za wyjatki, ale nawet jezeli bedzie ich 6 na
          10 nauczycieli, pamietac bedzie sie zawszy ta parszywa czworke! a teraz nawet
          przedszkolanka chce udowodnic swoja wyzszosc! czy panie ma jakies nie
          zaspokojone ambicje! jezeli tak pani pisze o swoim zawodzie i obowiazkach, to
          jak je pani wykonuje?! po co to pani robi, skoro i tak ktos nazwie pania
          pszedszkolanka! przeciez to jaks paranoja! jak widze przedszkolanki dorastaja
          do rangi belfrom... no coz...
      • Gość: Magister Re: hahahahahaha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 12:20
        Zibi!!!! Może praca Twojej szwagierki była cieńka- ale odpowiedz: czy jesteś
        specjalistą,może ekspertem z dziedziny wychow. przedszkolnego?????Naukowo
        (serio) można podejśc do wycierania nosa , mycia rąk itp.Z pewnością pracę ,o
        której piszesz oceniał jakis doktor lub nawet profesor-oni się pod tym
        podpisali.Twoja subiektywna ocena jest niec krzywdząca dla innych.Oj!chyba nie
        przepadasz za szwagierką!!!!!!
        • Gość: Zibi odpowiedź Magistrowi IP: *.lubin.dialog.net.pl 10.10.04, 13:01
          Praca miała temat: "Rola czasopism dziecięcych w wychowaniu przedszkolnym".
          Była pracą badawczą. Badanie polegało na skonstruowaniu, przeprowadzeniu i
          omówieniu ankiety przeprowadzonej wśród dwudziestu kilku (sic!) rodziców. W
          ankiecie było kilkanaście (sic!) pytań w stylu: "czy kupuja Pastwo dziecku
          czasopisma?", "czy Państwa dziecko lubi ogladać czasopisma?", "czy wydaje sie
          Państwu, że czasopisma wywierają na Państwa dziecko pozytywnu wpływ?". Każdy,
          kto prowadzi pracę badawczą, powinien znać pewne metodologiczne i statystyczne
          aspekty jej opracowania. Powinien zapoznać się ze standardami obowiązującymi w
          jej opracowaniu. Żeby wyciągnąć wniosek, że z pewnego spektrum odpowiedzi
          wynika określony wniosek typu: "dzieci lubią oglądać czasopisma" należy
          obliczyć pewne parametry na podstawie próby określonej wielkości aby osiągnąć
          żądany w danej dziedzinie poziom wiarogodności. Wniosek typu: "większość
          rodziców uważa, że czytanie czasopism ma dobry wpływ na dziecko" jest mało
          poważny, jak na pracę magisterską. No a co do tych doktorów i profesorów
          oceniających, to wiadomo, że we wszelkich formach doskanalenia dla dorosłych
          przymykają jedno oko na poziom uczestników a drugie całkiem zamykają. Bo
          inaczej tych form by już dawno nie było. A to znam z autopsji. Kiedyś
          zrezygnowałem ze studiów podyplomowych na szanującej się uczelni, gdy po
          pierwszej interesujacej godzinie zajęć podeszli do prowadzącego niektórzy
          uczestnicy z propozycją, żeby zajął się takimi problemami, jakie im się
          przydadzą na lekcji. Tzn. żeby uczył ich rozwiązywać zadania takie, jakich oni
          potem bedą uczyć uczniów. Żałosne ale przwdziwe.
          Pozdrawiam
          • Gość: magister Re: odpowiedź Magistrowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 21:36
            Zibuś!!!!!!!!Na nieszczęście szagierki bułeś czujny w trakcie przepisywania
            pracki.No jest to żenujące-ale tak w ogóle to nie jesteś chyba uprzedzony do
            nauczycielek pracujących w przedszkolu?Ja pracuję w przedszkolu i już prawie
            Cię polubiłam.PA!Śpij dobrze!
    • Gość: Ludwik Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 14:27
      Chyba forma w jakiej zwracaja sie rodzice do wychowawczyni nie jest
      najwazniejsza dla dziecka.

      Wiekszosc rodzicow i tzw ekspertow nie zdaje sie sobie sprawy,ze wychowanie
      przedszkolne ma wiekszy wplyw na rozwoj i IQ dziecka niz podstawowka.
      W szkole podstawowej czas jest z reguly marnowany na bzdury nic nie majace
      wspolnego z nauka dziecka. W sredniej szkole nie jest lepiej.

      W przedszkolu przedszkolanka-nauczycielka jest w komforotowej sytuacji.
      Nie musi realizowac biurokratycznie narzuconego programu.
      Wlasnie w przedszkolach powinny pracowac najzdolniejsi, najlepiej oplacani
      nauczyciele.
      • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 09.10.04, 15:18
        no dobrze,wyjaśnię,skąd się wziął mój pierwszy post.rozmawiałam na innym forum
        o zawodzie nauczyciela i dostałam m.in.taka odpowiedź:'Co Ty możesz wiedzieć o
        zawodzie nauczyciela,skoro jesteś przedszkolanką.''do tego słowa
        krytyki,że 'przedszkolanki' to mają dobrze,siedzą sobie 5 godzin dziennie i
        patrzą ,jak się dzieci bawią.na spacerki sobie wychodzą,dzieci za rączkę idą i
        oglądają drzewka.z rozmów z rodzicami wiem,że nie mają oni bladego pojęcia o
        tym,co dziecko w wieku 3-6 lat powinno umieć.jedynie rodzice 6-latków pytają
        się,czy w zerówce to już będzie nauka czytania.
        dla mnie forma zwracania się do mnie akurat się liczy,skoro kończyłam studia
        pedagogiczne i w indeksie mam napisane zawód nauczyciel.może zaczniemy mówić
        np.na fryzjera 'czesacz'czy na szewca 'naprawiacz butów' czy na
        pianistę 'gracz'?wiedziałam,że tytuł nie zawiera poprawnej formy
        gramatycznej,lecz tak mi pasowało,a temu,kto mi zwrócił na to uwagę gratuluję
        bystrości umysłu i chetnie się piszę na korepetycje;-)
        • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 09.10.04, 15:28
          Ludwiku,dziecko w wieku przedszkolnym z łatwością chłonie każdą
          wiedzę,następuje intensywny rozwój.lecz niestety nie jest prawdą,że nie mamy
          narzuconego biurokratycznie programu,to dowodzi,że ludzie nie wiedzą,co dzieje
          się z ich dziećmi w przedszkolu.w naszym przedszkolu pracujemy na trzech
          programach:ABC Program wychowania przedszkolnego 21 wieku,program
          autorski''Wspomaganie wszechstronnej aktywności dziecka'' i program
          zdrowotny.ten pierwszy liczy 153,podzielony jest na obszary:edukacji społeczno-
          moralnej,zdrowotnej,ruchowej,przyrodniczej,mowa i myślenie,przygotowanie do
          pisania i czytania,edukacja matematyczna,kulturowo-
          estetyczna,muzyczna,techniczna,komunikacyjna.piszemy plany miesięczne
          korelujace te wszystkie treści,z realizacji programu musimy spowiadać się przed
          dyrekcją,a jest to program obszerny.do tego mamy plan roczny,który także musi
          być realizowany.niestety w przedszkolach są narzucane programy i sa one
          przeładowane,nie jest możliwością wszystkiego zrealizować,w zerówce 4
          podręczniki,rok temu było 6 ,lecz okrojono je ze względu na niemożliwość
          zrealizowania.
      • Gość: matka gimnazjalist Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.chello.pl 09.10.04, 19:13
        Mam przebogate doświadczenie z nauczyciel(k)ami różnych szczebli. Z przedszkola
        wyniosłam, niestety, doświadczenia złe.
        Moje dziecko nie umie rysować. Takie się urodziło- nie miał po kim odziedziczyć
        zdolności plastycznych. Sporo energii wkładalam w okresie przed przedszkolnym,
        aby Adam nauczył sie rysować kółeczko - wychodziły bazgroły. Poza tym rozwijał
        się doskonale.
        Gdy skończył 4 lata i poszedł do przedszkola rozpoczęła się udręka z
        rysowaniem. Panie nie dostrzegały, że szybko uczy się wierszyków, zna literki i
        chętnie poznaje nowe rzeczy - WIDZIAŁY TO, że jego rysunki sa na poziomie 2
        latka. Nigdy(!) nie mobilizowały go do pracy, bo trudno uznać za mobilizację
        publiczne ośmieszanie. Rozmowy, prosby o pomoc kończyły się ironicznymi i
        sarkastycznymi uwagami. Adam coraz mniej chetnie chodził do przedszkola.
        Ciekawe co powiecie na to Panie , Panie Nauczycielki, gdy na wszystkich
        możliwych wystawach ZAWSZE brakowało rysunku tylko jednego dziecka - mojego.
        Nie zapomne buzi w podkówkę i dziecięcych łez - gdy wszystkie dzieci pokazywały
        mamom swoje dzieła powieszone na ścianach. Wszystkie - tylko nie Adam.
        Minęły lata- mój syn skończył podstawówke z ocenami celującymi - jedyne 5 to
        plastyka, technika, polski i WF. Brak zdolności plastycznych szczególnie mu nie
        zaszkodziło. Chodzi do jednego z najlepszych gimnazjów w Warszawie i...
        znakomicie sobie radzi. Przechodząc koło dawnego przedszkola odwraca głowę.
        Nie zarzucajcie mi Panie, Panie Nauczycielki, że nie próbowałam rozmawiać, nie
        chciałam współpracować bo to nieprawda. Moje próby były szybko i skutecznie
        torpedowane.
        Może miałam pecha i trafiłam na wyjątkowo "oporne" Panie Nauczycielki. Z jednym
        tylko się zgadzam- w przedszkolach powinni pracować ludzie bardzo uzdolnieni i
        kochający dzieci. I rozsądni.
        • graz.ka Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 10.10.04, 09:57
          Tak, sądzę, że miałaś pecha. Trafiłaś na niekompetentne nauczycielki. Jeśli nie
          udało się porozumieć, to dlaczego nie zmieniłaś przedszkola?
          • Gość: matka gimazjalisty Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.chello.pl 10.10.04, 15:25
            Gdybym trafiła na jedna, dwie panie - mogłabym mówic o pechu. Gdyby dyrektorka
            przedszkola jakoś zareagowała - miałabym przekonanie, że komus jednak zalezy na
            dziecku. Jednak przedszkole należało do NAJLEPSZEGO w dzielnicy, a zarówno
            dyrektorka jak i 3 panie zachowywały się w sposób identycznie oschły i mało
            życzliwy. I dodam, że nie były to osoby w wielu paraemerytalnym tylko
            stosunkowo młode PANIE NAUCZYCIELKI - zapewne po studiach.
            Dziś nic to nie zmieni. Jednak mam taki a nie inny stosunek do Pań Nauczycielek
            w przedszkolach.
            P.S. Dziecko nie jest meblem, które można przestawiać z pokoju do pokoju. Po co
            zmieniac przedszkole skoro nie miałam zadnej pewności, że w innym inna
            Nauczycielka nie będzie zachowywała się w sposób identyczny?
      • Gość: koleżanka Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 14:05
        Dzięki za dobre słowa-ale w przedszkolu biurokracja nauczycielska jest bardziej
        rozbudowana nia w szkole,realizuje się też programy,mierzy się jakość pracy
        itp. -CHYBA O TYM NIE WIEDZIAŁEŚ?????Awans też nas dotyczy. Pozdrawiam!
        • abrakadabra10 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 16.10.04, 19:43
          jak czytam posty takie jak od Koleżanki, to zaczynam rozumieć co oburza
          niektórych czytelników tego forum. jestem nauczycielką i szanuję koleżanki z
          przedszkoli, ale jak widzę - "więcej niż w szkole" to ciarki mi chodzą po
          grzbiecie. A u Was to zawsze musi być: więcej, lepiej, ciężej itd.? Czy nie
          potraficie mówić o swojej pracy bez porównywania ze szkołą? Chyba rzeczywiście
          macie jakiś kompleks. I w tym cały problem.
          pozdr.
    • Gość: Belfer Nie masz wiekszychzmartwień;-)!!!!!!!????????????? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.04, 15:37
      • thistle1 Re: Nie masz wiekszychzmartwień;-)!!!!!!!???????? 09.10.04, 16:00
        abrakadabro,niestety przyznaję Ci rację,że status nauczyciela w Polsce jest
        kiepski.pracuję w prywatnym,lecz nie zarabiam wiecej niż w publicznym.rodzice
        przywożą swoje pociechy samochodami najnowszych marek,ciuchy najwyższa klasa,a
        niejedna nauczycielka wygląda przy nich jak kopciuszek.niestety w Polsce
        szanuje się tych,którzy mają mnóstwo kasy,nie ważne czy legalnej czy
        kradzionej.tylko ten,kto ma szmal, jest KIMŚ w opinii społecznej.mimo to lubię
        swoją pracę.
        nie jest tak,że rodzice mają nas za nic,oni po prostu nie mają czasu dla swoich
        dzieci.zaprowadzą do przedszkola 0 6.00,odbiorą o 17.00,szczęśliwi,że ktoś się
        nimi zajmie,nauczy,bo oni muszą pracować,nie mają czasu,a po pracy są zmęczeni
        i mają tylko siłę na to by dziecku włączyć komputer czy telewizor,aby było
        cicho i dało odpocząć.ile razy zdarza się rodzicom zapomnieć odebrać dziecko z
        przedszkola.kiedyś musiałam zaprowadzić jednego chłopca do jego domu,bo nie
        miałam zamiaru nocować w przedszkolu.wchodzę do mieszkania,a tam ojciec siedzi
        w fotelu,pije piwo i mecz ogląda.na moje pretensje tłumaczy się wyraźnie
        skrępowany:''zapomniałem''.a na wywiadówki przychodzi garstka tych
        zainteresowanych,można ich policzyć na palcach jednej ręki.
        • abrakadabra10 do thistle 1 09.10.04, 17:13
          Rozumiem, że chodziło Ci (tam, tam, na początku)o jawnie lekceważący stosunek
          do nauczycieli niższych szczebli kształcenia (dla postronnych- niższych w
          sensie wieku!). Ale tego i tak nie zmienisz. Kiedy poszłam na magisterkę już w
          trakcie pracy w podstawówce (taki los- rodzicom się nie przelewało i trzeba
          było wcześnie się usamodzielnić), moi znajomi pytali, czy teraz będę już mogła
          pracować w liceum? w głowie się ludziskom nie mieści,że pani od małych dzieci
          sama skończyła więcej niż podstawówkę. Ale żarty na bok.
          Piszesz o braku czasu rodziców, ale to moim zdaniem nic a nic ich nie
          usprawiedliwia. Mieli czas je zrobić, to niech go znajdą, aby je wychować. Bo
          mają wychowywać, nie hodować. Natomiast zaspokajanie podstawowych potrzeb typu
          jeść, pić i spać, ubrać i włączyć TV to jeszcze nie wychowanie.
          Ktoś zaraz wrzaśnie - A szkoła to co? A ja odpowiem- a jajco!
          Kiedyś dzieci umiały się zachować, umiały trzymać łyżkę w ręce i siedzieć
          prosto przy stole. Mówiły dzień dobry, przepraszam i dziękuję. Wiedziały,że
          kino i teatr to nie miejsce na piknik, i że trzeba się przyzwoicie ubrać do
          szkoły na co dzień i na święto. Mówiły bez wulgarnych przerywników, nie bawiły
          się w bijatyki (ja się tylko tak z nim bawię - mówi mi klient w czasie
          przerwy, siedząc na koledze okrakiem i okładając go pięściami po głowie), nie
          wykrzykiwały na lekcji " ja tu będę robił, co będę chciał" i " MOJA MATKA TO MI
          MOŻE".
          I komu to przeszkadzało?
          Bazując na tzw. dobrym wychowaniu wyniesionym z domu można budować dalej. Bez
          pewnych elementarnych podstaw dalej ani rusz.
          A te należy wpoić w domu.
          I teraz wyłuszczę sedno problemu: nie możemy my, nauczyciele z różnych szczebli
          kształcenia dowartościowywać siebie kosztem innych, udowadniać z dziką
          satysfkcją, że poprzednicy byli do niczego, że "tam" nic się nie robi, a my to
          się dopiero spracowaliśmy. I bez tego jadą na nas ze wszystkich stron i to
          całkiem bezkarnie (a już na różnych forach dyskusyjnych to już mistrzostwo
          świata - boska anonimowości!)Opluwają nas, skądinąd słusznie- część sobie na to
          ciężko pracuje, ale ci pozostali niech nie dolewają oliwy do ognia. Szanujmy
          sami siebie i siebie nawzajem. To i nas będą szanować.
      • graz.ka Z forum Przedszkole 09.10.04, 16:01
        dyskusje rodzicielskie:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=587&w=16046278&a=16046278
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=587&w=15579078
        • thistle1 Re: Z forum Przedszkole 09.10.04, 16:19
          graz.ka
          no tak...te rozmowy rodziców nt.przedszkola.podstawowe pytanie ,które rodzice
          zadają mi podczas spotkania jest takie:''czy moje dziecko zjadło zupkę czy
          mięsko?'':-/całe szczęście nie mam w grupie niejadków,lecz kiedyś miałam i mam
          taką metodę na nielubiane potrawy,nie wiem,czy dobra czy zła:zjedz chociaż
          troszkę,np.jeśli dziecko nie lubi zupy mlecznej,nalewam mu dwie łyżeczki na dno
          talerza,macza łyżkę i oblizuje.w ten sposób dziecko przyzwyczaja się do smaku
          potrawy.
          jak próbuję porozmawiać z rodzicami nt. zajęć,sposobu nauczania,patrzą na
          mnie,jak sroka w gnat,a jak coś tłumaczę,potakują,że pomogą dziecku w nauce,ale
          i tak nic nie robią.moja siostra ma syna w wieku 6 lat.twierdzi ona,że od tego
          jest przedszkole,żeby nauczyć,za to chyba płaci,a nie żeby trzeba było jeszcze
          w domu z dzieckiem siedzieć.gdyby rodzice współpracowali z nami,efekty
          nauczania były by o wiele wyższe.lecz oni traktują 'przedszkolanki'jak dobre
          ciocie do pilnowania i karmienia.
        • abrakadabra10 Re: Z forum Przedszkole 09.10.04, 17:36
          O pożal się Boże! te "rosmuwki" najlepiej oddają podejście do dzieci ich
          rodziców.
          a swoją drogą, dziewczyny z przedszkoli, ja rozumiem, że tak się utarło od lat
          dziesiątków, ale te "panie Wiole, Zosie, Jole, Asie, Madzie" to mnie osłabiają.
          Potem przychodzi do mnie taki bąk i próbuje "pani Krysiu" - to dostaję drgawek,
          ale jak przychodzi domnie jakaś mamcia czy tatko - nie znany mi jeszcze bliżej,
          jeszcze go z dziecięciem nie kojarzę i także samo ( a ja wtedy otwieram
          dziennik, wyszukuję imię rodzica i słodko pytam " słucham panie Pawełku")
        • abrakadabra10 Re: Z forum Przedszkole 09.10.04, 17:45
          Dla mnie bomba! Całe rodzicielskie podejście do dzieci w pigułce.
          a swoją drogą - Dziewczyny z Przedszkoli- jak Wy wytrzymujecie te panie Wiole,
          Jole, Zosie, Gosie?
          Bo jak potem do mnie przychodzi taki bąk i mówi: pani Krysiu, czy będziemy dziś
          czytać książkę, to mu mówię - tak, panie Mikołaju- od razu łapią w czym rzecz.
          Gorzej z rodzicielami. Jak mamcia podchodzi i powiada: pani Krysiu, jak się
          dziś sprawował mój Mateusz? to na bezczela otwieram dziennik, wyszykuję imię
          mamci i odpowiadam: bez zarzutu, pani Gieniu. I tu trybią nie zawsze.
          • abrakadabra10 Re: Z forum Przedszkole 09.10.04, 17:53
            Sorry za dejavu,ale coś mi się zapętliło i pisałam jeszcze raz. A tu taka
            skucha - Wlazło jedno i drugie. Ale strasznie chyba nie nakłamałam! hi hi hi
      • thistle1 Re: Nie masz wiekszychzmartwień;-)!!!!!!!???????? 09.10.04, 16:05
        Belfrze,tak się składa,że nie;-)
    • Gość: matka gimnazjalist Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.chello.pl 10.10.04, 09:54
      Jakoś żadna Pani Nauczycielka ( zajmująca się dziećmi w wieku przedszkolnym)
      nie odpowiedziala na mój post. Czyżby łatwiej było walczyć o to by być
      Nauczycielką niż ustosunkować się do konkretnych zarzutów?
      • graz.ka Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 10.10.04, 09:57
        Odpowiedziałam. Tylko po latach co to zmieni?
    • Gość: agga Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 11:58
      to mi przypomina jak nasza nauczycielka od w-fu powiedziała,że jej tytuł
      brzmi "profesor liceum"wiec nie mozemy sie do niej zwracać "proszę pani"
      tylko "pani profesor"
      • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 10.10.04, 12:10
        matko gimnazjalistki,przykro mi z powodu Twoich niemiłych doświadczeń
        z ''przedszkolankami'',lecz nie można uogólniać na tej
        podstawie,że ''przedszkolanki'' są nieczułe.zwróciłaś uwagę na ważny
        problem:eksponowanie prac plastycznych dziecka.muszę się przyznać,że wiele
        nauczycielek eksponuje tylko te najładniejsze,ja czasami też zapominam o tych
        słabszych plastycznie dzieciach,tylko spośród sterty wybieram te
        najładniejsze,ok.4,5 i przyczepaim na gazetkę,nie patrząc nawet,kto je
        narysował.kiedyś rodzić zwrócił mi na to uwagę i miał rację,bo nie sama
        technika wykonania sie liczy,ale chęci.lecz niestety zdarzają się dzieci,które
        nie mają cierpliwości do rysunków,narysują szybko,byle jak,choć stać ich na
        więcej i nie byłoby to wychowawcze eksponować te 'leniwe'rysunki.ja oceniam
        pilność dziecka,włożoną pracę,chęci i eksponuję obrazek,choć by na nim były
        bohomazy,zasługują na to,by je eksponować.
        rzeczywiście źle trafiłaś,nauczyciele,których znam,potrafią ocenić możliwości
        dziecka i wydobyć z niego to,co najlepsze.te słasze rysunkowo mniej maja
        wystaw,ale za to częściej występują na imprezach,jakaś sprawiedliwość musi być.
        • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 10.10.04, 12:23
          abrakadabro,masz rację,ja chyba za bardzo biorę do siebie uwagi
          internautów.lubię swój zawód mimo wszystko,tylko chciałabym,aby społeczeństwo
          było bardziej uświadomione,czym zajmuja się nauczycielki przedszkola.ja sama
          nie uznawałam zawodu ''przedszkolanki''za poważny,dopóki sama nie zaczęłam
          pracować w tym zawodzie.
          niestety dzieci się zmieniają.kiedyś może były częściej karane w domach,co też
          nie było zbyt dobre,bo zbytnie posłuszeństwo nie pozwala w dorosłym życiu w
          pełni rozwinąć skrzydeł.ale teraz szala przechyliła się w drugą stronę.nie ma
          uniwersalnej metody wychowania,każdy powinien dopasować metody wychowawcze do
          swoich możliwości,charakteru,osobowości wychowanków,to co dobre dla jednych,nie
          musi być dobre dla innych dzieci.w przedszkolu większy nacisk kładzie się na
          wychowanie,nauczanie na drugim miejscu,w szkole chyba odwrotnie,ale mam
          nadzieję,że nauczyciele szkolni wychowują świadomie(czy się mylę?),tylko w
          niewielu domach rodzice są pewni skuteczności swoich oddziaływan
          wychowawczych,w większości odbywa się to przypadkowo,jak jest jakiś problem z
          dzieckiem,wtedy rodzic zastanawia się,jak mu zaradzić,a czasem może być już za
          późno,więc lepiej zapobiegac problemom niż je rozwiązywać.
        • Gość: matka gimnazjalist Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.chello.pl 10.10.04, 15:33
          Nie, to nie był przypadek - vide odpowiedź Grażce. Paniom Nauczycielkom nie
          podobały sie głowonogi, nie miały ochoty poświęcic mojemu dziecku 5 minut, nie
          były zainteresowane pomocą itp. Dziś , gdy moje dziecko ma prawdziwe
          osiągnięcia- choćby zdane certyfikaty językowe- mogę mieć w nosie przedszkolną
          wystawę, ale wtedy nie było mi do śmiechu. Może więc zamiast kruszyć kopie o to
          czy będziecie Panie Nauczycielkami czy Przedszkolankami zmienicie ( oczywiście
          nie wszystkie, bo generalizowanie jest tu bez sensu) podejście do dzieci?
          • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 10.10.04, 15:46
            matko gimnazjalistki:-)
            a czemu ma być 'zamiast'?można robić przcież i to i to;-)
            • Gość: matka gimnazjalist Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.chello.pl 10.10.04, 20:15
              Czy naprawdę uważasz, że walka o "nauczycielkę" zamiast "przedszkolanki" jest
              tak istotna? Bo ja uważam, że nie ma to żadnego znaczenia - określa miejsce
              Twojej pracy - przedszkole a nie szkoła. Natomiast sytuacja, którą opisałam
              fatalnie świadczy o osobach pracujących w przedszkolu. Nie generalizuję, ale
              opieram się na swoich doświadczeniach. Na tyle przykrych dla dziecka, że
              pamiętam je tyle lat.
              Uważam, że nie jest ważne jak będziemy się zwracać do osoby uczącej i
              opiekujacej się dziecmi w przedszkolu- ważne by owa osoba nie narażała dzieci
              na opisane stresy.
              • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 10.10.04, 21:03
                matko gimnazjalistki,każdy ma inne upodobania i potrzeby.dla mnie sprawa
                nazewnictwa jest sprwą ważną,tak samo ważną,jak samopoczucie dziecka w
                przedszkolu, a dla Ciebie nieistotną,tym się różnimy.
                • Gość: matka gimnazjalist Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.chello.pl 11.10.04, 08:13
                  I tu wyszło szydło z worka - gdybys była prawdziwym pedagogiem- to czy jesteś
                  nauczycielka, przedszkolanka, panią Krysią czy Kasią byłoby znacznie mniej
                  ważne niż samopoczucie dziecka w przedszkolu. Bo jestes, moja droga, po to, aby
                  dzieckiem się opiekować, uczyć go i zapewnić komfort psychiczny. Za to Ci płacą
                  mało bo mało, ale taki wybrałaś sobie zawód.
                  Jeśli wyżej stawiasz tytułowanie Cię nauczycielka lub panią magister - marny z
                  Ciebie "nauczyciel" - więc może lepiej pozostań .....hm. aż się boję napisać
                  przedszkolanką.
                  Dobrze, że moje dziecko dawno ma już okres przedszkolny z głowy.
                  Mimo wszystko pozdrawiam - matka gimnazjalistki z tytułem doktora-
                  niewymagająca aby ją tak tytułowali- bo bez kompleksów.
      • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 10.10.04, 12:29
        agga,dla mnie Twoja wypowiedź jest kolejnym dowodem na to,że ludzie nie
        traktują poważnie nauczycieli o tzw.''lekkich''przedmiotów,dla ludzi
        postronnych ''lekkich''.nie przyszło Ci do głowy,że nauczycielka od w-fu
        musiała kilka lat studiować i mnóstwo wysiłku włożyć w to studiowanie,także
        umysłowego.nie wiem,jakie są przedmioty na awf-ie,lecz zdaje mi się ,że dużo
        związanych z człowiekiem-anatomią,fizjologią,itp.do tego przedmioty
        sparwnościowe.musiała zdawać trudne egzaminy.chyba nie miała tylko podstawówki
        skończonej?zasłużyła sobie na to,aby mówić do niej ''pani profesor''.
        • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 10.10.04, 12:31
          w liceum miałam świetnego profesora od plastyki,był znanym w regionie
          artystą,znał się na sztuce,był naprawdę szanowany.
    • Gość: Richelieu* czy sęk nie tkwi wyłącznie w nazewnictwie? IP: 195.117.90.* 10.10.04, 13:19
      Jak już to powiedziano wyżej, do nauczycieli w liceum zwraca się per panie
      profesorze. Idiotyzm. Równy jak zwracanie się do nauczycieli przedszkolnych per
      pani zosiu. Tylko dlaczego nikt z nauczycieli licealnych nie oponuje przeciw
      takiemu nazewnictwu?
      • thistle1 Re: czy sęk nie tkwi wyłącznie w nazewnictwie? 10.10.04, 13:29
        zapomniałam odnieść się do zwracania się do nauczycielek przdszkolnych-pani
        Aniu,pani Zosiu czy Basiu.do tej pory się nad tym nie zastanawiałam i mi to nie
        przeszkadzało.dlaczego miałoby mi to przeszkadzać?dzieci w żłobkach zwracają
        się do swoich pań 'ciociu':-)a w szkołach średnich 'pani profesor'.ale
        rozdźwięk w nazewnictwie...a przecież zarówno pani w żłobku jak i pani w liceum
        tak samo ważna osobistość;-)
        najgorzej było na studiach,trzeba było wiedzieć,kto magister,kto profesor,aby
        nie uniknąć wpadki:-)
        • r.richelieu Re: czy sęk nie tkwi wyłącznie w nazewnictwie? 10.10.04, 14:37
          między magistrem a profesorem różnica jest w wieku, więc wpadki raczej nie ma,
          gorzej z trzymaniem ręki na pulsie i przewrażliwionemu, który właśnie dostał
          nominację profesorską mówić nadal per doktorze. Przewrażliwionemu.. właśnie.
          Chodzi o przerważliwienie, jeden zwraca uwagę na tytułomanię, drugi na inne
          rzeczy.
          Odpowiedzialność za wychowanków jest u przedszkolanek ogromna, sposób
          przekazywania wiedzy też ciekawy, ale fakt, że przedszkolanek nikt nie
          kontroluje i zdarzają się wyjątkowo dobre i wyjątkowo dziadoskie sprawia, że
          opinie są skrajne. Sama miałam taką "panią", która była świeżo po studiach i
          zachowywała się jakby wszystkie rozumy pozjadała gdy jej wychowankowie ładnie
          wierszyki mówiły czy umiały dodawać. Na przykład ja, co za pociechę ze mnie
          miała na jej dowartościowanie się, bo nie wierzyła, że dodawać do 100 nauczyła
          mnie mama, bo jak osoba po zawodówce może umieć nauczyć. Tyle było pożytku z
          zerówki, że pobawiłam się z dziećmi, ale deprecjonowanie wysiłku mojej mamy
          tylko dlatego, że skończyła tylko zawodówkę było obrzydliwością ze strony
          bździągwy-przedszkolanki.

          Co nie zmienia faktu, że są i wyjątkowe osoby na tym stanowisku. Ja miałma taką
          wyjątkową panią w klasie 1-3, której zindywidualizowane podejście przy klasach
          40-osobowych było niesamowite. Teraz krzywią się, że 20 osób to za dużo..
      • Gość: myslak Re: czy sęk nie tkwi wyłącznie w nazewnictwie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 13:35
        Moze dlatego, ze maja najmniej kompleksow? I jako jedyni W PELNI DOCENIAJA
        trud nauczycieli nizszych szczebli edukacji?

        Z podziwem patrze na starania fachowcow - od przedszkola do konca gimnazjum.
        Uwazam, ze szczegolnie nauczyciele 1-3 powinni dostawac wyzsza pensje: maja
        olbrzymie klasy przy nieprawdopodobnej odpowiedzialnosci.

        Mnie jest wszystko jedno. Moga do mnie uczniowie mowic "panie myslak" :))))

        Bardziej mnie boli jadowita zawisc, z jaka mnie traktuja nauczyciele szkol
        podstawowych i gimnazjow. Moj szacunek - szczery- zawsze biora za
        protekcjonalizm. To swiadczy o glebi nieuzasadnionych kompleksow....

        Mysle, ze stad bierze sie nauczycielski brak solidarnosci.
        • r.richelieu Re: czy sęk nie tkwi wyłącznie w nazewnictwie? 10.10.04, 14:25
          kompleksów? e. Najgorzej jest jeśli w klasach młodszych uczą nauczyciele nie
          lubiący dzieci, tacy mogą być zawistni. Ale w końcu jeden lubi uczyć, drugi
          lubi lubi uczyć i wychowywać, a trzeci lubi tylko mądrzyć się i mieć w nosie
          dawanie dobrego przykładu, na przykład ja, hehe. Mnie wszystko jedno jak
          nazywają, bo jako najniższy stopniem w miejscu gdzie uczę nie mogę mieć
          pretensji, że mówią per p. magister, i nie mogę mieć pretensji, że mówią per
          proszę pani czy wręcz po imieniu, kiedy własny tytuł mizerny jest. Liczę na
          poczucie taktu, że na zajęciach nie wypada, ale na korytarzu z tymi, których
          dobrze znam bez problemu po imienu do mnie, nawet bez poprzedzenia "panią", bo
          co ze mnie za pani, gówniarz niewiele starszy, kolega prawie ;)
    • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 11.10.04, 09:12
      matko gimnazjalistki,zadziwia mnie Twoja złośliwość i brak tolerancji dla
      cudzych potrzeb.skąd Ty możesz wiedzieć,jakim jestem pedagogiem,na podstawie
      tych kilku postów na forum?jesteś jakomś jasnowidzem czy znawcą ludzkiej duszy?
      • Gość: matka gimnazjalist Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.chello.pl 11.10.04, 10:13
        Nie, nie jestem jasnowidzem, ale na podstawie Twoich postów i jasnej wypowiedzi
        o samopoczuciu dziecka w przedszkolu - widzę, ze dla Ciebie ważniejsze jest
        tytułowanie Panią Nauczycielką niż problemy dziecka. Ja tego nie wymysliłam -
        sama to napisałaś.
        Czy dobry pedagog nie zdaje sobie sprawy, że złe samopoczucie dziecka w
        przedszkolu może mieć wpływ na jego adaptacje w szkole i późniejszą samoocenę?
        Wiele lat potrzebował mój syn, aby nie dxwięczały mu w uszach słowa "pedagoga"
        i "nauczycielki"- że do niczego się nie nadaje z takimi rysunkami.
        Dzięki Bogu ma normalną rodzinę i w szkole spotkał ( w późniejszych klasach)
        nauczycieli, dla których nie liczyła się prosta kreska tylko kilka innych
        rzeczy.
        A Ty wybrałaś sobie zawód, w którym masz służyć ( swoją wiedzą, wykształceniem,
        doświadczeniem itp innym, dbać o ich bezpieczeństwo, dobre samopoczucie (sic),,
        uczyć,a jak trzeba to wytrzeć nos i nie tylko nos. Twoje potrzeby tytułowania
        są tu nawet nie drugorzędne. Jesli zatem to tytruł czy zwracanie się do Ciebie
        w taki a nie inny sposób jest dla Ciebie priorytetem - nie dziwię się
        frustracji. Wynika ona bowiem z tego, że znalazłas sobie niewłaściwe zajęcie.
        • abrakadabra10 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 11.10.04, 15:36
          A Mamcia to jakaś nerwowa!dajże pożyć kobiecie. Trafiłaś, a właściwie Twoje
          dziecię, na jakieś zołzy, i Cię gryzie po dzień dzisiejszy. Przysięgłaś sobie
          ulżyć na pierwszej lepszej (sorry thistle!) i wywalasz brudy z wątroby na Bogu
          ducha winną dziewczynę, która rozżalona poskarżyła się na brak należnego
          szacunku i zrozumienia i to ze strony innego belfra - jak zrozumiałam. Spoko,
          matko gimnazjalisty. My jakoś przeszliśmy przez edukacyjne placówki rozliczne i
          mamy proste kręgosłupy, i Twoje dziecię da radę. Nie przejmuj się tak tymi
          traumatycznymi przeżyciami z rysunków, ale swoją stroną te głowonogi... no, no
          trzeba by pomyśleć...
          Więcej luzu i poczucia humoru!- pozdrawiam.
          Sama mam w domu gimnazjalistkę, a w szkole 40 rozbójników, i tylko to trzyma
          mnie przy zdrowych zmysłach.
          • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 11.10.04, 17:06
            hi!matko gimnazjalistki,'obiło mi się o uszy',że Ty pani doktor jesteś.coś
            dziwnego,bo masz wyraźne kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem(przy
            okazji:zapraszam na korepetycje).w którym miejscu napisałam,że tytuł jest
            WAŻNIEJSZY od dobra dziecka?mozesz mi zacytować?zresztą...nie o tytuł tu
            chodzi,a o prawidłowe nazewnictwo.czy to źle,że potrzebuję,aby mówiono o
            mnie 'nauczycielka' skoro mój zawód to:nauczyciel(mam to na piśmie:-)nie jest
            to dla mnie potrzeba pierwszego rzędu,ale zależay mi,aby troszkę ludzi
            uświadomić.
    • Gość: ANIA Ej Wy... Panie Nauczycielki...... IP: 195.150.115.* 11.10.04, 17:40
      czy do rodziców dzieci zwracacie się odpowiednimi tytułami? Czy mówicie "Pani
      doktor.. Pani synek to dziś.......", "Panie magistrze, Pana córeczka to..."?????
      • thistle1 Re: Ej Wy... Panie Nauczycielki...... 11.10.04, 20:58
        dzięki za dobry pomysł Aniu;-)od dzisiaj będę mówić do rodziców:panie
        fryzjerze,panie przedsiębiorco,pani sprzedawczyni,pani kasjerko;-)
        a w szatni powieszę ogłoszenie:''Uprzejmie proszę zwracać się do mnie pani
        nauczycielko.od tej pory rodzice będą do mnie mówić np.''pani nauczycielko,jak
        się dziś sprawował mój synek?'';-)
        • Gość: Ania Re: Ej Wy... Panie Nauczycielki...... IP: *.aine.pl 11.10.04, 21:17
          Wiesz..... przypuszczam, że większośc rodziców ma znacznie lepsze wykształcenie
          od Twojego, bo głównie takie osoby muszą korzystać z przedszkoli. Skoro jesteś
          taka wrazliwa na tytułomanię to tez zwracaj się do innych odpowiednio, Pani
          MNauczycielko.
          • thistle1 Re: Ej Wy... Panie Nauczycielki...... 11.10.04, 21:38
            Aniu,Ty chyba nie zrozumiałaś mojego żartu:-)
            wg Twojego przypuszczenia większość rodziców powinna być doktorami i
            profesorami,ho!ho!;-)ciekawe,skąd bym miała ich wziąć?może jak by to było
            przedszkole przy uniwerstecie...
            dla mnie nie jest ważne,czy rodzic jest profesorem czy sprzątaczką,jest dla
            mnie po prostu rodzicem,zarówno dzieci jak i rodziców traktuje równo.wiadomo,że
            nikt nie będzie się tytułował podczas rozmowy.
            tu nie o wykształcenie i tytułowanie chodzi a odpowiednią znajomość nazwy
            mojego zawodu.
            zrozumiała pani:-)?
            • abrakadabra10 Re: Ej Wy... Panie Nauczycielki...... 11.10.04, 22:03
              thistle daj spokój.Te panie i tak nie rozumieją o co chodzi.Pisałam Ci,że
              rodziciele szanowni naszych wychowanków mają nas za nic.A ty ich jeszcze brałaś
              w obronę.I po co Ci to było? Na moje wyszło. Co byś nie robiła i nie mówiła -
              jesteś przedszkolanką dla takiej jednej mamci z drugą.Bo okazuje się na
              dodatek, że tylko doktory i powyżej skazani są na korzystanie z Twoich usług.
              Reszta jakoś radzi sobie bez przedszkolanek.
              Ale Panie mamcie szanowne nie wiedzą,że samo wykształcenie, choćby nie wiem
              jakie, jeszcze nie świadczy o człowieku.Znam paru profesorów, którzy, chociaż
              przeczytali pewnie nawet wszystkie książki w swojej wąskiej dziedzinie,to chamy
              i prostaki są i basta. Kultura i poziom to isza inszość.
              • Gość: Ania Re: Ej Wy... Panie Nauczycielki...... IP: *.aine.pl 11.10.04, 22:06
                Zgadzam się w 100%. Tylko odnieś wszystko co napisałaś do siebie. Wykształcenie
                to nie wszystko.
                • Gość: matka gimnazjalist Re: Ej Wy... Panie Nauczycielki...... IP: *.chello.pl 12.10.04, 17:58
                  Posty nauczycielek wychowania przedszkolnego tylko utwierdziły mnie w
                  przekonaniu, że większość z nich to istotki o bardzo małym rozumku. Autorka
                  watku czepia się szczegółów , lapie za słowka, a w gruncie rzeczy jest
                  zakompleksiona, niedowartościowana osobą, która z takich lub innych względów
                  pracuje w przedszkolu.
                  Pogardza dziećmi, pogardza rodzicami ..... Współczuję wszystkim, którzy mają
                  wątpliwą przyjemność mieć z nią cokolwiek wspólnego i ciesze się, że dawno już
                  wyrosliśmy z wieku kontaktów z przedszkolankami, sorry, z nauczycielkami.
                  Nie oczekuję odpowiedzi od autorki watku.
                • abrakadabra10 Re: Ej Wy... Panie Nauczycielki...... 12.10.04, 22:22
                  Droga Aniu!
                  Próbowałam rozładować atmosferę, pożartować, bo onoszę wrażenie, że zbyt
                  emocjonalnie to wszystko odbierasz. Ale przeliczyłam się licząc na Twoje
                  poczucie humoru.
                  Kiedy mam w swojej pracy do czyniania z tak zacietrzewionym rodzicem, jak Ty,
                  zwykle mówię mu:
                  Rozumiem,że jest Pani zdenerwowana, że nie radzi sobie pani z tym problemem.
                  Jeśli chce Pani spokojnie, rzeczowo i bez osobistych ataków ze mną porozmawiać,
                  to służę.Może w ten sposób uda się nam porozumieć, jeśli nawzajem się
                  wysłuchamy i p o s t r a m y się zrozumieć swoje stanowiska.
                  Jeśli chcesz - zapraszam.
                  Przeczytaj raz jeszcze uważnie cały wątek. To nie o to chodziło. Wyrwanie
                  pojedyńczych wypowiedzi z kontekstu zniekształca sens całego problemu.
                  Jeśli poczułaś się urażona - przepraszam, bo nie to było moim celem. W końcu
                  nie po to wchodzę na forum, by kłócić się z ludźmi. "Awantur" z zaślepionymi
                  rodzicielami moich uczniów mam w nadmiarze.Ale to moja praca - bo pracuję z
                  ludźmi, różnymi ludźmi. Natomiast Twój zapał w gromieniu przedszkolanek godzien
                  jest lepszej sprawy.
                  Pozdrawiam
    • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 12.10.04, 09:10
      abrakadabro,racja,
      dzięki:-)
      • Gość: drobny_rolnik Nic nie rozumiem! IP: *.acn.waw.pl 12.10.04, 10:37
        To jests przedszkolanka czy nie? To jest tak, jakby wuefistka denerwowala sie, ze nikt nie mowi na nia nauczycielka wychowania fizycznego. Jak uczysz gegry to jestes geografica a jak uczysz w przedszkolu to jestes przedszkolanka - to wszystko. Rozumiem jednak, ze cenniesze byloby dla Ciebie, aby ludzie mowili "o, to jest bardzo madra przedszkolanka" niz "ta nauczycielka wychowania przedszkolnego nie jest zbyt rozgarnieta"...
        • thistle1 Re: Nic nie rozumiem! 12.10.04, 18:45
          drobny_rolniku,a Tobie jest wszystko jedno,czy ktoś na Ciebie powie 'rolnik'
          czy np.'wykopywacz ziemniaków'albo 'świniopas'?
          • Gość: profesor Re: Nic nie rozumiem! IP: *.tvgawex.pl 13.10.04, 08:05
            Wnioskuję po Twojej wypowiedzi,że musisz udać się do psychiatry. Oj, biedne te
            dzieci :-(
            • thistle1 Re: Nic nie rozumiem! 13.10.04, 08:28
              profesorze,a ja wnioskuję,że w czasie pisania tej wypowiedzi było brak Ci
              poczucia humoru,jeśli odnosisz się do 'rolnika'.
              swoja drogą...jak forum uczy cierpliwości i opanowania...:-)
              kurcze,a na jakiej podstawie twierdzisz,że powinnam się udać do psychiatry?
              widzisz u mnie jakieś objawy choroby?zaczynam się niepokoić;-)
          • Gość: drobny_rolnik Re: Nic nie rozumiem! IP: *.acn.waw.pl 13.10.04, 11:02
            Skonczylem studia. I nawet sie ciesze, ze nie mowia do mnie panie magistrze zootechniki, bo czulbym sie conajmniej niezrecznie. Smiesznie wyglada pan magister kiedy rozrzuca gnojowke po polu. Lepiej wyglada chlop/rolnik, rozrzucajacy nawoz. Jak masz ochote nazwac mnie gnojarzem, to nie krepuj sie, ja sie na pewno nie obraze. Natomiast sadze, ze pani magister pedagogiki przedszkolnej (czy jak tam brzmi Twoj tytul naukowy) otoczony rozwrzeszczanymi czterolatkami to jakies kuriozum. Po prostu potocznie ten zawod jest nazwany "przedszkolanka", tak jak na magistra prawa pracujacego w policji mowi sie glina albo pies.
            • thistle1 Re: Nic nie rozumiem! 13.10.04, 20:01
              dobry rolniku.czy ja wymagam,aby ktos do mnie sie zwracał''pani magister''?nie
              domagam się,aby ktoś zwracał się jakkolwiek,tylko znał poprawną nazwę mojego
              zawodu,kapujesz?nie jestem magistrem pedagogiki przedszkolnej ,tylko nauczania
              początkowego,do tego mam studia podyplomowe''terapia dziecka'',ale nie o
              zwracanie się do mnie tytułami mi chodzi,tylko o poprawną nazwę zawodu.jakie
              kuriozum?normalna praca jak każda,dodam tylko,że obciążającaq psychicznie.
              • Gość: drobny_rolnik Re: Nic nie rozumiem! IP: *.acn.waw.pl 14.10.04, 09:48
                thistle1 napisała:
                > dobry rolniku.czy ja wymagam,aby ktos do mnie sie zwracał''pani magister''?

                tak to zrozumialem. dla odswiezenia pamieci cytat z wpisu zakladajacego watek: "ogłaszam wszem i wobec, że mój zawód to nie przedszkolanka tylko
                nauczycielka! [...] proszę nie mówić do mnie przedszkolanka". no, ja to rozumiem jednoznacznie - jak nie przedszkolanka, to jakos inaczej.

                nie
                > domagam się,aby ktoś zwracał się jakkolwiek,tylko znał poprawną nazwę mojego
                > zawodu,kapujesz?nie jestem magistrem pedagogiki przedszkolnej ,tylko nauczania
                > początkowego,do tego mam studia podyplomowe''terapia dziecka'',ale nie o
                > zwracanie się do mnie tytułami mi chodzi,tylko o poprawną nazwę zawodu

                wybacz, ale nie nomenklatura decyduje o tym, jaka jest poprawna nazwa zawodu. i tak wizarzystka wnetrz zawsze bedzie sprzataczka a tzw. kreator czy dyktator mody to w najlepszym razie po prostu projektant ubran. mam tez jednego znajomego, ktory w umowie o prace ma jak wol napisane, ze jest glownym specjalista ds floty samochodowej, niemniej jest tylko kierowca/goncem. zawozi samochody do mechanika i myjni, dostarcza przesylki itp. musisz wiec zrozumiec, ze dopoki pracujesz w przedszkolu bedziesz zawsze przedszkolanka i nie ma znaczenia czy skonczylas studia podyplomowe, bo to nikogo nie interesuje. wnioskuje, ze uwazasz nazwe przedszkolanka za obrazliwa i niestosowna. dziwie sie temu, bo zawod to trudny i potrzebny; i dziwi mnie ta energia i stanowczosc z jaka chcesz wykazac, ze jestes kims innym niz jestes. to sugeruje, ze wstydzisz sie swojego zawodu i czujesz sie oceniana znacznie ponizej swych mozliwosci intelektualnych, jakby przedszkolanka mialo zabarwienie pejoratywne. jedynym wyjsciem dla ciebie jest posada dyrektorki przedszkola. dyrektor - to dopiero brzmi dumnie!

                • Gość: matka gimnazjalist Re: Nic nie rozumiem! IP: *.chello.pl 14.10.04, 16:59
                  A mnie poraziła inna odpowiedź autorki wątku ( z 10.10 z godz. 21 i coś tam) -
                  "dla mnie równie ważna jest sprawa nazewnictwa co samopoczucia dziecka w
                  przedszkolu". Podejmując pracę w przedszkolu samopoczucie powierzonego dziecka
                  jest sprawą najważniejszą(!), a sposób zwracania się do nauczycielki-
                  przedszkolanki rzeczą zupełnie nieistotną. Jeśli ktos stawia między tymi dwoma
                  rzeczami znak równości - oznacza, że nie powinien pracować z dziećmi- bo się do
                  tego nie nadaje. I nie jest to moja manipulacja tylko powolanie się na słowa
                  autorki wątku.
                  • Gość: drobny_rolnik Re: Nic nie rozumiem! IP: *.acn.waw.pl 14.10.04, 17:41
                    az tak ostro bym do tego nie podchodzil. po prostu dziewczyna przezywa stres w zwiazku z tym, ze jej niezwykle powozny zawod, nauczyciel wychowania przedszkolnego, funkcjonuje potocznie pod tak niepowazna nazwa, jaka jest oslawiona juz przedszkolanka. jak rozumiem jest to deprecjonujace i upokarzajace, zwlaszcza dla osob nad wyraz ambitnych i z ogromnie wysokim poczuciem wlasnej wartosci; a do osob takich bez watpienia nalezy autorka watku. na podobnej zasadzie sprzedawczynie nazywa sie dzis shop assistant a komiwojazera sales representative. mnie to jednak smieszy, bo wychodze z zalozenia, ze na szacunek nalezy zapracowac sobie indywidualnie, nie baczac na nomenklature. ten pierwszy post dowodzi niezbicie, ze autorka watku jest na jak najgorszej drodze do zdobycia uznania. no ale to jedynie moje zdanie.
                    uszanowanie
                    drobny_rolnik
    • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 12.10.04, 18:41
      matko gimnazjalistki,nie wiem,skąd u Ciebie tyle agresji skierowanej w moją
      stronę.wszystko,co piszesz, to nieprawda,nic takiego nie powiedziałam.oceniasz
      mnie nie znając mojej osoby.chetnie się z Tobą spotkam,jeśli chcesz,może
      zmieniłabyś o mnie zdanie:-)kto przeczyta cały wątek,zrozumie o co mi
      chodzi.wyładowujesz na mnie swoje frustracje.
      • Gość: geografica Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.ats.pl / *.radom.pilickanet.pl 13.10.04, 01:38
        czytam, czytam i mie mogę się nadziwić,żę tyle osób nie ma nic do roboty i
        dyskutuje nad rozlanymm mlekiem.Zawód p. Nauczycielka wybrała, jest
        nauczycielem przedszkola czyli w ogólnie przyjętym nazewnictwie jest Pani
        przedszkolanką.To brzmi lepiej bardziej ludzko niż profesor w LO, to dopiero
        durnota, plagiat(chyba,że ktoś jest prawdziwym profesorem)i nadużycie. Gdy
        próbowałam moim uczniom wpoić,że mają się do mnie zwracać poprostu proszę pani,
        patrzyli jak na nawiedzoną.A mnie ich profesorowanie śmieszy ( od 10
        lat).Nawiasem mówiąć gdy kiedyś uczyłam klasy IV-VIII, może było trudniej ale
        dawało mi to więcej satysfakcji.Pozdrawiam.
      • Gość: matka gimnazjalist Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.chello.pl 13.10.04, 08:14
        Frustracje rozładowujesz Ty- krusząc kopie o to czy jesteś Nauczycielka czy
        Przedszkolanką. Mnie mocno zirytowało stwierdzenie, że dla Ciebie nazywanie Cie
        Nauczycielka jest równie(!) ważne jak samopoczucie dziecka w przedszkolu. Jesli
        jest to prawdą nie powinnaś pracować z dziećmi, bo ich samopoczucie(!) powinno
        być dla Ciebie najważniejsze- a to czy ktos nazywa Cię tak czy siak -
        nieistotne.
        Nie wyładowuję się na Tobie - stwierdzam tylko fakty. Nie dalej jak wczoraj
        córeczka mojej sąsiadki zwymiotowała w przedszkolu ( powszechana infekcja
        jelitowa).Pani Nauczycielka zwymyślała u progu Bogu ducha winną matkę ( już
        zdenerwowaną chorobą dziecka) uzywając słów "musiałam sprzatac rzygowiny pani
        dziecka- nie mogło toto lecieć do ubikacji".. Matka stała zażenowana (
        prawniczka gdyby kogoś to interesowało) dziecko zawstydzone, z opuszczoną
        głową, chore - a Pani Nauczycielka wrzeszczała.
        Zaznaczam, że sytuację znam z relacji matki, nie byłam tego świadkiem, ale moja
        sąsiadka nie ma tendencji do konfabulacji. Jak widać w przedszkolach od 1995
        roku niewiele się zmieniło. I co o tym sądzi Pani Nauczycielka?
        • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 13.10.04, 08:31
          matko gimnazjalistki,nie wierzę w to co piszesz,Twój post nie nadaje się do
          komentarza,bez odbioru.
          • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 13.10.04, 08:35
            proponuję przeczytac cały watek,a nie tylko pierwszy post,potem dopiero się
            wypowiadać.pozdrawiam wszystkich:-)
          • Gość: matka gimnazjalist Re: Mówcie do mnie Nauczycielka IP: *.chello.pl 13.10.04, 08:48
            Możesz wierzyć, możesz nie wierzyć- Twoja sprawa. Tak jednak prezentują się
            również Nauczycielki przedszkola. Wygodnie Ci się nie ustosunkowywać - bo
            niczego nie masz na usprawiedliwienie swojej koleżanki po fachu. Myslę, że
            znalazłoby się sporo rodziców, którzy dorzuciliby niejeden kamyczek.
            • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 13.10.04, 08:58
              a niby dlaczego miałabym usprawiedliwiać inną nieznaną mi i nie widzianą na
              oczy,subiektywnie ocenianą przez Ciebie na forum nauczycielkę?czy forum to sąd?
              nie należę do ludzi,którzy wierzą w słowa krytyki,nawet nabliższej
              koleżance,staram się obiektywnie przyjmować to,co ktoś do mnie mówi,ludzie mają
              mylne wyobrażenie nt. innych ludzi,pokuszę się nawet o stwierdzenie-mylne
              wyobrażenie nt. siebie samych,często wierzą święcie w to,co ktoś im mówi,a to
              mogą być bzdury.często bzdury wypowiadane są nieświadomie.
              poza tym generalizujesz,każdy człowiek jest inną niepowtarzalną jednostką:-)
              pozdrówka:-)
              • thistle1 Re: Mówcie do mnie Nauczycielka 13.10.04, 09:00
                a chciałabys,aby dorzucili?jeśli tak,zastanawia mnie,skąd u Ciebie ta
                potrzeba 'dorzucania kamyczków'?ciekawe...ciekawe...:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka