Dodaj do ulubionych

Słowa, których nie cierpicie

05.10.07, 23:24
Mój typ: "milusińscy".
Toleruję jedynie jako refren piosenki o dzieciach, co się nudzą. Poza tym, jak
słyszę lub czytam o "naszych milusińskich", to mnie wykręca.
Obserwuj wątek
    • hajota Re: Słowa, których nie cierpicie 06.10.07, 17:39
      Jeszcze mi się przypomniało:
      zagramaniczny,
      pieniąchy, pieniędzory,
      komóras.

      No i bełkot marketingowo-firmowy, w czym solidaryzuję się z brezlym. Na przykład
      to, że w niektórych wydawnictwach redaktor prowadzący nie nazywa się już
      redaktorem, tylko product managerem.
    • soffia75 Re: Słowa, których nie cierpicie 06.10.07, 22:04
      "wykonac telefon"; jak ktoś mówi, że musi "wykonać telefon", to zaraz go widzę,
      jak siedzi w stercie narzędzi i montuje aparat telefoniczny wink
      osobiście wolę "zatelefonować" lub po prostu "zadzwonić"; pewnie nie mam żyłki
      do majsterkowania...
    • kaj.ka Re: Słowa, których nie cierpicie 06.10.07, 22:17
      meduza7 napisała:

      > Mój typ: "milusińscy".
      > Toleruję jedynie jako refren piosenki o dzieciach, co się nudzą.
      Poza tym, jak
      > słyszę lub czytam o "naszych milusińskich", to mnie wykręca.

      Nie wiem, jak można mieć taki, ekstremalny emocjonalnie, stosunek do
      słowa. A cóż ci słowo zawiniło? Przecież nie musisz się nim
      posługiwać, jesli masz do niego jakieś irracjonalne uprzedzenie.
      • brezly Uzywanie slow bliskobrzmiacych:-)) 07.10.07, 15:04
        gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,72797,4546784.html
        Idzie mi libertynow, ale cale jest cud mniod Nu Poliszyzna:

        "Warto zwrócić uwagę na trzy elementy amerykańskiej economy: rynek
        motoryzacyjny, który przechodzi swego rodzaju katharsis wymuszony przez globalną
        konkurencję i światową koniunkturę, rynek pracy, którego Amerykanie skutecznie
        bronią przed napływem imigrantów firmując jednocześnie tradycyjne wartości
        każdego libertyna - równości i wolności w sferze gospodarczej oraz rynek
        nieruchomości, który był kamyczkiem wywołującym lawinę na światowych rynkach
        finansowych na przełomie lipca i sierpnia tego roku."
      • zas_ale_pyra Re: Słowa, których nie cierpicie 09.10.07, 17:49
        kanapony napisała:

        > wziąść
        > błebłebłebłebłe - co za ohydztwo
        > to paszkwilstwo wink powinno byc tępione przez nauczycieli od zerówki
        >
        > a także
        > dwajścia, trzydziści, pindziesiont
        >

        Hmm, Sienkiewicz w calej Trylogii uzywa konsekwentnie "wziasc".
        A co drugiej czesci, znalazlem software (o, slowo calkiem obce) do nauki jezyka
        polskiego, a tam: DZIWIECDZIESIAT.
        Hmmm
      • zuq1 Re: Słowa, których nie cierpicie 19.02.08, 16:46
        co do "wziąść" - zgoda. Ale "dwajścia" czy "pindziesiont", to (nie)
        stety efekt zanikających głosek nosowych. Spróbuj ortodoksyjnie
        wymówić "piĘĆdziesiĄt" - już dla każdego Polaka to trudne, o
        obcokrajowcach nie wspominając. Dlatego "50" brzmi najczęściej
        jak "piendziesiont" - bo ponoć każdy język wykazuje tendencje
        uproszczeniowe. Poza tym w Wielkopolsce miast "pięć" mawia
        się "pińć", no więc efektem tego nie będzie "pińćdziesiont" a
        znienawidzone "pindziesiont". Amerykanie też mówią "tweny" a
        nie "twenty", a Niemcy "fufzig" zamiast "fünfzig" - może te
        liczebniki są w indoeuropejskich "genetycznie obciążone"?
        • stefan4 Re: Słowa, których nie cierpicie 20.02.08, 08:55
          zuq1:
          > "dwajścia" czy "pindziesiont", to (nie) stety efekt zanikających
          > głosek nosowych.

          Co nosowego musi zaniknąć w ,,dwadzieścia'', żeby zrobiło się z niego ,,dwajścia''?

          ,,Nastolatki'' kiedyś pewnie musiały być ,,nadziestolatkami'', bo np. ,,15'' to nie jest ,,pięt na ście'' (miejscownik od ,,sto'') tylko ,,pięt na dzieście''. Ale potem ,,-dzie-'' wypadło. To samo się właśnie dzieje z ,,dwadzieścia'': ,,-dzie-'' wypada i ,,20'' zaczyna wyglądać jak ,,dwa ścia''. Ale niczego nosowego w okolicy nie widzę.

          A przy aproposie, ,,-dzie-'' w ogóle lubi wypadać z liczebników. Równie częste jak ,,dwajścia'' jest ,,cztereści'', przynajmniej w szybkiej mowie.

          zuq1:
          > ponoć każdy język wykazuje tendencje uproszczeniowe.

          I tak od czasów jaskiniowych nic, tylko się upraszcza i upraszcza? Nie absolutyzowałbym tego ponocia...

          zuq1:
          > Amerykanie też mówią "tweny" a nie "twenty", a Niemcy "fufzig"
          > zamiast "fünfzig" - może te liczebniki są w indoeuropejskich
          > "genetycznie obciążone"?

          U Niemców tak samo obciążony jest liczebnik ,,zwei'' powszechnie wymawiany ,,cfo''. Amerykanie na 70 najczęściej mówią coś w rodzaju ,,sewni'', na 90 ,,najni'' a na cioteczkę ,,ałni'' (aunty) bo dziedzicznie obciążone mają nie liczebniki tylko zbitkę ,,-nt-''.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
          • zuq1 uproszczenia 21.02.08, 15:53
            Moja uwaga co do zanikania nosowości dotyczy oczywiście "50". Zaś co
            do niemieckiego nie masz racji, bo Niemcy mówią "zwo" dla
            rozróżnienia "zwei" (2) od "drei" (3), podobny manewr stosują przy
            Juni i Juli (czerwiec i lipiec) - mówią "Juno", aby słuchacz
            wiedział, że chodzi o 6. a nie 7 miesiąc roku. Pańjał? A co do
            uproszczeń w językach, no to cóż, dwa przykłady:
            1. liczba podwójna (jedno słowo, dwie słowie, trzy słowa) -
            dziś "dwie słowie" tylko w przysłowiu o mądrej głowie
            2. w niemieckim redukcja -e w 3. przypadku "dem Volke" - "dem Volk",
            obumieranie 2. przypadku - zamiast "Führen der Schusswaffen" -
            "Führen von (3.!) Schusswaffen"
            itd, itp.
            • stefan4 Re: uproszczenia 21.02.08, 16:42
              zuq1:
              > Zaś co do niemieckiego nie masz racji, bo Niemcy mówią "zwo" dla
              > rozróżnienia "zwei" (2) od "drei" (3)

              No tak. Ale w czym nie mam racji?

              zuq1:
              > Pańjał?

              А чего ж здесь не понимать, коли ты ничего не утверждал?

              zuq1:
              > A co do uproszczeń w językach, no to cóż, dwa przykłady:

              Te dwa przykłady miałyby moc przekonującą, gdyby nic innego się jednocześnie nie komplikowało. A tak, to jest zwyczajnie: języki się tu upraszczają a ówdzie komplikują.

              Jeśli chcesz znaleźć rzeczy, które aktualnie się komplikują, to poszukaj wśród gwar środowiskowych i wśród wyrażeń jeszcze nieakceptowanych przez poprawnościuchów. Do tych, które już znalazły się w słownikach, tak już przywykłeś, że nie zauważasz ich nowości. Masz złudzenie, że ta komplikacja jest odwieczna.

              zuq1:
              > zamiast "Führen der Schusswaffen" - "Führen von (3.!) Schusswaffen"

              Von+Dativ zamiast Genitiv
              • zuq1 Re: uproszczenia 24.02.08, 18:59
                Stefanie, albowiem napisałeś, że Niemcy wymawiają "zwei" jako "cfo"
                (co miałoby być tym uproszczeniem) a jest inaczej niż myślisz, o
                czym pisałem wcześniej.
                "Jeśli chcesz znaleźć rzeczy, które aktualnie się komplikują, to
                poszukaj wśród gwar środowiskowych i wśród wyrażeń jeszcze
                nieakceptowanych przez poprawnościuchów." - może podasz jakieś
                przykłady, bo nie chce mi się poszukiwać czegoś, co Ty już
                odnalazłeś? A co do tego terminu z "Führen von Schusswaffen", to
                oznacza on "noszenie broni palnej" a nie wodza takowego uzbrojenia
                smile
                • stefan4 Re: uproszczenia 24.02.08, 20:05
                  zuq1:
                  > Stefanie, albowiem napisałeś, że Niemcy wymawiają "zwei" jako "cfo"
                  > (co miałoby być tym uproszczeniem) a jest inaczej niż myślisz, o
                  > czym pisałem wcześniej.

                  No to już mi się pomyliło, co ja myślę. Zresztą mniejsza o to.

                  zuq1:
                  > "Jeśli chcesz znaleźć rzeczy, które aktualnie się komplikują, to
                  > poszukaj wśród gwar środowiskowych i wśród wyrażeń jeszcze
                  > nieakceptowanych przez poprawnościuchów." - może podasz jakieś
                  > przykłady, bo nie chce mi się poszukiwać czegoś, co Ty już
                  > odnalazłeś?

                  Największe komplikacje dokonują się w leksyce pod wpływem jezyka amerykańskiego.
                  Do polszczyzny włażą nowe słowa mające polskie odpowiedniki. Ale potem
                  znaczenia się rozjeżdżają. Np. zawsze mieliśmy słowo ,,życiorys'', a od
                  niedawna mamy też ,,si-wi'', a to też jest życiorys, tylko napisany według
                  pewnych reguł (np. pod prąd kierunku upływu czasu) a nie jak kto chce. Zawsze
                  mieliśmy ,,rozmowę kwalifikacyjną'', a od pewnego czasu mamy też ,,inter-wiuuu''
                  i podobno jest jakaś subtelna różnica znaczeń. Zawsze mieliśmy ,,werbowników'',
                  ,,agentów ubezpieczeniowych'', ,,zaopatrzenie w żywność'', ,,fajny'' a teraz są
                  również ,,hedhanterzy'', ,,brokerzy'', ,,katering'', ,,trendi''
                • stefan4 Re: uproszczenia 24.02.08, 20:43
                  Wyszedłem z pieskiem i nasunął mi się jeszcze jeden przykład komplikacji gramatycznej.

                  Zastanów się nad archaizmem ,,módl się za nami''. Dzisiaj powiedzielibyśmy raczej ,,módl się za nas'', bo znaczenie przyimka ,,za'' z narzędnikiem rozjechało się ze znaczeniem przyimka ,,za'' z biernikiem.

                  Nie wiem, co myśleć o innym archaizmie: ,,Bóg zapłać''
                  • zuq1 Re: uproszczenia 28.02.08, 08:25
                    Ano właśnie Stefanie, chyba różnie definiujemy to samo zjawisko.
                    Pisząc o uproszczeniach, mam na myśli przede wszystkim gramatykę a
                    nie te parszywe w istocie neologizmy i potworki językowe
                    jak "dystrybuowany" zmaiast po prostu rozwożony, dostarczany czy
                    rozpowszechniany... Tymczasem "dystrbuuje" się wszystko. Pocieszam
                    się jednak tym, że każdy Polak może używać słownictwa, jakie uznaje
                    za stosowne.
                    • stefan4 Re: uproszczenia 28.02.08, 10:36
                      zuq1:
                      > Ano właśnie Stefanie, chyba różnie definiujemy to samo zjawisko.
                      > Pisząc o uproszczeniach, mam na myśli przede wszystkim gramatykę

                      Przecież podałem RÓWNIEŻ przykłady komplikacji gramatycznych, których zajścia w
                      języku polskim jestem świadom. Nie doczytałeś? Zajrzyj jeszcze raz wyżej, do
                      moich dwóch ostatnich postów.

                      Ale jeśli chcesz sformułować prawo ogólne, że gramatyki języków naturalnych
                      WYŁĄCZNIE się upraszczaja, to
                      (1) na Tobie ciąży obowiązek udowodnienia tego prawa i nie wystarczy podać kilku
                      przykładów uproszczeń, trzeba wykazać brak równoległych skomplikowań;
                      (2) powinieneś umieścić to zjawisko w czasie; czy masz na myśli, że obecnie (w
                      XX i XXI wieku) gramatyki się wyłącznie upraszczają, czy że zawsze się wyłącznie
                      upraszczały.
                      Inaczej teza o upraszczaniu się gramatyk ma taką samą wartość poznawczą, jak
                      inne bezmyślnie powtarzane frazesy, np. że cukier krzepi, albo że rude są fałszywe.

                      - Stefan

                      www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                  • zuq1 Re: uproszczenia 28.02.08, 09:42
                    I tak mi się jeszcze przypomniało co do piłki nożnej - dawniej grało
                    się "skrzydłami", teraz zaś "bokami". Nie ma za to sędziów bocznych
                    a są sędziowie-asystenci. No i te nieznośne: "na jesieni", "na
                    wiosnę" (nie tylko zresztą odnośnie sezonów piłkarskich). To czemu u
                    licha, mówi się ciągnie latem i zimą a nie "na lecie", "na ziemie"?!
                    • dar61 Re: "na wiosnę"/ zabezpieczać 28.02.08, 22:19
                      Mój wieloletni faworyt, już b. wrośnięty w polszczyznę:
                      "zabezpieczać".
                      Chciałbym kiedyś doczekać czasów, by na "bodygardera"
                      ktoś kiedyś krzyknął: "Zabezpiecznika nam trzeba!"

                      Prawie zawsze może mi za zamiennik na "zabezpieczanie"
                      służyć słowo OCHRONA.



                      Szanowny {Zuku1}.

                      Nie obrażaj się na takie "na wiosnę".
                      Znaczeniowo różne dla mnie są wyrażenia "na wiosnę"
                      i "wiosną".

    • yanga Re: Słowa, których nie cierpicie 09.10.07, 18:43
      Wykształciuch, laska, siora (na siostrę), sierściuch. W ogóle
      zauważyłam, że młode pokolenie upraszcza do przesady wymowę,
      unikając głosek zwartych - przykładem jest choćby ta "siora", ale
      nie tylko. Aha, i jeszcze "najbogatszy Polak" w odniesieniu do coraz
      to innych osób.
      • lajkonix Re: Słowa, których nie cierpicie 14.10.07, 22:22
        mag_kak napisał:

        > Nie cierpie formy "dziadzi", np. "chodź do dziadzi". Brrrrrr!! Az
        > mnie trzesie!!
        > I słowa "pomywac", mieszkam w Wielkopolsce i tu sie tego uzywa.

        W moim regionie jest trochę inna miękka wymowa "pomawiać". Też nie
        lubię.

        Lajkonix
        panta rei - wszystko w płynie
          • stefan4 Re: Słowa, których nie cierpicie 05.11.07, 18:21
            teresa50:
            > I dlaczego nie po prostu "tęgi" czy "przy kości" tylko kurdę
            > puszysty??

            No właśnie, jak jest z tą kością? Jak ktoś jest przy samej kości, to chyba jest
            wyjątkowo chudy, nie? Bo jak jest grubszy, to jest przy kości, mięsie, tłuszczu
            i tkance łącznej, co zajmuje więcej miejsca niż sama kość.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
            • kanapony Re: Słowa, których nie cierpicie 06.11.07, 01:28
              "przy kości" tak samo głupie jak i "puszysty"

              myślę, że to wynika z mentalności polskiej
              tu się o wielu sprawach wprost czy szczerze nie mówi
              np. wystarczy, że ktoś rzuci w rozmowie, że jest gruby/-a
              i to nie jako narzekanie czy - by go pocieszac
              a od razu rozmówca zaczyna go "wyprowadzac z błędu"
              mówiąc, że wcale nie jest taki gruby, czy nie widac brzucha...
              koszmar
              tak, jakby grubi i tędzy ludzie w domu luster nie mieli...
        • stefan4 Re: Słowa, których nie cierpicie 07.11.07, 08:57
          davidoff_pce:
          > Nie cierpię, kiedy ktoś "zmywa podłogę". Wolę, kiedy ją "myje", a
          > czasownik "zmywać" zachowuje dla naczyń.

          I do zmywania komuś głowy.

          davidoff_pce:
          > Ciarki wywołuje u mnie "patelka" (co komu zrobiła "patelnia", że
          > tak się ją traktuje?)

          O ,,patelkach'' nie słyszałem. A ,,patelenka'' czyli mała patelnia niczego
          złego u mnie nie wywołuje.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
          • davidoff_pce Re: Słowa, których nie cierpicie 14.11.07, 00:47
            W okolicach Łodzi "patelki" to plaga. Gdyby było to tylko zdrobnienie, nie
            miałbym nic przeciwko, ale na np. w restauracji, w której ostatnio pracuję,
            patelkami nazywa sie także ogromne, ciężkie, żeliwne patelnie. Jeszcze całkiem
            niedawno był to "u nas" wyraz używany przez tzw. niewykształconą warstwę
            społeczeństwa, ale teraz mówi też tak spora część (jeśli nie większość) łódzkich
            studentów. Zazwyczaj jestem tolerancyjnie, a często nawet entuzjastycznie
            nastawiony do wszelkich regionalizmów, ale jakoś tej "patelki" zdzierżyć nie
            mogę...
        • lajkonix Re: Słowa, których nie cierpicie 07.11.07, 21:59
          davidoff_pce napisał:

          > Nie cierpię, kiedy ktoś "zmywa podłogę". Wolę, kiedy ją "myje", a
          czasownik
          > "zmywać" zachowuje dla naczyń. Ciarki wywołuje u mnie "patelka"
          (co komu zrobił
          > a
          > "patelnia", że tak się ją traktuje?)

          Jak znaszbrat "patelkę", to musi znasz też "konewnik".

          Lajkonix.
          • davidoff_pce Re: Słowa, których nie cierpicie 14.11.07, 01:08
            Konewnik znam, ale już chyba tylko biernie, bo gdybym miał komuś wytłumaczyć
            dokładnie co to takiego, to miałbym problem. Wiem, że stoi toto gdzieś w kuchni
            i ma niewiele wspólnego z konewkami...
            Zaskakujesz mnie, Kolego. Twój nick sugerował mi zawsze jakąś proweniencję
            krakowską, a nie po raz pierwszy zabłysnąłeś na tym forum dogłębną znajomością
            słownictwa łódzkiego...
            A tak a propos, to spotkałem się ostatnio z bardzo ciekawym terminem na
            określenie regionalizmu łódzkiego - lodzizm (jak rusycyzm, czy latynizm). Brzmi
            mi to jakoś tak lubieżnie i przyznam, że nie wiem jak się do tego ustosunkować wink
            • lajkonix Re: Słowa, których nie cierpicie 14.11.07, 22:16
              davidoff_pce napisał:

              > Konewnik znam, ale już chyba tylko biernie, bo gdybym miał komuś
              wytłumaczyć
              > dokładnie co to takiego, to miałbym problem. Wiem, że stoi toto
              gdzieś w kuchni
              > i ma niewiele wspólnego z konewkami...

              Sam odtworzyłem ten wyraz całkiem niedawno. I mocno się ucieszyłem,
              bo idzie w zapomnienie, co widać na twojejbrat własnej
              nieprzymuszonej autopsji.
              Rzeczywiście stał w kuchni, na nim dwa wiaderka z wodą ze studni
              kręconej, z przywieszoną na brzegu łyżką (typu cholelka) lub z
              garnczkiem a 1/2 litra obok, gdyby ktoś przypadkiem zapragnął.
              Między wiaderkami nie pamiętam co się stawiało (miska do mycia?).
              Ale nad wiaderkami nieśmiertelna makatka z napisem "Świeża woda
              zdrowia doda", ukręconym wykwintnym babcinym haftem (wersje
              sąsiedzkie "Zgoda buduje, niezgoda rujnuje" i inne, jakich już nie
              pamiętam).

              > Zaskakujesz mnie, Kolego. Twój nick sugerował mi zawsze jakąś
              proweniencję
              > krakowską,
              > a nie po raz pierwszy zabłysnąłeś na tym forum dogłębną znajomością
              > słownictwa łódzkiego...
              > A tak a propos, to spotkałem się ostatnio z bardzo ciekawym
              terminem na
              > określenie regionalizmu łódzkiego - lodzizm (jak rusycyzm, czy
              latynizm). Brzmi
              > mi to jakoś tak lubieżnie i przyznam, że nie wiem jak się do tego
              ustosunkować
              > wink

              O kurcze, to nie pisałem, ze jestem lajkonik nizinny,
              muszę zacząć brać prostalong czy coś tam na pamięć.
              Prawda ze zostawiłem tam dzieścia lat.
              Za moich czasów lodzizm kojarzył się bardziej z lodziensis, a lody
              oznaczały coś zupełnie innego niż dzisiaj.

              (Ch)Lajkonix (nizinny)
              panta rei - wszystko w płynie
    • pavvka Re: Słowa, których nie cierpicie 14.11.07, 11:48
      Oglądnąć, wyglądnąć itp. (zamiast obejrzeć, wyjrzeć) - podobno
      poprawne słowa, ale na moje ucho strasznie pokraczne.
      I z trochę podobnej beczki 'otworzony' - też jakieś długie i
      niezgrabne w porównaniu z 'otwarty'.
    • hajota Re: Słowa, których nie cierpicie 14.11.07, 11:55
      Dużo zależy od kontekstu. Nie znoszę np. słów "szamać", "szamanko", bo kojarzą
      mi się z konkretną osobą, która ich nadużywała.
      A niedawno do szału niemal doprowadziła mnie pani dietetyczka, która w wykładzie
      o zdrowym żywieniu nie mówiła normalnie "mięso" tylko "mięsko".
    • lajkonix Re: Słowa, których nie cierpicie 19.11.07, 19:37
      Moi ulubieńcy:

      "Powiem tak: ... "
      "Ja bym powiedział tak: ..."
      Jakby matoł miał tyle sposobów powiedzenia trywializmu, że aż mu się
      trudno w nich rozeznać. Cholera jasna..., trep jakiś.

      No nie no..., już się wkurzyłem!
      Idę się napić.
      Chwilę mnie nie będzie, jakby mnie ktoś szukał, ok?

      (Ch)lajkonix
      panta rei - wszystko w płynie
      • dzowa Re: Słowa, których nie cierpicie 05.12.07, 08:52
        -kobitki
        "słuchajcie kobitki" " my kobitki musimy trzymać się razem" i... ja wychodzę.
        Mam wrażenie, że po takim wstępie będzie rozmowa o fizjologii i nawiązanie do
        solidarności jajników.

        -bajer
        -bubel
        -piciu - rodzice do dzieci: "Dać Ci piciu?"
        - zagramaniczny
        - zeta "kosztuje pięć zeta"

        Oraz popularne błędy "włanczać, swetr, ubierz koszulę, weźniemy, wziąść,
        przekonywujacy" jak to słyszę, to mnie trzęsie.
        • stefan4 Re: Słowa, których nie cierpicie 05.12.07, 10:15
          dzowa:
          > -kobitki
          > "słuchajcie kobitki" " my kobitki musimy trzymać się razem" i...
          > ja wychodzę. Mam wrażenie, że po takim wstępie będzie rozmowa o
          > fizjologii i nawiązanie do solidarności jajników.

          A w męskich ustach (,,
          • flyap Re: Słowa, których nie cierpicie 05.12.07, 11:54
            Myslę,ze nie należy przekonywać dzowy , że niesłusznie nie cierpi słów, które
            wymieniła. Każde słowo narodziło sie z kiedyś z jakiejś potrzeby, ale -
            podobnie jak to bywa z ludźmi - nie musi wywoływać powszechnego entuzjazmu, po
            prostu jest.
            Dla psychologa moglyby byc ciekawe powody, dla których pewne słowa są
            "niecierpiane".
            fly
          • pavvka Re: Słowa, których nie cierpicie 05.12.07, 16:04
            stefan4 napisał:

            > ,,Ubierz'' przez otwarte ,,u'' i ,,rz''; sprawdziłem. Więc gdzie
            tu błąd?
            > Chyba, że w Twoim regionie zamiast ubierać koszulę człowiek wkłada
            się w
            > koszulę?

            Wg PWN w podstawowym znaczeniu: ubrać kogoś/coś = włożyć na
            kogoś/coś ubranie, obuwie, nakrycie głowy itp.

            Teraz podstaw sobie koszulę w miejsce kogoś/czegoś i przeanalizuj.

            Ubrać SIĘ w koszulę można jak najbardziej. WŁOŻYĆ koszulę takoż.
            • stefan4 Re: Słowa, których nie cierpicie 05.12.07, 17:40
              pavvka:
              > Wg PWN w podstawowym znaczeniu: ubrać kogoś/coś = włożyć na
              > kogoś/coś ubranie, obuwie, nakrycie głowy itp.

              Ale oprócz tego podstawowego znaczenia w języku czystosłownikowym, czasownik
              ,,ubrać'' posiada jeszcze inne znaczenia. Np. zajrzyj do PANowskiego korpusu
              języka polskiego korpus.pl/ i wpisz hasło ,,ubierz''. Wśród rozmaitych
              znalezisk dostaniesz także takie:
              ,,pod koszulkę reprezentacyjną ubierz trykot drużyny narodowej Szkocji''. To
              jest dokładnie taki kontekst, który nie podobał się Dzowie.

              Jak słusznie mówi Flyap, każdy może sobie lubić albo nie lubić, jak lubi. Byle
              tylko nie absolutyzował swojego gustu podpierając się jakimś słownikiem.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                • stefan4 Re: Słowa, których nie cierpicie 05.12.07, 20:01
                  pavvka:
                  > Zajrzałem i znalazłem np. to:
                  > korpus.pl/poliqarp/poliqarp.php?query=posz%C5%82em&corpus=1

                  No to zuch jesteś, gratuluję. A czy znalazłeś również, skąd się wzięło to
                  dziwaczne ,,-ed-'' w ,,poszedłem'' i dlaczgo występuje tylko w liczbie pojedynczej?

                  pavvka:
                  > Twoim zdaniem obecność w Korpusie świadczy o poprawności???

                  O czym?! Ja nie mówiłem o żadnej popaprawności. Na co komu podział słów języka
                  polskiego na popaprawne i niepopaprawne? I na podstawie jakich kryteriów
                  chciałbyś je tak poetykietkować?

                  Ja mówiłem tylko o tym, że słowo ,,ubrać'' funkcjonuje w języku polskim RÓWNIEŻ
                  w sensie ,,włożyć na siebie''; w dodatku od dawna. Może nie we wszystkich
                  regionach Polski z takim samym nasileniem
                  • dzowa O rany! Się narobiło ;) 06.12.07, 19:40
                    1. słów bubel, bajer nie lubię i już. Powodów nie jestem w stanie sprecyzować,
                    przykro mi. Dodam jeszcze, że nie lubię również zupy fasolowej i ubrań w kolorze
                    pomarańczowym.

                    2. Skoro już jesteśmy przy ubraniach, to ubieram się w nie lub zakładam je.
                    Takie formy są poprawne.
                    Jeśli zaś chodzi o "stronniczość" słowników w prezentowaniu haseł, to zwrócę
                    uwagę, ze większość słowników o których mowa to: słowniki OGóLNE języka
                    polskiego. (nie regionalizmów warszawskich). Te zaś z racji swej ogólności
                    regionalizmy mogą przedstawiać... właśnie jako regionalizmy smile


                    stefan4 napisał:

                    > Ja mówiłem tylko o tym, że słowo ,,ubrać'' funkcjonuje w języku polskim RÓWNIEŻ
                    > w sensie ,,włożyć na siebie''; w dodatku od dawna.

                    Podobnie jak występuje w języku Polskim "swetr" w sensie sweter.
                    Też od dawna. wink

                    Przypominam pojęcia: norma językowa, uzus językowy, błąd językowy.

                    Łączę pozdrowienia - Kot


                    www.kot-malenstwo.blogspot.com do czytania
                    www.panfoto.pl do oglądania
                    • stefan4 Re: O rany! Się narobiło ;) 07.12.07, 01:15
                      dzowa:
                      > 2. Skoro już jesteśmy przy ubraniach, to ubieram się w nie lub
                      > zakładam je.

                      A zupy fasolowej nie lubisz. Niniejszym przyjmuję do wiadomości te Twoje
                      właściwości.

                      dzowa:
                      > Takie formy są poprawne.

                      Względem jakich kryteriów? Tylko proszę, bez synonimów, że wg norm, wg ustaleń,
                      itp.

                      dzowa:
                      > Jeśli zaś chodzi o "stronniczość" słowników w prezentowaniu haseł,
                      > to zwrócę uwagę, ze większość słowników o których mowa to: słowniki
                      > OGóLNE języka polskiego. (nie regionalizmów warszawskich).

                      Mieszkamy w kraju wściekle scentralizowanym. Skutek jest taki, że warszawizmy
                      królują w mediach a regionalizmy innych stron przemykają się pod ścianami.
                      Większość wydawnictw mieści się w stolicy a ludzie wydający słowniki nie są
                      głusi na dialekt, który słyszą dookoła od urodzenia. On im wchodzi w krew tak
                      głęboko, że inne dialekty ich rażą. To się potem odbija na treści słowników,
                      których tytuły obiecują język polski.

                      Języków polskich jest znacznie więcej niż jeden. To tylko urzędnicy języka
                      chcieliby nas przekonać, żebyśmy wszyscy mówili tak samo.

                      dzowa:
                      > Podobnie jak występuje w języku Polskim "swetr" w sensie sweter.
                      > Też od dawna. wink

                      No właśnie, tak jak ,,łotr''. Możesz woleć, żeby to słowo przypominało
                      ,,kuter'' a nie ,,łotra'', ale to jest tylko Twój arbitralny wybór Twojego
                      idiolektu. Ja zresztą nie mam nic przeciwko formie ,,sweter'', ona nalezy
                      również do mojego idiolektu, ale nie widzę powodu, żeby ją na siłę wtykać innym.

                      dzowa:
                      > Przypominam pojęcia: norma językowa, uzus językowy, błąd językowy.

                      I co mam z tymi pojęciami zrobić? Nauczyć się na pamięć? Dobra, ale w takim
                      razie ja Ci tez podrzucę kilka oderwanych dźwięków i Ty sie ich wykujesz.
                      Bawisz się?

                      - Stefan

                      www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                      • dzowa A ja sie kłócic ne bedę. 07.12.07, 09:33
                        Bom pokojowo nastawiona i przekrzykiwać sie nie chcę.

                        stefan4 napisał:

                        > Mieszkamy w kraju wściekle scentralizowanym. Skutek jest taki, że warszawizmy
                        > królują w mediach a regionalizmy innych stron przemykają się pod ścianami.
                        > Większość wydawnictw mieści się w stolicy a ludzie wydający słowniki nie są
                        > głusi na dialekt, który słyszą dookoła od urodzenia. On im wchodzi w krew tak
                        > głęboko, że inne dialekty ich rażą. To się potem odbija na treści słowników,
                        > których tytuły obiecują język polski.
                        >
                        > Języków polskich jest znacznie więcej niż jeden. To tylko urzędnicy języka
                        > chcieliby nas przekonać, żebyśmy wszyscy mówili tak samo.

                        Ze spostrzeżeniem wyżej zgadzam się i wiem, że tak jest. Ale po cóż te szaty
                        drzeć...(zamiast po prostu je na siebie założyć wink )

                        >
                        > dzowa:
                        > > Takie formy są poprawne.
                        >
                        > Względem jakich kryteriów? Tylko proszę, bez synonimów, że wg norm, wg ustaleń
                        > ,
                        > itp.

                        A po co? Przecież i tak zaraz spróbujesz je podważyć.
                        Nie jestem ortodoksyjnym filologiem, ale swoje przekonania mam. Jako i Ty masz.
                        I nie sądzę, by udało się do odmiennych skłonić którekolwiek z nas.

                        > dzowa:
                        > > Podobnie jak występuje w języku Polskim "swetr" w sensie sweter.
                        > > Też od dawna. wink
                        >
                        > No właśnie, tak jak ,,łotr''. Możesz woleć, żeby to słowo przypominało
                        > ,,kuter'' a nie ,,łotra'', ale to jest tylko Twój arbitralny wybór Twojego
                        > idiolektu. Ja zresztą nie mam nic przeciwko formie ,,sweter'', ona nalezy
                        > również do mojego idiolektu, ale nie widzę powodu, żeby ją na siłę wtykać innym

                        Ależ proszę bardzo - Każdy użytkownik ma prawo do własnego idiolektu.
                        Ja rozumiem, że wszędzie poza Mianownikiem jest swetr-a, swetr-em itp.
                        Chcesz - wyrównuj postać tematu odmienianego przez przypadki wyrazu. Byle
                        świadomie I konsekwentnie (to moje zdanie).

                        > dzowa:
                        > > Przypominam pojęcia: norma językowa, uzus językowy, błąd językowy.
                        >
                        stewan4 napisał:
                        > I co mam z tymi pojęciami zrobić? Nauczyć się na pamięć? Dobra, ale w takim
                        > razie ja Ci tez podrzucę kilka oderwanych dźwięków i Ty sie ich wykujesz.
                        > Bawisz się?

                        Bawię. Jeśli tylko te oderwane dźwięki będą uzasadniały Twoje zdanie na temat
                        swobody w języku, a nie tylko wyrażały negację - "nie bo nie ", wchodzę w to.
                        Łączę pozdrowienia
                        Kot
                        • stefan4 Re: A ja sie kłócic ne bedę. 07.12.07, 19:20
                          dzowa:
                          > Przypominam pojęcia: norma językowa, uzus językowy, błąd językowy.

                          stefan4:
                          > I co mam z tymi pojęciami zrobić? Nauczyć się na pamięć? Dobra, ale
                          > w takim razie ja Ci tez podrzucę kilka oderwanych dźwięków i Ty sie
                          > ich wykujesz.
                          > Bawisz się?

                          dzowa:
                          > Bawię. Jeśli tylko te oderwane dźwięki będą uzasadniały Twoje
                          > zdanie na temat swobody w języku, a nie tylko wyrażały negację -
                          > "nie bo nie ", wchodzę w to.

                          Oderwane dźwięki nigdy niczego nie uzasadniają. Nie wymagaj ode mnie więcej niż
                          od siebie, Twoje też niczego nie uzasadniały, tylko tak sobie luźno brzęczały.

                          OK, moje oderwane dźwieki:
                          * nie mnożyć norm ponad konieczność,
                          * tabakiera dla nosa a nie dla normosa,
                          * precz z biurokracją
                          i dyscyplina dodatkowa:
                          * zabrania się zabraniać, żeby nie zbaranieć.

                          - Stefan

                          www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
    • hajota Re: Słowa, których nie cierpicie 18.02.08, 18:48
      Lubię psy i wszelkie zwierzaki, ale cóś ostatnio nie cierpię coraz bardziej
      rozpowszechnionego określania każdej samicy psa słowem "sunia". Zauważyliście,
      że prawie nikt już nawet w neutralnym kontekście nie powie "suka" ani "suczka",
      tylko pieszczotliwo-pretensjonalnie "sunia"? I dotyczy to nie tylko ukochanych
      suń (w takim kontekście określenie to mnie nie razi), ale wszystkich bez wyjątku
      - np. "do sprzedania pies i sunia".
    • deerzet Zakątek kolekcji "nazistów" językowych? 18.02.08, 20:19
      Wyszłem ażeby wziąść karnister znaczy dokładnie
      szejset procentów...

      ażeby [= aby],

      dokładnie,

      wziąść,

      szejset,

      ..., co nie? ...., co nie?

      znaczy [na pocz. zdania],

      X-ński Z TEJ STRONY [telefonu; przerzut słuchawki do
      drugiego ucha i dodałbym: "A teraz z tej strony" smile))],


      No i najgłupsze:
      "korpus języka polskiego"

      korpus = kadłub = coś zdekapitowanego



      Chyba czas się leczyć z tej nienawiści...
    • ormond Re: Słowa, których nie cierpicie 03.03.08, 13:53
      meduza7 napisała:

      Nie znosze zywcem przenoszonych do jezyka polskiego angielskich rzeczownikow
      odczasownikowych: recykling, monitoring, fundrising i inne temu podobne
      koszmarki..., wszak Polacy nie gesi i maja wlasne gerundium wink
      • stefan4 Re: Słowa, których nie cierpicie 03.03.08, 14:41
        ormond:
        > wszak Polacy nie gesi i maja wlasne gerundium wink

        Masz na myśli, że Polacy zamiast gęsiego gerundium mają własny rzeczownik
        odczasownikowy?

        U Reja ,,gęsi'' jest przymiotnikiem.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
        • ormond Re: Słowa, których nie cierpicie 03.03.08, 15:42
          stefan4 napisał:

          > ormond:
          > > wszak Polacy nie gesi i maja wlasne gerundium wink
          >
          > Masz na myśli, że Polacy zamiast gęsiego gerundium mają własny rzeczownik
          > odczasownikowy?
          >
          > U Reja ,,gęsi'' jest przymiotnikiem.

          Dobrze powiedziane, a o "gęsi" jako przymiotniku u Reja zapomnialem (a moze nie
          bylem na tej lekcji).
          • zuq1 Re: Słowa, których nie cierpicie 05.03.08, 14:23
            Drogie Stefanie, podawaj proszę objaśnienia do swoich twierdzeń.
            Pierwsze słyszę, aby "gęsi" u Reja nie były ptakami, tylko
            przymiotnikiem. Co miałby więc ten przymiotnik oznaczać? Coś innego
            niż dzisiaj gęsi np. puch? Czy że Polacy są gęsi, czyli niemi? Czy
            jeszcze inaczej?
            • dar61 Słowa, których {Zuq} nie cierpi 05.03.08, 18:35
              Szanowny {Zuqu}
              Język łaciński ongi, co widać już zapomniano, zwany
              był językiem gęsim.
              Znał tę nazwę i pan Nagłowicki.
              Konotacje wiodą ku gęsiom kapitolińskim.

              Dalej szukaj sam.

              * * *
              Na wiosnę ludziom ciężej - gęsiom lżej.
              Wiosną trawy rosną.
            • stefan4 Re: Słowa, których nie cierpicie 05.03.08, 19:09
              zuq1:
              > Drogie Stefanie

              Co, drogie Zuczę?

              zuq1:
              > Pierwsze słyszę, aby "gęsi" u Reja nie były ptakami, tylko
              > przymiotnikiem.

              Niechaj narodowie znają, iż Polacy nie gęsi język, tylko swój język mają. Teraz
              jaśniej?

              zuq1:
              > Czy że Polacy są gęsi, czyli niemi?

              Widziałeś kiedyś gęś? Pewnie widziałeś, więc następne pytanie: słyszałeś tą
              gęś? A spotkałeś kiedyś niemą gęś? Zapewniam Cię, że Imć Pan Rej gęś widział,
              słyszał a niemej nie napotkał.

              I dlatego nie wpadł na to, że ktoś mógłby jego dwuwers zinterpretować w sensie,
              że Polacy nie są gęśmi. Nie są gęśmi, bo mają własny język?
              • zuq1 Panowie dar i stefan 06.03.08, 16:02
                Nie rozumiem, skąd tyle zgryźliwości - chciałem tylko się dowiedzieć
                czegoś od wiedzących lepiej, czego sam do tej pory nie wiedziałem. A
                co do tej "niemoty" - w końcu nazwa Niemcy (a 1000 lat temu -
                Niemce) - też oznaczała, że panowie zza Odry, czy wtedy nawet zza
                Łaby są "niemi", bo nie do zrozumienia w przeciwieństwie do Pomorców
                czy Czechów. I dlatego poszedłem tym tropem.
                • stefan4 Re: Panowie dar i stefan 06.03.08, 22:42
                  zuq1:
                  > Nie rozumiem, skąd tyle zgryźliwości

                  Nie chciałem Cię urazić. Jeśli to uczyniłem, to przepraszam.

                  A swoją drogą byłoby dobrze, gdyby ktoś mądry mógł potwierdzić lub obalić moją hipotezę, że Rej NIE MÓGŁ powiedzieć ,,Polacy nie są gęsi''.

                  W zasadzie z byciem jest tak:

                  (1) ,,<rzeczownik> jest <przymiotnik w mianowniku>''; np. ,,Joasia jest piękna''; lub

                  (2) ,,<rzeczownik> jest <rzeczownik w narzędniku>''; np. ,,Joasia jest pięknością''.

                  Wydaje mi się, że dawniej przy byciu było więcej narzędników niż obecnie. Można było powiedzieć ,,Joasia jest piękną'', ale absolutnie nie można było powiedzieć ,,Joasia jest piękność''. Konstrukcja ,,<coś> jest <coś>'' jest całkiem nowa.

                  To znaczy, że Rej mógł powiedzieć ,,Polacy nie gęśmi'', ale jeśli powiedział ,,Polacy nie gęsi'' to jest to wypowiedź niedokończona, czegoś w niej brakuje, a Paleopolakom brakowało jeszcze bardziej.

                  Czy ktoś WIE, czy mówię prawdę?

                  - Stefan
                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                  • menering Re: Gesi 07.03.08, 11:45
                    Cytując sam siebie:

                    Dr Stefan Reczek, autor książki "Nasz język powszedni", wyraz
                    "gęsi" rozumie jako rzeczownik:

                    "Gdyby wyraz "gęsi" był przymiotnikiem związanym z rzeczownikiem
                    "język" (<<nie gęsi...język mają>>wink, byłby on przeciwstawiony
                    innemu przymiotnikowi o odwrotnej treści, która by oponowała
                    przeciwko cesze gęsiej języka Polaków. No bo jeżeli ich język
                    jest nie "gęsi", to jaki?
                    Mielibyśmy wiec przymiotnikowe określenie jakości tego jezyka:
                    nie gesi, lecz ludzki, rozumny, piękny, czy coś podobnego".

                    Innymi słowy dr Reczek uważa, że na pytanie "nie gesi -
                    to jaki"? odpowiedzi nie ma. Tymczasem odpowiedż jest i to
                    bardzo wyraźna.

                    Przymiotnik "gęsi" może odpowiadać nie tylko na pytanie:
                    jaki?, ale przede wszystkim na pytanie: czyj? Jeżeli o tym
                    pamiętamy, to przeciwstawienie: nie gęsi, ale swój, staje się
                    wyraziste. Powtorzenie zaś spojnika "iż" tę wyrazistość jeszcze
                    akcentuje.
                    Natomiast gdyby wyraz "gęsi" w zdaniu Reja był rzeczownikiem, to
                    zdaniu brakowałoby symetrii, bo temu rzeczownikowi nie jest
                    przeciwstawiony żaden inny rzeczownik.

                    Pisał prof. Doroszewski: "...zawsze odczuwalem ten wyraz
                    ("gęsi", dopisek mój) jako przymiotnik dzierżawczy, ktorego
                    przeciwstawieniem jest w dalszym ciagu zdania wyraz "swój".

                    Jako argument dodatkowy, według Doroszewskiego, można
                    przytoczyc, że wzmianki o "gęsiej mowie" mozna spotkac w
                    literaturze łacińskiej, między innymi u Wergiliusza ("sermo
                    anserinus").

                    Robert Dygant
                • dar61 Wskażże Acanie... 06.03.08, 23:43
                  Mości {Zuqu}
                  Wskażże Asan, czym żem Waści zraził?

                  Nie rozumiem, skądżeś zrozumiał, żem zgryźliwy?
                  Udobruchajże się Mospanie!

                  PS. Wiem, że nic nie wiem.
                  I tegom pewien.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka