lenistwo profesora

16.03.05, 12:37
Strasznie mnie ta sprawa bulersuje.
Mnie. Jako uczennicę.

W mojej szkole powszechny stał się proceder robienia identycznych
sprawdzianów dla róznych klas.
Jeśli - przypuścmy, klasa Ia i If mają geografię z panią Z, transakcja
wiązaną kogą być pewni, że napiszą ten sam sprawdzian, w krótkim odstępie
czasowym (kosmetyczne róznice).

takich dubli jest, wbrew pozorom, całkiem sporo.
A przecieki następują pod okiem nauczyciela.

Powód?
Nie rozumiem. Może ktoś - może nauczyciel? - pokusi się o wyjasnienie?
Często sprawa wygląda inaczej, w zalezności od punktu siedzenia.
najwyraźniej źle usiadłam.
    • fan_gazety Gratuluję krytycznej postawy! 16.03.05, 12:47
      Dlaczego nazywasz to przeciekiem?
      Wg mnie to raczej wygodnictwo nauczycieli, albo tez wynik chorej sytuacji, w
      której niektórzy nauczyciele mają tak dużo zajęć w licznych klasach, że choćby
      chcieli, to trudno jest zorganizować kilka dobrych, rzetelnych, równorzędnych
      sprawdzianów. Nie chce usprawiedliwiac lenistwa, zauważam tylko tez takie
      okoliczności.

      Czy poruszyałaś problem w swojej szkole, czy tylko tu - na forum?
      • lilith18 Re: Gratuluję krytycznej postawy! 16.03.05, 21:41
        fanie gazety.

        Natłok zajęć? Całkiem możliwe.
        Ale - te same testy nie tylko merytorycznie, ale i technicznie (!) ?
        Bez zmiany kolejności pytań?
        Sformułowania polecenia?
        Kwalifikuje się pod jedno określenie.

        A inny przypadek?
        nauczycielka kseruje pytania żywcem (!) z ogólnodostępnej ksiązki.
        każdy może ją kupić.
        Mało tego.
        Kobieta nie sili się na zmianę formatu odpowiedzi.
        W książce napisano: (a), (b).
        Nawet nie usunęła tych nieszczęsnych nawiasów.
        Porażka.
        Co to za nauczyciel?

        Poruszyć problem?
        Chętnie.
        Ale gdzie?
        I gdzie znaleźć sojuszników?
        Nie muszę chyba dodawać, że znakomitej większości klasy wyjątkowo odpowiada ten
        układ. Mało wysiłku a świetne "efekty".

        I jeszcze przykład z języka rosyjskiego.
        Mielismy test.
        Były przecieki.
        Informatorzy po raz pierwszy spisali się na medal.
        W grupie tylko dwie osoby nie korzystały ze ściąg.
        Wyniki?
        Jakże wspaniałe!
        Same czwórki i piątki.
        A wcześniej? Piątki dwie, czwórki dwie, same tróje i niżej.
        Cudowna odmiana.
        A komentarz nauczycielki?
        "No. Jak chcecie, to się potraficie nauczyć".
        ...
        O ironio!
        Na kolejnej lekcji napisalismy niezapowiedziane dyktando.
        I co?
        Pół klasy wpadło na fundamentach. Typu - znajomość literek.
        Czy nauczycielka wyciągnęła jakieś konsekwencje?
        NIE!

        • fan_gazety Re: Gratuluję krytycznej postawy! 17.03.05, 09:26
          > Poruszyć problem?
          > Chętnie.
          > Ale gdzie?
          > I gdzie znaleźć sojuszników?
          > Nie muszę chyba dodawać, że znakomitej większości klasy wyjątkowo odpowiada ten
          > układ. Mało wysiłku a świetne "efekty".
          ** Wg mnie sa tu dwie sprawy. Jedna - postawa tych nauczycieli. Jeśli oceniasz
          ją źle - najlepiej porozmawiać bezpośrednio z tymi nauczycielami, których to
          dotyczy. To oczywiste.
          Druga sprawa - nie możesz odpowiadac za uczciwość wszystkich. Jeśli chcesz
          pisać sprawdziany "prawdziwie", bez oszustw, to nie korzystaj z przecieków, nie
          korzystaj z tego, że wiesz, skąd sa kserowane te testy. Czy nie można tak? A
          inni... cóż, niech robią co uwazają za stosowne. A że to głupota, to nic na to
          nie poradzisz.

          Ponowię pytanie = czy już próbowałaś o tym z kims rozmawiać, czy zaczęłaś od forum?
          • lilith18 Re: Gratuluję krytycznej postawy! 17.03.05, 11:01
            Zaczęłam od forum.
            Dlaczego?
            Żeby zasięgnąć rady, czy warto.
            Czy problem faktycznie istnieje - a nie ja domagam się ideałów.
            Sam(-a) widzisz, że nie wszyscy to poparli.

            Ja nie korzystam z przecieków.
            To oczywiste i chyba nie wymaga wyjaśniania.
            Ale sytuacja istnieje.
            Milceznie=przyzwolenie.
            dzieje się niedobrze.
            Są wyraźne nadużycia.
            Z tego powodu nie chcę sobie pozwolić na bierność.

            Rozmowa - to faktycznie rozwiązanie.
            Ale jak ją rozegrać, żeby nauczyciel nie odebrał tego jako atak na siebie?
            Intencji nie widać na zewnątrz.
            Moją intencją nie jest obrażenie czy ostra krytyka.
            Oczywiście, mogą o tym świadczyć ton rozmowy, mimika.
            Nie zrezygnuję.
            Ale chyba rozumiesz moje obawy opacznej interpretacji?
            I wyjaśniam od razu, że to nie kwestia tchórzostwa.
            "mądra w internecie, a wstydzi się poglądów w realnym zyciu".
            To nie tak.
            Tylko sposób rozwiązania...

            • fan_gazety Warto! 17.03.05, 12:47
              Zgadzam się, że milczenie to przyzwolenie. Jeśli więc nie chcesz milczeć, to
              zdecydowanie najlepiej porozmawiać z nauczycielem, do którego masz zastrzeżenia.
              Jeśli mogę coś radzić, to spróbuj nie oceniać lub nie narzucać (pani/pan
              powinna...) a raczej mów o swoich odczuciach. Dobrze byłoby uzyskac wsparcie
              klasy - najlepiej całej, lub chociaż jakiejś części. No i próbować, próbować...
              Osobiście bardzo chciałbym, by uczniowie bez ogródek chcieli mówić co jest nie
              tak. Zresztą, zdarza się :-).

              Jesli rozmowa z danym nauczycielem nic nie da, próbujcie poprzez wychowawcę.
              Myślę też, że to dobry temat na lekcję wychowawczą - postawy uczniów wobec
              takiego zjawiska. Ale, czy można taka lekcję poprowadzić, do zależy od atmosfery
              w klasie, od zgrania, od chęci posłuchania innych itp. Nie wiem, jak jest u Ciebie.

              W kazdym razie życzę powodzenia :-). Ja wierzę w skutecznosć rozmów przy
              roziązywaniu takich spraw.

              PS. Rozumiem obawy.
              • lilith18 Re: Warto! 17.03.05, 21:36
                fan_gazety napisał:

                > .
                > Jeśli mogę coś radzić, to spróbuj nie oceniać lub nie narzucać (pani/pan
                > powinna...) a raczej mów o swoich odczuciach.

                Wiem :).
                Sama do tego doszłam.

                Dobrze byłoby uzyskac wsparcie > klasy - najlepiej całej, lub chociaż jakiejś
                części. No i próbować, próbować..

                Fanie, przecież napisałam wyżej, jak sytuacja wygląda.
                Jestem w porażającej mniejszości.
                Popiera mnie góra jedna osoba.
                Czy zechce zainterweniować? Mam wątpliwości.
                I chyba zostaję sama na polu walki...

                > Myślę też, że to dobry temat na lekcję wychowawczą - postawy uczniów wobec
                > takiego zjawiska. Ale, czy można taka lekcję poprowadzić, do zależy od
                atmosfery w klasie, od zgrania, od chęci posłuchania innych itp. Nie wiem, jak
                jest u Ciebie.

                Jest strasznie.
                Zero zgrania.
                Zastrzszająco mało życzliwości.
                I postawy - bardzo anty.

                Bardzo Ci dziękuję za rady.
                • fan_gazety Re: Warto! 18.03.05, 07:16
                  > Wiem :).
                  > Sama do tego doszłam.
                  ** To przepraszam za oczywistości :-). Ale wiedza o nich wcale nie jest tak
                  powszechna... Zatem wiesz to co najważniejsze o prowadzeniu takich rozmów.
                  >
                  > Fanie, przecież napisałam wyżej, jak sytuacja wygląda.
                  > Jestem w porażającej mniejszości.
                  > Popiera mnie góra jedna osoba.
                  > Czy zechce zainterweniować? Mam wątpliwości.
                  > I chyba zostaję sama na polu walki...
                  ** Rozumiem - to trudne. Kiedyś byłem w podobnej sytuacji - kolega i ja kontra
                  całej klasie. Zrobiliśmy po swojemu, bo wiedzieliśmy że mamy rację. Ale trudno
                  mi Tobie radzić, bo sytuacja nie łatwa. Rozważ sama, czy możesz.

                  >
                  > Jest strasznie.
                  > Zero zgrania.
                  > Zastrzszająco mało życzliwości.
                  > I postawy - bardzo anty.
                  ** No to szkoda bardzo. A wychowawca?
    • Gość: Angol A ja wychodzę w klasie maturalnej z klasy na IP: 213.241.34.* 16.03.05, 13:22
      sprawdzianie.To w interesie uczniów jest popełnić na sprawdzianie te błędy,
      które inaczej popełniliby na maturze.I dowiedziec sie co umieją i czego nie
      umieją.A jak sa tacy głupi , że szukają innych sposobów, to i tak za to
      zapłacą.Moi uczniowie juz to rozumieją!
      • Gość: xyz Re: A ja wychodzę w klasie maturalnej z klasy na IP: *.eu.org / *.eu.org 16.03.05, 13:29
        Nie wolno wychodzić w czasie pracy z miejsca pracy - a tym miejscem, w tym
        przypadku jest klasa lekcyjna. To bumelka w pracy. tak to powinien potraktować
        dyrektor placówki.
        A poza tym na nauczycielu ciąży odpowiedzialność za bezpieczeństwo uczniów w
        czasie, gdy mają z nim zajęcia.
        Masz szczęście, że nikt Cię na tym nie przyłapał. Nie rób tego więcej. Możesz
        siedzieć w klasie odwrócony tyłem, jeśli nie chcesz widzieć, jak ściągają.
        • roman.gawron Re: A ja wychodzę w klasie maturalnej z klasy na 17.03.05, 20:12
          Gość portalu: xyz napisał(a):

          > Nie wolno wychodzić w czasie pracy z miejsca pracy - a tym miejscem, w tym
          > przypadku jest klasa lekcyjna.

          Jeśli ma to uzasadnienie dydaktyczne, to nie widzę przeszkód. A miejscem pracy
          co do zasady jest szkoła.

          > To bumelka w pracy. tak to powinien potraktować dyrektor placówki.

          Bez przesady.

          > A poza tym na nauczycielu ciąży odpowiedzialność za bezpieczeństwo uczniów w
          > czasie, gdy mają z nim zajęcia.

          Czy to oznacza nieustanne trzymanie licealistów za rękę? Opiekę nad prawie
          dorosłymi osobami trzeba chyba rozumieć inaczej, prawda? Ci ludzie mogą już
          właściwie rodziny zakładać - za zgodą sądu, ale zawsze.

          W czasie gry terenowej to jak się niby opiekujesz? Idziesz z każdym
          jednocześnie?
    • Gość: Ciekawy Czy Ty do siebie jesteś równie krytyczna jak do IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.05, 22:13
      innych;-)?Zastanów się raczej nad tym dlaczego oni zachowują się tak jak się
      zachowują!To bardziej kształcące niż wylewanie frustracji, że świat nie jest
      taki, jaki wydaje Ci się, że powinien być!Bo tylko o tym świadczą liczne posty,
      które rozsiewasz na tym forum i innych!!!
      • lilith18 Re: Czy Ty do siebie jesteś równie krytyczna jak 16.03.05, 22:35
        czy jestem wobec siebie krytyczna?
        Zdziwiłbys się, jak bardzo.
        Za bardzo.

        Uważasz, że się czepiam?
        Właśnie po to poruszyłam ten problem.
        Żeby skonfrontować swój punkt widzenia z opiniami innych.
        Nie twierdze, że myślę poprawnie.

        Podeprzyj teze sensownymi argumentami.
        A nie prywatnymi uwagami na forum ogólnym.
    • gdabski Re: lenistwo profesora 17.03.05, 15:13
      Prawda, to może być denerwujące. Dodałbym jeszcze dawanie na poprawach klasówek
      identycznych zadań jak w pierwszym terminie. Ale rekord pobił pewien polonista
      (sic), który dał na klasówce jeden z przykładowych testów z informatora
      maturalnego. No tak, tego nikt nie widział...

      /Gdabski
      • wild.coffee Re: lenistwo profesora 18.03.05, 13:03
        >Dodałbym jeszcze dawanie na poprawach klasówek
        > identycznych zadań jak w pierwszym terminie.

        Bo ja wiem....
        Dla mnie to najczęściej pokazuje tylko to, że ktoś się nie przygotowuje do poprawy.
        Test. Niezaliczony. Oddaję kartkę z podkreślonymi błędami.
        Podejście drugie: ten sam test. Niezaliczony. Oddaję jeszcze raz kartkę razem z napisanymi poprawnymi odpowiedziami.
        Podejście trzecie: ten SAM test. Niezaliczony, albo 'ledwo, ledwo'
    • Gość: Fizyk Ciekawe jak wypadł ten sprawdzian? IP: 213.241.34.* 17.03.05, 18:24
      Bo mogło się okazać, że do informatora zajrzało niewielu!
      • gdabski Re: Ciekawe jak wypadł ten sprawdzian? 17.03.05, 19:22
        Trafna myśl, tak naprawdę to rzeczywiście niewielu znało ten sprawdzian, ale
        mimo wszystko....

        /Gdabski
        • Gość: Fizyk Re: Ciekawe jak wypadł ten sprawdzian? IP: 213.241.34.* 18.03.05, 10:28
          W ten sposób nauczyciel skłonił was do zapoznania się z ogólnie dostępnymi
          spradzianami.Ci, którzy to zrobili, otrzymali premię w postaci lepszej
          oceny.Nie widzę problemu!
Pełna wersja