Gość: Bona
IP: *.zgora.dialog.net.pl
05.11.01, 09:21
Mam syna dyslektyka ( z dysgrafią). Obecnie jest w 1-szej klasie gimnazjum, ale
problem był rozpozany od samego początku jego edukacji. Bylismy w poradni
wychowawczej. Pani psycholog stwierdziła, że syn jest intelektualnie rozwiniety
prawidłowo, a poziomem wiedzy ogólnej i słownictwa nawet trochę przewyższa
rówieśników. Wydała opinię dla szkoły, w której były też zawarte sugestie co do
postępowania z takim uczniem. Zaznaczyła jednak, że to są tylko sugestie, które
szkoła uwzględnić może, ale nie musi. Przez wszystkie lata nauki widziałam, że
jego oceny z poszczególnych zadań jak i oceny końcowe są mocno zaniżone przez
problemy z czytaniem i pisaniem. Rozmawiałam z kolejnymi wychowawcami i
nauczycielami przedmiotów - w takich rozmowach zawsze obiecywali, że bedą mieli
to na uwadze, ale w praktyce nigdy tak się nie działo. Najlepszym przykładem są
pisemne sprawdziany, zwłaszcza te gdzie pytania są zawarte w dłuższym tekście,
lub odpowiedż wymaga napisania dłuzszego tekstu. Rzadko zdarza się, by syn
skończył taki sprawdzian pisać. Ocena jest też obniżona ze względu na błędy -
różne: od ortograficznych do mylenia "ś" z "si", "d" z "b" lub "p",
połykania "y" lub dodawania go tam, gdzie nie powinno go być. Jeszcze gorzej
jest z językami obcymi. Z językiem mówionym jest w miarę przyzwoicie, z
czytaniem i pisaniem bardzo ciężko.
W szkole nie ma zajęć korekcyjnych, są tylko wyrównawcze. Przez pewien czas
wysyłano syna na takie zajecia z j.polskiego, chociaż pani psycholog
sugerowała, że nie powinien na nie chodzić. Powinien na korekcyjne, a jeśli
takich nie ma, wyrównawcze tylko zaszkodzą. Przez pewien czas uczęszczał na te
zajęcia, chociaż rozmawiałam z wychowawczynią na ten temat. W końcu zarządałam
zwolnienia syna z tych zajęć, bo widziałam, że faktycznie efekty były wyłącznie
niekorzystne.
Pani Ekspert! Co mogę zrobić w takiej sytuacji? Czy pozostawić to, tak jak jest
i tylko dążyć do tego, by syn jakoś uczył się radzić sobie sam ze swoim
problemem? W dorosłym życiu nikt niczego mu nie usprawiedliwi z tego powodu. Z
drugiej strony może mu to zamknąć drogę do lepszej edukacji, która trochę start
życiowy by mu ułatwiła. Proszę o odpowiedż : co i gdzie należy załatwiać, żeby
szkoła uwzględniała w ocenianiu ucznia jego dysleksję. Dodam, że w naszym
mieście nie ma szkół integracyjnych.
Pozdrawiam!