Dodaj do ulubionych

Dyslektyk w szkole

IP: *.zgora.dialog.net.pl 05.11.01, 09:21
Mam syna dyslektyka ( z dysgrafią). Obecnie jest w 1-szej klasie gimnazjum, ale
problem był rozpozany od samego początku jego edukacji. Bylismy w poradni
wychowawczej. Pani psycholog stwierdziła, że syn jest intelektualnie rozwiniety
prawidłowo, a poziomem wiedzy ogólnej i słownictwa nawet trochę przewyższa
rówieśników. Wydała opinię dla szkoły, w której były też zawarte sugestie co do
postępowania z takim uczniem. Zaznaczyła jednak, że to są tylko sugestie, które
szkoła uwzględnić może, ale nie musi. Przez wszystkie lata nauki widziałam, że
jego oceny z poszczególnych zadań jak i oceny końcowe są mocno zaniżone przez
problemy z czytaniem i pisaniem. Rozmawiałam z kolejnymi wychowawcami i
nauczycielami przedmiotów - w takich rozmowach zawsze obiecywali, że bedą mieli
to na uwadze, ale w praktyce nigdy tak się nie działo. Najlepszym przykładem są
pisemne sprawdziany, zwłaszcza te gdzie pytania są zawarte w dłuższym tekście,
lub odpowiedż wymaga napisania dłuzszego tekstu. Rzadko zdarza się, by syn
skończył taki sprawdzian pisać. Ocena jest też obniżona ze względu na błędy -
różne: od ortograficznych do mylenia "ś" z "si", "d" z "b" lub "p",
połykania "y" lub dodawania go tam, gdzie nie powinno go być. Jeszcze gorzej
jest z językami obcymi. Z językiem mówionym jest w miarę przyzwoicie, z
czytaniem i pisaniem bardzo ciężko.
W szkole nie ma zajęć korekcyjnych, są tylko wyrównawcze. Przez pewien czas
wysyłano syna na takie zajecia z j.polskiego, chociaż pani psycholog
sugerowała, że nie powinien na nie chodzić. Powinien na korekcyjne, a jeśli
takich nie ma, wyrównawcze tylko zaszkodzą. Przez pewien czas uczęszczał na te
zajęcia, chociaż rozmawiałam z wychowawczynią na ten temat. W końcu zarządałam
zwolnienia syna z tych zajęć, bo widziałam, że faktycznie efekty były wyłącznie
niekorzystne.
Pani Ekspert! Co mogę zrobić w takiej sytuacji? Czy pozostawić to, tak jak jest
i tylko dążyć do tego, by syn jakoś uczył się radzić sobie sam ze swoim
problemem? W dorosłym życiu nikt niczego mu nie usprawiedliwi z tego powodu. Z
drugiej strony może mu to zamknąć drogę do lepszej edukacji, która trochę start
życiowy by mu ułatwiła. Proszę o odpowiedż : co i gdzie należy załatwiać, żeby
szkoła uwzględniała w ocenianiu ucznia jego dysleksję. Dodam, że w naszym
mieście nie ma szkół integracyjnych.
Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • Gość: KRIS Re: Dyslektyk w szkole IP: *.cors.gov.pl 09.11.01, 15:39
      Mam syna w ostatniej klasie gimnazjum (W-wa Ursynów). Wadę rozpoznano (dzięki
      psychologowi szkolnemu) na początku szkoły. Poradnia zostawiła nas - syna z
      rodzicami - samym sobie. Walka sumienia rodzicielskiego z ustawicznym brakiem
      czasu i bogatymi, ale innymi zainteresowaniami dziecka spowodowała że
      cała "terapia" ograniczyła się do zakupu sugerowanej książeczki z dyktandami.
      WSTYD i ŻAL ! Na szczęście syn ma głowę otwartą, jest wyszczekany i lubiany,
      więc nie dostrzegam stałego obniżania ocen. W tym roku szkoła powtórnie wysłała
      nas do poradni po potwierdzenie diagnozy, a dokładniej po powtórne stwierdzenie
      że ewentualne braki w np, ortografii rzeczywiście wynikają z wszelkich dys....,
      a nie z lenistwa. Podobno można to stwierdzić. To bardzo ważne zaświadczenie,
      gdyż pozwala uczniowi skorzystać z przedłużenia czasu egzaminów pisemnych. Z
      powyższego wynika że administracyjnie nic więcej nie uzyskamy, a wszystko
      zależy od uczuć rodzinnych, czasu, cierpliwości i ..... td. i tp.
      • Gość: Bona Re: Dyslektyk w szkole IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.11.01, 20:38
        Hej, KRIS!
        Dotychczas nie nie wiedziałam, ze można otzrymać takie zaświadczenie.
        Dostaliśmy tylko to, o czym wspominałam wcześniej i na tej podstawie szkoła
        niczego uwzgledniać nie musiała - tylko mogła, gdyby chciała.
        Czy jest zaświadczenie zobowiązujące szkołę?
        Jaki jest tryb zdobycia takiego zaświadczenia?
        Jak doprowadzić do badań, o których wspominasz - tych, gdzie mozna stwierdzić,
        że jest to rzeczywiscie dysleksja lub dysgrafia, a nie "miganie się" od
        obowiązków?
        Chyba jesteś w trochę lepszej sytuacji, bo jakby nie było, Warszawa-Ursynów
        jest trochę bardziej na bieżąco. Ja mieszkam na zapadłej prowincji ( miasto
        liczy ok.47.tys.mieszkańców ). Możesz nie uwierzyć, ale gdy już w "zerówce" syn
        zaczął mieć kłopoty z czytaniem - to ja pierwsza rozpoznałam dysleksję i sama
        wybrałam się do przychodni. Panie nauczycielki ode mnie dowiadywały się, na
        czym to polega (!). Coś tam miały na kursach dokształcajacych, ale wiekszość z
        nich do tej pory nie rozpoznaje i nie interpretuje prawidłowo dysleksji(!).
        Możesz odpowiedzieć na te pytania powyżej?
        Z góry dziekuję i serdezcznie pozdrawiam!
        P.S. Trochę długo czekamy na od[powiedż Pani Ekspert...:(
        • Gość: KRIS Re: Dyslektyk w szkole IP: *.cors.gov.pl 15.11.01, 09:01
          Trochę trwało, zanim odszukałem dokumenty - sory i do rzeczy.
          Mam dwa zaświadczenia, adresowane DO DYREKCJI I RADY PEGAGOGICZNEJ- pierwsze z
          PORADNI PSYCHOLOGICZNO-PEDAGOGICZNEJ otrzymaliśmy w czerwcu 99 na drukowanym
          blankiecie. Cytuję wybrane fragmenty:
          "... poradnia P-P ... informuje że zgłoszono ucznia ... W wyniku
          przeprowadzonych badań ... stwierdzono: ... poziom umysłowy, poprawność
          rozumowań... zasób słów, pamięć słuchową... lateralizację prawostronną,
          dusfunkcję analizatora słuchowego, dyslekcę i dysgrafię, osłabioną pamięć
          wzrokową... Wyżej wymienione zaburzenia przejawiają się w postaci: 1.błędów w
          pisaniu, 2.niestarannego, mało czytelnego pisma. UCZEŃ POZOSTAJE POD STAŁĄ
          OPIEKĄ SPECJALISTYCZNĄ PORADNI DO CHWILI OBECNEJ: powinien wykonywać ćwiczenia
          doskonalące pisownię - zgodnie z zaleceniami psychologa."
          POD TYM TEKSTEM ZNAJDOWAŁA SIĘ FORMUŁA "biorąc za podstawę zarządzenie ministra
          Edukacji Narodowej nr 30 $4 p.3 z dnia 12.10.1993 (DZ.URZ.M.E.N. NR 7 POZ.32 Z
          1993)W SPRAWIE ZASAD OCENIANIA, KLASYFIKOWANIA I PROMOWANIA UCZNIÓW W SZKOŁACH
          PUBLICZNYCH DLA DZIECI I MŁODZIEŻY, ORAZ PRZEPROWADZANIA EGZAMINÓW
          SPRAWDZAJĄCYCH I KLASYFIKUJĄCYCH WNIOSKUJEMY O:" (dalej wpisano ręcznie)
          1.OCENIANIE PRAC PISEMNYCH UCZNIA TYLKO POD KĄTEM MERYTORYCZNYM, Z POMINIĘCIEM
          BŁĘDÓW FORMALNYCH. 2.OBNIŻENIE WYMAGAŃ CO DO ESTETYKI PISMA (tu PIECZĘĆ I
          PODPIS PSYCHOLOGA).
          Drugie zaświadczenie z marca 2001, pisane na komputerze, potwierdza diagnozę i
          wnioski, jednak powołuje się na inny akt prawny: ZARZĄDZENIE MIN. EDUKACJI
          NARODOWEJ (DZ. URZ. NR 41 Z 10.05.1999 PKT.413 $6.1 W SPRAWIE ZASAD OCENIANIA,
          KLASYFIKOWANIA I PROMOWANIA UCZNIÓW W SZKOŁACH PUBLICZNYCH DLA DZIECI I
          MŁODZIEŻY, ORAZ PRZEPROWADZANIA EGZAMINÓW SPRAWDZAJĄCYCH I KLASYFIKUJĄCYCH.
          (MUSZĘ PRZERWAĆ TRANSMISJĘ -do usłyszenia) KRIS












    • magdalena.wantola Re: Dyslektyk w szkole 11.11.01, 12:38
      Jeżeli uczeń jest zdiagnozowany jako uczeń ze specyficznymi trudnosciami w
      nauce (bo tak mówi się np. o dyslektyku),to ta diagniza w postaci orzeczenia
      Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej nakłada na nauczyciela OBOWIĄZEK!
      dostosowania wymagań edukacyjnych i sposobu oceniania do dysfunkcji dziecka. To
      nie jest dobra wola nauczyciela, przepisy oświatowe nakladają na niego taki
      obowiazek.
      nauczyciel powinien zapewnić dziecku indywidualny program dydaktyczny oraz
      stosowny do jego sprawnosci sposób realizacji. Mogą to być np. dodatkowe
      ćwiczenia, realizowane podczas lekcji i w domu ( nauczyciel zadajac takie
      ćwiczenia do domu powinien scisle współpracować z rodzicami),może to być
      częstsze odpytywanie ustne, wydłużanie czasu na prace pisemne czy też
      zezwalanie na przygotowywanie części prac za pomoca komputera czy maszyny do
      pisania. Taki nauczyciel ma stawiać dziecku wymagania stosownie do jego
      możliwości.
      W sposobie oceniania uczniów dyslektycznych powinno się uwzględniac różnorakie
      czynniki wpływajace na jakość pracy i doceniać włożony wysiłek, a nie tylko
      uzyskany efekt. Ocena powinna dotyczyć przede wszystkim wypowiedzi ustnych i
      strony merytorycznej prac pisemnych.
      Uczniowie dyslektyczni realizyją podstawę programową,tak więc wiedza wynoszona
      przez nich ze szkoły jest taka sama jak innych uczniów, którzy nie mają takich
      problemów w nauce, dlatego rozporządzenie MEN w sprawie warunków i sposobu
      oceniania...(Dz.U. nr 29 z 6 kwietnia 2001r)w § 32 stanowi, że uczniowie z
      dysfunkcjami mają prawo przystąpić do sprawdzianu lub egzaminu w warunkach i
      formie dostosowanych do ich dysfunkcji. Treści egzaminu sa takie same jak dla
      innych zdajacych i na temat sposobu zdawania tegoż egzaminu nie ma informacji
      na zaświadczeniu wydawanym przez OKE do szkoły.
      • Gość: Bona Re: Dyslektyk w szkole IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.11.01, 22:20
        magdalena.wantola napisał(a):

        > Jeżeli uczeń jest zdiagnozowany jako uczeń ze specyficznymi trudnosciami w
        > nauce (bo tak mówi się np. o dyslektyku),to ta diagniza w postaci orzeczenia
        > Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej nakłada na nauczyciela OBOWIĄZEK!
        ----Pani ekspert, dlaczego w takim razie pani psycholog z przychodni powiedziała,
        że szkoła może a nie musi respektować jej wskazań? To samo usłyszałam od
        wychowawczyni. Dla mnie to wiela zagadka. Nie analizowałam ustaw, bo uwierzyłam
        pani psycholog - coś tu bardzo mocno nie gra. W takim razie powinnam jeszcze raz
        ubiegać się o opinię przychodni i pouczyć pania psycholog...Bardzo to wszystko
        miłe. Po cholerę tyle czasu straciłam?!

        > dostosowania wymagań edukacyjnych i sposobu oceniania do dysfunkcji dziecka. To
        >
        > nie jest dobra wola nauczyciela, przepisy oświatowe nakladają na niego taki
        > obowiazek.
        > nauczyciel powinien zapewnić dziecku indywidualny program dydaktyczny oraz
        > stosowny do jego sprawnosci sposób realizacji. Mogą to być np. dodatkowe
        > ćwiczenia, realizowane podczas lekcji i w domu ( nauczyciel zadajac takie
        > ćwiczenia do domu powinien scisle współpracować z rodzicami),może to być
        > częstsze odpytywanie ustne, wydłużanie czasu na prace pisemne czy też
        > zezwalanie na przygotowywanie części prac za pomoca komputera czy maszyny do
        > pisania. Taki nauczyciel ma stawiać dziecku wymagania stosownie do jego
        > możliwości.
        ---Takie wskazania były, tylko nic mi nie powiedziano o tym, że szkoła ma w tym
        uczestniczyć także w takim przypadku, gdy nie ma w niej zajęć korekcyjnych -
        mówię o ćwiczeniach: dostalismy tylko broszurkę z ćwiczeniami do realizacji w
        domu. Były to ćwiczenia takiego rodzaju, że syn na sam widok się do nich
        zniechęcił (bardzo nieładnie odbite na ksero ćwiczenia na poziomie dziecka z
        zespołem Downa, a nie normalnie rozwiniętego intelektualnie i emocjonalnie).

        > W sposobie oceniania uczniów dyslektycznych powinno się uwzględniac różnorakie
        > czynniki wpływajace na jakość pracy i doceniać włożony wysiłek, a nie tylko
        > uzyskany efekt. Ocena powinna dotyczyć przede wszystkim wypowiedzi ustnych i
        > strony merytorycznej prac pisemnych.
        ----Syn jest bardzo rzadko odpytywany ustnie. Teraz już tak wielkich problemów
        nie ma - ale w czasie, gdy był na etapie nauczania początkowego, wychowawczyni
        wywoływała go do ustnej wypowiedzi "za karę" - że na czas czegoś nie napisał. Co
        gorsza - prowokowała klasę do piętnowania jego "lenistwa". Chyba tylko dzięki
        mojemu wsparciu jakoś to przezwyciężyliśmy i syn nie nabawił się strasznych
        kompleksów. Tym bardziej, że dziadkowie - przyzwyczajeni do samych sukcesów
        progenitury - też usiłowali "wspomagać" wychowanie i wspierali wychowawczynię w
        dziele "zawstydzania" jako skutecznej metody wpływania na ambicję. W ten sposób
        znalezliśmy się w opozycji do wszystkiego i wszystkich, ale z tym dobrym
        skutkiem, że syn nigdy nie był osamotniony i jakoś powoli realizuje plan
        edukacyjny. Na niektórych polach znacznie wyprzedzając rówieśników. Ale metody
        oceny nie uwzględniają takich rzeczy :)

        > Uczniowie dyslektyczni realizyją podstawę programową,tak więc wiedza wynoszona
        > przez nich ze szkoły jest taka sama jak innych uczniów, którzy nie mają takich
        > problemów w nauce, dlatego rozporządzenie MEN w sprawie warunków i sposobu
        > oceniania...(Dz.U. nr 29 z 6 kwietnia 2001r)w § 32 stanowi, że uczniowie z
        > dysfunkcjami mają prawo przystąpić do sprawdzianu lub egzaminu w warunkach i
        > formie dostosowanych do ich dysfunkcji. Treści egzaminu sa takie same jak dla
        > innych zdajacych i na temat sposobu zdawania tegoż egzaminu nie ma informacji
        > na zaświadczeniu wydawanym przez OKE do szkoły.
        ----Bardzo dziękuję za wskazanie podstawy prawnej!!!
        Serdecznie pozdrawiam!

        • Gość: Bea Re: Dyslektyk w szkole IP: *.tele2.pl 14.11.01, 01:02
          Sorki, że pytam, ale nie potrafię zrozumieć: czy dyslektyk rzeczywiście nie
          może po prostu nauczyć się np. zasad ortografii czy poprawnej pisowni wyrazów?
          Wiem, że wiele osób robi błędy (ja też), ale uczę się nadal jako dorosły
          człowiek by tych błędów robić jak najmniej. Ale dlaczego niektórym przychodzi
          to z trudem? Wiem, że nie z lenistwa, więc dlaczego?
          • Gość: Bona Re: Dyslektyk w szkole IP: *.zgora.dialog.net.pl 15.11.01, 04:32
            Jest to "specyficzna trudność", której przyczyny tak do końca nie poznano.
            Jedna z teorii mówi o tym, że może ją powodować niedokrwienie pewnych obszarów
            mózgu w czasie porodu. U mojego syna byłoby to uzasadnione, ponieważ urodził
            sie przez cesarskie ciecie z tego powodu, że pępowina była potrójnie owinieta
            wokół szyi i w czasie skórczów zanikało tętno - czyli dusił się. Dysfunkcja lub
            uszkodzenie różnych obszarów mózgu powodują bardzo różne skutki. U dyslektyka
            może to być ta właśnie specyficzne trudność, która nie obniża sprawności
            intelektualnej, ale przynosi mniej uchwytne i dość nietypowe objawy. M.in.
            trudność w rozpoznawaniu strony lewej i prawej.Bardziej obrazowo: stymulacja
            lub zablokowanie niektórych obszarów móżgu może powodować jeszcze bardziej
            spektakularne efekty. Można człowieka pozbawić np. umiejetności artykułowania
            mowy, mozna wywołać nadpamięć, mozna prowokować odczuwanie czegoś, co nie
            istnieje, można zupełnie pozbawić go uczuć wyzszych lub odwrotnie: wywołać
            naiezwykłą nadwrażliwość na bodżce emocjonalne.
            Być może ja też nie rozumiałabym dysleksji, chociazby z tego powodu, że nauka
            pisania i czytania przyszła mi nad wyraz łatwo. Może z tego powodu, że
            nauczyciele dyslektykami na pewno nie są, zrozumienie problemu jest dla
            nich "specyficznie trudne":)))
            • Gość: Bona skurcz IP: *.zgora.dialog.net.pl 15.11.01, 04:36
              A i tak walnęłam "skórcz":)))
          • audreyhorn Re: Dyslektyk w szkole 21.11.01, 22:06
            Sama jestem uczniem i mnie denerwuja akcje rodzicow dyslektykow pod
            tytulem "moje dziecko nie jest w stanie niczego napisac po polsku", jesli
            rzeczywiscie ma takie problemy to sa placowki dla dzieci wymagajacych
            specjalnej opieki, i niech rodzice wysla swoja pocieche tam albo zgodza sie na
            traktowanie swojego dziecka na rowni z innymi uczniami, bo prawda jest taka ze
            jedni nie radza sobie z pisaniem a inni z np. z matma. Z wlasnego doswiadczenie
            wiem jak to wyglada, przychodzi matka, drze sie na nauczyciela i zadac aby nie
            obnizal ocen za bledy.
            Efekt jest taki ze dzieciak "spoczywa na laurach" ,i w ogole nie cwiczy, bo
            nie musi. Sprawiedliwe? NIE. Jak nie moze zapamietac to niech kuje na pamiec
            kazdy wyraz, nauczy sie. Zreszta potem pojdzie do pracy , nie umiejac doslownie
            nic "bo jest dyslektykiem" i sie zdziwi ze nikt sie z nim nie cacka jak w
            szkole. Nie umiejac nawet pisac w ojczystym jezyku (nie wspominajac o
            znajomosci j.obcych dzisiejszych czasach niezbedne) bedzie mogl chyba tylko
            zawijac cukierki w papierki, albo nawet nie, bo teraz to robia maszyny.
            (U mnie w klasie byl taki dyslektyk ktory nawet wlasngo imienia nie potrafil
            napisac poprawnie, z jezykow to byl doslownie przepychany do nastepnej klasy.
            On powinien trafic do szkoly specjalnej i nie jest to odosobniona opinia, ale
            jego rodzice nie dopuszczali do siebie mysli ze ich dziecko jest poprostu
            opoznione w rozwoju. I tak on sie meczyl i oni. )
            Bona: nie oszukoj sie ze syn jest na rowni rozwiniety z rowiesnikami, jak by
            byl to by nie mial takich problemow, taka jest brutalna prawda.
            On musi poswiecic wiecej czasu na nauke, i to ty powinnas na nim to wymusic a
            nie na sile szukac jakis powodow. Winne jest tylko jego lenistwo, ktore ty na
            sile usprawiedliwiasz. Tyle pokolen sie wyksztalcilo bez ulgowego traktowania,
            wsrod nich bylo wiele wybitnych osob, ktorym nikt nie odpuscil z powodu
            problemow z pisaniem. Albo wymusisz na nim pilnosc w nauce albo odrazu oddaj do
            zakladu opieki calodobowej i wystap o rente. Moje poglady moga sie wydawac
            chamskie ale tak juz jest, w zyciu nikt ci nie odpusci z powodu dysleksji.

            • Gość: Bona Re: Dyslektyk w szkole IP: *.zgora.dialog.net.pl 28.11.01, 14:09
              audreyhorn napisał(a):

              > Sama jestem uczniem i mnie denerwuja akcje rodzicow dyslektykow pod
              > tytulem "moje dziecko nie jest w stanie niczego napisac po polsku",
              ---???? A co ja mam z tym wspólnego?

              jesli
              > rzeczywiscie ma takie problemy to sa placowki dla dzieci wymagajacych
              > specjalnej opieki, i niech rodzice wysla swoja pocieche tam albo zgodza sie na
              > traktowanie swojego dziecka na rowni z innymi uczniami, bo prawda jest taka ze
              > jedni nie radza sobie z pisaniem a inni z np. z matma. Z wlasnego doswiadczenie
              >
              > wiem jak to wyglada, przychodzi matka, drze sie na nauczyciela i zadac aby nie
              > obnizal ocen za bledy.
              > Efekt jest taki ze dzieciak "spoczywa na laurach" ,i w ogole nie cwiczy, bo
              > nie musi. Sprawiedliwe? NIE. Jak nie moze zapamietac to niech kuje na pamiec
              > kazdy wyraz, nauczy sie. Zreszta potem pojdzie do pracy , nie umiejac doslownie
              >
              > nic "bo jest dyslektykiem" i sie zdziwi ze nikt sie z nim nie cacka jak w
              > szkole. Nie umiejac nawet pisac w ojczystym jezyku (nie wspominajac o
              > znajomosci j.obcych dzisiejszych czasach niezbedne) bedzie mogl chyba tylko
              > zawijac cukierki w papierki, albo nawet nie, bo teraz to robia maszyny.
              > (U mnie w klasie byl taki dyslektyk ktory nawet wlasngo imienia nie potrafil
              >
              > napisac poprawnie, z jezykow to byl doslownie przepychany do nastepnej klasy.
              > On powinien trafic do szkoly specjalnej i nie jest to odosobniona opinia, ale
              > jego rodzice nie dopuszczali do siebie mysli ze ich dziecko jest poprostu
              > opoznione w rozwoju. I tak on sie meczyl i oni. )
              ---Widzę,że nie masz zielonego pojęcia o dysleksji. Nie wiem, z jakimi
              przypadkami masz do czynienia w swojej szkole - moze faktycznie są tam ludzie
              opóżnieni w rozwoju lub leniwi. Postępowanie rodziców, jakie opisujesz chyba też
              niewiele ma wspólnego z aktualnym tematem.

              > Bona: nie oszukoj sie ze syn jest na rowni rozwiniety z rowiesnikami, jak by
              > byl to by nie mial takich problemow, taka jest brutalna prawda.
              ---To przeczytaj jeszcze raz uważnie mój pierwszy post. Nie tylko ja uważam (
              może mnie zaślepiać miłość do mojego dziecka) - ale także specjalisci z
              przychodni, że syn jest intelektualnie rozwinięty prawidłowo, zaś poziomem wiedzy
              ogólnej i rozwoju słownictwa nawet przewyższa rówieśników.

              > On musi poswiecic wiecej czasu na nauke, i to ty powinnas na nim to wymusic a
              > nie na sile szukac jakis powodow. Winne jest tylko jego lenistwo, ktore ty na
              > sile usprawiedliwiasz.
              Tyle pokolen sie wyksztalcilo bez ulgowego traktowania,
              > wsrod nich bylo wiele wybitnych osob, ktorym nikt nie odpuscil z powodu
              > problemow z pisaniem. Albo wymusisz na nim pilnosc w nauce albo odrazu oddaj do
              >
              > zakladu opieki calodobowej i wystap o rente. Moje poglady moga sie wydawac
              > chamskie ale tak juz jest, w zyciu nikt ci nie odpusci z powodu dysleksji.
              >
              >
              ---Oczywiście, musi poświęcić więcej czasu na naukę, bo pisze wolniej i czyta
              wolniej. Z przyswajaniem wiedzy problemów nie ma, tylko z czytaniem i pisaniem. A
              w ogóle co Ty za "rady" mi tu udzielasz? Wymusić? Dopiero byłby problem, gdybym
              wymuszała, zamiast starać się zachęcić.
              Wiesz, podyskutujemy, gdy skończysz szkołę, dorośniesz,douczysz się i
              przestaniesz pleść bzdury:)

              • glaciercompl Re: Dyslektyk w szkole 05.11.02, 05:28
                Problemem takich ludzi jak przedmówczyni jest to że nigdy nie miała takich
                problemów i nie wie co to znaczy znać zasady ortografi, wiedzieć jak się
                pisze - góra, i pisząc to w zdaniu robi się bląd. Sam jestem dysortografikiem,
                i znam doskonale zasady ortografii, ale pisząc wypracowania te zasady mi sie
                do niczego nie przydają, bo mimo iż je znam i tak robie błedy ortograficzne,
                niebędąc tego swiadomy. Dlatego potrzebuje więcej czasu na napisanie
                wypracowania (to akurat w moim przypadku) abym mógł je dokładnie sprawdzić,
                czy pisząc je korzystać ze słownika ortograficznego, na co nauczyciele nie
                wyrażają zgody, bo boją się tego iż ukryte w takim słowniku będą ściągi.
                DLatego łatwiej dla nauczyciela jak i dla ucznia jest poprostu nie sprawdzanie
                takich błędów. Zgodze się tylko z jednym, że dys... rózne choroby powinno się
                leczyć, tylko sam będąc "chorym" nie jestem niestety przez nikogo uświadomiony
                czy TO DA SIĘ LECZYĆ !!!
                • mp02 Re: Dyslektyk w szkole 05.11.02, 13:29
                  glaciercompl napisał(a):

                  > Zgodze się tylko z jednym, że dys... rózne choroby powinno się
                  > leczyć, tylko sam będąc "chorym" nie jestem niestety przez nikogo
                  uświadomiony
                  > czy TO DA SIĘ LECZYĆ !!!

                  Da się! Zajrzyj na przykład w bibliotece do takiej pozycji:
                  Autor: Amelia Rentflejsz-Kuczyk
                  Tytuł: "Jak pomóc dzieciom dyslektycznym?"
                  Wydawca: JUKA, Warszawa 1999

                  Myślę, że znajdziesz tam wiele ciekawych rad dla siebie.
                  (Nawet jeśli nie czujesz się już dzieckiem :-))
                  Warunek powodzenia jest jeden - długa, ciężka, beznadziejnie
                  nudna praca.

                  Pozdrawiam,

                  marek@pawlowscy.w.pl
                  • jota2 Re: Dyslektyk w szkole 05.11.02, 14:30
                    Dodam tylko, że zaburzenie "dys..." mogą mieć różne nasilenie. Spotyka się
                    pełne spektrum.
                    "Łatwiejsze" przypadki: tylko dysleksja, lub tylko niewielka dysgrafia dają się
                    wyleczyć już po ok. 3-5 latach pracy. Jak napisał mp02, niesłychanie nudnej i
                    żmudnej. I o ile zacznie się odpowiednio wcześnie: w zerówce, najdalej w
                    pierwszej klasie.
                    Przypadki szczególnie trudne, np dysgrafia + dysortografia + ADHD, można co
                    najwyżej, w ciągu 10-ciu lat takiejże roboty, jako tako usprawnić.
                    I jedną z najważniejszych spraw jest motywacja dziecka do tej pracy!

                    Jota
                    • mp02 Re: Dyslektyk w szkole 05.11.02, 15:00
                      Podpisuję się pod wszystkim, może poza tym wrażeniem, jakoby
                      koniecznie należało zacząć już w zerówce, bo potem to i tak nie
                      ma sensu (wiem, że nie tak zostało to napisane, ale piszę na wypadek
                      gdyby ktoś tak to odczytał). Zacząć można w dowolnym momencie
                      tyle że im później, tym większa jest praca (bo - oprócz naturalnej
                      "niewydolności" - np. wiele problemów jest już mocno utrwalonych,
                      także przez działania samej szkoły, która czy to z powodu braku
                      rozpoznania, czy mimo rozpoznania, przez brak kompetencji, często
                      poddaje dziecko z dysfunkcją działaniom i ćwiczeniom, które tylko
                      tą dysfunkcję pogłebiają).
                      Prawdopodobnie w większości przypadków można liczyć nie na całkowite
                      pozbycie się problemu, ale na pewne jego złagodzenie.
                      Efekt zależy oczywiście i od sytuacji wyjściowej, i od intensywności
                      pracy.

                      Pozdrawiam,

                      marek@pawlowscy.w.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka