Dodaj do ulubionych

arsenał środków

29.12.06, 10:56
arsenałem środków na ksztłtowanie systemu edukacji dysponuje ministerstwo
oświaty i politycy .

ewidentnym jest wadliwość naszego systemu edukacji , która ma fundamentalny
wpływ na gospodarkę . zasadczniczym kapitałem ekonomii jest kapitał ludzki .
dobrze wykształcone społeczeństwo , to dobra gospodarka .

system ocen , które motywują ucznia do zdobywanie wiedzy jest wadliwy .
absurdem jest to , że zdolny uczeń pierwszej klasy liceum , który
jest laureatem olimpiady , musi powtarzać trzy lata stojąc w miejscu ,
podczas gdy inni o znacznie niższych umiejętnościach rozpoczynają studia .

w USA ten kapitał ludzki jest wykorzystany optymalnie - taki obywatel zaczyna
pracę zawodową w wieku około 20 lat . to są około 4 lata więcej jego
potencjału dla gospodarki , co stanowi ponad 20% czasu jego najbardziej
kreatywnego okresu życia . dla gospodarki w relacji z innymi są to olbrzymie
straty - to po prostu minium minus 20% względem innych .

można byłoby zadać pytanie , że skoro tak łatwo mozna polepszyć nasz
sytem edukacji , dlaczego ten jest coraz gorszy . odpowiedź jest prosta -
arsenał środków na edukację jest wykorzystywany niekompetentnie a czynnikom
decydującym o doborze kadry zarządzającej tymi środkami ewidentnie nie
zależy na dobrej oświacie w Polsce .
Obserwuj wątek
    • randybvain Re: arsenał środków 29.12.06, 15:56
      zasadczniczym kapitałem ekonomii jest kapitał ludzki .
      > dobrze wykształcone społeczeństwo

      Tylko, ze wg ministerstwa "dobre wyksztalcenie" to takie teleturniejowo -
      encyklopedyczne.
      Potem taki delikwent na rozmowie kwalifikacyjnej stwierdza, ze nic nie umie,
      ale "szybko sie uczy".

      ROWNY dostep do wiedzy oznacza takze, ze trzeba przystopowac tych, ktorzy
      zanadto sie wyrywaja do przodu, zeby nie zdobyli dodatkowej wiedzy, a jesli
      zdobeda, to zanegowac ja (vide FCE czy CAE, ktore nie zaliczaja matury), albo
      tak egzaminowac ucznia, by odpowiedzial zle i ma sie wtedy pretekst do
      postawienia mu oceny zbieznej ze srednia klasowa.
      • unsatisfied6 dokładnie jest jak piszesz 29.12.06, 20:59
        randybvain napisał:

        > zasadczniczym kapitałem ekonomii jest kapitał ludzki .
        > > dobrze wykształcone społeczeństwo
        >
        > Tylko, ze wg ministerstwa "dobre wyksztalcenie" to takie teleturniejowo -
        > encyklopedyczne.
        > Potem taki delikwent na rozmowie kwalifikacyjnej stwierdza, ze nic nie umie,
        > ale "szybko sie uczy".
        >
        > ROWNY dostep do wiedzy oznacza takze, ze trzeba przystopowac tych, ktorzy
        > zanadto sie wyrywaja do przodu, zeby nie zdobyli dodatkowej wiedzy, a jesli
        > zdobeda, to zanegowac ja (vide FCE czy CAE, ktore nie zaliczaja matury), albo
        > tak egzaminowac ucznia, by odpowiedzial zle i ma sie wtedy pretekst do
        > postawienia mu oceny zbieznej ze srednia klasowa.

        dokładnie jest tak jak piszesz . "pedagodzy" tego forum broniący tego
        systemu świetenie sobie zdają z tego sprawę , ale potrafią nieźle zamataczyć ,
        by nie doprowadzić do żadnych kontruktywnych dyskusji .
    • leni6 Re: arsenał środków 30.12.06, 17:31
      > systemu edukacji , która ma fundamentalny
      > wpływ na gospodarkę . zasadczniczym kapitałem ekonomii jest kapitał ludzki .
      > dobrze wykształcone społeczeństwo , to dobra gospodarka .

      To jest prawda.

      > system ocen , które motywują ucznia do zdobywanie wiedzy jest wadliwy .
      > absurdem jest to , że zdolny uczeń pierwszej klasy liceum , który
      > jest laureatem olimpiady , musi powtarzać trzy lata stojąc w miejscu ,
      > podczas gdy inni o znacznie niższych umiejętnościach rozpoczynają studia .

      Dlaczego piszesz takie bzdury ? Wyrazasz taka pewnosc chociaz nie masz pojecia
      jak to wyglada w praktyce. Walczyles kiedys z tym ? Byles zdolnym dzieckiem,
      ktoremu zabroniono sie uczyc ? Nie sadze, lub tylko Twoim wlasnym zdaniem. Sa
      szesnastolatkowie ktorzy studiuja, tak samo jak i szesnastolatkowie, ktorzy w
      szkole maja program uczelni wyzszej.

      > w USA ten kapitał ludzki jest wykorzystany optymalnie - taki obywatel zaczyna
      > pracę zawodową w wieku około 20 lat . to są około 4 lata więcej jego
      > potencjału dla gospodarki , co stanowi ponad 20% czasu jego najbardziej
      > kreatywnego okresu życia . dla gospodarki w relacji z innymi są to olbrzymie
      > straty - to po prostu minium minus 20% względem innych .

      Nie w ten sposob liczy sie wartosc zasobów ludzkich dla gospodarki, gdyby to
      bylo takie proste wrocilibysmy do czasow sprzed 1819 roku (w Anglii, w innych
      krajach jeszcze pozniej to ograniczono) i zatrudniali dzieci ponizej 9 roku zycia.

      Nie spotkalam sie jeszcze z tak dobra opinia o amerykanskim systemie edukacji
      (jako calosci, nie wyjdz tu z wybitnymi uniwersytetami), moze jakies dane ?
      Oczywiscie ze potege zbudowali dzieki potencjalowi ludzkiemu, jednak zasadnicze
      znaczenie ma tutaj migracja. Według rankingów OECD jezeli chodzi o
      najskuteczniejszy system edukacji przoduje Finlandia. Z reszta to wlasnie system
      oswiaty jest uznawany za bezposrednia przyczyne rozkwitu gospodarczego tego kraju.

      > można byłoby zadać pytanie , że skoro tak łatwo mozna polepszyć nasz
      > sytem edukacji , dlaczego ten jest coraz gorszy .

      Czyli jak go latwo polepszyc ? Z Twojej wypowiedzi wynika tylko to zeby skasowac
      studia wyzsze :)

      > arsenał środków na edukację jest wykorzystywany niekompetentnie a czynnikom
      > decydującym o doborze kadry zarządzającej tymi środkami ewidentnie nie
      > zależy na dobrej oświacie w Polsce .

      Niestety zeby cos zmienic na lepsze trzeba najpierw usprawnic system rzadzenia w
      panstwie a na to sie nie zanosi.
      • unsatisfied6 szambo 30.12.06, 19:04
        leni6 napisała:

        > > systemu edukacji , która ma fundamentalny
        > > wpływ na gospodarkę . zasadczniczym kapitałem ekonomii jest kapitał ludzk
        > i .
        > > dobrze wykształcone społeczeństwo , to dobra gospodarka .
        >
        > To jest prawda.
        >
        > > system ocen , które motywują ucznia do zdobywanie wiedzy jest wadliwy .
        > > absurdem jest to , że zdolny uczeń pierwszej klasy liceum , który
        > > jest laureatem olimpiady , musi powtarzać trzy lata stojąc w miejscu ,
        > > podczas gdy inni o znacznie niższych umiejętnościach rozpoczynają studia
        > .
        >
        > Dlaczego piszesz takie bzdury ? Wyrazasz taka pewnosc chociaz nie masz pojecia
        > jak to wyglada w praktyce. Walczyles kiedys z tym ? Byles zdolnym dzieckiem,
        > ktoremu zabroniono sie uczyc ? Nie sadze, lub tylko Twoim wlasnym zdaniem. Sa
        > szesnastolatkowie ktorzy studiuja, tak samo jak i szesnastolatkowie, ktorzy w
        > szkole maja program uczelni wyzszej.

        ja nie twierdzę , że takich nie ma . twierdzę natomiast , że brak przejrzystych
        kryteriów selekcji w polskiej szkole .

        czy mi zabraniano się uczyć ? nie zabraniano - proponowano przeniesienie w
        pierwszej klasie szkoły podstawowej do szkoły dla uczniów niedorozwiniętych
        umysłowo . w szóstej klasie zadania , nad którymi dniami ślęczeli kółkowicze
        ( ja do nich nie należałem , miałem ledwo 3 ) , robiłem w kilka minut .
        nauczycielka była zdecydowanie przeciwna temu , że jakiś pan , ktory testował
        klasę , zdecydowanie chciał , bym uczęszczał na kółko międzyszkolne .

        nie miałem większych kłopotów na studiach w Polsce oprócz tego , że mnie
        to nudziło i mało uczęszczałem na zajęcia , ale jakieś trójczyny zbierałem .
        zdarzały się też piątki . kłopoty zaczęły się wtedy , gdy jakiś asystent
        rozniósł po uczelni , że mam niesamowitą intuicję w probabilistyce .
        przez lata zastanawiałem się , skąd wzięła się wrogość jednego z profesorów -
        dlaczego zdecydował , że nie zaliczę studiów w Polsce . przedtem nic
        do mnie nie miał , ani ja do niego .

        wyjechałem z tego kraju i wcale nie zamierzałem kontynuwać "edukacji",
        bo myślałem , że wszędzie jest taka sama . trafiłem przez przypadek
        na UCSD , nie mając nawet zielonego pojęcia o bardzo wysokim prestiżu
        tej szkoły - zresztą ten dla mnie nie miał znaczenia , przedtem też
        uczęszczałem na "prestiżową uczelnię" .

        jakie szambo przeżyłem w polskiej szkole mogę tylko wiedzieć dzięki
        porównaniu tego komunistycznego szamba z doświadczeniami na amerykańskiej
        uczelni .
        • unsatisfied6 szufladkowanie 30.12.06, 19:51
          unsatisfied6 napisał:

          > jakie szambo przeżyłem w polskiej szkole mogę tylko wiedzieć dzięki
          > porównaniu tego komunistycznego szamba z doświadczeniami na amerykańskiej
          > uczelni .
          >
          >

          skąd się u mnie wzięła pasja do matematyki ? odpowiedź jest prosta -
          tak mnie zaszufladkowano . trochę w tym zasługa mojego belfra ze
          szkoły - był prawie jak drugi ojciec , jak przyjaciel . walczył z innymi
          belframi , chociaż nie wiem dlaczego , o to bym został
          w szkole , a mi kompletnie wisiało na tej "edukacji" .

          wszyscy "wiedzieli" , że jestem umysł ścisły a nie "humanista" .
          przyszła jakaś nauczycielka na zastępstwo na język polski - dała
          coś do napisania od siebie . napisałem , bo mnie temat zainteresował .
          zawsze przedtem były tróje , bo nigdy nie pisałem "co poeta miał na myśli" ,
          a prawdę mówiąc miałem to głęboko w nosie . ale tym razem nauczycielka
          nie mogła wyjść z podziwu - "pomyliłeś profile. powienieneś być w klasie
          humanistycznej" . klasa wybuchnęła śmiechem , bo "każdy wiedział" , że
          jestem mierny z polskiego z wyjątkiem gramatyki - każdy oprócz
          jednego z uczniów , który pracę przetrzymał . dzisiał jest pisarzem i
          jeszcze lata po incydencie przypomniał o mojej kilknastostronicowej
          pracy , którą ciągle trzymał w szufladzie .

          praca w szkole niektórym bardzo się podobała , inni nauczyciele
          brali mnie do odpowiedzi ze wstępnym kazaniem przed odpytką na
          temat "wrogiej propagandy" , którą szerzyłem w pracy na temat "mój wymarzony
          dom" .

          apele , pochody , cała ta maskarada szkolna , która niszczyła jakikolwiek
          indywidualizm wychodziły mi bokiem , nie pozwalały normalnie myśleć ,
          być sobą i nie pozwalano marzyć - marzenia były karane odpytkami
          lub docinkami belfrów , którzy wystawiali na środek klasy i zarzucali
          masą kretyńskich pytań , na które trzeba było grzecznie i na baczność
          odpowiadać .

          już jako dorosły człowiek spotkałem się jak równy z równym z jednym
          z tych "zasłużonych" dla polskiej szkoły . nie cierpiałem go jako
          uczeń . było w nim coś obleśnego i fałszywego . chciał mnie kiedyś
          uderzyć - nie pozwoliłem . po latach okazało się , że ten "wielki
          belfer" to zwyczajny cham . jak się w szkole utrzymała świnia ,
          która klęła jak szewc w środowisku kolegów belfrów , a na dodatek
          jego żona chodziła posiniaczona ? to był humanista ?
        • unsatisfied6 kolega koledze nie da ściągnąć? 30.12.06, 20:09
          unsatisfied6 napisał:

          > jakie szambo przeżyłem w polskiej szkole mogę tylko wiedzieć dzięki
          > porównaniu tego komunistycznego szamba z doświadczeniami na amerykańskiej
          > uczelni .
          >
          >

          nigdy w życiu nie ściągałem - brzydziło mnie to . ale ściągać dawałem ,
          bo byłem koleżeński . sypały się trójczyny a ja nie miałem "ambicji"
          kontynuwania eduakcji w liceum .

          nauczyciel fizyki postawił mi dwóję twierdząc , że ściągałem od jego pupila .
          było zupełnie odwrotnie , każdy ściągał ode mnie , ale ten cymbał
          wolał nie widzieć , że synalek jednego z prominentów komuny bezczelnie
          zrzyna ode mnie . nie miałem pretnesji do tego belfra , ale do swojego "kolegi"-
          nie przyznał się i przemilczał moją dyskusję z belfrem . dzisiaj jest
          dokorem fizyki , a belfer robi to co robił wcześniej - uśmiecha się
          do tego komu woli nie podpaść .
      • unsatisfied6 nie porównuj jabłek z gruszkami 30.12.06, 20:27
        leni6 napisała:

        > Nie spotkalam sie jeszcze z tak dobra opinia o amerykanskim systemie edukacji
        > (jako calosci, nie wyjdz tu z wybitnymi uniwersytetami), moze jakies dane ?
        > Oczywiscie ze potege zbudowali dzieki potencjalowi ludzkiemu, jednak
        zasadnicze
        > znaczenie ma tutaj migracja. Według rankingów OECD jezeli chodzi o
        > najskuteczniejszy system edukacji przoduje Finlandia. Z reszta to wlasnie
        syste
        > m
        > oswiaty jest uznawany za bezposrednia przyczyne rozkwitu gospodarczego tego
        kra
        > ju.
        >
        skoro nie mam wspominać o najlepszych uczelniach w USA , jest niemożliwym
        dowieść , że system jest dobry opierając się na najgorszych uczelniach
        w USA .

        Europa byłaby albo pod butami faszytów albo komunistów . emigranci
        o których piszesz , nie stowrzyli systemu edukacji w Nigerii , ale
        w USA . w każdej szkole obowiązkowym byłby rosyjski albo niemiecki i prace
        Marxa albo prace Hitlera . to Finladia wzoruje się na USA , a USA
        czerpie wzorce ze wszyskich innych wartościowych idei , które
        wyrastają na bazie pluralizmu i ciagłej migracji wyśmienitych
        edukatorów z innych krajów .

        nie porównuj wynków całej populacji USA zróżnicowanej etnicznie
        z populacją Finlandii wyciągając wnioski na temat szkolnictwa .
        • leni6 Re: nie porównuj jabłek z gruszkami 30.12.06, 23:13
          W Polsce miales zle doswiadczenia w USA dobre i to dopiero z uczelnia wyzsza i
          juz wiesz ze tam wszysktim jest dobrze a tu wszyskim zle ?
          Poza tym tutaj zmienily sie czasy. Wiem ze na wsiach i w malych miasteczkach
          jest gorzej, ale w duzych miastach w dobrych szkolach jest tak duzy nacisk na
          promowanie uczniow zdolnych ze o ile uczen wspolpracuje (Ty chyba takim nie
          byles) to mozna talent od mlodych lat rozwijac. Stosy kolek, konkursow,
          stypendiow, warsztatów itd. Nawet jak mialam bardzo przynudzajaca nauczycielke z
          chemii w gimnazjum, to pani uczaca inne klasy wykazala zainteresowanie i
          siedziala ze mna godzinami po lekcjach przygotowujac mnie do olimpiady. Nie
          sadze zebym miala jakies wielkie szczescie. O liceum masz gdzies cala dluga
          wypowiedz.

          Nie chcialam zebys pisal o wybitnych uniwersytetach amerykanskich bo to zupelnie
          inna bajka niz u nas (i pewnie nigdy nie dogonimy). Inne pieniadze (raz ze
          ogolnie prawie najwieksza czesc PKB na swiecie na edukcje, dwa ze lwaia czesc z
          tego wlasnie na szkolnictwo wyzsze) , inne tradycje, inni ludzie (w innych
          czasach wyksztalceni), ja wierze ze to takze zmierza w dobrym kierunku, tak to
          oceniam widzac co sie dzieje u mnie na uczelni - porownania z innym krajem z
          wlasnego doswiadczenia na razie nie mam. Sugeruje sie tym ze wielu z moich
          kolegow (juz po wyjazdach) twierdzi ze warto wyjechac (na rok) na te najlepsze
          uniwersytety, a na przecietne tez mozna, ale nie po to by zdobyc wiedze. Dlatego
          nie mozna generalizowac ze byle w USA to bedzie lepiej niz tu. Własne
          doswiadczenia jeszcze przede mna.

          Co do imigrantów chodzilo mi o to ze USA maja staly doplyw ludzi z wyzszym
          wyksztalceniem, ktory jest bardzo znaczacy dla ich gospodarki. Nic to nie ma
          wspolnego z ich systemem edukacji. Rowniez wielu ludzi wyjezdza na studia do Stanów.

          Ja nie chce zebys mi udowadnial ze w USA sa najlepsze uniwersytety tylko ze
          system edukacji (od najmlodszych lat) jest taki dobry, a Twoim zdaniem
          najlepszy. Myslisz ze tam nie ma takich dzieciaków jak Ty ? Kiedys mi sie
          wydawalo ze to oni tak tylko w filmach pokazuja szkoly pelne latynosów,
          czarnych, ktorzy nie chca sie uczyc, biora narkotyki itd. Widziales nie jaden
          taki film napewno i wiesz o czym mowie. A potem zycie pokazalo (w te wakacje) ze
          niektore takie dzieciaki mowia po angielsku gorzej niz ja (a moj poziom do
          wybitnych nie nalezy), mimo ze chodza do szkoly juz dlugo. Kazde takie dziecko
          to wielka porazka calego systemu.

          > nie porównuj wynków całej populacji USA zróżnicowanej etnicznie
          > z populacją Finlandii wyciągając wnioski na temat szkolnictwa .

          No wlasnie, USA jest bardzo zroznicowane i ich system edukacji tez nie
          jednolity. Do tego nie do wszystkich dostosowany. Dlatego moim zdaniem mozna
          powiedziec ze w Stanach sa najlepsze szkoly, ale nie wynika z tego ze najlepszy
          system edukacji. Nie bede tu mowila jaki system jest lepszy, bo prawda taka ze o
          zadnym niz polski nie mam wystarczajacych informacji by podjac merytoryczna
          dyskusje, glownie chodzi mi podkreslenie tego ze gloryfikujesz system
          amerykanski i demonizujesz polski, a to takie proste nie jest.
          • unsatisfied6 wytłumaczę ci dlaczego 30.12.06, 23:45
            leni6 napisała:

            > W Polsce miales zle doswiadczenia w USA dobre i to dopiero z uczelnia wyzsza i
            > juz wiesz ze tam wszysktim jest dobrze a tu wszyskim zle ?
            > Poza tym tutaj zmienily sie czasy. Wiem ze na wsiach i w malych miasteczkach
            > jest gorzej, ale w duzych miastach w dobrych szkolach jest tak duzy nacisk na
            > promowanie uczniow zdolnych ze o ile uczen wspolpracuje (Ty chyba takim nie
            > byles) to mozna talent od mlodych lat rozwijac. Stosy kolek, konkursow,
            > stypendiow, warsztatów itd. Nawet jak mialam bardzo przynudzajaca
            nauczycielke
            > z
            > chemii w gimnazjum, to pani uczaca inne klasy wykazala zainteresowanie i
            > siedziala ze mna godzinami po lekcjach przygotowujac mnie do olimpiady. Nie
            > sadze zebym miala jakies wielkie szczescie. O liceum masz gdzies cala dluga
            > wypowiedz.
            >
            > Nie chcialam zebys pisal o wybitnych uniwersytetach amerykanskich bo to
            zupelni
            > e
            > inna bajka niz u nas (i pewnie nigdy nie dogonimy). Inne pieniadze (raz ze
            > ogolnie prawie najwieksza czesc PKB na swiecie na edukcje, dwa ze lwaia czesc
            z
            > tego wlasnie na szkolnictwo wyzsze) , inne tradycje, inni ludzie (w innych
            > czasach wyksztalceni), ja wierze ze to takze zmierza w dobrym kierunku, tak to
            > oceniam widzac co sie dzieje u mnie na uczelni - porownania z innym krajem z
            > wlasnego doswiadczenia na razie nie mam. Sugeruje sie tym ze wielu z moich
            > kolegow (juz po wyjazdach) twierdzi ze warto wyjechac (na rok) na te najlepsze
            > uniwersytety, a na przecietne tez mozna, ale nie po to by zdobyc wiedze.
            Dlateg
            > o
            > nie mozna generalizowac ze byle w USA to bedzie lepiej niz tu. Własne
            > doswiadczenia jeszcze przede mna.
            >
            > Co do imigrantów chodzilo mi o to ze USA maja staly doplyw ludzi z wyzszym
            > wyksztalceniem, ktory jest bardzo znaczacy dla ich gospodarki. Nic to nie ma
            > wspolnego z ich systemem edukacji. Rowniez wielu ludzi wyjezdza na studia do
            St
            > anów.
            >
            > Ja nie chce zebys mi udowadnial ze w USA sa najlepsze uniwersytety tylko ze
            > system edukacji (od najmlodszych lat) jest taki dobry, a Twoim zdaniem
            > najlepszy. Myslisz ze tam nie ma takich dzieciaków jak Ty ? Kiedys mi sie
            > wydawalo ze to oni tak tylko w filmach pokazuja szkoly pelne latynosów,
            > czarnych, ktorzy nie chca sie uczyc, biora narkotyki itd. Widziales nie jaden
            > taki film napewno i wiesz o czym mowie. A potem zycie pokazalo (w te wakacje)
            z
            > e
            > niektore takie dzieciaki mowia po angielsku gorzej niz ja (a moj poziom do
            > wybitnych nie nalezy), mimo ze chodza do szkoly juz dlugo. Kazde takie dziecko
            > to wielka porazka calego systemu.
            >
            > > nie porównuj wynków całej populacji USA zróżnicowanej etnicznie
            > > z populacją Finlandii wyciągając wnioski na temat szkolnictwa .
            >
            > No wlasnie, USA jest bardzo zroznicowane i ich system edukacji tez nie
            > jednolity. Do tego nie do wszystkich dostosowany. Dlatego moim zdaniem mozna
            > powiedziec ze w Stanach sa najlepsze szkoly, ale nie wynika z tego ze
            najlepszy
            > system edukacji. Nie bede tu mowila jaki system jest lepszy, bo prawda taka
            ze
            > o
            > zadnym niz polski nie mam wystarczajacych informacji by podjac merytoryczna
            > dyskusje, glownie chodzi mi podkreslenie tego ze gloryfikujesz system
            > amerykanski i demonizujesz polski, a to takie proste nie jest.



            komplentna bzdura - skąd się biorą się te wybitne uniwesytety w USA wg ciebie ?
            skąd biorą nabór na studia ? spośród emigrantów ?

            sprawa jest prosta jak drut , o czym świadczą różne raporty i polkich
            profesorów i zagraniczne - jesteśmy z edukacją na ostatnim miejscu
            spośród badanych 41 państw .

            ty w swoim doświadczeniu spotkałaś Amerykanina , który mówi gorzej po
            angielsku od ciebie - dlaczego ? w Polsce też znajdziesz mnóstwo
            ludzi , którzy mają bardzo ubogi język - dlaczego ich nie spotykasz ?
            wiesz dlaczego spotkałaś tego Amerykanina ? bo , tak jak ty w Polsce
            nie spotykasz niewykształconych ludzi , tam tak samo wykształceni
            nie mieli przyjemności spotykanie się z tobą .

            wielu analfabetów językowych mówi o miernocie wykształcenia Amerykanów ,
            a przebywają tylko wśród takich , którzy są na ich poziomie i którym
            nie przeszkadza bełkot , którego nie zrozumie wykształcony człowiek .

            ja spotykałem wykształconych ludzi i jestem pod wrażeniem ich erudycji .
            tak nawiasem mówiąc , najlepszym na moim wydziale był Amerykanin - oprócz
            Iwańca i tego Amerykanina nie miałem przyjemności spotkania nikogo o tak
            genialnym umyśle .
        • lineborder to jest dobre! 31.12.06, 12:12
          > skoro nie mam wspominać o najlepszych uczelniach w USA , jest niemożliwym
          > dowieść , że system jest dobry opierając się na najgorszych uczelniach
          > w USA .
          No to jest kuriozalne. Wybierzesz sobie najlepsze szkoły, uczelnie i na ich podstawie stwierdzisz, że amerykański system edukacji jest najlepszy? A co z murzynami, latynosami i innymi nie pochodzącymi ze średniej klasy? Oni nie są w tym systemie? No jasne - psują obraz, który sobie wymyśliłeś. Jakoś ten wspaniały system na nich nie działa? Jak się weźmie pod uwagę całe społeczeństwo amerykańskie to już tak pięknie nie wygląda.
          • unsatisfied6 Re: to jest dobre! 31.12.06, 12:43
            lineborder napisał:

            > > skoro nie mam wspominać o najlepszych uczelniach w USA , jest niemożliwym
            > > dowieść , że system jest dobry opierając się na najgorszych uczelniach
            > > w USA .
            > No to jest kuriozalne. Wybierzesz sobie najlepsze szkoły, uczelnie i na ich
            pod
            > stawie stwierdzisz, że amerykański system edukacji jest najlepszy? A co z
            murzy
            > nami, latynosami i innymi nie pochodzącymi ze średniej klasy? Oni nie są w
            tym
            > systemie? No jasne - psują obraz, który sobie wymyśliłeś. Jakoś ten wspaniały
            s
            > ystem na nich nie działa? Jak się weźmie pod uwagę całe społeczeństwo
            amerykańs
            > kie to już tak pięknie nie wygląda.

            chciałbym odnieść się z szacunkiem do różnic rasowych , zmuszasz mnie
            do pewnej "niepoprawności politycznej" . uczyłem Murzynów matematyki ,
            z dobrych rodzin i nie mających patologicznych warunków do kształcenia -
            ich poziom pojmowania abstrakcji matematycznej jest dużo niższy niż
            każdego innego ucznia .

            niezparzeczlnym jest zróżnicowanie IQ spowodowane różnicami rasowymi -
            fakt , nie jest to "politycznie poprwany" argument , ale jest prawdziwy .

            bardziej kuriozalnym faktem jest to , że chciałbyś , bym porownał system
            USA do Polskiego ale nie biorąc pod uwagę najlepszych uniwersytetów -
            tych jest chyba około 100 razy więcej niż w Polsce , więc jak mam tego
            nie brać pod uwagę . one zajmują chyba połowę czołowych pozycji na
            rankingach najlepszych uniewrków świata , wię jakie mam porównywać ?
      • daktylek Re: arsenał środków 30.12.06, 23:24
        Leni, o wynikach PISY /OECD też już tu było, ale on niestety nie przyjmuje
        takich argumentów. Było też o zaniepokojeniu Departamentu Edukacji USA stanem
        edukacji w USA, ale to też nie dociera.
        • unsatisfied6 Re: arsenał środków 30.12.06, 23:30
          daktylek napisał:

          > Leni, o wynikach PISY /OECD też już tu było, ale on niestety nie przyjmuje
          > takich argumentów. Było też o zaniepokojeniu Departamentu Edukacji USA stanem
          > edukacji w USA, ale to też nie dociera.

          dociera każda kontruktywna krytyka , kretynie .

          w tym raporcie Polska też wyszła na ostatnim miejscu .
          • daktylek Re: arsenał środków 30.12.06, 23:35
            Było czytać, bo w żadnym z dwóch przeprowadzonych Polska na ostatnim miejscu
            nie była. W ostatnim nawet osiagnęła lepszy rezultat niż w poprzednim.

            P.S. Skoro uważasz, że mówienie do mnie kretynie, albo w innych obrażliwych
            słowach, tak jak to miało miejsce poprzednio, jest argumentem merytorycznym, to
            gratuluję zdolności do kulturalnej dyskusji.
            • unsatisfied6 Re: arsenał środków 30.12.06, 23:47
              daktylek napisał:

              > Było czytać, bo w żadnym z dwóch przeprowadzonych Polska na ostatnim miejscu
              > nie była. W ostatnim nawet osiagnęła lepszy rezultat niż w poprzednim.
              >
              > P.S. Skoro uważasz, że mówienie do mnie kretynie, albo w innych obrażliwych
              > słowach, tak jak to miało miejsce poprzednio, jest argumentem merytorycznym,
              to
              >
              > gratuluję zdolności do kulturalnej dyskusji.

              nie będę się sprzeczał - może na przedostatnim przed Węgrami .
              • daktylek Re: arsenał środków 31.12.06, 00:02
                www.ifispan.waw.pl/files/gfx/PISA/praca.pdf
                polecam do przeczytania stronę 4 .....
                • unsatisfied6 polecam zaniechanie matactw 31.12.06, 00:12
                  daktylek napisał:

                  > www.ifispan.waw.pl/files/gfx/PISA/praca.pdf
                  > polecam do przeczytania stronę 4 .....

                  polecam zaniechanie twoich matactw .

                  odnosiliśmy się poprzednio do oryginalnej wersji w języku angielskim ,
                  które wskazywały , że Polska najgorzej wypadła ( z Węgrami ) w matematyce
                  i w czytniu ze zrozumieniem .

                  ty podajesz mi teraz inne źródło , gdzie brak na stronie 4 porównania
                  z innymi krajami .
                  • daktylek Re: polecam zaniechanie matactw 31.12.06, 08:54
                    OK. to w tej sytuacji , jak ci starczy cierpliwości, to sam sobie poszukaj
                    raportu porównawczego za 2003 rok na stronie OECD. Na dodatek będzie po
                    angielsku więc, może bedzie łatwiej zrozumieć.
                    • unsatisfied6 Re: polecam zaniechanie matactw 31.12.06, 09:18
                      daktylek napisał:

                      > OK. to w tej sytuacji , jak ci starczy cierpliwości, to sam sobie poszukaj
                      > raportu porównawczego za 2003 rok na stronie OECD. Na dodatek będzie po
                      > angielsku więc, może bedzie łatwiej zrozumieć.

                      już dyskutowaliśmy na ten temat - możesz poszukać link do naszej dyskusji ,
                      po co mam powtarzać swoje argumenty .
                    • unsatisfied6 przemyślałem ale nie wgłębiałem się zanadto 31.12.06, 13:00
                      daktylek napisał:

                      > OK. to w tej sytuacji , jak ci starczy cierpliwości, to sam sobie poszukaj
                      > raportu porównawczego za 2003 rok na stronie OECD. Na dodatek będzie po
                      > angielsku więc, może bedzie łatwiej zrozumieć.

                      zwróć uwagę - mamy dwa dokumenty . polski raport wzorujący się na
                      angielskiej wersji i raport amerykański , a jak one są różne .

                      amerykański raport w krytczyny sposób opisuje stan edukacji w USA -
                      twierdzę , że to krytyka konstruktywna i nie ma nic do tego , żeby
                      na jej podstawie dokonywać inwestycji i reorganizacji polskiej oświaty ,
                      ale ma na celu ciągłą modernizację i ulepszanie ich systemu edukacyjnego .

                      wersja orginalna wyraźnie wskazuje na bardzo niski poziom polskiej szkoły ,
                      ale jak ta treść została mocno zniekształcona przez raprtor w polskiej
                      intepretacji - wygląda , jakbyśmy odnosili sukcesy a nie porażkę .

                      skąd ta różnica intepretacji tego samego zjawiska - otóż mamy ciągle
                      do czynienia z pisaniem raportu "na zamówienie" . zresztą jest to cecha
                      Polaków , których tak kształci szkoła , że mają tak intepretować
                      fakty , by nie narazić się przypadkiem zwierzchnikom ( a nauczycielom w
                      przypadku szkoły ) .

                      ta tendencja pisania "rapartów na zamówienie" tak długo będzie trawła
                      jak długo będziemy żyli w autorytarnym systemie myląc go z systemem
                      wolnego rynku tylko dlatego , że nie brak wśród różnorakich partii PZPR -
                      ona faktycznie jest , tylko pod różnymi innymi nazwami .
                      • daktylek Re: przemyślałem ale nie wgłębiałem się zanadto 01.01.07, 11:20
                        Raport porównawczy jest jeden, ten przygotowany przez OECD - oprócz tego są
                        raporty cząstkowe przygotowane przez poszczególne kraje. Teraz jasne?
                        • unsatisfied6 Re: przemyślałem ale nie wgłębiałem się zanadto 01.01.07, 11:30
                          daktylek napisał:

                          > Raport porównawczy jest jeden, ten przygotowany przez OECD - oprócz tego są
                          > raporty cząstkowe przygotowane przez poszczególne kraje. Teraz jasne?

                          to nie zmienia faktu , o którym pisałem .
        • leni6 Re: arsenał środków 31.12.06, 00:05
          Heh, masz racje, chyba dam sobie spokoj bo to sensu nie ma.
          • unsatisfied6 wcale nie dostrzegasz wad - to groźne 31.12.06, 00:27
            leni6 napisała:

            > Heh, masz racje, chyba dam sobie spokoj bo to sensu nie ma.

            myślenie zawsze ma sens .

            wskaż jakąś niespójność moich argumentów - a daktylka sama ją znalazałaś ,
            ale łączy cię z nim twoja wiara w cudowną polską szkołę zakodowana przez
            mistrzów propagandy . jesteś tak mocno tym przesiąknięta , że nawet
            kilka lat doświadczeń w innym kraju nie wymaże "twojego zdania"
            o "cudownej polskiej szkole" .

            w naszym szkolnictwie żadnych wad nie dostrzegasz - to groźne .
            dostrzegasz je u ludzi , którzy są innego zdania na temat naszego
            szkolnictwa .
            • leni6 Re: wcale nie dostrzegasz wad - to groźne 31.12.06, 00:49
              Dostrzegam wady w naszym szkolnictwie, nawet calkiem sporo. Kilka z nich:
              - niemozliwosc usuniecia ze szkoly ucznia zagrazajacego innym
              - nieodpowiednie regulacje dotyczace mozliwosci zwalniania nauczycieli (przez co
              mamy wielu beznadziejnych pedagogów)
              - cięcia finansów na wszelkie zajecia pozalekcyjne
              - narzucenie szkolom wyzszym rekrutacji na podstawie wyników matury
              - brak rozsadnej kontroli tego co sie dzieje w szkolach
              - zbyt maly wplyw rodziców na wybor dyrektora szkoly
              - brak ujawniania publicznie wynikow egzaminow w poszczegolnych szkolach
              - zbyt mala elastycznosc na studiach wyzszych

              Tyle jesli chodzi o rozwiazania prawne bo to one tworza system edukacji.
              Oczywiscie pozbylabym sie tez dyrektorów ktorzy z godzin dyrektorskich
              zwiekszaja ilosc plastyki czy muzyki czy takich ktorzy zajmuja sie organizacja
              10 festynów w ciagu roku zeby sie wypromowac przed burmistrzem. Nauczycieli nie
              znajacych sie na tym czego nauczaja lub opowiadajacych co lekcje jak to bylo w
              starych dobrych czasach PRL tez.

              W Twoich argumentach jest przede wszystki nie wiele prawdy i wiele
              irracjonalnego uporu, ale Ty tego nie umiesz przyjac do wiadomosci. Szkoda
              mojego czasu na to.
              • unsatisfied6 narobiłabyś nie mniej szkód 31.12.06, 08:56
                leni6 napisała:

                > Dostrzegam wady w naszym szkolnictwie, nawet calkiem sporo. Kilka z nich:
                > - niemozliwosc usuniecia ze szkoly ucznia zagrazajacego innym
                > - nieodpowiednie regulacje dotyczace mozliwosci zwalniania nauczycieli (przez
                c
                > o
                > mamy wielu beznadziejnych pedagogów)
                > - cięcia finansów na wszelkie zajecia pozalekcyjne
                > - narzucenie szkolom wyzszym rekrutacji na podstawie wyników matury
                > - brak rozsadnej kontroli tego co sie dzieje w szkolach
                > - zbyt maly wplyw rodziców na wybor dyrektora szkoly
                > - brak ujawniania publicznie wynikow egzaminow w poszczegolnych szkolach
                > - zbyt mala elastycznosc na studiach wyzszych
                >
                > Tyle jesli chodzi o rozwiazania prawne bo to one tworza system edukacji.
                > Oczywiscie pozbylabym sie tez dyrektorów ktorzy z godzin dyrektorskich
                > zwiekszaja ilosc plastyki czy muzyki czy takich ktorzy zajmuja sie organizacja
                > 10 festynów w ciagu roku zeby sie wypromowac przed burmistrzem. Nauczycieli
                nie
                > znajacych sie na tym czego nauczaja lub opowiadajacych co lekcje jak to bylo w
                > starych dobrych czasach PRL tez.
                >
                > W Twoich argumentach jest przede wszystki nie wiele prawdy i wiele
                > irracjonalnego uporu, ale Ty tego nie umiesz przyjac do wiadomosci. Szkoda
                > mojego czasu na to.

                narobiłabyś nie mniej szkód , co każdy inny minister .

                przede wszystkim nie znajdujesz żadnych wad systemowych .
                nie traktujesz plastyki i muzyki jako przedmiotów zasługujących
                na poważniejsze traktowanie . najchętniej obarczyłabyś kadrę za
                wadliwość systemu wyrzucając ich z pracy - kim byś ich zastąpiła ?
                wyrzucanie z pracy ludzi , to żadna nowość w "reformach oświaty"
                władz edukacyjnych .

                wadliwość twojej oceny oświaty polega na oparciu systemu na autorytarnym
                zarządzaniu i obarczaniu uczniów i kadry nauczycielskiej błędami
                swoich poczynań a faktcznie wadliwością systemu . ja jestem za pluralizmem
                oświacie , blokowym nauczaniem , fakultatywnością nauczania , oceną postępów
                ucznia opartą na średniej ważonej i w oparciu o krzywą Gaussa która bardziej
                obiektywnie ocenia pracę ucznia i bardziej motywuje do solidnej i rzetelnej
                pracy niż wytyczna ministra , partnerskimi relacjami w szkole tworzacymi
                przyjaźniejszą atmosferę dla ucznia i redukującymi konieczność usuwania uczniów
                ze szkoły , zmnijeszenia programu minimum kosztem przedmiotów fakultatywnych i
                wiele innych .

                ty chciałabyś zmieniać edukację wg swojej wizji dobrej edukacji - to nic
                innego co robiły władze oświatowe do tej pory . nowy minister przychodzi i
                dodaje lekturę , którą uważa za słuszną , zwalnia pracowników , którzy
                wg niego są nieodpowiedni , narzeka na brak środków finansowych , a sam
                generuje ich braki na podstawie nierealnych decyzji , chce wyeliminować
                uczniów "zagrażającym innym" - owszem , szkoła to selekcja i zawsze
                należy odzielać gorsze od lepszego , ale najważniejszym jest to , by
                tworzyć takie środowisko szkoły , by wykształcić wszystskich na porządnych
                obywateli a nie tylko tych , którzy jak ty , nie lubią plastyki i muzyki
                i mają zbieżne z twoimi ambicje i oczekiwania od szkoły.
                • leni6 Re: narobiłabyś nie mniej szkód 31.12.06, 11:40
                  Nie planuje ministrem edukacji zostawac. I mam nadzieje ze Ty rowniesz.

                  Tylko 3 rzeczy.

                  Uczen zagrazajacy innym to 10-latek ktory na kazdej przerwie musi znajdowac sie
                  przy nauczycielu a po lekcjach odprowadza go do domu policja zeby nie zrobil
                  innym krzywdy. Zdazaja sie takie przypadki niestety coraz czesciej. Takiego
                  ucznia nie da sie usunac ze szkoly, chociaz wprowadza do niej poczucie
                  zagrozenia. W praktyce z znajomej skzole mimo kilku spraw sadowych w takich
                  przypadkach w ciągu ostatnich lat tylko jeden uczen zostal ze szkoly zabrany i
                  to tylko dlatego ze regularnie uciekal z domu (stwierdzono niewydolnos
                  cwychowawcza matki). Takie cos nie pzowala na ormalna atmosfere w szkole.

                  Nauczyciela praktycznie nie da sie zwolnic w polskiej szkole chocby od 10 lat
                  skargi rodzicow na niego naplywaly, zatem nowe wladze rowniez ich nie zwalniaja.
                  Do tego nawet jak juz trzeba zwolnic nuczyciela to nienajgorszego tylko tego
                  ktory najkrocej pracuje. To nie jest wlasciwy system.

                  > ucznia opartą na średniej ważonej i w oparciu o krzywą Gaussa która bardziej
                  > obiektywnie ocenia pracę ucznia i bardziej motywuje do solidnej i rzetelnej
                  > pracy niż wytyczna ministr

                  Ocenianie wedlug krzywej Gaussa ale w jakiej skali ? Klasy ? Wyniki egzaminow
                  zewnetrznych sa wedlug niej opisywane, wiec raczej nie o to Ci chodzi. Oceniano
                  mnie w zyciu (w szkole) stosujac rozklad normalny, wiec zabronione to nie jest,
                  raczej, jakby rodzice chcieli to szkola by sie zgodzila. System byl motywujacy
                  jak nam go przedstawiono - budzil wrecz przerazenie, a potem okazalo sie ze
                  system sprawia ze wszyscy zdaja, najlepsi i tak byli nieosiagalni, wiec kazdy
                  sobie tak zyl w swoim miejscu krzywej, zmienialy sie osoby z konca, bo nie mozna
                  bylo wciaz klasowek niezaliczac. Moze cos innego miales na mysli ja wiem tylko
                  jak u mnie ocenianie wedlug krzywej Gaussa wygladalo. Nie czulam sie bardziej
                  zmotywowana w kazdym razie.


                  • daktylek Re: narobiłabyś nie mniej szkód 31.12.06, 11:57
                    Nie można żadnego ucznia majacego mniej niż 16 lat lub do ukończenia gimnazjum
                    usunąć tak po prostu ze szkoły z prostej przyczyny - do tego wieku istnieje
                    obowiązek szkolny. Ucznia sprawiajacego problemy wychowawcze można najwyżej
                    przenieść do innej szkoły. To zazwyczaj i tak nie rozwiązuje problemu.
                    Brak jest niewątpliwie takich rozwiązań,w tym finansowych, które pozwoliłyby
                    wychowawcom, pedagogom czy psychologom, zajmować się indywidualnie takim
                    uczniem. Inna stroną tego medalu jest postawa rodziców, którzy bardzo często
                    kwestionują zglaszane przez szkołę problemy wychowawcze.
    • gobi03 co poeta miał na myśli? 31.12.06, 08:29
      Próbowałem zrozumieć, ale niestety...
      1.
      > arsenałem środków na ksztłtowanie systemu edukacji dysponuje ministerstwo
      > oświaty i politycy .
      >
      > ewidentnym jest wadliwość naszego systemu edukacji , ...
      - Czy ewidentnym środkiem na kształtowanie systemu edukacji
      jest wadliwość systemu edukacji? Czy chodzi o jakies inne środki
      z arsenału? Jeśli tak, to o jakie?

      2.
      > ... wadliwość naszego systemu edukacji , która ma fundamentalny
      > wpływ na gospodarkę .
      Czy wadliwość naszego systemu edukacji ma równie wielki wpływ
      na gospodarke, jak ceny gazu ziemnego i ropy naftowej? Jak rozumieć
      "fundamentalny"?

      3.
      > dobrze wykształcone społeczeństwo , to dobra gospodarka .
      Bardzo śmiała teza, ale nie poparta dowodami. Powiem więcej - nie widzę
      zależności nawet między wykształceniem społeczeństwa a praworządnością
      społeczeństwa, nie tylko kondycją gospodarki.

      4.
      > system ocen , które motywują ucznia do zdobywanie wiedzy jest wadliwy .
      Moim skromnym zdaniem oceny nie motywują ucznia do zdobywania wiedzy.
      Ocena jest tylko pewnym wskaźnikiem, natomiast motywację znajdziemy
      gdzie indziej.

      5.
      > system ocen , które motywują ucznia do zdobywanie wiedzy jest wadliwy .
      Czy masz na myśli Wewnątrzszkolny System Oceniania? Czy chodzi o jakiś
      inny "System"?

      6.
      > absurdem jest to , że zdolny uczeń pierwszej klasy liceum , który
      > jest laureatem olimpiady , musi powtarzać trzy lata
      Różne rzeczy widziałem, ale nie słyszałem o potrójnej repecie
      za udział (lub zajęcie wsokiej pozycji) w olimpiadzie.
      Czy to sprawdzona informacja?

      7.
      > w USA ten kapitał ludzki jest wykorzystany optymalnie
      Ja wiem, że w USA wszystko jest największe i najlepsze,
      ale jaki ma to związek z Polską? Co chcesz zaproponować,
      może przyłączenie Polski jako kolejny stan? ;-)

      8.
      > w USA ten kapitał ludzki jest wykorzystany optymalnie - taki obywatel zaczyna
      > pracę zawodową w wieku około 20 lat . to są około 4 lata więcej jego
      > potencjału dla gospodarki , co stanowi ponad 20% czasu jego najbardziej
      > kreatywnego okresu życia . dla gospodarki w relacji z innymi są to olbrzymie
      > straty - to po prostu minium minus 20% względem innych .
      Nie mogę zgodzić się z opinią, że 4 lata pracy to 20% czasu
      kreatywności. Wręcz przeciwnie - ludzie kreatywni działają
      twórczo później niż do 65 roku życia. W drodze kompromisu
      moglibyśmy umówić się na 10%, choć moim zdaniem to i tak
      za duży wskaźnik. Biorąc pod uwagę, że bardzo zdolnych mamy
      około 3% populacji, to jest 10% od 3%, a więc 0,0003.
      I tyle prawdopodonie tracimy jako kraj i naród, ale o wiele
      więcej tracimy z powodu emigracji, która od pokoleń wysyła
      najaktywniejszych Polaków na Zachód.

      9.
      > można byłoby zadać pytanie , że skoro tak łatwo mozna polepszyć nasz
      > sytem edukacji ...
      Czy ja coś przeoczyłem? Jak łatwo?

      10.
      > arsenał środków na edukację jest wykorzystywany niekompetentnie a czynnikom
      > decydującym o doborze kadry zarządzającej tymi środkami ewidentnie nie
      > zależy na dobrej oświacie w Polsce .
      Bardzo, bardzo śmiała opinia, bardzo.
      - arsenał o którym mówimy nie został dookreślony;
      - kompetencje można rozpatrywać dwojako: wg bezwzględnych wskaźników
      albo w porównaniu do innych (konkurencyjnych) "czynników", że tak się
      wyrażę; To jak to jest z tymi kompetencjami Twoim zdaniem?
      - jeżeli "kadra zarządzająca tymi środkami" to minister edukacji
      i pozostali pracownicy stosownych instytucji związanych z edukacją,
      to jako winnych wskazujesz parlament - czy o to chodzi? Lepsza byłaby
      monarchia? Ale w USA nie ma monarchii, prawda?

      Chętnie bym podyskutował w tym wątku, ale nie wiem, od której strony
      podejść, żeby coś pochwalić albo skrytykować.

      Pozdrawiam sylwestrowo (a może nawet noworocznie - wszystkiego dobrego, oby nam
      się wiodło lepiej...)
      • unsatisfied6 różnica w intepretacji pojeć 31.12.06, 09:17
        gobi03 napisał:

        > Próbowałem zrozumieć, ale niestety...

        czyżby - mam wrażenie , że wcale nie próbowałeś zrozumieć . szkoda...


        > 1.
        > > arsenałem środków na ksztłtowanie systemu edukacji dysponuje ministerstwo
        > > oświaty i politycy .
        > >
        > > ewidentnym jest wadliwość naszego systemu edukacji , ...
        > - Czy ewidentnym środkiem na kształtowanie systemu edukacji
        > jest wadliwość systemu edukacji? Czy chodzi o jakies inne środki
        > z arsenału? Jeśli tak, to o jakie?
        >

        zabawiasz się w odpytywanie ? myślałem , że "środki w edukacji" jest to termin
        nie ulegający dyskusji


        > 2.
        > > ... wadliwość naszego systemu edukacji , która ma fundamentalny
        > > wpływ na gospodarkę .
        > Czy wadliwość naszego systemu edukacji ma równie wielki wpływ
        > na gospodarke, jak ceny gazu ziemnego i ropy naftowej? Jak rozumieć
        > "fundamentalny"?
        >

        kapitał ludzki ma zdecydowanie większy wpływ na gospodakę niż
        cena ropy naftowej i gazu ziemnego . fundamentalny znaczy , tak
        jak ocenia kapitał ludzki współczesna ekonomia - nie ekonomia
        XIX wieku traktujący człowieka jako tanią siłę roboczą .

        > 3.
        > > dobrze wykształcone społeczeństwo , to dobra gospodarka .
        > Bardzo śmiała teza, ale nie poparta dowodami. Powiem więcej - nie widzę
        > zależności nawet między wykształceniem społeczeństwa a praworządnością
        > społeczeństwa, nie tylko kondycją gospodarki.
        >

        skoro ty nie widzisz zależności i domagasz się dowodów , ja nie widzę
        podstaw do merytorycznej dyskusji .

        ewidentnie ty przez "dobrze wykształcone społeczeństwo" rozumiesz to
        co ja uważam za źle wykształcone społeczeństwo , stąd zapewne nie dostrzegasz
        zależności między wykształceniem społeczeństwa a gospodarką .
        • gobi03 Re: różnica w intepretacji pojeć 31.12.06, 11:25
          Naprawdę chcę się dowiedzieć, o czym tu mowa. Słowo daję - poważnie.
          > > > arsenałem środków na ksztłtowanie systemu edukacji dysponuje
          > > > ministerstwo oświaty i politycy .
          > > >
          > > > ewidentnym jest wadliwość naszego systemu edukacji , ...

          > zabawiasz się w odpytywanie ? myślałem , że "środki w edukacji" jest to termin
          > nie ulegający dyskusji

          Naprawdę chcę wiedzieć, jakie twoim zdaniem mają do dyspozycji środki ci
          politycy (którzy?) oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej. A także, w jakim
          zakresie mogą sobie nimi dysponować.

          > kapitał ludzki ma zdecydowanie większy wpływ na gospodakę niż
          > cena ropy naftowej i gazu ziemnego .

          Niestety - nie mogę się z tym zgodzić. Patrząc na państwa takie jak Wielka
          Brytania albo Norwegia (nie mówiąc o USA) widzę wyraźnie związek między tanią
          energią albo dochodami ze sprzedaży tych surowców, a stanem gospodarki. Rozwój
          gospodarki przez naukę to slogany popierane przykładami Japonii albo Korei,
          które rozwinęły się w czasach względnie taniej energii, wspomagane amerykańskimi
          pieniędzmi i rynkiem zbytu.
          W Polsce jest wielu wykształconych ludzi, cóż z tego, skoro politycy
          kształtujący warunki działania gospodarki są nieukami, humanistami albo
          ekonomistami socjalizmu. Choćbyśmy WSZYSCY ukończylil studia z ekonomii, to i
          tak wybierzemy Leppera - zapewnia to nam ordynacja wyborcza.

          > > > dobrze wykształcone społeczeństwo , to dobra gospodarka .
          > > Bardzo śmiała teza, ale nie poparta dowodami. Powiem więcej - nie widzę
          > > zależności
          > skoro ty nie widzisz zależności i domagasz się dowodów , ja nie widzę
          > podstaw do merytorycznej dyskusji .
          Nie ma się o co obrażać. Jak już taką tezę rzucasz, to chyba jesteś w stanie ją
          jakoś uzasadnić? Ja nie żądam wzorów i procentów, ale jakieś przykłady byłyby
          mile widziane. Gdzież to społeczeństwo biedne ale chętne do nauki zbudowało
          silną gospodarkę? Bo ja widziałbym raczej, jak ludzie prości korzystając z tego,
          że ktoś ich chwilowo nie okradał z owoców ich pracy ufundowali dobrze działającą
          gospodarkę która pozwoliła im utrzymywać szkoły, uniwersytety itd. IMHO
          ważniejsza jest niepodległość w sensie politycznym, niż fakultety zaliczane
          przez elyty.

          No a co z punktem piątym i dziewiątym, oraz dziesiątym ustęp drugie? Czy
          zechcesz jakoś się odnieść do moich wątpliwości?
          • unsatisfied6 dobrze wykształcone społeczeństwo a gospodarka 31.12.06, 12:36
            trochę inaczej pojmuję wykształcenie społeczeństwa niż ty .

            nie chodzi mi wyłącznie o odkrycia nowych techonologii .
            te , jak sam zauważyłeś nie służą często społeczeństwu , które
            jest prawowitym właścicielem techonologii i potencjału
            ekonomicznego , które tworzy dzięki głównie oświacie , a daje się okradać
            innym , ze względu na złe wykształcenie społeczeństwa w tym sensie jak ja je
            pojmuję .

            źle wykształcone społeczeństwo ma wadliwą hierarchię wartości , która
            powoduje odpływ środków tego społeczeństwa na korzyść innych wspólnot .


            weźmy przykładowo USA - rozwija się u nich kultura , w naszym kraju ginie .
            chętnie słuchamy country a nie przepadamy za własnym folklorem . środki
            są skierowane na ewolucję ich kultury, a nasza zanika ze wględu na brak
            "zainteresowania" . w USA niewielka populacja ogląda filmy zagraniczne -
            to jest może 0,001 % ludności w nielicznych małych kinach . nasza
            kinematografia została prawie zrównana z ziemią wzorując się na najgorszych
            wzrorcach amerykańskiego kina .

            w Polsce istnieje niechęć do promocji polskich produktów , które stanowią
            największy zysk w przeliczeniu na zużyty surowiec . twierdzę , że takie
            poczynania są celowe . im większy wkład wiedzy w produkcję dóbr , tym
            mniejsze zużycie surowców , większy zysk i większe środki na dalsze inwestycje .

            twierdzę , że eliminuje się kształtowanie potencjału który w realizacji
            przynosiłby dochody naszej gospodarce - zaobsrwowałem to na przykładzie
            niszczenia chociażby potencjału Alicji Janosz .świetna wokalistka została
            zepchnięta z polskiej sceny a jej miejsce zajęły komletne beztalencia wokalne .
            ponadto ona nieźle mówi po angileku i jej piosenki mogłyby być wartościowym
            produktem eksportowym przynosząc zyski państwu i stanowiąc konkurencję
            dla szerzącej się w kraju muzki pop zza ocenu , która ładuje tonami dolce
            w ich gospodarkę .

            innym jeszcze aspektem eduakcji jest pluralizm , którego brak w polskiej
            oświacie . pluralizm rozumiany jako optymalne zaangażowanie potencjału
            ludzkiego w gospodarkę z wykorzystaniem wielorakich zdolności każdego
            z członków społeczeństwa . to oczywiście wymagało by pełnego przewartościowania
            i postawienia człowieka na pierwszym miejscu , a nie jako taniej siły roboczej
            celem jej eksploatacji .

            niebagatelną rolę w kształceniu społeczeństwa odgrywa kościół - ten też
            jednak odbiera środki Polakom i kieruje je w stronę watykanu i budowy potęgi
            kościoła . w USA większość środków pozostaje wewnątrz kraju , ba - tworzą
            się nowe kościoły w USA , które kierują strumień środków weirnych z całego
            świata do USA .

            tutaj , zasadniczym elementem decydującym o przepływie środków jest inna
            intepretacja przykazania miłości bliźniego . kościół katolicki koduje
            w wiernych wiarę , że miłość do bliźniego jest miłości do każdego człowieka -
            szukałem tego uzasadnienia w biblii i nie znalazłem . natomiast wyraźnym
            jest stosowanie słowa "bliźni" w kontekście wspólnoty a nie w kotekście
            wszystkich ludzi i często pojawia się słowo "nienawiść" w stosunku do
            wrogów wspólnoty i Boga Izreala . przypowieść o Samarytanienie dotyczy
            tylko odrzuconych przez Żydów członków ich wspólnoty głównie dlatego że brali
            sobie za żony spoza ich wspólnoty , a nie dotyczy wszysktich ludzi .

            nie potrafię kochać wszystkich jednakowo i nikt tego nie potrafi -
            a zdarza się , że nie mam najmniejszego zamiaru darzyć kogoś miłością
            ze względu na jego/jej nieludzkie trakotwanie innych ludzi .

            ta właściwa hierarchia , która została zniszczona przez komunę i którą
            eksploatuje wiara katolicka w niewłaściwym porządku stawiając kościół
            przed Bogiem i ojczyzną , to wg mnie Bóg , dom , ojczyna .
            • gobi03 Re: dobrze wykształcone społeczeństwo a gospodark 31.12.06, 23:13
              > trochę inaczej pojmuję wykształcenie społeczeństwa niż ty .
              To ciekawe, bo ja wcale nie pisałem o tym, jak rozumiem "wykształcenie
              społeczeństwa". Stąd wnoszę, że nie zgadzasz się ze mną dla zasady - dlatego
              tylko, że zadaję niewygodne pytania.


              > ... odkrycia nowych techonologii .
              > te , jak sam zauważyłeś nie służą często społeczeństwu , które
              > jest prawowitym właścicielem techonologii i potencjału
              > ekonomicznego , które tworzy dzięki głównie oświacie ...
              Nie przypoinam sobie, żebym coś takiego pisał, ale może... Moim zdaniem
              społeczeństwo nie jest prawowitym właścicielem technologii, a jedynie państwo ma
              dbać o dobro społeczeństwa, przez co ma prawo ingerować w kwestie własności oraz
              nakładać podatki. Społeczeństwo nie jest właścicielem potencjału, równ ież
              ekonomicznego. Oświata nie jest najważniejsza jeśli chodzi o rozwój ekonomiczny
              kraju, ważna ale nie najważniejsza. Oświata nie jest bezpośrednio związana z
              tworzeniem (nowych) technologii. To moje votum separatum.

              > źle wykształcone społeczeństwo ma wadliwą hierarchię wartości , która
              > powoduje odpływ środków tego społeczeństwa na korzyść innych wspólnot .

              A co miało wspólnego społeczeństwo z kontaktami Kwaśniewskiego i Ałganowa? Jakie
              znaczenie ma wykształcenie, kiedy się jest pod zaborem?
              W takim kontekście mamy w Polsce tylko jedno polskie radio: Radio Maryja, tak
              powszechnie znienawidzone przez stado chochołów przygrywających nam swoją
              hipnotyzującą melodię od wieków. Właśnie RM kształci społeczeństwo patriotycznie.

              > . w USA niewielka populacja ogląda filmy zagraniczne -
              (bo nie umieją czytać podpisów ;-)
              > to jest może 0,001 % ludności w nielicznych małych kinach . nasza
              > kinematografia została prawie zrównana z ziemią wzorując się na najgorszych
              > wzrorcach amerykańskiego kina .
              Naszą kinematografię zrównali z ziemią reżyserzy, którzy nawet komedie robili
              takie, że chciało się płakać. Dlaczego amerykański dramat ma coś do śmiechu i
              coś o miłości? Dlaczego polskie filmy musiały realizować jakieś "przesłanie"?

              > innym jeszcze aspektem eduakcji jest pluralizm , którego brak w polskiej
              > oświacie . pluralizm rozumiany jako optymalne zaangażowanie potencjału
              > ludzkiego w gospodarkę z wykorzystaniem wielorakich zdolności każdego
              Dlaczego piszesz "innym", skoro wcześniej nie podałeś żadnych asektów edukacji?
              I dlaczego piszesz o aspektach, a nie o celach, metodach albo (jak na początku)
              środkach?
              Dlaczego oświata ma dbać o "zaangażowanie potencjału ludzkiego w gospodarkę"?
              O ccso chodzzi??

              > wiara katolicka w niewłaściwym porządku stawiając kościół
              > przed Bogiem
              To ty tak widzisz, ja zupełnie inaczej.

              Północ się zbliża, więc kończę raptownie. Chcę tylko zapytać: a gdzie Honor?
              Wyszedł z mody, czy nie mieści się wśród demokratycznych ideałów?
              • unsatisfied6 to nie kwestia niewygodnych pytań ale intencji 01.01.07, 00:48
                gobi03 napisał:

                > > trochę inaczej pojmuję wykształcenie społeczeństwa niż ty .
                > To ciekawe, bo ja wcale nie pisałem o tym, jak rozumiem "wykształcenie
                > społeczeństwa". Stąd wnoszę, że nie zgadzasz się ze mną dla zasady - dlatego
                > tylko, że zadaję niewygodne pytania.

                później następuje długi wywód , z którego sam dochodzisz do tego wniosku,
                do którego ja doszedłem czytając twoje posty - w każdym tekście są
                treści domyślne i z twoich poprzednich postów wynika co piszesz
                poniżej :

                >
                > To ty tak widzisz, ja zupełnie inaczej.
                >
              • unsatisfied6 Re: dobrze wykształcone społeczeństwo a gospodark 01.01.07, 01:01
                gobi03 napisał:

                > > trochę inaczej pojmuję wykształcenie społeczeństwa niż ty .
                > To ciekawe, bo ja wcale nie pisałem o tym, jak rozumiem "wykształcenie
                > społeczeństwa". Stąd wnoszę, że nie zgadzasz się ze mną dla zasady - dlatego
                > tylko, że zadaję niewygodne pytania.

                jak już wspomniałem , można bez problemu ( z mojego punktu widzenia )
                odczytać twoje intencje odnośnie moich argumentów .

                gdybym mógł to obrazowo przedstawić , istnieje zapewne coś jak
                intuicja . przykładowo istnieje pewna subtelna różnica między argumentem
                obrońcy a prokuratora - obaj używają tego samego języka , opierają
                się na tych samych faktach , a dowodzą przeciwnych tez . w twoim
                przypadku , twoje argumenty nazwałbym dociekliwością prokuratorską
                a nie dociekliwościa obrońcy .

                > To ty tak widzisz, ja zupełnie inaczej.
                >
              • unsatisfied6 Re: dobrze wykształcone społeczeństwo a gospodark 01.01.07, 01:08
                gobi03 napisał:

                > > trochę inaczej pojmuję wykształcenie społeczeństwa niż ty .
                > To ciekawe, bo ja wcale nie pisałem o tym, jak rozumiem "wykształcenie
                > społeczeństwa". Stąd wnoszę, że nie zgadzasz się ze mną dla zasady - dlatego
                > tylko, że zadaję niewygodne pytania.
                >

                jak już wspomniałem , twoja dociekliwość ma charakter dociekliwości
                prokuratora . skąd mogła się wziąć ? z innego pojmowania wykształcenia
                polskiego narodu - jaka jest twoja wizja tego wykształcenia ?
                lepiej nie mów , bo jak powiedziałem , istnieją treści domyślne a
                ja juz domyślam się jaka to wizja - po co masz się trudzić i kłamać ?
                oszczędź swojego i mojego czasu .
    • unsatisfied6 jak przystało na komunistę - wyrównałeś wszystkich 03.01.07, 16:15
      gobi03 napisał:

      > Proste zwykłe pytania "czy", "jakie", "jak rozumieć" itp. spotkały się z
      Wielką
      > Sztuką.
      > Tak, to wielka sztuka odpowiadać pięć razy i ani razu nie odpowiedzieć.
      > Erystyki.
      > Tylko, że ja się zastanawiałem, czy z człowiekiem rozumnym rozmawiam, czy z
      bot
      > em.

      co ci mam odpowiedzieć na stek idiotycznych pytań ?

      ewidentnie twoje pytania nie zmierzają uzgodnienia faktów ale
      do zamataczenia rzeczywistości .

      przypatrzmy się jednemu z twoich "argumentów".

      zacytuję :

      "> w USA ten kapitał ludzki jest wykorzystany optymalnie - taki obywatel zaczyna
      > pracę zawodową w wieku około 20 lat . to są około 4 lata więcej jego
      > potencjału dla gospodarki , co stanowi ponad 20% czasu jego najbardziej
      > kreatywnego okresu życia . dla gospodarki w relacji z innymi są to olbrzymie
      > straty - to po prostu minium minus 20% względem innych .
      Nie mogę zgodzić się z opinią, że 4 lata pracy to 20% czasu
      kreatywności. Wręcz przeciwnie - ludzie kreatywni działają
      twórczo później niż do 65 roku życia. W drodze kompromisu
      moglibyśmy umówić się na 10%, choć moim zdaniem to i tak
      za duży wskaźnik. Biorąc pod uwagę, że bardzo zdolnych mamy
      około 3% populacji, to jest 10% od 3%, a więc 0,0003.
      I tyle prawdopodonie tracimy jako kraj i naród, ale o wiele
      więcej tracimy z powodu emigracji, która od pokoleń wysyła
      najaktywniejszych Polaków na Zachód. "

      nie wszyscy są kreatywni , a od tej kreatywności czynników potencjału
      ludzkiego zależy kształt gospodarki .

      wyciągając szacunkową liczbę strat w gospodarce porównałeś wkład w
      gospodarkę wybitnie utalentowanych i kreatywnych jednostek z każdym
      innym obywatelem tego kraju - nawet z tobą , osobą tak destrukcyjnie
      wpływająca na kształt naszej ekonomii .

      swiadomie zapewne nic nie wartą liczbę szacunkową strat podałeś w postaci
      ułamka dziesiętnego , a nie jak poprzednie liczby , w postaci procentów -
      wygląda dla czytelnika jakby miała jeszcze mniejsze znaczenie dla gospodarki
      naszego kraju , bo ma dwa zera mniej po przecinku .

      sposób twojego argumentowania nie może być przypadkowy - jesteś oszustem .
      • gobi03 Re: jak przystało na komunistę - wyrównałeś wszys 04.01.07, 16:42
        Hehe - komunistę ;-) to już chwyt poniżej pasa.
        Ale nie dziwię się, skoro zadałem te wszystkie złośliwe pytania, w rodzaju
        "jakie też srodki mają do dyspozycji i w jakim zakresie mogą nimi dysponować i o
        kim konkretnie mowa?", to stać cię teraz na bardzo agresywną postawę.
        No, ale żeby aż od komunistów wyzywać? Czy ja wyglądam na Pol Pota?
        • unsatisfied6 wyjaśnię niewłaściwe użycie słowa 04.01.07, 22:42
          gobi03 napisał:

          > Hehe - komunistę ;-) to już chwyt poniżej pasa.
          > Ale nie dziwię się, skoro zadałem te wszystkie złośliwe pytania, w rodzaju
          > "jakie też srodki mają do dyspozycji i w jakim zakresie mogą nimi dysponować
          i
          > o
          > kim konkretnie mowa?", to stać cię teraz na bardzo agresywną postawę.
          > No, ale żeby aż od komunistów wyzywać? Czy ja wyglądam na Pol Pota?

          może uzasadnię ...

          ktoś bardzo bardzo be w naszych realiach to prawdę mówiąc nie wiadomo kto .
          komunista , to zupełnie coś innego od tego bardzo bardzo be , ale te
          określenie stosuje się do kogoś kto jest bardzo bardzo be - dlatego je
          zastosowałem wobec twojej osoby .

          faktycznie powinno stosować się dwa określnienia o zupełnie różnych
          desygnatach : "komunista" znaczący "utopista" i "komuch" znaczący
          "zwyczajna świnia" która dba tylko o swoje koryto .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka