Gość: ajrisz
IP: *.toya.net.pl
11.05.03, 13:58
test nie był ani łatwy, ani trudny. był normalny. i to nawet prostszy od
próbnych, w opinii wielu prostszy od zesłorocznego tak humana, jak i mat. -
przyr.. pytania były jasne i dobrze sformułowane, z wyjątkiem dopisku przy
podaniu o niewpisywanie swoich danych, który był różnie interepretowany.
wiersz był kiepski, ale też nie na tyle, by marudzić o niespotykanej
trudności.
pytania o jajko też wcale przerażające nie były. owszem, zrobiłam tam błędy,
ale wiem że wynikają z moich braków, a nie ze spisku pani minister Łybackiej,
i mam odwage to głośno i wyraźnie powiedzieć.
zadania otwarte były prościutkie. wzór na koło i umiejętność podstawiania
danych do wzoru i przekształcenia to chyba podstawa. zadanie o zajączku było
dziecinne, wymagało jedynie pobieżnej orientacji w optyce, która to jest
objęta podstawą programową z fizyki.
w zadaniu o benzynie nie było żadnych haczyków, znowu wystarczyło
podstawianie danych i przekształcenia.
osobiście udalo mi się popsuć podanie i nie wiem czy uznają mi odpowiedź o
stańczyku na humanie, poza tym z oceną rozprawki moze być różnie. zamkniete
mam bezbłędnie.
w matematyczno - przyrodniczym mam trzy błędy w zamkniętych (tak tak, Moi
Drodzy, w słynnych probówkach, oddychaniu tlenowym i żółtku, i sama jestem
sobie winna, bo 2/3 tego to moja bezmyślność, a 1/3 niewiedza. :-))) i nie
wiem czy mi uznają przekształcenie wzoru na ilośc przejechanych km, i
oczywiście jak ocenią sposób obliczeń, ale wyniki mam oki.
ogólnie jestem zadowolona.
tłumaczenie sie stresem raczej mnie śmieszy. nie wiem do jakich wy szkół
chodzicie, ale jeśli tak się boicie presji otoczenia, to z tej okazji trzeba
było solidnie sie uczyć i powtórzyć. nie udaje, ze ja to zrobiłam, bo nie
zrobiłam, ale przy ilości dostępnych testów nie byłoby to nic trudnego.
u nas na egzaminie wszyscy byli uśmiechnięci i wiedzieli, że nerwy nie
pomogą. poza tym mieliśmy świadomość dobrego przygotowania. nikt nie ściągał,
nikt nie podpowiadał. nikt nie histeryzował ani przed, ani po.
chodze do jednego z lepszych łodzkich państwowych gimnazjów, w zeszłym roku
mieliśmy wysoką średnią punktów z egzaminów. nie jesteśmy klasą z jakimś
super profilem, składającą się z wybrańców z dodatkowego naboru. zadania z
mamtmy i fizyki , podobne do egzaminacyjnych , mieliśmy , owszem , na
klasówkach, i to nawet czasem nie na piątke, ale na czwórke - trójke.
egzamin nie jest po to, żeby wszyscy dostali po 50 pkt i powiedzieli że był
łatwy. wtedy nikt nie czepialby sie cke ani nie wysyłał egzaminatorów i
twórców pytań pod sąd.
tylko że egzamin ma odzwierciedlać
1. poziom wiedzy ucznia
2. poziom nauczania w szkole.
jeśli są one niskie, na egzaminie to wyjdzie. przykro mi że niektórzy pewnej
partii materiału jeszcze nie przerobili, ale mogą winić za to tylko siebie
lub też osoby ich uczące. nie bylo ani pytań maturalnych, ani takich, na
które odpowiedzi nie możnaby znależć w podręcznikach.
a co do liceów, to z oczywistych względów chcą one przeprowadzić selekcję. i
nie da sie nic poradzić na to, że korzystniej jest przyjąć kandydata z
większą liczbą punktów niż mniejszą. nauczyciela w LO nie będzie interesowało
co pani w gim. zdążyła na matmie przerobić, tylko będzie wymagał konkretnej
wiedzy i umiejętności.
sama nie wiem gdzie się dostanę, i ile mam punktów, ale nawet jeśli bede mieć
po 35 i nie dostane sie tam gdzie bym bardzo chciała, potrafie sobie to
wyjaśnić bardzo prosto. dużo prościej niż upośledzneiem systemu.
mimo wszystko, życzę wszystkim jak najlepszych wyników.
Ajrisz.