gobi05
09.03.09, 08:32
"Jeszcze w zeszłym roku kancelaria premiera
szczyciła się ambitnym programem "Komputer
dla ucznia". Finansowanie projektu, w którym
każdy gimnazjalista miał otrzymać notebooka,
zostało jednak w tym roku ograniczone w ramach
rządowych oszczędności. Ponuremu nastrojowi kryzysu
nie poddaje się jednak śląski kurator oświaty.
Pan Stanisław Faber wciąż chce odciążyć uczniowskie
plecy. W tym celu wysłał do wybranych śląskich szkół
e-booki. Kurator podkreśla, że e-podręczniki
są praktycznie bez wad: nie psują wzroku,
nauczyciel bezprzewodowo może połączyć się
z urządzeniem ucznia i przesłać mu materiały.
E-booki nie będą odciągały od nauki, nie można
na nich grać i łączyć się z internetem. W takim
indywidualnym komputerze zainstalować można będzie
również pomoce naukowe: tablice, atlasy, słowniki
czy encyklopedie. Uczniowie będą korzystali z nich
w szkole, tradycyjnych podręczników będzie trzeba
używać tylko w domu.
Pilotażowy program obejmie klasy trzecie i czwarte
szkół podstawowych. Pierwsze 30 komputerów
wypożyczonych za darmo przez firmę (...)"
To jakoś śmiesznie wygląda, panie kuratorze.
Sam artykuł moim zdaniem brzmi wyjątkowo naiwnie.
Rozumiem, że redaktor może być dyletantem, ale czemu
nie poprosił kogoś o sprawdzenie?