Dodaj do ulubionych

Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa

09.03.09, 08:32
"Jeszcze w zeszłym roku kancelaria premiera
szczyciła się ambitnym programem "Komputer
dla ucznia". Finansowanie projektu, w którym
każdy gimnazjalista miał otrzymać notebooka,
zostało jednak w tym roku ograniczone w ramach
rządowych oszczędności. Ponuremu nastrojowi kryzysu
nie poddaje się jednak śląski kurator oświaty.
Pan Stanisław Faber wciąż chce odciążyć uczniowskie
plecy. W tym celu wysłał do wybranych śląskich szkół
e-booki. Kurator podkreśla, że e-podręczniki
są praktycznie bez wad: nie psują wzroku,
nauczyciel bezprzewodowo może połączyć się
z urządzeniem ucznia i przesłać mu materiały.
E-booki nie będą odciągały od nauki, nie można
na nich grać i łączyć się z internetem. W takim
indywidualnym komputerze zainstalować można będzie
również pomoce naukowe: tablice, atlasy, słowniki
czy encyklopedie. Uczniowie będą korzystali z nich
w szkole, tradycyjnych podręczników będzie trzeba
używać tylko w domu.

Pilotażowy program obejmie klasy trzecie i czwarte
szkół podstawowych. Pierwsze 30 komputerów
wypożyczonych za darmo przez firmę (...)"

To jakoś śmiesznie wygląda, panie kuratorze.

Sam artykuł moim zdaniem brzmi wyjątkowo naiwnie.
Rozumiem, że redaktor może być dyletantem, ale czemu
nie poprosił kogoś o sprawdzenie?
Obserwuj wątek
    • gobi05 swoją drogą, czy to nie jest dziadostwo 09.03.09, 08:35
      żeby szkoła miała brać tablicę w leasing?
      • aleandra Re: swoją drogą, czy to nie jest dziadostwo 09.03.09, 09:44
        Ogólnie to żal.pl.
        Chciałam przeczytać ten artykuł w całości, ale po Twoim cytacie mi się odechciało.
        I nie wiem, jak można brać tablice w leasing? o_O
        A chyba zamiast "e-bookow" chodziło o NOTEbooki?
        Żenua!
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: swoją drogą, czy to nie jest dziadostwo 09.03.09, 16:39
          Ale jak to, na notebookach nie da się grać ani łączyć z internetem?! ROTFL
          • aleandra Re: swoją drogą, czy to nie jest dziadostwo 09.03.09, 18:30
            A na ebookach to się niby da oO? Z tego, co wiem, to jest to książka
            w kompie...
      • wymiatator1 Re: swoją drogą, czy to nie jest dziadostwo 09.03.09, 16:44
        W biurze konstrukcyjnym, dla którego pracuję, zbudowaliśmy sobie taką
        interaktywną tablicę za niecałe 200 zł plus koszt projektora. Dziadostwem jest
        to, że w szkołach, placówkach zatrudniających wykształconych ludzi, nie ma
        choćby jednej osoby, która takie coś mogłaby zrobić. Oszczędność jest
        gigantyczna. No ale widać inżynierowie nie bez powodu uważają się za
        inteligentniejszych od nauczycieli.
        • genny1 Re: swoją drogą, czy to nie jest dziadostwo 09.03.09, 17:09
          Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałeś.
          • wymiatator1 Re: swoją drogą, czy to nie jest dziadostwo 09.03.09, 21:52
            Rozłożyć moją wypowiedź na zdania pojedyncze? Nie rozumieta?
            • murakami2 Re: swoją drogą, czy to nie jest dziadostwo 14.09.09, 16:12
              wymiatator1 napisał:

              > Rozłożyć moją wypowiedź na zdania pojedyncze? Nie rozumieta?

              A czy ty rozumiesz, czym jest tablica interaktywna?
    • stern82 Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 15:12
      Wszystko kasa
      kasa kasa kasa.
      Jak nauczyciel będzie zarabiał 3500 netto
      to ja się zgłaszam.
      • cloclo80 Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 15:53
        Choćby zarabiał i 7000PLN to i tak będzie pieprzyć robotę, bo nikt niczego nie wymaga ani nie kontroluje.
    • truten.zenobi Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 15:16
      "Opinie dotyczące polskiej szkoły są typowo polskie. Przeważają
      wśród nich: narzekania, pretensje, kompleks niższości, w najlepszym
      wypadku politowanie. "

      opinie zwykle wynikają z własnego doświadczenia, nie jest dla mnie
      pocieszeniem że gdzieś w kraju jest super szkoła jeśli moje dziecko
      chodzi do kiepsko wyposażonej, obskurnej sali, uczy się w 30
      osobowej klasie na zmiany, itd...

      przy czym nie jest to szkoła w jakimś zapomnianym przez Boga i ludzi
      miejscu ale w jednym z największych miast w Polsce, blisko centrum,

      tak więc nie jest to polskie narzekactwo!
    • camel_3d internet nie pomaga 09.03.09, 15:20
      2 lata temu przeprowadzono badania w USA w szkolach gdzei komputery i interent
      byly wykorzystywane kazdego dnia podczas zajec i w szkolych gdzie nauka
      przebiegala tradycyjnie. Okazalo sie, ze uczniowie z "nowoczesnych" szkol sa w
      tyle. Gorzej sie koncentruja, mieli gorsze wyniki w czytaniu i pisaniu,a podczas
      zajec wiekszosc po prostu surfowala zamias robic to co powinni.. Wiec moze nei
      do konca interent powinien byc w szkolych w kazdej klasie. Ale w Bibliotekach
      jak najbardziej
      • starybaca Oczywiście, że nie pomaga 09.03.09, 16:02
        Wręcz przeciwnie: im więcej elektronicznych gadżetów, tym gorsze wyniki w nauce
        podstawowych umiejętności: czytania ze zrozumieniem, umiejętności płynnego
        wyrażania swoich myśli, sztuki argumentacji, logicznego myślenia, abstracyjnego
        rozumowania.

        Mam do czynienia na codzień z produktami nowoczesnych szkół, i przekonałem się
        juz dawno temu, że król jest nagi.

        Postępowa szkoła odrzuca takie "bezużyteczne" zajęcia jak:
        - nauka pamięciowa
        - nauka języków klasycznych
        - systematyczne poznawanie literatury i historii
        - nauka klasycznej geometrii

        Zamiast tego ma nauczyć:
        - szybkiego wyszukiwania informacji, kiedy jest ona potrzebna
        - sztuki przetwarzania, interpretowania, i prezentowania
        znalezionej informacji

        Taka jest teoria. Natomiast w praktyce mamy młodych ludzi, którzy sami nie
        wiedzą nic, a kiedy coś znajdą na googlu, myślą, że to objawiona prawda i nie
        potrafią dokonac nawet minimalnej selekcji - bo nie posiadają ku temu żadnych
        podstaw.

        • babaqba Re: Oczywiście, że nie pomaga 09.03.09, 18:03
          tarybaca napisał:

          > Wręcz przeciwnie: im więcej elektronicznych gadżetów, tym gorsze
          wyniki w nauce
          > podstawowych umiejętności: czytania ze zrozumieniem (...)

          Nieprawda. Tak zwyczajnie. Zawsze są tacy, co to nowoczesność jest dla
          nich diabłem. Kiedyś zwalczali długopisy przynoszone w miejsce
          stalówek "bo gorszy charakter pisma" i co tam jeszcze.

          Ale masz rację - bezmyślna "nauka pamięciowa" króluje w naszej szkole
          nadal i dzieciaków nie uczy się wyszukiwania informacji. Są jak
          papugi: wytresowani w dziwnej i bałamutnej wiedzy ("ksiądz X bohaterem
          był") i bezradni w nowoczesnym otoczeniu. Chyba polskiej szkole o to
          chodzi - bezradni a więc wymagający opieki państwa i kościoła.
          • starybaca Re: Oczywiście, że nie pomaga 09.03.09, 18:57
            babaqba napisała:

            > Nieprawda. Tak zwyczajnie. Zawsze są tacy, co to nowoczesność jest dla
            > nich diabłem. Kiedyś zwalczali długopisy przynoszone w miejsce
            > stalówek "bo gorszy charakter pisma" i co tam jeszcze.

            Mylisz się. Tak zwyczajnie. Po pierwsze: nowoczesność nie jest dla mnie
            "diabłem" - aż tak stary nie jestem.

            Ja mówie o twardych, wymiernych faktach: nowoczesna technologia nie pomogła nic
            a nic w nauce podstawowych umiejetności, które wymieniłem. Jeżeli uważasz
            inaczej, bardzo proszę, wskaż przykłady.

            Czy dzieci lepiej umieją czytać od czasu, kiedy pojawiły się komputery? Czy
            lepiej rozumieją tekst? Czy potrafią lepiej posługiwać się abstrakcyjnymi
            pojeciami matematycznymi? Odpowiedź jest prosta: nie. I nie mówie tu o Polsce,
            ale o krajach, które postawiły na komputeryzację szkolnictwa juz dawno temu.

            Jedyną dziedziną, w której postęp technologiczny przyniósł jakieś rezultaty, to
            nauka języków. Materiały audiowizualne, o ile dobrze użyte, przyspieszają nauke
            języka. W praktyce jednak nauczyciele bardzo rzadko potrafia to wykorzystać.

            W dodatku obserwujemy jeszcze inne zjawisko: nieprawdopodobną redukcję tzw.
            "attention span", czyli długości czasu, przez jaki człowiek potrafi utrzymać
            skupienie. Moge ci powiedzieć z praktycznego doświadczenia, że sytuacja jest pod
            tym wzgledem katastrofalna, i pogarsza się z każdym nowym rocznikiem.

            Nie jest już możliwe przekazanie typowemu studentowi czegokolwiek, czego
            zrozumienie wymagałoby np. godziny samodzielnej pracy umysłowej - np.
            przeczytania skomplikowanego rozumowania, tekstu filozoficznego, dowodu
            matematycznego - czegokolwiek. Jeżeli nie można tego znaleźć w pięć sekund na
            internecie i ogarnąć wzrokiem bez skrolowania ekranu, nie jest to warte uwagi.

            Ja przwiduję przyszłość następująco:

            - przyszły "plebs" to będą ludzie wychowani na MTV, grach elektronicznych,
            internecie, czatach, SMS-sach itd.

            - przyszła "arystokracja intelektualna" to będą ci, którzy zachowają zdolność
            samodzielnego myślenia - przeważnie tacy, którym rodzice i szkoła ograniczali
            dostęp do elektronicznych gadżetów.

            Jeżeli masz dzieci, wybór należy do ciebie :-)





            • randybvain Możesz wykreślić arystokrację intelektualną 09.03.09, 19:42
              Nie dożywszy trzydziestki umiera z głodu, gdyż nie może znaleźć
              pracy, posiadając jedynie nieprzydatne w dorosłym życiu
              umiejętności. Pozostają resztki, którym udało się wkręcić w system
              edukacyjny, gdzie omamiają młodzież, że łacina jest niezbędna do
              życia, a godzinne rozważanie problemu to cnota a nie przymulenie.

              Czy intelektualiści umieją naprawić zepsuty zamek? Czy umieją
              posługiwać się sprzętem AGD? Ale za to mają duuużo czasu na zasiłku
              na skomplikowane rozumowania.

              Nie żebym był przeciwko. Jednak nie czas żałować róż, gdy płoną lasy
              i liczba ludzi z wyższym wykształceniem pozbawiona pracy lub
              pracująca jako robotnicy niewykwalifikowani powinna wzbudzić
              zainteresowanie, czy dawny, tradycyjny sposób uczenia, jest dla
              uczonych opłacalny.
              • jasiu1999 Re: Możesz wykreślić arystokrację intelektualną 10.03.09, 08:36
                randybvain napisał:

                > Czy intelektualiści umieją naprawić zepsuty zamek? Czy umieją
                > posługiwać się sprzętem AGD? Ale za to mają duuużo czasu na

                Ktoś, kto ma wysokie IQ i skończył prawdziwe studia (odpadają logie
                za wyjątkiem archeologii i gogiki) potrafi posługiwać się sprzętem
                AGD - a nawet przeczytać instrukcję obsługi takowego. Co do naprawy
                zepsutych zamków: zależy jaki zamek, a poza tym - istnieje coś
                takiego jak telefon i istnieją tacy ludzie jak
                ślusarze/rusznikarze/murarze.

                Oczywiście - istnieją technofobowie, istnieją osoby udające
                technofobię (bo tak wypada). Ale - szczerze - ilu intelektualistów
                znasz na tyle dobrze, aby wyrokować o ich możliwościach? Get real,
                pozowanie na intelektualistę jest powszechne!
                • tymon99 Re: Możesz wykreślić arystokrację intelektualną 01.09.09, 22:28
                  rzucasz perły przed wieprza. zamek to dla niego tylko taki w drzwiach..
            • juliannacz Re: Oczywiście, że nie pomaga 10.03.09, 08:18
              Stary Baco, popieram.
      • ereta Re:internet nie pomaga## Kto u nas badał sprawę??? 09.03.09, 16:39
        camel_3d napisał:

        > 2 lata temu przeprowadzono badania w USA w szkolach gdzei
        komputery i interent
        > byly wykorzystywane kazdego dnia podczas zajec i w szkolych gdzie
        nauka
        > przebiegala tradycyjnie. Okazalo sie, ze uczniowie
        z "nowoczesnych" szkol sa w
        > tyle. Gorzej sie koncentruja, mieli gorsze wyniki w czytaniu i
        pisaniu,a podcza
        > s
        > zajec wiekszosc po prostu surfowala zamias robic to co powinni..
        Wiec moze nei
        > do konca interent powinien byc w szkolych w kazdej klasie. Ale w
        Bibliotekach
        > jak najbardziej
        ###################################################################
        Właśnie w USA zrobiono badania i porównania, a u nas co? Politycy
        zadecydowli, bo uznają się za najmądrzejszych! a gdzie pytania do
        lekarzy i innych specjalistów?? JAK ZWYKLE BAJZEL I PODEJMOWANIE
        DECYZJI NA CHYBCIKA. BO "MY POLITYCY" jesteśmy autorytetami i MAMY
        RACJĘ!!! Toż to PARANOJA.
        • randybvain Re:internet nie pomaga## Kto u nas badał sprawę?? 09.03.09, 19:44
          Jakie badania? Gdzie? W kraju, który zbankrutował przed Polską? Na
          nim mamy się wzorować?
    • nurek76 Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 15:23
      Nie rozumiem dlaczego jakość szkolnictwa mamy mierzyć ilością czasu
      spędzanego przez dzieciarnię w internecie. Tak jakby wklepanie hasła
      w wyszukiwarkę i otwarcie pierwszej napotkanej strony było szczytem
      myśli pedagogicznej XXI wieku. Rozumiem że dzieciaki muszą się
      oswoić z obsługą komputera i coś tam umieć, ale bez przesady.
      • thasis Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 15:27
        Dziekuje za taka nowoczesnosc.
        Potem wyrastaja z tego masy glabow, ktore nie umieja poprawnie pisac
        po Polsku
      • gobi05 IT to niekoniecznie Internet 09.03.09, 15:39
        > Nie rozumiem dlaczego jakość szkolnictwa mamy mierzyć ilością czasu
        > spędzanego przez dzieciarnię w internecie.
        Myślę, że to nie nośnik (czyli Internet)
        ale treść - czyli multimedia.

        Nasze nauczanie opiera się na książce,
        czytaniu i pisaniu. Tymczasem istnieje
        wiele innych form wyrazu i przekazywania
        informacji. Za moich czasów w szkołach
        robiło się doświadczenia praktyczne właśnie
        po to, by nauka była bardziej poglądowa,
        a nie tylko teoretyczna. Niestety doświadczenia
        chemiczne mają coraz mniej zwolenników :-(

        W każdym razie jestem przekonany, że program
        interaktywny jest lepszy niż kolejny rozdział
        podręcznika do fizyki, a dobrze zmontowany filmik
        lepszy niż do historii.
        Widziałem bardzo urozmaicone zajęcia językowe,
        zupełnie różne od tego, co serwują dzieciom
        polskie szkoły.
        • jasiu1999 Re: IT to niekoniecznie Internet 09.03.09, 16:40
          To nie jest takie proste.

          1. Kreda i tablica (w wersji ekstremalnej - kijek i miałki piasek)
          wystarczają aż nadto dobremu nauczycielowi (patrz: Euklides).

          2. Czasami komputery/I-net są do czegoś potrzebne. Więc lepiej jakby
          były - i te tablice multimedialne też.

          3. Aby multimedialny show był na poziomie potrzeba niewiarygodnie
          dużo wysiłku. Na jedną godzinę lekcyjnych - nawet więcej niż 20
          godzin przygotowań.

          4. Wszelkie tablice multimedialne etc. - są deską ratunku dla
          słabych nauczycieli. Bo taki nie musi w zasadzie nic umieć - poza
          umiejętnością naciskania guzika "następny slajd".

          5. Bez paniki! Cena netbooka to 700 zł, cena rzutnika około 2000 zł.
          Jakieś specjalne "tablice"? A po co? Skoro powszechnie dostępny
          sprzęt - projektory i komputery - są łatwo dostępne i stosunkowo
          tanie?!
          • randybvain Re: IT to niekoniecznie Internet 09.03.09, 19:47
            Bo ja wiem? Jak taki nauczyciel wypełniał lekcję dyktowaniem z
            zeszytu, a teraz może użyć zapisu na dysk i prezentacji
            multimedialnej, to co on biedak zrobi z pozostałymi 40 minutami
            lekcji?

            Ale masz rację odnośnie przygotowań do takiej prezentacji. Wietrzę w
            tym interes, bo można takie coś zrobić i zaoferować, uzyskując
            lepszą cenę niż rynkową, gdy uda się przekonać lokalnych radnych do
            zmuszenia szkoły do wybrania naszego produktu.
            • jasiu1999 Re: IT to niekoniecznie Internet 10.03.09, 08:45
              randybvain napisał:

              > Bo ja wiem? Jak taki nauczyciel wypełniał lekcję dyktowaniem z
              > zeszytu, a teraz może użyć zapisu na dysk i prezentacji
              > multimedialnej, to co on biedak zrobi z pozostałymi 40 minutami
              > lekcji?

              Tu chodzi o tzw. "canned lectures": kupi się sprzęt multimedialny,
              nagra jakieś tam lekcje lub kupi gotowe (pewnie w języku angielskim,
              bo to teraz modne), zwolni nauczycieli. Bo po co żywy
              nauczyciel/lektor - jak jest super duper system audio-video? Podobno
              już niektóre polskie uczelnie prywatne tak robią. Wykład jest z
              taśmy wideo czy jakoś tak.

              > Ale masz rację odnośnie przygotowań do takiej prezentacji. Wietrzę
              w
              > tym interes, bo można takie coś zrobić i zaoferować, uzyskując
              > lepszą cenę niż rynkową, gdy uda się przekonać lokalnych radnych
              do
              > zmuszenia szkoły do wybrania naszego produktu.

              Raczej wdrożenia jakiegoś JEDNOLITEGO SYSTEMU. To byłby niezły
              kontrakt - komputery dla wszystkich szkół - na takim czymś Apple
              stało się tym czym jest - zaoferowali lepsze warunki niż IBM.

              I tak zamiast dobrych nauczycieli - będą takie sobie multimedia.
              Takie sobie - bo po 5-ciu latach super full wypas tablica będzie już
              nieco mniej super (popatrz na pięcioletnie laptopy - toż to dzisiaj
              złom).
        • ereta Re: ###### Trzeba wytępić co "Komusze"!!!!!!!##### 09.03.09, 16:54
          gobi05 napisał:

          >.
          >
          > Nasze nauczanie opiera się na książce,
          > czytaniu i pisaniu. Tymczasem istnieje
          > wiele innych form wyrazu i przekazywania
          > informacji. Za moich czasów w szkołach
          > robiło się doświadczenia praktyczne właśnie
          > po to, by nauka była bardziej poglądowa,
          > a nie tylko teoretyczna. Niestety doświadczenia
          > chemiczne mają coraz mniej zwolenników :-(
          > ......
          ####################################################################

          >>WSZYSTKO TO SPADEK PO "KOMUNIE"<<. Nasi 'MĘDRCY" uważają, że
          wszystko co pozostało po "Komunie" jest złe i szkodliwe! Należy to
          jak najszybciej do cna wyplenić nie mając co lepszego zaoferować w
          zamian.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 16:41
        > Nie rozumiem dlaczego jakość szkolnictwa mamy mierzyć ilością czasu
        > spędzanego przez dzieciarnię w internecie.

        "Nie rozumiem dlaczego jakość szkolnictwa mamy mierzyć ilością czasu
        spędzanego przez dzieciarnię w bibliotece."
        Przecież to to samo.

        Zastanów się, człowieku, co ty piszesz?!
        • ereta Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 17:01
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          >
          >
          > "Nie rozumiem dlaczego jakość szkolnictwa mamy mierzyć ilością
          czasu
          > spędzanego przez dzieciarnię w bibliotece."
          > Przecież to to samo.
          >
          > Zastanów się, człowieku, co ty piszesz?!
          ######################################### Zastanów się Człowieku.
          Nie rozróżniasz ograniczonej ilości czasu przed komputerem w
          Bibliotece od wielogodzinnego ślęczenia na lekcjach tylko przed
          monitorem? POMYŚL!!!
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 19:12
            A nad czym teraz się ślęczy w szkole?? Pomyśl!!!
    • kwahoo_blogsilnika.blogspot Marnotrstwo pieniędzy - 1500 zł za notebooka... 09.03.09, 15:44
      Po co marnować ciężko zarobione pieniądze podatników na "pełnowypasione"
      notebooki z kupą drogiego oprogramowania (pewnie Windows musi być: +300zł)? Do
      nauki wystarczą prostsze i wytrzymalsze konstrukcje z pamięcią flash i wifi
      (<1000zł). Zamiast płacenia obcym firmom lepiej wesprzeć projekty typu Wolne
      podręczniki czy Wikibooks...
      A tak w ogóle, Japończycy to są chyba ubodzy bo stosują komputery z odzysku
      (wrzucają na nie Linuksa) a u nas rozdają nowiutkie notebooki...
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Marnotrstwo pieniędzy - 1500 zł za notebooka. 09.03.09, 16:45
        Prawda, nie ma kompletnie sensu wykupywać licencji na materiały edukacyjne od
        wydawnictw. (Idę o zakład, że co najmniej połowa z tych materiałów i tak jest do d.)

        W sieci jest mnóstwo materiałów edukacyjnych za darmo. Wikibooks, wykłady,
        notatki, filmy edukacyjne. Tylko chcieć znaleźć.

        Dam wam przykład, jak można za darmo nauczyć się mnóstwo z internetu. Mój mąż
        uczył się niemieckiego w pewnej szkole językowej w sposób praktyczny - gdy była
        lekcja o słownictwie dotyczącym mieszkań, to grupa na notebookach wyszukiwała
        portale nieruchomości w Niemczech, czytała oferty, a potem odgrywała scenki, że
        dzwonią do agencji i wynajmują mieszkanie. Było to w Instytucie Austriackim w
        Krakowie.
    • nowak11 Jak zwykle - cala para w gwizdek! 09.03.09, 16:03
      Skończyły się kosztowne dla podatników (a dochodowe dla tzw. edukatorów) kursy
      doskonalące dla nauczycieli, to trzeba znaleźć kolejne koryto.Trzeba zmienić
      programy nauczania (rodem z XIX wieku), dostosować je do możliwości
      przeciętnego ucznia, zadbać o rozwój tych najlepszych, a nie pieprzyć o
      e-dziennikach i e-gównach!
      • winiary2 Re: Jak zwykle - cala para w gwizdek! 09.03.09, 23:33
        nowak11 napisał:

        > Skończyły się kosztowne dla podatników (a dochodowe dla tzw. edukatorów) kursy
        > doskonalące dla nauczycieli, to trzeba znaleźć kolejne koryto.Trzeba zmienić
        > programy nauczania (rodem z XIX wieku), dostosować je do możliwości
        > przeciętnego ucznia, zadbać o rozwój tych najlepszych, a nie pieprzyć o
        > e-dziennikach i e-gównach!

        Cienias z puszką cienkiego piwa spod cienkiego (czyt. wyblakłego) telewizorka,
        przy korycie (czyt. stole) zastawionej kwaszonym ogórkiem?
    • ereta ##### Co na to eksperci-lekarze??? #### 09.03.09, 16:29
      Pięknie, ładnie. Tylko w tym owczym pędzie nikt nie mówi, że
      walczy się ze zbyt długim przesiadywaniem dzieci przed telewizorami
      i komputerami. Do tego ma dojść kilka godzin w szkole. CO NA TO
      LEKARZE np: OKULIŚCI, NEUROLODZY, PSYCHIATRZY CZY PSYCHOLODZY??? Nic
      o tym nie ma w artykule, a i gdzie indziej cisza! Czyżby politycy
      znowu uznali, że są najmądrzejsi i nie muszą się pytać o zdanie
      specjalistów w tych dzidzinach???
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: ##### Co na to eksperci-lekarze??? #### 09.03.09, 16:46
        > Pięknie, ładnie. Tylko w tym owczym pędzie nikt nie mówi, że
        > walczy się ze zbyt długim przesiadywaniem dzieci przed telewizorami
        > i komputerami. Do tego ma dojść kilka godzin w szkole. CO NA TO
        > LEKARZE np: OKULIŚCI, NEUROLODZY, PSYCHIATRZY CZY PSYCHOLODZY??? Nic

        "Pięknie, ładnie. Tylko w tym owczym pędzie nikt nie mówi, że
        walczy się ze zbyt długim przesiadywaniem dzieci nad KSIĄŻKAMI. Do tego ma dojść
        kilka godzin w szkole. CO NA TO LEKARZE np: OKULIŚCI, NEUROLODZY, PSYCHIATRZY
        CZY PSYCHOLODZY???"
        • ereta Re: ##### Co na to eksperci-lekarze??? #### 09.03.09, 17:11
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          >
          >
          > "Pięknie, ładnie. Tylko w tym owczym pędzie nikt nie mówi, że
          > walczy się ze zbyt długim przesiadywaniem dzieci nad KSIĄŻKAMI. Do
          tego ma dojś
          > ć
          > kilka godzin w szkole. CO NA TO LEKARZE np: OKULIŚCI, NEUROLODZY,
          PSYCHIATRZY
          > CZY PSYCHOLODZY???"
          >
          ################ Uważasz ,że siedzenie od rana do wieczora przed
          monitorem jest zdrowsze od kilkugodzinnego korzystania w szkole z
          podręczników, zeszytów i tablicy??? ŚMIESZNE.
          • ereta Re: ##### Co na to eksperci-lekarze??? #### 09.03.09, 17:19
            ereta napisał:

            > anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
            >
            > >
            > >
            > > "Pięknie, ładnie. Tylko w tym owczym pędzie nikt nie mówi, że
            > > walczy się ze zbyt długim przesiadywaniem dzieci nad KSIĄŻKAMI.
            Do
            > tego ma dojś
            > > ć
            > > kilka godzin w szkole. CO NA TO LEKARZE np: OKULIŚCI,
            NEUROLODZY,
            > PSYCHIATRZY
            > > CZY PSYCHOLODZY???"
            > >
            > ################ Uzupełnienie. Nie walczy się z używaniem
            podręczników, tylko z noszeniem ciężkich tornistrów! Przecież to już
            za "komuny" mówiło się o nienoszeniu podręczników, tylko w szkole
            miały być drugie komplety. Ale przy dzisiejszej mnogości podobnych
            podręczników stało to się niemożliwe!!!!
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: ##### Co na to eksperci-lekarze??? #### 09.03.09, 19:14
              Siedzenie od rana do wieczora nad książką jest tak samo zdrowe lub niezdrowe,
              jak siedzenie od rana do wieczora przed monitorem.

              Siedzenie kilka godzin w szkole nad książką jest tak samo zdrowe lub niezdrowe,
              jak siedzenie kilka godzin w szkole przed monitorem.

              Przecież to kompletnie wszystko jedno, w jakiej formie mam książkę - czy
              wydrukowaną na papierze, czy wyświetloną na monitorze, czy wyciśniętą w
              glinianych tabliczkach.
              • randybvain Re: ##### Co na to eksperci-lekarze??? #### 09.03.09, 19:52
                Ej, jest różnica: z książki nie leci światło jak z LCD. Jest jakiś
                procent ludzi, którzy nie mogą czytać z ekranu (i są za wielkimi
                intelektualistami, by umieć zmienić ustawienia kolorów i jasności
                ekranu...).
                • delfina77 Re: ##### Co na to eksperci-lekarze??? #### 09.03.09, 20:30
                  To chyba piszesz o mnie:) Ja co prawda umiem ustawic sobie wszystkie wymagane
                  parametry na monitorze ale i tak zdecydowanie lepiej czyta mi sie ksiazki i
                  gazety w formie papierowej! Mysle, ze jest nas wielu:)
                • jasiu1999 Re: ##### Co na to eksperci-lekarze??? #### 10.03.09, 09:02
                  Monitory obecne to CRT, LCD, OLED. Do tego projektory, ale tym się
                  nie zajmujemy. Ekrany "plazmowe" nie są używane jako monitory, w
                  każdym razie - nie w normalnym sprzęcie. (Amerykanie używali
                  monochromatycznych ekranów plazmowych z tylną projekcją w swoim
                  systemie dydaktycznym Platon w latach 80-tych) CRT wychodzą z
                  użycia. OLED jeszcze nie weszły. LCD są podświetlane albo rodzajem
                  świetlówek - albo LED (rzadkie).

                  No to geniuszu - jak skutecznie regulować natężenie światła
                  emitowanego przez świetlówkę? Owszem, każdy monitor ma regulację -
                  ale ani nie jest to łatwe (dla konstruktorów) - ani skuteczne.
                  Zakres regulacji jest zbyt mały, aby zagwarantować iż biała
                  płaszczyzna ekranu będzie emitowała dokładnie tyle samo światła co
                  kartka papieru w danej sytuacji. I tak w przyciemnionym świetle
                  ekran będzie świecił niczym (energooszczędna) żarówka - a w pełnym
                  słońcu latem na plaży niewiele zobaczysz na ekranie laptopa.

                  Do tego drobiazg: zdecydowana większość komputerów hałasuje. To też
                  przeszkadza w skupieniu. Szum, wibracje, grzanie się - to można
                  znieść, ale to są wady jakich książka nie ma.

                  O tym, że komputery są zawodne i że 35 laptopów/netbooków w klasie
                  to przypuszczalnie 35 zawirusowanych komputerów które bezustannie
                  trzeba będzie serwisować... to pewnie nie muszę pisać, bo tego sam
                  się już domyśliłeś. Oczywiście - możesz wierzyć, że Windows XP albo
                  jakiś Linuks tego nie będzie potrzebował - nawet przy wielkiej
                  pomysłowości dzieci w wieku szkolnym.
    • lukas1492 A co jest złego w kredzie !? ?! 09.03.09, 16:51
      A co złego jest w pisaniu kredą? Że nuuudne? Aha.
      Bo dziecko ma być ogłupiane elektroniką jeszcze i w szkole.
      Uczenie się z laptopem, po lekcjach - laptop do odrabiania pracy
      domowej. Na lekcji - tablica elektroniczna, w domu - e-podręcznik.
      Pytanie tylko: po jaką cholerę?

      Pomimo tego, iż jestem studentem, najefektywniejsza nauka to dla
      mnie mój kontakt z książkami. Jeżeli coś wyszukam w internecie - to
      drukuję. Jeżeli robię coś na komputerze, to chcę mieć to na
      papierze. Papier jest po prostu praktyczny, przyjemny i się nie
      zawiesza.

      Oczywiście, można "uatrakcyjniać" zajęcia wprowadzając super szmery
      bajery. Tylko, że jakoś nie przekłada się to na wyniki. Ludzie
      głupieją wraz i przez postęp techniczny, a nie pomimo.
      • randybvain Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 09.03.09, 19:56
        Rozumiem, że używasz ręcznego młynka do kawy i jeździsz starym
        rowerem (ogłupianie bajerami typu przerzutki?).

        A teraz powiedz, jak, bez pomocy elektroniki, której nie lubisz,
        uzyskasz dostęp do materiałów, które są w bibliotekach w USA,
        Australii, Moskwie i Londynie? Będziesz jeździł po świecie, czy
        użyjesz internetu?
        • lukas1492 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 09.03.09, 22:22
          Jesteś przewidywalny, nudny i pieprzysz banały. A teraz trochę
          merytorycznie Cię pomęczę, skoroś taki pooostępowy:

          > Rozumiem, że używasz ręcznego młynka do kawy i jeździsz starym
          > rowerem (ogłupianie bajerami typu przerzutki?).

          Kawa z młynka jest szalenie aromatyczna i pyszna, taką podają w
          najlepszych kawiarniach.

          > A teraz powiedz, jak, bez pomocy elektroniki, której nie lubisz,
          > uzyskasz dostęp do materiałów, które są w bibliotekach w USA,
          > Australii, Moskwie i Londynie? Będziesz jeździł po świecie, czy
          > użyjesz internetu?

          Internet jest świetny jako narzędzie pracy dla studenta, czy
          naukowca. Tablica elektroniczna, laptopy i inne takie w podstawówce
          to już przesada, która sprawia, że dzieciaki nie umieją się na
          niczym skoncentrować. Wprowadzanie "nowoczesności" na siłę, bez
          jakiegoś pożądnego zastanowienia się nad skutkami takiego
          postępowania, jest zwyczajnym brakiem odpowiedzialności. A skutki są
          już widoczne w USA - zidiociałe społeczeństwo. Wklepie coś w google
          i myśli, że to święta prawda. I tyle. A nie jakieś biblioteki
          moskiewskie i londyńskie, psze pana.
          • randybvain Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 09.03.09, 23:22
            Argumenty ad personam... uwielbiam.

            A także poczucie wyższości Polaków nad ich pracodawcami z
            zidiociałego USA... I to przeświadczenie, że laptop gryzie
            wszystkich, co nie są naukowcami lub studentami...
            • lukas1492 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 09.03.09, 23:38
              > Argumenty ad personam... uwielbiam.

              To nie był argument ad personam, tylko argument dotyczący Twoich
              truizmów.

              >> A także poczucie wyższości Polaków

              Nie jestem do końca Polakiem

              >nad ich pracodawcami z zidiociałego USA...

              Kolejna bzdura, żaden Amerykanin mnie nie zatrudnia. Skąd to
              wytrzasnąłeś?!

              >I to przeświadczenie, że laptop gryzie > wszystkich, co nie są
              naukowcami lub studentami...

              Wszystko Cię gryzie. Życie to śmiertelna choroba przenoszona drogą
              płciową.
        • jasiu1999 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 10.03.09, 09:20
          randybvain napisał:

          > A teraz powiedz, jak, bez pomocy elektroniki, której nie lubisz,
          > uzyskasz dostęp do materiałów, które są w bibliotekach w USA,
          > Australii, Moskwie i Londynie? Będziesz jeździł po świecie, czy
          > użyjesz internetu?

          Zadam ci kontrpytanie - co złego w podróżowaniu? Czy ktoś kto był w
          USA, Australii, Moskwie i Londynie - w bibliotekach ale także na
          ulicach, rozmawiał z żywymi ludźmi - tymi zwyczajnymi i tymi z elit -
          jest w twoim mniemaniu w gorszej sytuacji niż taki który mógł tylko
          tej egzotyki polizać zaledwie na ekranie komputera?
      • gobi05 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 09.03.09, 22:34
        > Uczenie się z laptopem, po lekcjach - laptop do odrabiania pracy
        > domowej. Na lekcji - tablica elektroniczna, w domu - e-podręcznik.
        Widzisz nie to, co trzeba. To nie papier
        cię uczy, to nie z książek się uczysz.

        Uczysz się czytając drukowane teksty,
        oglądając rysunki lub wypełniając testy
        i porównując je później do klucza odpowiedzi.

        Posługując się komputerem robisz to samo,
        tylko inaczej - dzięki odpowiednim programom.
        To nie komputer jest ważny, tylko działanie.
        Możesz czytać tekst, możesz go wysłuchać,
        możesz oglądać rysunki (i to nie jeden ani
        trzy, ale ogromne ilości), obejrzeć prezentację
        albo filmik, możesz zrobić test albo kilka
        testów dla tego samego zakresu materiału
        nie niszcząc kilogramów papieru. Papierowe
        ćwiczenia kupione w księgarni są zawsze
        za drogie albo zbyt niewystarczające.

        Piszesz, że drukujesz wszystko, co pobierasz
        z Internetu. Gratulacje! Niedługo będziesz
        miał bibliotekę, której Czartoryscy by ci
        zazdrościli.

        To nie jest kwestia "uatrakcyjnienia" zajęć,
        ale różnych zdolności. Jeden czyta szybko, drugi
        wolniej, jeden biega szybko, drugi wolniej,
        jeden uczy się słuchając, drugi musi przeczytać,
        trzeci woli zrobić samodzielnie notatkę (też żeby
        się nauczyć). Dlatego różne sposoby "dotarcia"
        z wiedzą do ucznia/studenta sprawdzają się
        w różnych sytuacjach.
        Nie ma nic złego w wysłuchaniu wiersza zamiast go
        czytać. Gra planszowa też może być przydatna w nauce.
        A programy na kształt gier komputerowych to po prostu
        morze możliwości!
        • lukas1492 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 09.03.09, 22:45
          > Widzisz nie to, co trzeba. To nie papier
          > cię uczy, to nie z książek się uczysz

          Śmiem twierdzić, że wiem, z czego się uczę. Z książek.

          > Uczysz się czytając drukowane teksty,
          > oglądając rysunki lub wypełniając testy
          > i porównując je później do klucza odpowiedzi.

          Od dwóch lat na szczęście nie wiem co to jest klucz odpowiedzi (dwa
          lata po maturze uff...)

          > Posługując się komputerem robisz to samo,
          > tylko inaczej - dzięki odpowiednim programom.
          > To nie komputer jest ważny, tylko działanie.
          > Możesz czytać tekst, możesz go wysłuchać,
          > możesz oglądać rysunki (i to nie jeden ani
          > trzy, ale ogromne ilości), obejrzeć prezentację
          > albo filmik, możesz zrobić test albo kilka
          > testów dla tego samego zakresu materiału

          Ale po co mnie to wszystko? Ja mam się nauczyć i zdać egzamin, a nie
          się bawić w pie*oły.

          >Papierowe
          > ćwiczenia kupione w księgarni są zawsze
          > za drogie albo zbyt niewystarczające.

          Bzdura.
          Papierowe ćwiczenia układane są pod program nauczania i jest tam
          tyle, ile ma być. Za drogie? A tablica elektroniczna i laptopy to
          tyle co kartofle kosztują? :D

          > Piszesz, że drukujesz wszystko, co pobierasz
          > z Internetu. Gratulacje! Niedługo będziesz
          > miał bibliotekę, której Czartoryscy by ci
          > zazdrościli.

          Widzisz jak fajnie?


          > To nie jest kwestia "uatrakcyjnienia" zajęć,
          > ale różnych zdolności. Jeden czyta szybko, drugi
          > wolniej, jeden biega szybko, drugi wolniej,
          > jeden uczy się słuchając, drugi musi przeczytać,
          > trzeci woli zrobić samodzielnie notatkę (też żeby
          > się nauczyć). Dlatego różne sposoby "dotarcia"
          > z wiedzą do ucznia/studenta sprawdzają się
          > w różnych sytuacjach.

          A co to ma wspólnego z komputerami/elektroniką?!

          > Nie ma nic złego w wysłuchaniu wiersza zamiast go
          > czytać.

          Jest. Nie uczysz się czytać.


          > A programy na kształt gier komputerowych to po prostu
          > morze możliwości!

          Możliwości do czego?
          • gobi05 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 10.03.09, 00:25
            > > Widzisz nie to, co trzeba. To nie papier
            > > cię uczy, to nie z książek się uczysz
            > Śmiem twierdzić, że wiem, z czego się uczę. Z książek.
            W takim razie powiedz mi, dlaczego używasz
            _książek_, wielu książek - a nie jednej książki?
            Gdyby jakiś złodziej okradł cię i pozostawił
            tylko jedną książkę (np. Tatarkiewicza pod
            poduszką), to nadal mógłbyś uczyć się
            z tej jednej książki - prawda? Więc po cóż ci
            nadmiar?

            > Ale po co mnie to wszystko? Ja mam się nauczyć i zdać egzamin, a nie
            > się bawić w pie*oły.
            Bardzo przepraszam, ale tu nie chodzi o ciebie
            tak naprawdę. Ty masz pełną satysfakcję dzięki
            Gutenbergowi. Niektórzy ludzie jednak potrzebują
            innych doznań, dlatego pociąga ich spuścizna
            Neumana.

            > Za drogie? A tablica elektroniczna i laptopy to
            > tyle co kartofle kosztują? :D
            Dobrze, że tak do tego podchodzisz, bo kupić
            dziecku laptopa raz na dziesięć lat wyjdzie
            na pewno taniej niż co roku podręczniki,
            ćwiczenia, atlasy, zeszyty itd.
            Co do tablicy i oprogramowania, to niech
            ministerstwo edukacji się tym zajmie, w końcu
            biorą za to pieniądze, nie?

            > > ... Dlatego różne sposoby "dotarcia"
            > > z wiedzą do ucznia/studenta sprawdzają się
            > > w różnych sytuacjach.
            > A co to ma wspólnego z komputerami/elektroniką?!
            To ma wspólne, że książka nie gra, nie czyta
            i filmów nie pokazuje. Również nie generuje
            zestawów testowych.

            > > Nie ma nic złego w wysłuchaniu wiersza zamiast go
            > > czytać.
            > Jest. Nie uczysz się czytać.
            No tak, ale jeśli już ktoś (dajmy na to,
            w liceum) umie czytać, to chyba mógłby
            sobie posłuchać Leśmiana w malinowym
            chruśniaku, prawda?

            > > A programy na kształt gier komputerowych to po prostu
            > > morze możliwości!
            > Możliwości do czego?
            Możliwości do porwania młodego umysłu, skoncentrowania
            jego uwagi na przedmiocie, zmuszenia go do aktywności
            znacznie przekraczającej bierny odbiór treści z czytanki.
            Własny jeden laptop dla dziecka to nieomalże własny
            nauczyciel dla tegóż dziecka, kompetentny jak twórcy
            dydaktycznego programu komputerowego i cierpliwy
            jak strumień elektronów.
            • lukas1492 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 10.03.09, 07:08
              > W takim razie powiedz mi, dlaczego używasz
              > _książek_, wielu książek - a nie jednej książki?

              Bo w każdej jest co innego :)

              > Gdyby jakiś złodziej okradł cię i pozostawił
              > tylko jedną książkę (np. Tatarkiewicza pod
              > poduszką), to nadal mógłbyś uczyć się
              > z tej jednej książki - prawda? Więc po cóż ci
              > nadmiar?

              Jakbym miał wszystko na jednym e-booku, tudzież laptopie, to gdyby
              mi go ukradł złodziej, to nie miałbym już nic.

              >Niektórzy ludzie jednak potrzebują
              > innych doznań, dlatego pociąga ich spuścizna
              > Neumana.

              Nie potrzebują żadnych doznań. Po prostu są za słabi na rzetelną
              naukę i cudują.

              > Dobrze, że tak do tego podchodzisz, bo kupić
              > dziecku laptopa raz na dziesięć lat wyjdzie
              > na pewno taniej niż co roku podręczniki,
              > ćwiczenia, atlasy, zeszyty itd.

              Laptop, to tylko laptop. Trzeba do niego dokupić system, program do
              pisania, programy edukacyjne, drukarkę (a może już nie?), tudzież
              inne rzeczy. Jak lapop się zepsuje, to kicha. Poza tym argument
              ekonomiczny mnie nie przekonuje, bo dla mnie ważna jest jakość
              nauki, a nie jej koszty.

              > Co do tablicy i oprogramowania, to niech
              > ministerstwo edukacji się tym zajmie, w końcu
              > biorą za to pieniądze, nie?

              Nie. Tym się zajmuje ministerstwo finansów - pobieraniem pieniędzy.
              A sejm zajmuje się ich rozdzielaniem. Ministerstwo edukacji nawet
              nie potrafi niczego porządnie zrobić, więc tym lepiej.

              > No tak, ale jeśli już ktoś (dajmy na to,
              > w liceum) umie czytać, to chyba mógłby
              > sobie posłuchać Leśmiana w malinowym
              > chruśniaku, prawda?

              W liceum? A potem uznamy, że w gimnazjum też już umie czytać. A
              potem, że pod koniec postawówki też. A potem się okaże, że mamy
              wtórny, a miejscami - pierwotny, analfabetyzm. Jeszcze niedawno
              byłem w liceum i ci słabsi uczniowie pomimo swej licealności, dukali
              a nie czytali. Więc bez sensu gadasz. Czytać trzeba cały czas, to
              trzeba trenować, bo się zapomina. Nie ćwiczysz czegoś - zamiera.

              > Możliwości do porwania młodego umysłu, skoncentrowania
              > jego uwagi na przedmiocie

              Nie. On będzie na laptopie koncentrował się na lekcji na gadu-gadu,
              a nie na tym co mu każe nauczyciel robić.

              > Własny jeden laptop dla dziecka to nieomalże własny
              > nauczyciel dla tegóż dziecka

              A, to potwierdzam. Teraz już nauczyciele są niepotrzebni. Jest
              przecież laptop, google, wikipedia, o2.pl, strony z pornosami, fora
              i grupy dyskusyjne. Wszystko wytłumaczone lepiej niż w szkole.
              Nauczyciele wobec tego niech idą do fabryk, a każdy niech sam się
              edukuje.

              >kompetentny jak twórcy
              > dydaktycznego programu komputerowego i cierpliwy
              > jak strumień elektronów.

              Pozwól, że tę poetycką wizję pominę pogardliwym uśmieszkiem.
              • gobi05 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 10.03.09, 08:59
                > > > > Widzisz nie to, co trzeba. To nie papier
                > > > > cię uczy, to nie z książek się uczysz
                > > > Śmiem twierdzić, że wiem, z czego się uczę. Z książek.
                > > W takim razie powiedz mi, dlaczego używasz
                > > _książek_, wielu książek - a nie jednej książki?
                > Bo w każdej jest co innego :)

                A więc to nie konstrukcja książki jest istotna
                (papierowe kartki, okładka itp.) ale treść.
                Uczysz się czytając drukowane teksty,
                oglądając rysunki lub wypełniając testy...
                Posługując się komputerem robisz to samo,
                tylko inaczej - dzięki odpowiednim programom.

                Czy ja się aby nie powtarzam?

                > >Niektórzy ludzie jednak potrzebują
                > > innych ...
                > Nie potrzebują żadnych doznań. Po prostu są za słabi na rzetelną
                > naukę i cudują.
                Taak, młodosć jest taka - bezkompromisowa!
                Na starość, kiedy i ciebie dopadną różne słabości
                na pewno przyznasz, że dysleksja nie jest wymysłem
                głupich a alzheimer to jeszcze nie powód do zastosowania
                eutanazji. Poczekaj troszeczkę, to niedługo.

                I jeszcze kilka małych cytacików:
                1.
                > Jak lapop się zepsuje, to kicha. Poza tym argument
                > ekonomiczny mnie nie przekonuje, bo dla mnie ważna jest jakość
                > nauki, a nie jej koszty.
                2.
                > ... Ministerstwo edukacji nawet
                > nie potrafi niczego porządnie zrobić, więc tym lepiej.
                3.
                > > ...sobie posłuchać Leśmiana w malinowym
                > > chruśniaku, prawda?
                > W liceum? A potem uznamy, że w gimnazjum też już umie czytać. A
                > potem, że pod koniec postawówki też. A potem się okaże, że mamy
                > wtórny, a miejscami - pierwotny, analfabetyzm. Jeszcze niedawno
                > byłem w liceum i ci słabsi uczniowie pomimo swej licealności, dukali
                > a nie czytali. Więc bez sensu gadasz.
                4.
                > Pozwól, że tę poetycką wizję pominę pogardliwym uśmieszkiem.

                Widzę, że masz bardzo mocne poglądy,
                ale czy na pewno je dobrze przemyślałeś?
                1. _Nie_sposób_przecenić_ argumenty ekonomiczne,
                jednak najistotniejsze jest właśnie to, że
                zastosowanie multimediów w nauce to nowa jakość.
                Domyślam się, że tego nie rozumiesz - nie miałeś
                pedagogiki, psychologii, dydaktyki, nic nie
                wiesz o ewaluacji itd.
                2. Wbrew pozorom ministerstwo edukacji zajmuje się
                nie tylko tym, o czym piszą gazety.
                3. Piszesz o kolegach, których zmusza się do głośnego
                czytania "W malinowym chruśniaku" a i tak dukają.
                Czy umiesz udowodnić, że gdyby słuchali poezji zamiast
                ją czytać, to zupełnie nie umieliby czytać? Czy to tylko
                takie bezpodstawne insynuacje z twej strony, wypływające
                z poczucia wyższości? Bo z mojego punktu widzenia, to
                twoje rozumowanie jest równie ciężkie, jak ich. Przykro mi.
                4. A niech będzie i ten pogardliwy uśmieszek, mimo
                wszystko lepiej, niż byś się miał na mnie obrażać.

                > Czytać trzeba cały czas, to
                > trzeba trenować, bo się zapomina. Nie ćwiczysz czegoś - zamiera.
                Ciekawe, bo np. macicy się nie ćwiczy, a sobie żyje.
                O ile wiem pływania lub jazdy na rowerze również
                się nie zapomina. No i zdziwiło mnie zupełnie
                nieuprawnione założenie, że jeśli uczeń wysłucha
                jakiegoś wiersza, to pozostanie zupełnie bez
                kontaktu z tekstem pisanym. Ale skąd byś miał
                wiedzieć, że istnieje coś takiego, jak metodyka
                nauczania...
                • lukas1492 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 10.03.09, 09:19
                  > A więc to nie konstrukcja książki jest istotna
                  > (papierowe kartki, okładka itp.) ale treść.
                  > Uczysz się czytając drukowane teksty,
                  > oglądając rysunki lub wypełniając testy...
                  > Posługując się komputerem robisz to samo,
                  > tylko inaczej - dzięki odpowiednim programom

                  Uczenie się ciągle na komputerze jest zwyczajnie męczące, a
                  trzymanie papierowej książki w ręku jest po prostu przyjemne. Na
                  obecnym poziomie rozwoju e-booki są po prostu niepraktyczne.

                  > Taak, młodosć jest taka - bezkompromisowa!
                  > Na starość, kiedy i ciebie dopadną różne słabości
                  > na pewno przyznasz, że dysleksja nie jest wymysłem
                  > głupich

                  Nie wiem co to ma wspólnego z tematem. Ale niech Ci będzie - problem
                  jest w tym, że pewien procent "dyslektyków" to nieuki, a ileś tam to
                  faktyczni dyslektycy - czasami ktoś po prostu nie chce się nauczyć,
                  to mu się załatwia papier, że nie może. Zdarza się.

                  > a alzheimer to jeszcze nie powód do zastosowania
                  > eutanazji. Poczekaj troszeczkę, to niedługo

                  Myślę, przede wszystkim, że poruszanie tutaj takich tematów jak
                  alheimer i eutanzja jest po prostu nie na miejscu. Ja chciałem
                  podyskutować o elektronice w nauczaniu, a nie o poglądach na takie
                  sprawy.

                  > Domyślam się, że tego nie rozumiesz - nie miałeś
                  > pedagogiki, psychologii, dydaktyki, nic nie
                  > wiesz o ewaluacji itd.

                  Jak się kończą argumenty, to się zaczyna pokazywanie swojego
                  dyplomu. "Nie możesz wiedzieć, bo nie jesteś pedagogiem". Pęd do
                  postępu wiąże się między innymi z kultem specjalizacji. W "Delicjach
                  ciotki Dee" (taka książka) polska pani socjolog opisuje amerykańską
                  mentalność. W Ameryce nie można zbierać grzybów w lesie, bo "nie
                  jesteś biologiem". Nie stosuj tej taktyki, ok?

                  > 2. Wbrew pozorom ministerstwo edukacji zajmuje się
                  > nie tylko tym, o czym piszą gazety.

                  A co to ma do rzeczy?

                  > 3. Piszesz o kolegach, których zmusza się do głośnego
                  > czytania "W malinowym chruśniaku" a i tak dukają.
                  > Czy umiesz udowodnić, że gdyby słuchali poezji zamiast
                  > ją czytać, to zupełnie nie umieliby czytać? Czy to tylko
                  > takie bezpodstawne insynuacje z twej strony, wypływające
                  > z poczucia wyższości? Bo z mojego punktu widzenia, to
                  > twoje rozumowanie jest równie ciężkie, jak ich. Przykro mi.

                  Nie. Oni dukali w liceum, do którego nie powinni być w ogóle
                  dopuszczeni. Chodzi mi także o fakt, że niećwiczone umiejętności
                  zamierają. Nie łączę tych faktów w związek logiczny.

                  > Ciekawe, bo np. macicy się nie ćwiczy, a sobie żyje.
                  > O ile wiem pływania lub jazdy na rowerze również
                  > się nie zapomina.

                  No, skoro porównujesz czytanie do posiadania macicy...

                  >No i zdziwiło mnie zupełnie
                  > nieuprawnione założenie, że jeśli uczeń wysłucha
                  > jakiegoś wiersza, to pozostanie zupełnie bez
                  > kontaktu z tekstem pisanym.

                  Taaaak? Na prawdę chodzi tylko o to, żeby posłuchać wiersza? Bo ja
                  myślę, że chodzi o to, żeby obejrzeć film zamiast
                  przeczytać "Krzyżaków". Żeby posłuchać i obejrzeć wszystkie lektury.
                  Nowe możliwości, nie?

                  >Ale skąd byś miał
                  > wiedzieć, że istnieje coś takiego, jak metodyka
                  > nauczania...

                  Oczywiście, pochodząc z nauczycielskiej rodziny, pierwsze słyszę o
                  czymś takim. Bo Ty jesteś nauczycielką (lub pedagogiem) i myślisz,
                  że Twoje studia to jakaś wiedza szamańska, o której ktoś nie
                  związany ze szkolnictwem nigdy nie słyszał. A grzybów w lesie nie
                  mogę zbierać - bo nie jestem biologiem.




                  a alzheimer to jeszcze nie powód do zastosowania
                  > eutanazji. Poczekaj troszeczkę, to niedługo.
                  • jasiu1999 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 10.03.09, 09:35
                    lukas1492 napisał:

                    > Uczenie się ciągle na komputerze jest zwyczajnie męczące, a
                    > trzymanie papierowej książki w ręku jest po prostu przyjemne. Na
                    > obecnym poziomie rozwoju e-booki są po prostu niepraktyczne.

                    Potwierdzam! Tak jest!


                    > Jak się kończą argumenty, to się zaczyna pokazywanie swojego
                    > dyplomu. "Nie możesz wiedzieć, bo nie jesteś pedagogiem". Pęd do

                    Ej, masz rację. A pisze Ci to ktoś kto trochę pedagogiki był uczony.
                    Nie daj się manipulować! Masz rację!
                    • lukas1492 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 10.03.09, 09:39
                      W takim razie miło, że jest tu ktoś również prezentujący silnie
                      umiarkowany stosunek do technologii :-)
                  • gobi05 nowe technologie, nowe możliwości, nowe wyzwania 10.03.09, 10:50
                    > > Uczysz się czytając drukowane teksty,
                    > > oglądając rysunki lub wypełniając testy...
                    > > Posługując się komputerem robisz to samo,
                    > > tylko inaczej - dzięki odpowiednim programom
                    > Uczenie się ciągle na komputerze jest zwyczajnie męczące, a
                    > trzymanie papierowej książki w ręku jest po prostu przyjemne.

                    O, tu rozmawiamy na argumenty. Dopiero co
                    upierałeś się, że uczysz się z książek.
                    Prawda, że czytanie z monitora jest męczące.
                    Mi się zdarzyło przeczytać dosłownie parę
                    książek na monitorze. Ale teraz rozmawiamy
                    nie o czytaniu lektur, ale o uczeniu się.
                    To jest całkiem coś innego. Dwieście lat
                    przystosowywania edukacji do druku zrobiło
                    swoje. To nie znaczy jednak, że tak musi
                    być nadal. Tablica multimedialna albo
                    laptop to coś jak Zaczarowany Ołówek
                    (mam nadzieję, że oglądałeś), a nie
                    książka na prąd.

                    > > Taak, młodosć jest taka - bezkompromisowa!
                    > > Na starość, kiedy i ciebie dopadną różne słabości
                    > > na pewno przyznasz, że dysleksja nie jest wymysłem
                    > > głupich
                    > Nie wiem co to ma wspólnego z tematem. Ale niech Ci będzie - problem
                    > jest w tym, że pewien procent "dyslektyków" to nieuki, ...

                    Problem jest w tym, że jesteś bardzo pewny siebie,
                    mimo że brakuje ci wiedzy i doświadczenia. Głosisz
                    pogardę dla słabych, niezdolnych i dla mojej
                    skromnej osoby. Wiem, że jestem już stary, ale
                    jeszcze nie zramolały. Wspomniałem o alzheimerze
                    żeby wzbudzić w tobie nieco empatii. Na próżno.

                    > Jak się kończą argumenty, to się zaczyna pokazywanie swojego
                    > dyplomu. "Nie możesz wiedzieć, bo nie jesteś pedagogiem".
                    Nie chodzi o dyplomy tylko o uzasadnienie swoich poglądów.
                    Nie wystarczy powiedzieć "Ja lubię uczyć się z książek,
                    więc wszystkim książki muszą odpowiadać" - to słaby argument.
                    No i konkretne pytanie - czy rzeczywiście nie wiesz,
                    co to jest ewaluacja i pomiar w dydaktyce? To nic złego,
                    ale dla dobra dyskusji mógłbyś się doinformować.

                    > W "Delicjach
                    > ciotki Dee" (taka książka) polska pani socjolog opisuje amerykańską
                    > mentalność. W Ameryce nie można zbierać grzybów w lesie, bo "nie
                    > jesteś biologiem". Nie stosuj tej taktyki, ok?
                    Można zbierać, ale zostaniesz posądzony o czarostwo.
                    Kupiłem pierwsze wydanie tej książki, ze dwadzieścia
                    lat temu i wciąż pamiętam :-)

                    > > > ... Ministerstwo edukacji nawet
                    > > > nie potrafi niczego porządnie zrobić, więc tym lepiej.
                    > > 2. Wbrew pozorom ministerstwo edukacji zajmuje się
                    > > nie tylko tym, o czym piszą gazety.
                    > A co to ma do rzeczy?
                    "Niczego" to trochę za dużo powiedziane.

                    > Oni dukali w liceum, do którego nie powinni być w ogóle
                    > dopuszczeni.
                    Czy jesteś naprawdę, absolutnie pewien, że całkiem
                    odpowiedzialnie możesz osądzać, czy powinni, czy też nie?
                    Czy jesteś przekonany, że wśród waszych rówieśników
                    nie było stu tysięcy innych mało zdolnych licealistów?
                    (to są dwa osobne pytania)

                    > > > Więc bez sensu gadasz. Czytać trzeba
                    > > > cały czas, to trzeba trenować, bo się zapomina.
                    > > > Nie ćwiczysz czegoś - zamiera.
                    > > Ciekawe, bo np. macicy się nie ćwiczy, a sobie żyje.
                    > Chodzi mi także o fakt, że niećwiczone umiejętności
                    > zamierają. Nie łączę tych faktów w związek logiczny.

                    > > O ile wiem pływania lub jazdy na rowerze również
                    > > się nie zapomina.
                    > No, skoro porównujesz czytanie do posiadania macicy...
                    Bynajmniej, tak nie jest. Przeczytaj powyższe jeszcze raz,
                    a może przyznasz mi rację.

                    > Taaaak? Na prawdę chodzi tylko o to, żeby posłuchać wiersza? Bo ja
                    Tak, naprawdę.

                    > myślę, że chodzi o to, żeby obejrzeć film zamiast
                    Nie jestem metodykiem od polskiego i nie ustalam
                    co kto ma oglądać, ale jak piszę o wysłuchaniu wiersza,
                    to mam na myśli wysłuchanie wiersza. Gdybym myślał
                    o obejrzeniu filmu, to bym pisał o oglądaniu filmu -
                    to chyba naturalne?

                    > przeczytać "Krzyżaków". Żeby posłuchać i obejrzeć wszystkie lektury.
                    Czemu nie? Mi to nie przeszkadza. Mnie to zupełnie
                    nie interesuje, ponieważ są to kwestie mi nieznane.

                    > Nowe możliwości, nie?
                    No właśnie! Nowe możliwości techniczne to nowa
                    jakość nauczania. To również inne potrzeby,
                    niż jeszcze 20 lat temu.

                    Napisałeś wcześniej "Pomimo tego, iż jestem studentem,
                    najefektywniejsza nauka to dla mnie mój kontakt z książkami".
                    Możliwe że tak jest, ale _ty_ to nie _wszyscy_.
                    Możliwe także, iż nie spotkałeś innych metod nauczania,
                    albo spotkałeś je w niewłaściwym zastosowaniu.

                    Ja widziałem tablice multimedialną w codziennym
                    zastosowaniu i widzę ją jako komputer z wielkim
                    monitorem i "pisakiem" zamiast myszki (oprócz
                    normalnych peryferiów oczywiście). Każdy z kursantów
                    oczywiście miał własny komputer i nikt nie zbierał
                    pieniędzy za fotokopie i wydruki. Muszę powiedzieć,
                    że to dosyć podnosi komfort.
                    • lukas1492 Re: nowe technologie, nowe możliwości, nowe wyzwa 10.03.09, 14:08
                      >Tablica multimedialna albo
                      > laptop to coś jak Zaczarowany Ołówek
                      > (mam nadzieję, że oglądałeś), a nie
                      > książka na prąd.

                      Domyślam się jak to działa, bez bajkowych porównań ;-) Pytanie
                      tylko: czy z tablicą multimedialną i tradycyjną nie jest przypadkiem
                      tak jak z książką elektroniczną i tradycyjną? To w sumie też ekran,
                      tylko taki duuuuży.

                      > Problem jest w tym, że jesteś bardzo pewny siebie,
                      > mimo że brakuje ci wiedzy i doświadczenia.

                      Ale niby jakiej wiedzy i doświadczenia? Nie tak dawno opuściłem
                      szkolne mury, pamiętam na czym to polega.

                      >Głosisz pogardę dla słabych, niezdolnych i dla mojej
                      > skromnej osoby

                      A to ciekawe gdzie ja głoszę pogardę dla Ciebie. Chyba zbyt
                      emocjonalnie odbierasz tę dyskusję. Przez to, że napisałem, że
                      zbywam tę poetycką wizję "pogardliwym uśmieszkiem" chciałem Ci tylko
                      zasygnalizować, że zbytnio idealizujesz.

                      >Wspomniałem o alzheimerze
                      > żeby wzbudzić w tobie nieco empatii. Na próżno.

                      Ale empatii do kogo? Do chorych na alzheimera czy do Ciebie? Bo
                      trochę nie rozumiem.


                      > Nie chodzi o dyplomy tylko o uzasadnienie swoich poglądów.
                      > Nie wystarczy powiedzieć "Ja lubię uczyć się z książek,
                      > więc wszystkim książki muszą odpowiadać" - to słaby argument.

                      Nie chodzi o mnie. Chodzi ogólnie - o ludzi. O to, że elektronika ma
                      na nich zły wpływ. A temu jako pedagog raczej nie powinieneś
                      zaprzeczać.

                      > Można zbierać, ale zostaniesz posądzony o czarostwo.
                      > Kupiłem pierwsze wydanie tej książki, ze dwadzieścia
                      > lat temu i wciąż pamiętam :-)

                      Bardzo miło :-)
                      A mniej miło, że nie wyciągnąłeś z tej książki wniosków i jesteś za
                      wprowadzeniem tego, co przerażało autorkę.

                      > Czy jesteś naprawdę, absolutnie pewien, że całkiem
                      > odpowiedzialnie możesz osądzać, czy powinni, czy też nie?

                      Absolutnie pewnie i odpowiedzialnie to może osądzić Pan Bóg. Jeżeli
                      ktoś jest w liceum i startuje do, dajmy na to - ustnej matury, a
                      jest ciołkiem, który jedyne co potrafi, to stać i gapić się jak
                      cielę na malowane wrota, to raczej myślę, że nie powinni znaleźć się
                      w liceum. Są takie rzeczy jak licea profilowane i zawodówki.
                      Niestety, teraz każdy idzie do liceum i prawie każdy idzie na
                      studia. Wszyscy bardzo wykształceni, ze aż śmiech. Porównaj sobie
                      jaki status miała matura przed wojną, a jaki ma teraz.

                      > Czy jesteś przekonany, że wśród waszych rówieśników
                      > nie było stu tysięcy innych mało zdolnych licealistów?

                      Mam być przekonany, że nie było? Jestem przekonany, że było. Ale nie
                      sto tysięcy, bo to jedna piąta z rocznika. Powiedzmy -
                      sześćdziesiąt? Takie dywagacje są trochę bez sensu, no ale skoro
                      zadałeś głupie pytanie, to głupio odpowiadam :P


                      > Nie jestem metodykiem od polskiego i nie ustalam
                      > co kto ma oglądać, ale jak piszę o wysłuchaniu wiersza,
                      > to mam na myśli wysłuchanie wiersza. Gdybym myślał
                      > o obejrzeniu filmu, to bym pisał o oglądaniu filmu -
                      > to chyba naturalne?

                      To ja Ci dam zadanie: Kanon lektur przez X lat się nie zmienia. Z
                      każdym rocznikiem jest coraz ciężej. W końcu pewien rocznik się
                      buntuje i mówi: ależ, przecież tego wszystkiego nie da się
                      przeczytać! Pytanie: dlaczego inni wcześniej mogli, a dzisiaj już
                      nie mogą?

                      > Czemu nie? Mi to nie przeszkadza. Mnie to zupełnie
                      > nie interesuje, ponieważ są to kwestie mi nieznane.

                      Aha.

                      >Każdy z kursantów
                      > oczywiście miał własny komputer i nikt nie zbierał
                      > pieniędzy za fotokopie i wydruki. Muszę powiedzieć,
                      > że to dosyć podnosi komfort.

                      Rozumiem takie szmery bajery na politechnice, ale w szkole?! Już
                      widzę jak dzieciaki prawidłowo używają tego sprzętu. Któreś Ci
                      wejdzie na gadu-gadu, któreś zacznie oglądać gołe baby. I nie mów,
                      że można odłączyć internet, bo same się podłączą zanim zauważysz. Na
                      przykład wyciągną komórkę z kieszeni i będą mieli modem. A potem
                      będzie zabawa i testowanie: ile sprzęt wytrzyma...
                      • gobi05 Re: nowe technologie, nowe możliwości, nowe wyzwa 10.03.09, 16:51
                        > czy z tablicą multimedialną i tradycyjną nie jest przypadkiem
                        > tak jak z książką elektroniczną i tradycyjną?
                        Nie - to dokładnie tak, jak z książką i komputerem.
                        Możesz wyświetlać filmy, możesz surfować po sieci,
                        możesz demonstrować programy, wszystko w niemal
                        kinowym formacie.

                        > > mimo że brakuje ci wiedzy i doświadczenia.
                        > Ale niby jakiej wiedzy i doświadczenia? Nie tak dawno opuściłem
                        > szkolne mury, pamiętam na czym to polega.
                        He he, a ja ponieważ co dzień jeżdżę tramwajami
                        to znam się świetnie na zagadnieniach komunikacji
                        miejskiej ;-)

                        > A to ciekawe gdzie ja głoszę pogardę dla Ciebie. Chyba zbyt
                        > emocjonalnie odbierasz tę dyskusję.
                        Mniejsza o ten uśmieszek, wcale nie narzekam
                        na poziom z tobą dyskusji (i oczywiście jestem
                        zupełnie zdrów), chodzi mi tylko o akceptację
                        mniej zdolnych od ciebie. Dysleksja, dysgrafia,
                        dysfunkcja płata czołowego - nie odmawiajmy
                        im prawa do edukacji, choćby się nam nie podobali.

                        > Nie chodzi o mnie. Chodzi ogólnie - o ludzi. O to, że elektronika ma
                        > na nich zły wpływ. A temu jako pedagog raczej nie powinieneś
                        > zaprzeczać.
                        Nie uważam, żeby elektronika miała zły wpływ.
                        To tylko kwestia jej rozważnego stosowania.
                        Nawet jedzeniem można sobie zaszkodzić.
                        Odwrotnie - uważam, że musimy być bardziej
                        nowocześni.

                        > Niestety, teraz każdy idzie do liceum i prawie każdy idzie na
                        > studia. Wszyscy bardzo wykształceni, ze aż śmiech. Porównaj sobie
                        > jaki status miała matura przed wojną, a jaki ma teraz.
                        To prawda, ze nie jest całkiem dobrze, ale też nie ty
                        jesteś odpowiedzialny. Nie ty prowadzisz nabór.
                        Nie ty oceniasz. Jeśli czujesz się źle w ich
                        towarzystwie, to pomyśl o tym, że oni są
                        po prostu INNI.
                        Tylko tyle. Inni, to nie znaczy gorsi. Mają swoje
                        życie, swoje problemy i swoją przyszłość. Koniec.
                        Każdy ma jakieś problemy. Ja, ty, królowa Anglii...

                        > To ja Ci dam zadanie: Kanon lektur przez X lat się nie zmienia. Z
                        > każdym rocznikiem jest coraz ciężej. W końcu pewien rocznik się
                        > buntuje i mówi: ależ, przecież tego wszystkiego nie da się
                        > przeczytać! Pytanie: dlaczego inni wcześniej mogli, a dzisiaj już
                        > nie mogą?
                        Ten kanon zmienia się, tzn. obrasta w coraz
                        nowe świetne dzieła. Uczniowie w polskiej
                        szkole sobie "jakoś radzą" - czyli w momencie
                        zbytniego obciążenia uczą się mniej materiału,
                        a więcej oszukiwania. Mało kto jest w stanie
                        przygotować się do wszystkich zajęć, opanować
                        cały materiał nauczania. Zmiany w kanonie
                        to niestety nie zasługa uczniów, ani ich
                        rodziców, ale nowych ludzi w odpowiednich
                        komisjach. "Odchudzenie" materiału lub
                        kanonu lektur to zawsze rezygnacja
                        z fikcji, ale demoralizacja już zaszła.

                        Ja uważam, że ministerstwo powinno nadzorować
                        stworzenie wielu kursów składających się
                        na pełny zakres materiału wszystkich przedmiotów
                        we wszystkich szkołach. Uczniowie powinni
                        wybierać sobie ścieżki edukacyjne, czyli
                        zestaw kursów składających się na pożądane
                        kwalifikacje końcowe. Kwalifikacje trzech
                        typów: osobiste, społeczne oraz zawodowe.
                        Grupy klasowe powinny składać się z osób
                        realizujących podobny zakres kursów.
                        Nauka powinna odbywać się głównie w oparciu
                        o osobisty komputer i trochę dzięki pomocy
                        nauczyciela. Elektronika jest przyszłością
                        edukacji. Pozwoli wydatnie obniżyć koszty
                        i zapewnić standaryzację jakości.
                        • lukas1492 Re: nowe technologie, nowe możliwości, nowe wyzwa 10.03.09, 18:04
                          > He he, a ja ponieważ co dzień jeżdżę tramwajami
                          > to znam się świetnie na zagadnieniach komunikacji
                          > miejskiej ;-)

                          Nietrafne :P

                          > Mniejsza o ten uśmieszek, wcale nie narzekam
                          > na poziom z tobą dyskusji (i oczywiście jestem
                          > zupełnie zdrów), chodzi mi tylko o akceptację
                          > mniej zdolnych od ciebie. Dysleksja, dysgrafia,
                          > dysfunkcja płata czołowego - nie odmawiajmy
                          > im prawa do edukacji, choćby się nam nie podobali

                          A ja coś komuś odmawiam?

                          > Odwrotnie - uważam, że musimy być bardziej
                          > nowocześni.

                          A dlaczego musimy?
                          Po jaką cholerę , źle Ci w życiu? Ja tam nie czuję takiej potrzeby.

                          > Ja uważam, że ministerstwo powinno nadzorować
                          > stworzenie wielu kursów składających się
                          > na pełny zakres materiału wszystkich przedmiotów
                          > we wszystkich szkołach. Uczniowie powinni
                          > wybierać sobie ścieżki edukacyjne, czyli
                          > zestaw kursów składających się na pożądane
                          > kwalifikacje końcowe.

                          Aha, nie mając pojęcia o komunikacji miejskiej sami mają odpalić
                          tramwaj i dojechać gdzie chcą? Powodzenia.

                          > Grupy klasowe powinny składać się z osób
                          > realizujących podobny zakres kursów

                          Jak w wiejskiej szkole jest 20 osób na jednym roczników i Ty jeszcze
                          chcesz klasy oddzielne robić?!

                          > Nauka powinna odbywać się głównie w oparciu
                          > o osobisty komputer i trochę dzięki pomocy
                          > nauczyciela

                          Nie. Nauka powinna się odbywać tradycyjnie i trochę w oparciu o
                          osobisty komputer.
                          • gobi05 Re: nowe technologie, nowe możliwości, nowe wyzwa 12.03.09, 09:14
                            > > > Problem jest w tym, że jesteś bardzo pewny siebie,
                            > > ... Nie tak dawno opuściłem
                            > > szkolne mury, pamiętam na czym to polega.
                            > > He he, a ja ponieważ co dzień jeżdżę tramwajami
                            > > to znam się świetnie na zagadnieniach komunikacji
                            > > miejskiej ;-)
                            > Nietrafne :P
                            Inaczej wygląda system z punktu widzenia przedmiotu
                            poddawanego obróbce, inaczej z punktu widzenia trybika
                            w tym systemie. Domyślam się, że gdybym miał trochę
                            doświadczenia w zarządzaniu oświatą, to moje widzenie
                            spraw byłoby jeszcze inne.

                            > > Odwrotnie - uważam, że musimy być bardziej
                            > > nowocześni.
                            > A dlaczego musimy?
                            > Po jaką cholerę , źle Ci w życiu?
                            Prawdę mówiąc - źle. Martwi mnie stan polskiej
                            edukacji, jako obywatela i jako rodzica.
                            Nowoczesna edukacja to korzyść dla kraju, dla
                            całego narodu. KEN i Towarzystwo Ksiąg Elementarnych
                            dały impuls tak potężny, że trwa do dnia dzisiejszego.
                            Tyle tylko, że teraz już inne rzeczy są ważne, aniżeli
                            trzysta lat temu.

                            > > we wszystkich szkołach. Uczniowie powinni
                            > > wybierać sobie ścieżki edukacyjne...
                            > Aha, nie mając pojęcia o komunikacji miejskiej sami mają odpalić
                            > tramwaj i dojechać gdzie chcą? Powodzenia.
                            Nie pisałem że sami, a wszystkiego i tak tu opisać
                            się nie da.

                            > Jak w wiejskiej szkole jest 20 osób na jednym roczników i Ty jeszcze
                            > chcesz klasy oddzielne robić?!
                            Klasy według roczników to dryl wojskowy jest,
                            zupełnie zbędny.

                            > > o osobisty komputer i trochę dzięki pomocy
                            > > nauczyciela
                            > Nie. Nauka powinna się odbywać tradycyjnie i trochę w oparciu o
                            > osobisty komputer.
                            Tak jest za drogo, a Polska to biedny kraj.
            • ren95 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 10.03.09, 08:56
              a czy ktoś wziął pod uwagę konieczność rozwijania czegoś takiego,
              jak wyobraźnia????
              • gobi05 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 10.03.09, 09:01
                > a czy ktoś wziął pod uwagę konieczność rozwijania czegoś takiego,
                > jak wyobraźnia????
                Może i tak, ale ja o takim kimś nie słyszałem.
                O ile wiem nie ma takiego przedmiotu jak
                Rozwijanie Wyobraźni.
              • lukas1492 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 10.03.09, 09:04
                Nie.
                Niewolnik nie powinien mieć wyobraźni.
                Niewolnik ma spłacać kredyt.
          • jasiu1999 Re: A co jest złego w kredzie !? ?! 10.03.09, 09:25
            lukas1492 napisał:

            > Od dwóch lat na szczęście nie wiem co to jest klucz odpowiedzi

            Tak trzymać!

            A dla pozostałych - klucze odpowiedzi sprowadzają całe uczenie się
            do zakuwania "bo łojce tak powiedziały żech tak jest".
    • davy Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 17:06
      "Tablice interaktywne mają swoich entuzjastów i przeciwników, ale z jakichś
      przyczyn znajdują się w 98 proc. szkół w Anglii."

      A potem, że super efekty. Taaa, dziś na portalu czytałem artykuł o angielskich
      nastolatkach co uważają, że Auschwitz to marka piwa... Ludzie, elektronika jest
      OK ale z umiarem.
      • ereta Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 17:25
        davy napisał:

        > "Tablice interaktywne mają swoich entuzjastów i przeciwników, ale
        z jakichś
        > przyczyn znajdują się w 98 proc. szkół w Anglii."
        >
        > A potem, że super efekty. Taaa, dziś na portalu czytałem artykuł o
        angielskich
        > nastolatkach co uważają, że Auschwitz to marka piwa... Ludzie,
        elektronika jest
        > OK ale z umiarem.
        ############### W porządnej szkole powinny być tablice interaktywne
        obok tradycyjnych.
      • vi-com Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 17:51
        Zapytaj się polskich uczniów kim był Shakespeare lub gdzie jest San Marino.Takie
        same wyniki jak w GB. Kto chce się uczyć , będzie to robił za pomocą książki czy
        np.tablicy el.
      • randybvain Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 19:58
        A który nastolatek wie, jak miał na imię ojciec Królowej Elżbiety II?
        • lukas1492 Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 22:27
          > A który nastolatek wie, jak miał na imię ojciec Królowej Elżbiety
          II?

          Porównywanie nieznajomości Auschwitz z nieznajomością imienia ojca
          Królowej Elżbiety jest dowodem jak beznadziejnie bronisz
          idiotycznych racji. Poza tym, zdaje się, to był Henryk VIII.
          • randybvain Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 23:26
            Poza tym, zdaje się, to był Henryk VIII.

            Ja rozumiem, że zdałeś maturę, ale korzystając z internetu walnąć
            takiego byka... to nawet zidiociały Amerykanin nie potrafi. On
            przynajmniej wie, co to Google...
            • lukas1492 Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 23:41
              > Ja rozumiem, że zdałeś maturę, ale korzystając z internetu walnąć
              > takiego byka...

              Czy Ty jesteś durny czy jaki? Elżbieta I była córką Henryka VIII i
              Anny Bolejn, jego 2.giej żony. Poza tym nie wiem co to ma wspólnego
              z tematyką edukacji?!

              >to nawet zidiociały Amerykanin nie potrafi. On
              > przynajmniej wie, co to Google...

              I tylko to wie.
              • randybvain Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 10.03.09, 19:09
                Ty jesteś ślepy, czy jaki? Pytałem o Królową Elzbietę II, a nie I.
                • lukas1492 Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 10.03.09, 22:22
                  Aha, sory :D

                  A co to ma wspólnego z tematem?
    • andrzejczak.agnieszka Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 17:15
      Coś się jednak w świecie zmieniło...Polecam lekturę:
      www.edunews.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=623&Itemid=1 i
      inne artykuły Marca Prensky'ego. Praca z nowymi technologiami też wymaga od
      nauczyciela rozsądku, bardzo wiele pracy i umiejętności pedagogicznych!
      Multimedia są narzędziem, które trzeba sprawnie wykorzystywać - zły nauczyciel
      nawet z super narzędziami zrobi nudną lekcję! A tablica multimedialna to o wiele
      więcej niż tylko projektor:
      www.edunews.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=460&Itemid=21
      Polecam bardziej wszechstronne opracowania niż ten artykuł :)
    • rozencwajg Bolek i Lolek maluja płot 09.03.09, 17:33
      Bolek moze go pomalowac w 3 godziny
      Lolek w 5 godzin.
      Jak szybko pomaluja go pracujac razem?

      Rozwiazanie;
      Do wyszukiwarki Goolge wprowad hasla "bolek, lolek, płot" albo
      "bolek, lolek, malowanie" albo "malowanie płot czas".

      Jezeli nie otrzymasz odpowiedzi, napisz do forum malarzy ogrodowych.
      • vento_p Re: Bolek i Lolek maluja płot 09.03.09, 17:57
        ludzie to przecież tylko narzędzia. Czego można przy ich pomocy nauczyć zależy
        od nauczyciela.Nie mówcie, że tradycyjna tablica gwarantuje przygotowanie
        nauczyciela do lekcji bądź większą wiedzę dla ucznia. Tablice są super. Mój syn
        uczy się przy ich pomocy w państwowej szkole. wszystkie dane są potem przesyłane
        uczniom bądź drukowane.pozwalają na lepsze wykorzystanie czasu pod warunkiem ,że
        nauczycielowi sie chce,
      • babaqba Re: Bolek i Lolek maluja płot 09.03.09, 18:10
        ozencwajg napisał:

        > Bolek moze go pomalowac w 3 godziny
        > Lolek w 5 godzin.
        > Jak szybko pomaluja go pracujac razem?
        >
        > Rozwiazanie;
        > Do wyszukiwarki Goolge wprowad (...)

        A przecież lepiej jest tak jak teraz: nauczyciel na trzech lekcjach
        wryje uczniom w głowy, że odpowiedź brzmi X i sprawdzi to na
        sprawdzianie. A że uczciowie kapitulują przed zadaniem:

        Krzysiek moze go pomalowac w 2 godziny
        Wojtek w 8 godzin.
        Jak szybko pomaluja go pracujac razem?

        ..."bo tego nie było na lekcji" - to już nikogo nie obchodzi!

        Ale fakt: komputery są niepotrzebne, jeszcze by szczeniaki przestali
        potrzebować księdza dobrodzieja, żeby im rzeczywistość z ambony
        tłumaczył...
    • przycinak Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 18:12
      kupmy dzieciom jeszcze nowe okulary i zabierzmy tablice, niedługo przestaną
      umieć pisać i wychowamy kolejne pokolenie debili:) gratulacje
      • olias Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 20:24
        pokolenie debili ślepych i głuchych. No i jeszcze jedno - na maturze
        każdemu uczniowi trzeba bedzie przydzielić 1 nauczyciela który
        bedzie spisywał to co uczeń podyktuje. To jakiś czas bedzie działać.
        Do momentu gdy niepismienny maturzysta dostanie na maturę
        niepiśmiennego nauczyciela z owego pokolenia nowoczesnych debili.
    • frah Zezujący chłopczyk przy e-tablicy 09.03.09, 18:31
      - swietna ilustracja debilnej idei komputeryzacji szkoly. Jaką on ma inteligentą
      minkę!
    • tompota Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 18:41
      takie tablice multimedialne kosztuja ogromne pieniadze (np 5000zl)- polskie
      szkoly nie moga sobe pozwolic na takie koszty; korzysci z takiej tablicy sa
      minimalne (w porownaniu do kosztow) na poczatku jest to poprostu atrakcja dla
      uczniow i dlatego moga oni wyciagnac wiecej z lekcji pozniej jak stanie sie to
      normalka to wplyw tablicy na uczniow bedzie niewielki;
      • randybvain Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 20:03
        Nawet więcej:
        www.tabliceinteraktywne.com.pl/
        Jednak, jak tu ktoś napisał, można całość skonstruować za grosze:
        wystarczy projektor+oprogramowanie do komputera+pisak. Zamiast
        ekranu można użyć jak zwykle tyłu mapy Europy...
    • baran1949 Wyspy... i naga prawda o szkole 09.03.09, 19:27
      Cytuję za autorką czasopisma oświatowego:
      „Urzędnik wydziału oświaty mówi : „Zapewniam zasoby dla edukacji “.
      Dyrektor: „Buduję środowisko wspierające uczenie”.
      Nauczyciel: „Pomagam dzieciom odkrywać piękno świata”.
      Dziecko: „Nienawidzę szkoły!”

      pozdrawiam "Uczestników Edukacji"
    • pklark Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 19:45
      A pamięta ktos jeszcze co to są i do czego służą profesjonalne POMOCE
      NAUKOWE???Tablice elektroniczne to fajny gadzet i nic wiecej ( no i strasznie
      drogi 5-8-12 tys.pln na dzis w zaleznosci od firmy i jej oprogramowania i
      mozliwosci) ...pomyslcie jakie bedą koszty ich napraw ,no bo w to ,ze uczniowie
      ot tak sobie dla jaj bedą chcieli ją rozebrac/zepsuc itd. to chyba jest dla
      wsystkich oczywiste.....jeszcze jeden problem -na dzis wielu szkól nie stac na
      wymiane kilkunastoletnich tablic do kredy -kosztujących w Cezasie 390 pln ,kto
      zaplaci za znacznie drozsze tablice elektroniczne???
      • lukas1492 Re: Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 22:35
        Nie wspominając o tym, że nawet kredę się wydziela dla każdego
        gabinetu "po jednej"...
    • ultrasrts Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 09.03.09, 23:41
      Sam wprowadziłem w zeszłym roku tablice interaktywne do swjej
      prywatnej szkoły jezykowej.

      Zgadzam się z obiema stronami tej debaty. Nadmiar gadżetów tzw.
      nowoczesnej technologii może wielu uczniom zaszkodzić w zdobywaniu
      wiedzy i ćwiczeniu podstawowych umiejetności. Jednak gdy korzystamy
      z dobrodziejstw technologii w sposób umiejetny i z umiarem, wpływa
      to korzystnie na efektowności efektywnośc zajęć. Wzrasta motywacja i
      uczniowie uczą się chetniej i lepiej. Poza tym, lekcje z
      wykorzystaniem np. tablic interaktywnych są na dłuższą mete nie do
      zniesienia z powodu lamp projektora- jest goraco. Zatem tablice TAK,
      ale nie na każdych zajeciach.
    • ichmordy Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 10.03.09, 07:58
      Tusk chodzi na wagary a 6 latków z przedszkola przegania do szkoły.
      www.tvn24.pl/5525,1,terazmy.html
      Podobno głupim stadem P-Owiec łatwiej rządzić.
    • kapitan_stopczyk Szkoły produkują coraz więcej idiotów. 10.03.09, 10:55
      Szkoły opuszczają ludzie nie potrafiący mysleć, nie mający
      rozeznania w najprostszych sprawach.

      Potrafia rozwiazywać testy, ale napisanie lub zrozumienie prostego
      tekstu już przerasta ich możliwości.

      Śmiejemy się z Amerykanów - ale i u nas rośnie pokolenie, dla
      którego nie ma różnicy między Austrią a Australią, a II wojna
      światowa niczym sie nie różni od wojny 30-letniej.

      Tak - polska szkoła produktuje multimedialnych idiotów. To już
      rzeczywistość.


      -------------------------------------------------------
      - Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego odnowionej,
      demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej?
      - Bezapelacyjnie. Do samego końca. Mojego lub jej.
    • annb98 Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 10.03.09, 12:25
      Wszystko pięknie,ładnie.Czytając ten artykuł ma się wrażenie,że
      system edukacji w polskich szkołach niedługo zmieni się o
      180st.Obawiam się,że są to jedynie pobożne życzenia.Jak na razie
      zmiany w polskim systemie edukacji polegają na posyłaniu 6-cio
      latków do szkoły,likwidowaniu szkół z powodu ujemnego przyrostu
      naturalnego (przynajmniej w Gdańsku)co niestety spowoduje iż w
      jednym budynku będą mieściły się szkoły podstawowa,gimnazjum i
      liceum-czyli następuje powrót do fabryk edukacyjnych, podręczniki
      szkone są dzisiaj pisane językiem wręcz infantylnym, a mentalność
      nie wszystkich nauczycieli się zmieniła-nadal spotyka się
      nauczycieli, którzy mają pretensje do uczniów,że ci zaglądają do
      podręczników skoro wszystko nauczyciel podyktował do zeszytów
      (autentyczne zdarznie).Nie wiem jak w takiej nowoczesnej szkole
      odnajdą się tacy nauczyciele.Ciekawa jestem jak w powyższe zmiany ma
      się wkomponować rządowy program wyrównywania szans pomiędzy dziećmi
      uczącymi się w miastach i na wsiach.
    • ksardasik Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 10.03.09, 12:49
      Taak dzieci nie lubią szkoły moja córka na stronie z rysunkami dla
      dzieci www. gulanty. pl zaprezentowała jak widzi szkołę podpisała
      prawdziwa szkoła, nieprzyjemnie, potem dodała obrazek wymarzona
      szkoła. Oj dzieci nie lubią szkoły.
    • aw34 Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 10.03.09, 13:02
      Dzieciaki po lekcjach całymi godzinami gapią się w ekran. Jeszcze im
      w szkole tego trzeba. Słyszeliscie pewnie o dysleksji spowodowanej
      własnie przez nadmiar bodźców z ekranu. Oko dzieciaka nie umie sobie
      poradzić ze statycznym obrazem jakim jest pismo. A od jakiegoś czasu
      dysleksja to powód do nic nierobienia, tłumaczenia dla nieuctwa. U
      mnie też w dzieciństwie zdiagnozowano dysleksję ale moi rodzice mi
      nie pozwolili na lenistwo. Trening pisania i czytania zrobił
      wiele.Nikt się nie litował.
      W mojej szkole też jest taka tablica. Korzystają głównie językowcy,
      czasem inny nauczyciel ale bez cudów. Przesada w każdą stronę jest
      niewłaściwa. Nic nie zastąpi kontaktu z dobrym nauczycielem (o tych
      coraz trudniej z powodu warunków pracy i płacy).A wiersza można
      wysłuchać za pomocą taniego odtwarzacza CD.Jestem wrogiem
      wszechobecnego teraz kultu obrazu. Ludzie przestali czytać tylko
      bezmyślnie się gapią.Niedługo wszyscy będą mieli gładką korę mózgową
      od tych gwiazd na lodzie. A po ulicach będą się włóczyc bandy
      psychopatów grajacych w gry o ćwiartowaniu.Mam nadzieję, że
      przesadzam ale ostatnio słuchałam w co grają 11 latki i włos mi
      stanął dęba.
      Mnie niepokoi pęd do sadzania przed komputer małych dzieci, tych do
      10 roku zycia. Chociaż specjalisci przed tym przestrzegają MEN
      promuje naukę posługiwania się komputerem już dla najmłodszych.
    • aw34 Wyspy nowoczesności polskiego szkolnictwa 10.03.09, 13:10
      Dzisiejsi uczniowie nie potrafią wybrac potrzebnych informacji nawet
      z krótkiego tekstu. Za to funkcję kopiuj wklej mają swietnie
      opanowaną. Nawe tego co kopiowali i wkleili nie czytają. Pytanie
      nauczyciela - przeczytałeś to - odpowiedź nie, a po co.
      Słownik, encyklopedia to dla wielu wydawnictwo tak trudne, ża nawet
      nie ma po co siegać. Uporządkowanie alfabetyczne to jakieś
      księżycowe pojęcie. Niby się to na lekcji cwiczy ale u wielu
      wykształciło się juz podejście do nauki - a po co mi to. Łatwo,
      szybko, przyjemnie i bez wysiłku. a my dorośli zaczynamy temu hasłu
      przyklaskiwać,. Szkoła ma byc jedną wielką przyjemnością, ciągłą
      zabawą. Zero wymagań, zero odpowiedzialności za własną przyszłość.
      Hodujemy konsumentów obrazków.
      • janosik120 Re:swego nie chwalicie obcego nie znacie a podziwi 10.03.09, 14:43
        Lubie te polskie narzekanie. Mialem okazje poznac szwajcarski system szkolnictwa i prywatny (przechowalnia dla dzieci z problemami) i publiczny - chyba najbardziej oszczedny na swiecie. Czy zdajecie sobie sprawe ze obowiazkiem pierwszoklasisty jest bezbledne dodawanie i odejmowanie na czas w zakresie do 100 oraz znajomosc wszystkich liter, dalej czy wiecie ze znalezc przcownie informatyczna w primaschule to nie sposob, czy wiecie ze dzieciom w primaschule (szkola podstawowa) obca jest chemia historia i biologia (nie mowie o sprzataniu lasu co tygodniowym zwanym ochrona srodowiska). czy wiecie ze rodzic ma prawie zerowy wplyw na to co dzieje sie z twoim dzieckiem tam i nie ma prawie zadnego wyboru a podreczniki sa te same od 20 lat (poprostu nie noszone do domu). Nie narzekajcie to ze sa brzydkie budynku nie znaczy ze dzieci i nauczyciele sa glupsi. Jak dorownamy do standartow zachodnich to bedzie wtedy placz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka