cezar61 02.09.09, 07:28 Skoro PSL i ZNP są temu przeciwne, to znaczy, że to dobry pomysł:-))). Rodzice, a nie urzędasy z samorządu powinni decydować o finansowaniu szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
milet72 Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 07:48 No to RIP, Polska Edukacjo! Ponieważ teraz w całej Polsce będziemy mieli zasady wprowadzone we Wrocławiu przez panią Jaroń, a więc: - klasy 34-osobowe, - gigantyczne kombinaty szkolne (łączenie w zespół np. gimnazjum + LO + LP + technikum + szkoła policealna, ponad 1000 dzieci w jednych murach), - masowe degradowanie nauczycieli (we Wrocławiu - 130 zdegradowanych do stażysty, czasami po 20 latach pracy w zawodzie!), - notoryczne zaniżanie nauczycislkich pensji (wg kontroli NIK-u Wrocław jest jednym z tych miast, w których średnia pensja nauczyclska jest poniżej ustawowego minimum), - likwidowanie technikum (przypominam, że kilka lat temu pani Jaroń uznała, że technika to przeżytek i WSZYSTKIE technika we Wrocławiu zostały zlikwidowane i zastąpione liceami profilowanymi; potem ktoś obudził się z przysłowiową ręką w nocniku i dopiero teraz od dwóch lat przywraca się je znów do życia). Odpowiedz Link Zgłoś
olias Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 07:58 a! to zdolna baba. jedna z tych co awansuje po trupach. z drugiej strony obecny system gdzie inaczej jest wartościowany w złotówkach uczeń z miasta, inaczej ze wsi, a pewnie też wprowadzili rozróżnienie stawek w zależności od regionu też jest do dupy. No, ale kto by się tam upierał że RP III jest państwem? w nowoczesnej Europie? w XXI w? Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb Co w tym złego? 02.09.09, 08:21 milet72 napisał: > No to RIP, Polska Edukacjo! > > Ponieważ teraz w całej Polsce będziemy mieli zasady wprowadzone we > Wrocławiu przez panią Jaroń, a więc: > - klasy 34-osobowe, Nie chce mi się w to wierzyć... > - gigantyczne kombinaty szkolne (łączenie w zespół np. gimnazjum + > LO + LP + technikum + szkoła policealna, ponad 1000 dzieci w jednych > murach), Co w tym złego? To standard w wielu krajach, bo jest taniej i wydajniej. Biblioteka czy sala gimnastyczna dla dwustu dzieci to trochę droga impreza. > - masowe degradowanie nauczycieli (we Wrocławiu - 130 > zdegradowanych do stażysty, czasami po 20 latach pracy > w zawodzie!), Co w tym złego? Czy nauczycielowi należy się podwyżka po iluś latach, bez względu na wyniki? > - notoryczne zaniżanie nauczycislkich pensji (wg kontroli NIK-u > Wrocław jest jednym z tych miast, w których średnia pensja > nauczyclska jest poniżej ustawowego minimum), Nadal, proszę o wytłumaczenie co w tym złego? Przecież nauczyciel to praca w budżetówce, czyli nie bardzo zagrożona zwolnieniami, czyli bezpieczna. > - likwidowanie technikum (przypominam, że kilka lat temu pani > Jaroń uznała, że technika to przeżytek i WSZYSTKIE technika we > Wrocławiu zostały zlikwidowane Kolega kiedyś opowiadał mi jak wygląda proces selekcji CV w KGHM: zawodówka na jedną półkę (mogą się przydać np. do naprawienia chodnika, bez względu na wykształcenie), osoby z wyższym (szczególnie technicznym) na drugą półkę, osoby po technikum do kosza. Bo to ani robol, ani człowiek wykształcony. > i zastąpione liceami profilowanymi; potem ktoś > obudził się z przysłowiową ręką w nocniku i dopiero teraz od dwóch > lat przywraca się je znów do życia). Rozwiązaniem są licencjaty, nie technika. Odpowiedz Link Zgłoś
milet72 Re: Co w tym złego? 02.09.09, 09:10 mblmb napisał: > > - klasy 34-osobowe, > Nie chce mi się w to wierzyć... Nie? To zapraszam do mojej szkoły wrocławskiej... > > - gigantyczne kombinaty szkolne (łączenie w zespół np. gimnazjum > Co w tym złego? To standard w wielu krajach, bo jest taniej i wydajniej. > Biblioteka czy sala gimnastyczna dla dwustu dzieci to trochę droga impreza. Nie mam nic przeciwko dużym szkołom i tak jak Ty uważam, że są potrzebne. Natomiast łączenie w kombinacie szkół różnego typu nie jest dobrym rozwiązaniem - uczniowie 14-letni nie powinni przebywać koło 20-letnich, bo to zupełnie inny poziom rozwoju. Ani dzieci z gimnazjum nie czują się w takiej szkole dobrze, ani młodzież pełnoletnia. > > - masowe degradowanie nauczycieli (we Wrocławiu - 130 > > zdegradowanych do stażysty, czasami po 20 latach pracy > > w zawodzie!), > Co w tym złego? Czy nauczycielowi należy się podwyżka po iluś latach, bez względu na wyniki? Nie mówi o podwyżkach, mówię o degradowaniu (chodzi o stopień awansu zawodowego), a więc odbieraniu praw nabytych - działo się to w większości przypadków z naruszeniem prawa i TYLKO we Wrocławiu. > > - notoryczne zaniżanie nauczycislkich pensji (wg kontroli NIK-u > > Wrocław jest jednym z tych miast, w których średnia pensja > > nauczyclska jest poniżej ustawowego minimum), > > Nadal, proszę o wytłumaczenie co w tym złego? Przecież nauczyciel to praca w budżetówce, czyli nie bardzo zagrożona zwolnieniami, czyli bezpieczna. To w tym złego, że Karta Nauczyciela - niezależnie od tego, czy się to ludziom podoba czy nie - jest w Polsce obowiązującym prawem, a zatem jej postanowienia powinny być dotrzymywane. We Wrocławiu nie były. > > - likwidowanie technikum (przypominam, że kilka lat temu pani > > Jaroń uznała, że technika to przeżytek i WSZYSTKIE technika we > > Wrocławiu zostały zlikwidowane > > po technikum do kosza. Bo to ani robol, ani człowiek wykształcony. Tu zdania są podzielone, więc wypowiadać się nie będę. Faktem jest natomiast, że 2 lata we Wrocławiu wrócono do techników - więc jednak okazało się, że są potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: Co w tym złego? 02.09.09, 16:56 milet72 napisał: > mblmb napisał: > > > - klasy 34-osobowe, Zawsze takie były - a przynajmniej ja takie pamiętam z Wrocławia lat 1980 - 1992 .. > > > - masowe degradowanie nauczycieli (we Wrocławiu - 130 > > > zdegradowanych do stażysty, czasami po 20 latach pracy > > > w zawodzie!), > To w tym złego, że Karta Nauczyciela - niezależnie od tego, czy się > to ludziom podoba czy nie - jest w Polsce obowiązującym prawem, a > zatem jej postanowienia powinny być dotrzymywane. We Wrocławiu nie > były. Ona nie reprezentuje nauczycieli tylko interes podatników - a wśród tych jest przewaga uczniów i rodziców. I o to chodzi. Wreszcie rączka rączki nie myje. Jej zadaniem nie jest głaskanie nauczycieli po główce tylko ciśnięcie ich - jak każdy inny manager. I pora wreszcie się przyzwyczaić do tego że coś się od pracownika wymaga. A jak uważasz że łamie prawo to idź do sądu. Do tego z tego co pamiętam to ZNP też nie jest święty - a na pewno nie działa w interesie uczniów. Odpowiedz Link Zgłoś
milet72 Re: Co w tym złego? 02.09.09, 18:07 > > > > - klasy 34-osobowe, > > Zawsze takie były - a przynajmniej ja takie pamiętam > z Wrocławia lat 1980 - 1992 .. A ja zacząłem pracę w szkole w roku 1995 i - aż nastała Jaroń - klasy były 28-osobowe. W przypadku np. informatyki wielkość klasy ma spore znaczenie, bo pracownie ministerialne są 14-stanowiskowe, więc 28 osób w klasie pozwala każdemu uczniowi siedzieć przy własnym komputerze (jest podział na grupy). > A jak uważasz że łamie prawo to idź do sądu. > Byłem w sądzie ja i wielu innych - i większa część pozywających wygrała swoje sprawy. Stąd moja uwaga, że Jaroń łamała prawa nauczycieli. Jaki to ma związek z "Wreszcie rączka rączki nie myje" - pojąć nie mogę. Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb OK; dziękuję za wyjaśnienie. 02.09.09, 22:25 milet72 napisał: > > > > > - klasy 34-osobowe, > > > > Zawsze takie były - a przynajmniej ja takie pamiętam > > z Wrocławia lat 1980 - 1992 .. > > A ja zacząłem pracę w szkole w roku 1995 i - aż nastała Jaroń - > klasy były 28-osobowe. OK; dziękuję za wyjaśnienie. Rzeczywiście trudno było sobie wyobrazić klasy 34-osobowe, ale teraz niestety łatwiej. W ramach niedowierzania, czy mówimy o podstawówce? Moja (1981-89) miała klasy ok. 22-osobowe. Wcześniej byłem w szkole w małym miasteczku, 24 osoby, i w jednej z najgorszych szkół w Poznaniu (26) o rozmiarze 32. Nie mogę sobie wyobrazić ani pracy z taką klasa, ani bycia jej częścią. Odpowiedz Link Zgłoś
milet72 Re: OK; dziękuję za wyjaśnienie. 02.09.09, 22:58 > W ramach niedowierzania, czy mówimy o podstawówce? Moja (1981-89) miała klasy > ok. 22-osobowe. Wcześniej byłem w szkole w małym miasteczku, 24 osoby, i w Ja chodziłem do podstawówek we Wrocławiu (1978-86) i zawsze w klasie było 30 osób. Potem w ogólniaku mieliśmy 34 osoby i kiedy sam zacząłem pracę w szkole (ogólniaku i technikum) byłem przyjemnie zaskoczony spotkaniem z klasami 28-osobowymi w LO i 20-osobowymi w technikum. Gdy nastała Jaroń, liczebność klas w LO skoczyła do 34 osób (a raz w przelocie mieliśmy 36). W gimnazjum mieliśmy około 30. I bynajmniej nie jesteśmy we Wrocławiu wyjątkiem. Więc jeżeli pani Jaroń model wrocławski (który, wedle jej opinii, jest naturalnie sukcesem - bo utrzymanie szkół mało kosztuje) zostanie wdrożony w Polsce, to... Stąd mój post. Odpowiedz Link Zgłoś
znowumizablokowalikonto Re: Co w tym złego? 02.09.09, 10:40 Tak, KGHM to świetny przykład... Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek_2 Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 09:14 milet72 napisał: > No to RIP, Polska Edukacjo! > > Ponieważ teraz w całej Polsce będziemy mieli zasady wprowadzone we > Wrocławiu przez panią Jaroń, a więc: > - klasy 34-osobowe, > - gigantyczne kombinaty szkolne (łączenie w zespół np. gimnazjum + > LO + LP + technikum + szkoła policealna, ponad 1000 dzieci w jednych > murach), Bo oczywiście rodzice będą posyłać dzieci do tych molochów. Ty się puknij w głowę. Wraz z bonem rodzice dostają władzę nad edukacją własnych dzieci. Jak im się nie spodoba szkoła to zabierają dziecko i pieniądze. Szkoła moloch to raczej nie przyciągnie dużo dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
milet72 Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 09:48 Nie będę pukał się w głowę, ponieważ mój post nie dotyczy idei bonu jako takiej. Dotyczy natomiast wrocławskiej implementacji tej idei w wykonaniu pani Jaroń. Efekty tej implementacji są takie, jak je opisałem. A rodzice i tak nie będę mieli nic do powiedzenia, ponieważ to samorząd decyduje o sieci szkół - i jak postanowi zrobić w gminie same taki kombinaty, to rodzice nie będą mieli wyboru i do takich szkół będą musieli dzieci posyłać (innych nie będzie). Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek_2 Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 10:15 milet72 napisał: [...] > A rodzice i tak nie będę mieli nic do powiedzenia, ponieważ > to samorząd decyduje o sieci szkół - i jak postanowi zrobić w gminie > same taki kombinaty, to rodzice nie będą mieli wyboru i do takich szkół > będą musieli dzieci posyłać (innych nie będzie). Samorząd nie będzie miał tu nic do gadania bo to nie on będzie rozdawał pieniądze. Za co miałby budować taką sieć molochów ? Jeśli nie dostanie z budżetu państwa na to ani grosza ? A nawet jak będzie chciał zbudować za swoje pieniądze to gdy rodzice nie poślą do nich dzieci to szkoła padnie i tyle. Nawet jeśli będzie sieć takich szkół odziedziczona po dawnych czasach to powstaną prywatne szkoły. Jeśli będą dobre to odbiorą pieniądze molochom. Równie dobrze mógłbyś się martwić tym że samorząd wybuduje sieć dużych i brzydkich sklepów przez co ludzie będą cierpieć. Odpowiedz Link Zgłoś
milet72 Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 12:56 > Samorząd nie będzie miał tu nic do gadania bo to nie on będzie rozdawał pieniądze. Jak to nie samorząd? Nawet po wprowadzeniu bonu to samorząd będzie organem prowadzącym szkoły i to samorząd będzie ustalał ich sieć. A szkoły niepubliczne, nawet po wprowadzeniu bonu, długo jeszcze nie będą konkurencją... Dlatego analogia ze sklepami jest kompletnie nietrafiona. Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 21:27 w Polsce jest dziwny dyskurs o niczym Za granica tylko najlepsi sie ksztalca powyzej siodnej czy osnek klasy sZkoly podstawowej i tu bogactwo czy bieda-NIE MA ZNACZENIA!!!!! Reszta pobiera prywatne lekcje śpiewu,gry na gitarze,technik teologicznych,etc. Tam sie uwaza,ze nie kazdy musi miec osiem klas szkoly gdy sie do tego nie nadaje...po co pchac do skzoly sredniej ogolnoksztalcacej kogos kto nie zda matury?? nie rozumiem....a potem mgr jest MAGAZYNIEREM..... W najbogatdzych panstwach liczba miejsc w szkolach jest ograniczona-panstwa skandynawskie,arabskie,USA.W.Brytania.reszta jedzie za granice sie ksztalcic gdy ma niskie IQ.... Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 21:29 ewentuanie zaklada biznes rodzinny-sklepy,firmy etc. po co tym ludziom wyksztalcenie? zbedne to jest dla spoleczenstwa... Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 21:41 moze jezdzic na oazy religijne,zostac ksiedzem ku chwale ojczyzny!! Co?zle?? Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 17:19 Aha i jeszcze to: wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/858439.html "28,4 punktu to średni wynik wrocławian. To prawie o dwa punkty lepiej niż w ubiegłym roku " I to przy spadających wynikach w egzaminach szóstoklasisty. Odpowiedz Link Zgłoś
milet72 Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 18:11 Natomiast wyniki egzaminu maturalnego we Wrocławiu są poniżej średniej w województwie dolnośląskim, zwłaszcza w liceach pfrofilowanych. Do tego od dwóch lat spadają. Dokładnych danych nie mam pod ręką, ale jeszcze przed wczoraj je sprawdzałem, więc nie ma tu pomyłki. Poza tym: miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35766,6976775,Dyrektorzy_dostali_po_glowach_i_po_kieszeniach.html (przedostatni akapit). Odpowiedz Link Zgłoś
hugow Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 08:11 podstawową formą edukacji powinna być edukacja domowa Odpowiedz Link Zgłoś
3krotek Doskonały pomysł! 02.09.09, 08:15 W ten sposób bogatsi uczniowie pójdą do lepszych szkół i dostaną większe pieniądze - więc te szkoły będą jeszcze lepsze. Natomiast biedota zostanie w nędznych, ubogich szkółkach na peryferiach i będzie kuźnią taniej siły roboczej. To mi się podoba! Podobnie jak cały ten kapitalizm! Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb Re: Doskonały pomysł! 02.09.09, 08:22 3krotek napisał: > W ten sposób bogatsi uczniowie pójdą do lepszych szkół i dostaną > większe pieniądze - więc te szkoły będą jeszcze lepsze. Nie widzę związku - biedny uczeń nie może wsiąść w tramwaj i pojechać do lepszej szkoły? Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Jeżeli go stać to może 02.09.09, 10:29 A rozumiesz w ogóle, na czym polega idea bonu? Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek_2 Re: Doskonały pomysł! 02.09.09, 09:17 3krotek napisał: > W ten sposób bogatsi uczniowie pójdą do lepszych szkół i dostaną większe > pieniądze - więc te szkoły będą jeszcze lepsze. > Natomiast biedota zostanie w nędznych, ubogich szkółkach na peryferiach i > będzie kuźnią taniej siły roboczej. > To mi się podoba! > Podobnie jak cały ten kapitalizm! W jaki sposób ? Przecież wszyscy dostaną ten sam bon. Odpowiedz Link Zgłoś
ksiaze_olsztyn Re: Doskonały pomysł! 02.09.09, 09:47 > To mi się podoba! > Podobnie jak cały ten kapitalizm! To nie jest kapitalizm, tylko neoliberalna odmiana socjalizmu. Jakby to był kapitalizm, to szkoły by były prywatne. Odpowiedz Link Zgłoś
bopin Re: Doskonały pomysł! 02.09.09, 10:05 3krotek napisał: > W ten sposób bogatsi uczniowie pójdą do lepszych szkół i dostaną większe > pieniądze - więc te szkoły będą jeszcze lepsze. > Natomiast biedota zostanie w nędznych, ubogich szkółkach na peryferiach i No i będzie porządek. Bo według Ciebie element z slumsów powinien od razu być kierowany do luksusowych akademii? Odpowiedz Link Zgłoś
profanum_vulgus "Co dokładnie dla PO oznacza bon oświatowy? Tego " 02.09.09, 08:43 dokładnie nikt nie określił." Można parafrazować: Co to w zasadzie jest PO? Tego nikt nie wie. Odpowiedz Link Zgłoś
krwawy_krolik Zablokować ten pomysł! 02.09.09, 08:45 To wstęp do prywatyzacji szkolnictwa i transferu środków ze szkół publicznych do prywatnych. Bogatym będzie jeszcze lepiej, a biednym jeszcze gorzej niż teraz! Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek_2 Re: Zablokować ten pomysł! 02.09.09, 09:20 krwawy_krolik napisał: > To wstęp do prywatyzacji szkolnictwa i transferu środków ze szkół publicznych d > o prywatnych. Szkoła publiczna nie jest wartością samą w sobie. Wartością jest tylko jak dobrze uczy dzieci. Jeśli szkoła prywatna zrobi to lepiej to bardzo dobrze. Nie ma sensu otrzymywać kiepskich szkół publicznych tylko po to aby utrzymywać nauczycielskie etaty bo za to zapłacą nasze dzieci gorszym wykształceniem. > Bogatym będzie jeszcze lepiej, a biednym jeszcze gorzej niż teraz > ! A w jaki sposób jeśli wszyscy dostaną ten sam bon oświatowy ? Odpowiedz Link Zgłoś
znowumizablokowalikonto Re: Zablokować ten pomysł! 02.09.09, 10:50 Jak na razie to właśnie szkoły publiczne są lepsze od prywatnych! Cały problem polega na tym, że kolejne rządy chcą to odmienić. Cały czas obniżają podstawę programową przez co szkoły publiczne będą spełniały tylko minimum (coraz niższe) a jeżeli chcesz lepszej edukacji dla swoich dzieci to idź do niepublicznej... Odpowiedz Link Zgłoś
miguell Do bolszewika 02.09.09, 11:02 > Jak na razie to właśnie szkoły publiczne są lepsze od prywatnych! Jeżeli dostanę na pewną pracę 100% środków od państwa a Ty będziesz musiał sam zbierać pieniądzę to zapewniam Cię, że zrobię to szybciej i ściągnę z rynku lepszych ludzi niż TY > Cały problem polega na tym, że kolejne rządy chcą to odmienić To nie problem tylko nadzieja szkolnictwa - Doprowadzić do konkurencji w wynikach nauczania i do realnej oceny uczelni > Cały czas obniżają podstawę programową przez co szkoły publiczne będą spełniały tylko minimum (coraz niższe) Nie obniżają tylko ograniczają aby szkoła nie była fabryką identycznych technokratów a mogła być bardziej elastyczna wobec swoich klientów > a jeżeli chcesz lepszej edukacji dla swoich dzieci to idź do niepublicznej Bez zmian w edukacji tak rzeczywiście będzie. Skostniałe szkoły publiczne ze stałą pensją niezależną od poziomu nauczania i nieliczne niepubliczne szkoły, które znajdą lukę na rynku (najbiedniejsi lub najbogatsi uczniowie) Odpowiedz Link Zgłoś
moroux Na jakiej podstawie będziesz oceniać szkołę? 02.09.09, 12:31 Masz jakieś obiektywne wskaźniki? ---------------------- The better of... Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: Zablokować ten pomysł! 02.09.09, 17:37 > Jak na razie to właśnie szkoły publiczne są lepsze od prywatnych! Ale głupoty pierdzielisz panie kolego .. szkoły prywatne we Wrocławiu mają ŚREDNIĄ taką jak najlepsza ze 100 szkół publicznych. Wrocław: Szkoły publiczne (top 10): Szkoła Podstawowa nr 61 ul. Skarbowców średnia 32,7 Szkoła Podstawowa nr 1 ul. Nowowiejska średnia 32,2 Szkoła Podstawowa nr 64 ul. Wojszycka średnia 31,9 Szkoła Podstawowa nr 47 ul. Januszowicka średnia 31,8 Szkoła Podstawowa nr 63 ul. Mennicza średnia 31,7 Szkoła Podstawowa nr 24 ul. Częstochowska średnia 31,3 Szkoła Podstawowa nr 50 ul. Obornicka średnia 31 Szkoła Podstawowa nr 91 ul. Sempołowskiej średnia 30,8 Szkoła Podstawowa nr 3 ul. Bobrza średnia 30,6 Szkoła Podstawowa nr 118 bulwar Ikara średnia 30,6 Szkoły prywatne (średnia 32,38): Polsko-Niemiecka średnia 36,7 Primus średnia 34,8 Optimum średnia 34,4 Atut średnia 33,7 Lauder-Etz Chaim średnia 33 Arka średnia: 31,8 Sigma średnia 28 Rodzina średnia 26,7 Odpowiedz Link Zgłoś
kim-lan-san Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 08:56 Sławomir Broniarz, prezes ZNP: - Skutek bonu może być taki np., że rodzice zabiorą dzieci ze szkół w tzw. trudnych dzielnicach, a wtedy w takich szkołach zostaną tylko uczniowie z problemami. I jeszcze nie będzie pieniędzy. Blablabla. Znam szkołę w trudnej dzielnicy, do której rodzice przywożą dzieci z całego miasta i okolic. A zapisać się jet bardzo trudno. Szkoła ma doskonałe wyniki, ładne i nowoczesne boisko, salę i pracownię komputerową. Wystarczy tylko chcieć i umieć. Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek_2 Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 09:22 kim-lan-san napisała: [...] > Blablabla. Znam szkołę w trudnej dzielnicy, do której rodzice przywożą dzieci z > całego miasta i okolic. A zapisać się jet bardzo trudno. Szkoła ma doskonałe > wyniki, ładne i nowoczesne boisko, salę i pracownię komputerową. Wystarczy tylk > o > chcieć i umieć. > Właśnie ! Rodzice będą zabierać dzieci nie tyle ze szkół ze złych dzielnic ale poprostu ze złych szkół. I bardzo dobrze - jest wiele szkół które powinny upaść. Odpowiedz Link Zgłoś
thomza Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 09:03 Jeden z nielicznych dobrych, zapożyczonych pomysłów PO. Opór PSL jest w tym przypadku bezsensowny. W systemie dzieci wiejskie są premiowane ponieważ państwo wydaje na każdego ucznia danego poziomu edukacji tyle samo pieniędzy. Nie bardzo wiadomo dlaczego wiejskie szkoły miałyby być zamykane, czy rodzicom dzieci wiejskich będzie się chciało je dowozić kilkanaście lub kilkadziesiąt km codziennie do szkoły ? To właśnie dzieci biednych rodziców będą beneficjentmi systemu ponieważ ich rodzice mało wnoszą poprzez swoje podatki do systemu, a dużo uzyskują z podatków osób zamożnych. Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 17:30 Nie do końca - chodzi o to że tysiące szkół wiejskich ma bardzo mało uczniów i kwota na ucznia spowoduje znaczne zmniejszenie dochodu szkoły. Sam sobie policz jeśli szkoła ma 30 uczniów (wiejska), 200 uczniów (mała miejska) i 1500 uczniów (duża miejska). Przy kwocie rzędu 500 zł na ucznia mała szkoła miejska otrzyma budżet rzędu 15 000 .. a przecież potrzeba z tego utrzymać kliku nauczycieli, budynek itd - już o zwykłym boisku nie mówiąc. Prawda jest niestety taka ż bon jest OK - ale tylko w miastach - gdzie służyć może konkurencji między szkołami. Na wsi konkurencji nie ma (szkoła jest jedna) a problem z ilością uczniów istnieje od zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
thomza Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 22:56 hermilion napisał: > > Sam sobie policz jeśli szkoła ma 30 uczniów (wiejska) Szkoła, która ma 30 uczniów nie ma racji bytu, chyba, że są to uczniowie tej samej klasy - wówczas wystarczy jeden nauczyciel i wynajęty pokój w prywatnym mieszkaniu. Jeśli w grupie wiosek mieszka mało dzieci zasadne jest utworzenie szkoły gminnej, lub szkoły dla grupy gmin. Wówczas konieczny byłby dowóz dzieci ale często dużo bliższy niż do miasta. >..Na wsi konkurencji nie ma (szkoła jest > jedna) a problem z ilością uczniów istnieje od zawsze. Dzieci wiejskie nie są skazane na jedyną szkołę, zwłaszcza jeśli jedno z rodziców pracuje w mieście, może dziecko dowozić, poza tym, można wybrać szkołę w najbliższej gminie lub w którejś sąsiedniej. Sytuacja w Polsce jest pod tym względem rewelacyjnie dobra - porównaj z sytuacją dzieciaków w Australii lub północnej Kanadzie. Odpowiedz Link Zgłoś
graz.ka Re: Uczeń + bon = szkoła 05.09.09, 09:04 thomza napisał: > > Szkoła, która ma 30 uczniów nie ma racji bytu, chyba, że są to uczniowie tej samej klasy - wówczas wystarczy jeden nauczyciel i wynajęty pokój w prywatnym mieszkaniu. Nie masz pojęcia o przepisach prawa w tym względzie - już widzę SANEPID i strażaków dających na takie rozwiązanie pozwolenie. Bezkosztowo :) > Dzieci wiejskie nie są skazane na jedyną szkołę, zwłaszcza jeśli jedno z rodziców pracuje w mieście, może dziecko dowozić, Tak, taka sytuacja to przecież polski standard. > poza tym, można wybrać szkołę w najbliższej gminie lub w którejś sąsiedniej. Znowu wpadka :) Za pobyt dziecka w szkole gminy innej niż gmina, gdzie się mieszka - rejonowa, gmina prowadząca szkołe zażąda opłaty. Na co gmina prowadząca szkołę rejonową nie musi się zgodzić - bo to zmniejszenie własnej subwencji oświatowej. Tyle o prawie do wyboru szkoły. I byłby problem kompetencyjny, kto ma zorganizować dowozy. > Sytuacja w Polsce jest pod tym względem rewelacyjnie dobra - porównaj z sytuacją dzieciaków w Australii lub północnej Kanadzie. To rozmawiamy o Australii i Kanadzie? Czy o Polsce? Odpowiedz Link Zgłoś
teodor_von_zalenzer_halde Uczeń+bon = wyższy poziom edukacji :) 02.09.09, 09:42 i, co równie, ważne, decyzje co do jej przebiegu w rękach obywateli (tu rodziców), a nie urzędnika (samorządowego, ale jednak urzędnika). To jest jeden z niewielu świetnych pomysłów Platformy i w pełni popierałbym jego wprowadzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
bopin Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 09:56 Po raz kolejny wychodzi, że tzw. darmowa edukacja służy tylko i wyłącznie nauczycielom w niej zatrudnionym. Bo czy się stoi czy się leży... Odpowiedz Link Zgłoś
dyktator_bolandy wara! 02.09.09, 10:10 Szkoła jest dla nauczycieli, nie uczniów! Uczniowie to przykry obowiązek w naszej pracy, w naszych szkołach. nauczyciel Odpowiedz Link Zgłoś
bugmenot2008_2 Będzie ten sam cyrk co z niechlubnej pamięci 02.09.09, 10:33 kasami chorych. Tam też pieniądz miał iść za pacjentem. A jak to wygląda w praktyce każdy widzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kgbajcik Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 10:37 moim zdaniem pomysł trzyma się kupy, to połączenie zalet: - darmowa edukacja - mechanizmy rynkowe Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Uczeń + bon = szkoła 04.09.09, 07:13 Zgadza się. Jest tylko jeden istotny element, bez którego cała zabawa może okazać się farsą (nie wiem, czy to jest elementem projektu): Szkoły państwowe, jeśli w ogóle mają istnieć na rynku, powinny być finansowane wyłącznie z tych bonów. W przeciwnym razie, nie będzie konkurencji lecz gra w pokera z ustawionymi kartami. Odpowiedz Link Zgłoś
kenzoo3 Po raz kolejny PO zrobiła nauczycieli w balona , 02.09.09, 10:46 teraz chce skopać rodziców i uczniów. Na to naszej zgody nie będzie! Odpowiedz Link Zgłoś
ateus77 Transfer pieniędzy do szkół wyznaniowych 02.09.09, 11:00 Bon edukacyjny, na szczęście niezrealizowany dotąd jeden z niezliczonych poronionych pomysłów AWS, ma na celu głównie transfer publicznych pieniędzy do szkół wyznaniowych, czyli dla Kościoła katolickiego. A ten już zadba o ciemnotę swoich owieczek na następne dziesięciolecia. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Transfer pieniędzy do szkół wyznaniowych 02.09.09, 11:39 Następny antyklerykalny paranoik... Bon ma transferować publiczne pieniądze do DOBRYCH szkół - czy katolickich, czy świeckich, nie ma żadnej różnicy, jeśli tylko dobrze uczy i wychowuje młodzież. Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Transfer pieniędzy do szkół wyznaniowych 02.09.09, 21:39 racje ma wyznaniowych szkol,to u salodarniosciuchow normalka (podparcie moralne do zlodziejstwa i kolowania lepszych od siebie) krzyz na droge i pa pa.///// Odpowiedz Link Zgłoś
pan-kabak Szkoły prywatne już mają "bon" 02.09.09, 22:37 Tzn. dostają pieniądze zależne od liczby uczniów. Zarówno kościelne, społeczne, jak i prywatne. Chodzi teraz o takie same prawa dla szkół publicznych. Teraz pieniądze należne wszystkim szkołom w gminie dostaje gmina, a dzieli je wg różnych kryteriów - np. czy dyrektor zatrudnił niekompetentnego kolegę burmistrza. Co więcej, gmina nie musi tych pieniędzy w ogóle wydać na oświatę, bo tzw. "subwencja oświatowa" to w rzeczywistości "część oświatowa subwencji ogólnej". Można z niej sfinansować służbowy samochód burmistrza. Odpowiedz Link Zgłoś
pw2221 kolejny cudowny POmysł ! ale znów źli ludzie kij w 02.09.09, 11:54 szprychy geniuszom z PO wsadzają ...jak nie opozycja PiS lub SLD to prezydent a teraz nawet PSL - koalicjant ha ha ... powiem krótko ofermom zawsze wiatr w oczy Odpowiedz Link Zgłoś
jazzman1979 Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 12:09 kolejne podejście do realizacji jednej z którejkolwiek obietnic wyborczych ? Odpowiedz Link Zgłoś
1anka Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 12:24 Nie ma co marudzić, ani dokopywać każdemu po drodze. Widziałam kilka wiejskich szkół.Bieda? Dobrze zarządzane, miejsce,gdzie oprócz nauki skupia się życie kulturalne, a wszyscy:nauczyciele, uczniowie, rodzice władze,rodzice troszczą się o szkołę. Chciałabym, aby moje dziecko chodziło do takiej szkoły. Jak ktoś napisał:musi się chcieć pracować, wtedy szkoła będzie dobra. Oczywiście i w mieście , i na wsisą szkoły byle jakie. Ale dobry zarządca..... Odpowiedz Link Zgłoś
wojtekgawlinski Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 12:47 Znowu powraca powtarzana o wielu lat teoria, że bon oświatowy jest jedynym sprawiedliwym podziałem środków pozwalającym na uratowanie polskiej oświaty. Od razu przypominają mi się hasła przyświecające fali strajków z lat 80-siątych, o tym że wszyscy mamy jednakowe żołądki i dlatego powinniśmy jednakowo zarabiać. Stąd już tylko krok do stwierdzenia że najbardziej sprawiedliwe będzie wręczenie każdemu obywatelowi obuwia wielkości 39,5 ( bo taka jest średnia wielkość stopy) , kufajki rozmiar 42 ( bo taka jest średnia wielkość tułowia) itd. itd. Dla tych, którzy nie maja wyobraźni do czego to prowadzi, należałoby pokazać Pana Kaczyńskiego w spodniach Pana Giertycha i odwrotnie. Oczywiście to co wydawało by się za jak najbardziej sprawiedliwe jest absurdalne. Ale w taki sposób próbuje się dzielić pieniądze na oświatę. Dając każdemu równo pewne grupy pozbawiamy szans, inne nadmiernie dotujemy. Wystarczy sięgnąć po przykład dzieci specjalnej troski, upośledzone przez los,wymagające stałej opieki medycznej, psychologicznej i pedagogicznej.Przydzielenie im równego z innymi „bonu” już na starcie pozbawia ich elementarnych szans. Znam przykład dziecka autystycznego, które zostało przez „urzędnika” skierowane do masowego, ( bo bezpłatnego) przedszkola. Pobyt trwał bardzo krótko, dziecko nie zostało zaakceptowane przez grupę, zareagowało bardzo agresywnie, a nauczycielka była bliska histerii. Szkoły zawodowe z natury rzeczy powinny posiadać zaplecze warsztatowe,specjalistyczne pracownie itp. Przy równym podziale środków nigdy nie będą mogły realizować swoich statutowych zadań. Jako przykład można tu podać szkoły rolnicze, których funkcjonowanie uzależnione jest od dostępu do wielohektarowego gospodarstwa rolnego, wyposażonego w park maszynowy, zaplecze remontowo – warsztatowe, często w chlewnie, obory itp. I w końcu największy problem polskiej oświaty – małe szkoły. Jest ich jak mówi statystyka około 80 %, a po wprowadzeniu gimnazjów chyba jeszcze więcej.Jeżeli istnieją to tylko dzięki dodatkowym środkom z budżetu gmin, bo subwencja oświatowa nie wystarcza. Bon oświatowy to dla wielu z nich decyzja o likwidacji, ale równocześnie konieczność budowy nowych większych szkół,organizacji dojazdu itd. itd. A więc i dodatkowych kosztów. Ale nikt nie próbuje tego bilansować. Już obecnie część absolwentów gimnazjów nie podejmuje dalszej nauki z przyczyn ekonomicznych. Po prostu w ich miejscu zamieszkania nie ma żadnej szkoły ponadgimnazjalnej, a koszt dojazdu do szkoły w innej miejscowości przekracza możliwości finansowe rodziców. Bezpłatne internaty dawno już zlikwidowano. Czy ktoś prowadzi taką statystykę ? ( choć podobno mamy obowiązek szkolny !!!??) Obserwując uczniów kończących szkoły zawodowe można zauważyć że część z nich nie przystępuje do egzaminu z przygotowania zawodowego. Dzieje się tak głównie wówczas gdy komisja egzaminacyjna znajduje się po za miejscem ich zamieszkania, a absolwentów nie stać na przejazd i zakwaterowanie w miejscu egzaminowanie. Na pytanie ilu absolwentów to dotyczy nie potrafili odpowiedzieć przedstawiciele Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, bo po prostu nikt tych danych nie zbierał. Proponowanie „Bonu Oświatowego” jest wiec albo naiwnym egalitaryzmem, lub co gorsza może być spowodowane chęcią sprowadzenia edukacji do sfery usług ( kto chce chodzić do szkoły niech płaci - czyli pełna komercjalizacja ). I o ile świadomość o absurdalności takich rozwiązań dociera już do reformatorów służby zdrowia ( niektóre procedury są płacone z budżetu państwa choć z naszych podatków), o tyle oświata staje dopiero przed dyskusją na ten temat. Przystępując do tej dyskusji warto sięgnąć do rozwiązań z okresu II Rzeczypospolitej w której szkoły dzieliły się na państwowe, publiczne i prywatne . Te pierwsze w całości utrzymywane były przez państwo ( z budżetu państwa) W szkołach publicznych płace nauczycieli i wszystko związane z dydaktyką pokrywał budżet państwa, budynki, ich utrzymanie, remonty i obsługę pokrywane były z budżetu samorządu terytorialnego lub gospodarczego. (Jak dotychczas prawo nasze nie przewiduje, żeby szkoły publiczne mogły być prowadzone przez samorząd gospodarczy.) Szkoły prywatne nie otrzymywały żadnych środków z budżetu państwa czy samorządów. I istniały, prosperowały bardzo dobrze, posiadały system stypendiów. Nie spotkałem się z protestami rodziców którzy umieszczali tam swoje dzieci. A przecież również płacili podatki. ( ale zawsze mogli skorzystać publicznych bezpłatnych szkół publicznych ) Gdyby przyjąć argumentacje zwolenników dopłat z budżetu dla prywatnej oświaty to osoby dojeżdżające do pracy własnym samochodem powinny ostawać dopłatę taką jaką otrzymują środki komunikacji publicznej ( tramwaje czy autobusy), a prywatne rozgłośnie radiowe i telewizyjne dotacje takie jak radio i telewizja publiczna. Dlatego też uważam. że ci którzy wprowadzili zapis do prawa oświatowego o pełnej dotacji z budżetu do szkół prywatnych ( zwanych niepublicznymi) z góry zakładali że jest to pierwszy krok do pełnej komercjalizacji oświaty. Przy planowanych obniżkach podatków, państwa nie będzie stać na pokrycie z budżetu pełnych kosztów utrzymania oświaty, więc ustali się pewne minimum dostępne dla wszystkich, a za resztę będą musieli dopłacić ci których będzie na to stać. Już dziś gdyby nie drastyczne obcięcie ilości zajęć szkolnych ( pod hasłem odciążenia przemęczonych dzieci), subwencja oświatowa nie wystarczyła by na pokrycie wszystkich wydatków ( w wielu gminach gdyby nie dofinansowanie z budżetu gminy szkoły już dawno by nie istniały, choć wiele z nich z konieczności zlikwidowano). Nie trzeba tego nawet regulować ustawowo, czego dowodem jest przyjęcie, że bezpłatne jest tylko 5 godzinne przedszkole, a za pozostałe godziny pobytu dziecka trzeba dopłacić. ( choć nigdzie nie ma takich przepisów) Nikt głośno nie chce się przyznać, że nową maturę przesunięto o kilka lat, bo nie było środków na jej realizację ( tak jak ich dalej nie ma na tzw. „próbne matury”, czy wynagrodzenia egzaminatorów), czy też że co roku przesuwano możliwość przechodzenia przez nauczycieli na wcześniejsze emerytury. bo nie było środków na równoczesne wypłacenia odpraw emerytalnych wszystkim uprawnionym. Co wcale nie przeszkadzało na znalezienie w skromnym oświatowym bu-dżecie środków utworzenie paru tysięcy etatów dla kadry kierowniczej nowopowołanych gimnazjów, opłacanie komisji egzaminacyjnych, różnego rodzaju ekspertów,edukatorów itp., oraz zdublowanie administracji szkolnej ( państwowe kuratoria i administracja samorządowa). Ale to już były decyzje polityczne służące rozbiciu dotychczasowego systemu oświaty. Zresztą skuteczne, choć nie utworzono do dzisiaj spójnego nowego systemu. Ale to już temat do innych rozważeń. Pisząc o skromnym oświatowym budżecie porównuje jaką część dochodów państwa przeznacza się w Polsce a jaką w innych krajach. Mamy tu jedno z czołowych miejsc ( od końca ), Ale jeszcze wszystko przed nami I to też temat do innych rozważeń. Odpowiedz Link Zgłoś
ben-oni Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 16:26 A zza pleców zatroskanej pani Hall wystaje i szczerzy swą durną mordę platformiasty biznesmen zacierając łapki na samą myśl o tych setkach szkół, które będzie mógł przejąć prawie za darmochę, bo zbankrutowały. Odpowiedz Link Zgłoś
gdabski Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 17:54 Kolejna poroniona koncepcja. Czy pani minister nie wie, że im więcej uczniów w szkole, tym gorzej dla uczniów? A do tego przecież prowadzi koncepcja bonu - przyjmij jak najwięcej uczniów jesteś w stanie pomieścić w szkole. Potem to już nawet nie będą mieli jak zrezygnować. /Gdabski Odpowiedz Link Zgłoś
graz.ka [OT] /Gdabski 05.09.09, 08:52 gdabski napisał: > Kolejna poroniona koncepcja. > /Gdabski Oczy przecieram :) Ale ponieważ cenię sobie Twoje merytoryczne wpisy nie obraź się, proszę :) Po dyskusjach zeszłorocznych o 6-latkach, reformie i innych oświatowych, w których czytuję Twoje wypowiedzi - zostałeś kontestatorem? :) Odpowiedz Link Zgłoś
guru133 Niech PO przestanie majstrowac przy oświacie, bo 02.09.09, 19:20 jak dotąd co pomysł pani minister Hall, to większa głupota. A im większe wpływy rodziców w szkole, tym niższy jej poziom, niestety:( Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 21:04 Juz widze pomykajacych tatusiow i mamusie,ciocie z bonem do dyrektora zeby przyjala ich otumanskie bachory ,ktore nigdy w zyciu do LO by sie nie dostaly..... niemiecki system powinien byc-do szkol nie zawodowych idzie tylko 40-50% uczciow ze stednia ocen nie mniejsza niz 4,5 ze szkol podstawowych. A bon do reki...na stypendia dla zdolnych.... ciemniaki i tak skoncza jakos szkole i studia... w szczegolnosci te "SOLIDARNOSCIUCHOWE" Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 21:09 Dodam,ze radnych AWS oczywiscie. co do nauczycielstwa w Niemczech sa egzaminy panstowe dla nauczycieli,nie zdasz ,nie uczysz,slabo zdasz tak samo... jazgot szybko by sie skonczyl i wszechrzady wieśniakow albo solidarnościuchow w szkolach./zdolna mlodziez tylko kalecza Do łopaty przeciętniactwo! Do łopaty czas! Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Uczeń + bon = szkoła 02.09.09, 21:11 żeby stać za ladą wystarczy zawodówka,zdecydowanie adekwatna do ogólnego poziomu !! Odpowiedz Link Zgłoś