Dodaj do ulubionych

Kuba ... moimi oczami ...

12.06.08, 12:15

Kuba … moimi oczami ….

Kilka suchych faktow na poczatek:

wybralam sie z biurem podrozy. Sky Club – oferta all inclusive,
Varadero- Hotel Villa Cuba. Wylot wawa + miedzyladowanie w kanadzie
I przylot do varadero. Co do biura, hotelu nie mam zadnych
zastrzezen. Oczywiscie moglabym sie oburzyc, ze opozniono lot o 2
godziny, ze w ofercie obiecano wiecej rzeczy niz bylo na miejscu
(nie bylo sezonu, wiec wycofano sie z kilku np. nie podawano sokow
ze swiezych owocow w ogrodzie, ...), zakwaterowano mnie w domku a
nie w hotelu- w zwiazku z tym nizszy standard- ale za to do morza
mialam doslownie 15 krokow!!! Sprzataczka zamiast sprzatac ogladala
serial ... W sumie ... tak malo istotne szczegoly, ze biuro + oferta
+ hotel + polozenie + animacje + organizacja dostaja ode mnie i tak
+5.

Varadero - Miejscowosc typowo turystyczna, ale jezeli juz troche
dalej niz trasa hotelowa wyjdziesz na spacer, to znajdziesz ta
prawdziwa Kube .. ktora moze szokowac bieda. Miejscowi Kubanczycy sa
bardzo otwarci, pomocni i zyczliwi, bez problemu powinienes znalezc
kwatere czy dom w ktorym mozna cos zjesc nawet za 1 peso.
Bez problemu beda Cie wozic swoimi samochodami- ktorych ceny sa
nizsze niz wynajmowanie taksowki. Kubanczyk zreszta do auta zawsze
zgodzi sie wziac nawet 7 osob, za to taksowkach nie bardzo wink
No chyba ze Kubanczyk sie zakocha to wtedy cala wycieczke wraz ze
swoja ulubienica bedzie wozil za darmo tongue_out hehehehhe ....

W hotelu biuro podrozy oferowalo nam rozne wycieczki, ale ja
walecznie namawialam wszystkich na samodzielne zwiedzanie. Wiec ...
wypozyczalismy auta i jezdzilismy.

La Habana : piekna wycieczka, szwedalismy sie wszedzie gdzie nas
oczy poniosly, bylismy u Kubanczykow na kawie w domu, obeszlismy
wszystko, co tylko sie dalo. Wchodzilismy do domow, szkol ... ogolem
jak pisze WSZEDZIE ... 
Oczywiscie Kubanczycy jak wyczuja turystow to za niewielka oplata,
badz za drobnym prezentem zaprowadza Cie gdziekolwiek chcesz,
przewaznie "na najlepsze Mojito w hawanie" uwazajcie, bo kazdy
kubanczyk pokazuje inne miejsce, a to tylko zwyczajne nabijanie kasy
dla baru- jak kupisz mojito to wtedy kubanczyk od faceta z baru
dostaje swoja dole .. powiem szczerze ze po kilku godzinach ma sie
juz dosyc tych „przewodnikow” ... w kazdym przewodniku i w
poprzednich opisach juz napisano wszystko co warto w Hawanie
zobaczyc, wiec nie bede sie powtarzac .. miejsca kultowe tradycyjnie
niezmienne i pelne turystow .. ale warto pochodzic rowniez po
zakamarkach ...
na koniec wynajelismy bryczke i zrobilismy objazd po calej hawanie.

Z Hawana pewna historia .. podawana z ust do ust ... pewna Pani
chciala kupic sobie loda .. w zwyklym sklepie i kupila ... za 1
turystyczne peso dostala .. 24 lody ... wiec dostali wszyscy
kubanczycy z okolicy  heheheh

Ja z kolei dalam slicznej malej kubanskiej dziewczynce prince polo i
widok jak cala usmarowana z czekolady przyniosla mi malego
kwiatuszka za prince polo do dzis wywoluje usmiech na mojej
twarzy ... !

Tradycyjnie jak chyba wszyscy Plywalismy katamaranem, z delfinkami,
jeep safari (polecam), splyw rzeka, skutery wodne ... ogolnie dla
mnie plaze sa jak w raju ... sliczny piaseczek .. morze koloru ...
mmmmm ... ja czulam sie jak w raju i samo siedzenie i obserwowanie
morza to dla mnie juz byla bajka!!!

Wybralismy sie tez Wycieczka do Santa Clary. Plan byl inny znaczy
chcielismy jechac do Trynidadu. Wzielismy oczywiscie kubanskiego
przewodnika, bo oznaczenia drogowe na kubie sa jakie sa .. a i z
tubylcem jakos tak razniej i weselej ! Tyle ze Kubanski przewodnik
za malo obserwowal droge, a za duzo moje niebieskie oczy i troche
sie pogubilismy po drodze. Drugi samochod sie zastanawial dlaczego
mijamy wszystkie zjazdy na Trynidad. heheheheh
Wiec najpierw dojechalismy do Santa Clary. nastepnie
piekna !!!!!!!!!!!! droga gorska - widoki zapieraja dech w
piersiach... naprawde jest bajecznie !!
po drodze chcielismy zwiedzic slynne wodospady ale braklo czasu ..
droga miejscami bardzo dziurawa, ale spokojnie da sie przejechac,
nie ma zadnych problemow. Po drodze warto sie zatrzymac w jakiejs
wsi i rozdac upominki dzieciakom - bardziej sie uciesza z koszulki i
czekolady niz dzieci ktore zyja w wiekszym miescie i co chwile
dostaja cos od turystow. Mysle ze warto cos rozdac .. widok
rozradowanych dzieci jest niezapomniany. Zreszta dorosli tez sie
ciesza z szamponu, mydla ... wydaje sie ze im sie przyda WSZYSTKO ..
nie zgadzam sie tez z tym ze ktos powiedzial ze znudzily im sie
dlugopisy i breloczki .. tym w hotelach moze faktycznie tak .. dla
reszty czekoladka nadal to rarytas .. mowimy o tej reszczie ktora ma
kilka peso na miesiac i karte zywieniowa na 2 kilo ryzu, troche
cukru i kawy – ktora to karta wg Fidela powinna im wystarczyc na
miesiac, a tak naprawde mozna to zjesc w 2 dni i pozniej co ....
ale obiecalam sobie ze do opisu pieknej Kuby nie bede wkladac
polityczno – depresyjnych uwag
pozniej dojechalismy do Trynidadu. PIEKNY .... zupelnie inny niz sie
spodziewalam .. mysle ze warto zobaczyc !

Warto zapoznac sie z Kubanczykami wtedy pokaza Ci o wiele wiecej
miejsc niz w przewodnikach .. a kawa w ich domu o wiele lepsza niz w
barze. Ale .. zawsze tez trzeba sie liczyc z tym ze oni sa biedni,
wiec wydaje mi sie ze mozna sie odwdzieczac za pomoc na rozne
sposoby.
Raz zrobilismy test i poprosilam Kubanczyka zeby za ich peso (jest
peso dla turystow i kubanskie) kupil mi mango. Kupil .. tyle mango,
ze pol auta mielismy + dostalismy kilka bananow  Mango nawet kilka
zabralam do domu ... hehehe.


Aha i najlepsze Kubanskie Kluby z muzyka ... nie te dyskoteki dla
turystow ! a wtedy zobaczyc mozna jak Kubanczycy mimo tego
wszystkiego(viva revolution) potrafia (a
umieja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) i chca i lubia sie ruszac ....
echhhhh !!!
Dla mnie to byly najpiekniejsze wrazenia – gdy moglam sie
wytanczyc .. oni po prostu maja muzyke w sobie i potrafia sie
ruszac ... echh ... w Varadero polecam Casa de la musica .. i mambo –
mozna sie nauczyc tanczyc i posluchac zespolow i normalnie sie
wytanczyc .. NIE polecam La Rumba i Internazionale .. gdzie hotele
zapraszaja turystow i jest zwykla dyskoteka, gdzie niegdzie tylko
jakis kubanczyk skacze za pijanymi turystkami ...


Za duzo wrazen ... jzu nie wiem co pisac ...

Smak, zapach, mojito, muzyka, ryz z fasola, stare lady ... tak ..
chyba wroce jeszcze na Kube ... zwlaszcza ze mam juz 3 narzeczonych,
heheheheh


Aha – jeszcze jedno spodziewalam sie ze Kubanczycy z tej biedy beda
no jacys zacofani ... czy cos .. a to bardzo inteligentni ludzie ..
tylko troche faktycznie ... Fidel im namieszal i czasami ich poglady
sa az zadzwiajaco rozbrajajace ... „przeciez to dobrze ze nie moga
opuszczac Kuby .. za to moga po calej Kubie podrozowac” ... chyba
nie zauwazaja ze gdy turysci jezdza autami z klimatyzacja oni
podrozuja konmi, albo na ciezarowkach w tloku i scisku ... no ale
Viva Rewolucja .. SOCIALISMO O MUERTE!

To chyba tyle co na szybko przychodzi mi do glowy …

Mozna pytac sluze pomoca ...
Obserwuj wątek
    • areyoubetter Re: Kuba ... moimi oczami ... 24.06.08, 17:08
      Bardzo fajnie opisałaś Kubę, przyjemnie się czyta, jeśli będę kiedyś tam jechać
      na pewno zabiorę prezenty dla dzieci. Pozdr.
      • justynella Re: Kuba ... moimi oczami ... 24.06.08, 21:42
        smile

        dzieki ..
    • lida82 Re: Kuba ... moimi oczami ... 09.08.08, 01:25
      suuper opisalas!! dziekuje naprawde swietnie sie mi czytalo za
      niecale trzy tygodnie lece tam po raz pierwszy...smile))
      • pietnacha40 Re: Kuba ... moimi oczami ... 09.08.08, 16:17
        Nie chciałam tam jechac,nie chciałam oglądac takiej Kuby,ale ta
        Twoja opowieśc kusi smile))
        • justynella Re: Kuba ... moimi oczami ... 18.08.08, 23:06
          jedz !
          smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka