baja47
07.07.06, 08:14
Desperacja moja i rodziny sięgnęła zenitu.Pies sąsiadów, zza ściany, wyje
ujada, skowyczy, szczeka, pozostawiony w domu, choćby na 1 godzinę, a dzieje
się to latami (5-7).Koncerty, z pyskiem przy drzwiach wejściowych trwają
zwykle 6-8 godzin, nie rzadko kończą sie po godz.22-iej, kiedy z radością
właściwą temu psiakowi, a więc przerażliwym ujadaniem w ciszy klatki
schodowej,wypuszczany jest na spacer.Wypuszczany, gdyż smycz, właściciele
niosą w reku.Nie piszę tu juz o zachowaniach ludzi, kiedy ten rzuca sie im do
stóp.
Wieloletnie upominanie sąsiadow, nie dało skutku, jak tez rozmowy
dyscyplinujące przeprowadzane przez Straż Miejską.W efekcie odbyła sie
rozprawa i ukaranie wysoką grzywna przez Sąd Grodzki, a pies dalej szczeka,
wyje i ujada, upodobał sobie miejsce przy drzwiach i obszczekuje nawet
najmniejsze szmery, stukania i rozmowy lokatorow na klatce schodowej, podczas
gdy obecni w domu domownicy na to wogole nie reagują.
Jedna sprawa zakonczona, druga skierowana znow do Sądu, albowiem,lokatorzy ci,
albo nie wynieśli nauki z tej lekcji, albo tak niereformowalni,że za nic mają
spokoj sąsiada, i koncertu dostarczyli nam w zdwojonej wysokości,
przyprowadzając dodatkowo jeszcze jednego kundla.
Pouczona i przygotowana do kolejnych rozpraw, notuję czas wycia i ujadania,
jeżeli w danym dniu bardzo mi koncert ten przeszkadza.Nie można zamienic kilku
słów z osoba dzwoniacą do drzwi, jeżeli jest do obcy, rozmowa gubi sie w psim
ujadaniu.Horror !!!!!!!!
Kiedy słyszę sąsiadow wychodzących z domu (a trzaskaja drzwiami okropnie)wiem
juz, ile godzin przeżyjemy w wyciu, ujadaniu i szczekaniu.
Proszę, podpowiedzcie, jakich form działania mam użyć, by żyło się ciszej,
gdyż na perswazje, wytknięcia , rodzina ta jest bardzo odporna !!!!!!!!
Na 5-ciu kondygnacjach budynku, jest 11 psow (!), mnie to nie przeszkadza, bo
są ułożone, ale ten 11-ty !!!!!!!!
Przez niego przestaję lubic psy, albowiem w każdym spotykanym, głaskanym ,
widzę już potwora, wyjącego sąsiadowi na zdrowie!!!!!!