Dodaj do ulubionych

Hipnotyzer-Lars Kepler.

19.10.10, 09:35
Strasznie długo czekałam na tego Hipnotyzera. Opowiadałą mi o nim koleżanka ze Szwecji, jako o czymś robiącym kolosalne wrażenie. Miałam więc dość wygórowanie oczekiwania.

Marzylam o czymś grubym i -nomen omen-hipnotycznym. Kiedy wreszcie wpadł w moje ręce, moja ciekawość była tak ogromna, że już nawet nie przeszkadzała mi okładka typowa dla Czarnego smile

Na początku mamy p o r z ą d n e trupy, sztuk kilka. Chwilę póżniej wiemy juz kto i mniej więcej dlaczego, ale okazuje się to wierzchołkiem góry lodowej. Historia z kartki na kartkę staje się coraz bardziej zagmatwana. I wyrafinowana. Jak z kapelusza czarodzieja wyskakują nowe historie, w takiej dawce że nie da się ochłonąć.

Ta książka jest jak gorączka. Wkręca w chaos, czasami męczy. Jest tak wielowymiarowa, że to az niemożliwe (automatycznie spłaszcza większość przeczytanych ostatnio ksiązek smile
Napisana w bardzo scenariuszowy sposób. Czytając, czuję się jakbym oglądała film: najazd kamery i skrupulatne rejestrowanie szczegółów otoczenia. Opisowość, drobiazgowość. Nie mogę sobie uzmysłowić, z czyim sposobem reżyserii to mi się kojarzy .

Sama historia i intryga jest mistrzowska. Nie sięga po wytarte schematy a konstrukcja jest genialna. Wszystko dopracowane i nie znalazłam nic, do czego bym sie mogła przyczepić.
Postacie są świetne, pełne rozdrapów wewnętrznych, ich emocje targały mną. No i jest kolejny komisarz do lubienia. Strasznie miły Fin Joona Linna, który ma występować w kolejnych częściach.

Część finałowa, z dosyć spektakularną akcją na miarę Lisbeth Salander wykopującej się z grobu smile Jednak zdecydowanie nie czujemy, że to się nie mogło zdarzyć. Kupujemy to. W tej książce mogło i jest to znakomite, filmowe zakończenie.
Podsumowując, nie jest to miła lektura, w której będziemy się przez ponad 600 stron pławić w cudownych skandynawskich ponurościach, na co ja osobiście liczyłam. Hipnotyzera czyta się szybko, w napięciu, czasem w udręczeniu. To także bardzo drastyczna książka. Zwykle drastyczność nie robi na mnie wrażenia, tu mnie ruszyło. Wiele najbrzydszych stron psychiki ludzkiej się tu zebrało.

Może to i dobrze, że na drugi tom trzeba będzie trochę poczekać. Po tej książce trzeba odetchnąć.
A potem można czekać. Ja bedę.

Obserwuj wątek
    • opty2 Re: Hipnotyzer-Lars Kepler. 19.10.10, 11:40
      no no, takaś rozgorączkowana ?
      ja dopiero wczoraj zaczęlam smile
      ten komisarz, to wciąż mi sie myli z Joanną (co za imię mu dali)
      mówisz, że nie ma się do czego przyczepić? poczytamy - zobaczymy smile
      • cynamoon6 Re: Hipnotyzer-Lars Kepler. 19.10.10, 12:02
        A tak, czuję się dosłownie jak po grypie smile
        Spisałam moje wrażenia w afekcie, po zarwanej na lekturę nocy więc jak ochłonę może spojrzę inaczej.
        Ale coś mi się wydaje, że w kwestii czepiania się, może być ciężko smile Ale próbuj smile
        Jestem strasznie ciekawa wrażeń innych.
        • negev56 Re: Hipnotyzer-Lars Kepler. 19.10.10, 20:07
          Mam nadzieję, że na weekend mój Hipnotyzer wreszcie dotrze, bo już bardziej zachęcić nie mogłaś smile.
    • wylinka7 Re: Hipnotyzer-Lars Kepler. 20.10.10, 15:07
      Mam bardzo podobne odczucia. Pochłonęłam (inaczej się tego określić nie da) tę książkę w dwa dni! Na początku przeszkadzało mi to, że akcja prowadzona jest w czasie teraźniejszym suspicious ale potem się przyzwyczaiłam... albo w natłoku akcji przestałam zwracać na to uwagę. Oj dawno nie czytałam czegoś takiego! (a jestem świeżo po przeczytaniu I tomu Millenium, który niestety zmęczył mnie właśnie tym, że długo, długo, dłuuuuuuugo nic się nie dzieje)....
      • cynamoon6 Re: Hipnotyzer-Lars Kepler. 20.10.10, 15:44
        Tez nie lubię narracji w pierwszej osobie. Ale w przypadku tej ksiazki było to dobre zagranie.
        Teraz już trochę ochłonełam i mam szerszą perspektywę wink
        To naprawdę znakomita książka, o genialnej konstrukcji.
        Ale przygnębił mnie strasznie jeden wątek. Nie mogę napisać który, bo tu w zasadzie nic nie można napisać o treści bez spojlerowania.

        Negev, trzymam kciuki zeby dotarł do Ciebie przed weekendem wink
        • jgiovanna Też dziś skończyłam, będę czekać na następne 20.10.10, 21:44
          książki. Wolę Keplera od Larssona smile
          • opty2 Hipnotyzer 21.10.10, 09:08
            aha, czyli wiecej osób przeczytalo Hipnotyzera bez zapowiedzi w wątku: co czytasz?
            (ladnie to tak sie ukrywać ?)
            owszem, ksiązka jest wciągająca ale nie jestem rozgorączkowana, jesli o to chodzi smile
            ja tam bym miala kilka zastrzeżeń, jest tu sporo niedopowiedzianych watków, spraw,
            nie bardzo mam jak to napisać, bo jeszcze wiele osób nie przeczytalo
            ale wszystkie wątpliwości spisalam sobie, he he
            tak tylko rzucę : ta końcowa historia ze Slimem to chyba jakis żart ?
            albo ten dziadek w lesie, to chyba niesamowity przypadek, nie uważacie?
            albo początek: co ten Erik wlaściwie robi, jeśli nie wykonuje w normalny sposób swojego zawodu? itd. itd.
            jest wiele podobieństw do Larssona, chocby to,
            że laicy biorą udzial w śledztwie,
            że nie ma tradycyjnego śledzywa policji (i pokaznia ich szczególowej pracy),
            że jest super bohater (no moze nie do końca super),
            itd.
            ogólnie mówiąc, dobrze i szybko sie to czyta ale po Larssonie juz nie jestem zaskoczona
            tak prowadzoną akcją, malo tego, jestem w stanie podczas lektury widzieć niedoróbki,
            oczywiście one nie przeszkadzają w odbiorze, ponieważ akcja gna do przodu, więc i czytelnik gna naprzód , taaak wciągające jest bardzo smile
            • cynamoon6 Re: Hipnotyzer 21.10.10, 10:53
              Wiedzialam, że nie odpuścisz wink
              Ale jak juz wszyscy przeczytaja, to wypunktujesz te watpliwosci,mam nadzieje.

              Ja sie goraczkowałam, bo ja bardzo neurotycznie czytam wink

              E, lapoński dziadek w lesie przecież mogł się przecież napatoczyć, co w tym niezwykłego?
              A Erik przecież pracuje jako psychiatra, tylko nie hipnotyzuje.
              I o jakim Slimie mowisz? To przejezyczenie czy mam skleroze i byl tam ktos taki?

              Ale w jakimś sensie masz racje, ze sa podobienstwa do Larssona. Ja widzę też podobienstwa do Lapidusa ;>

              • jgiovanna pewnie o artyście :) 21.10.10, 13:52
              • opty2 Spojlery - nie patrzeć, kto nie czytal :) 21.10.10, 13:54
                cynamoon6 napisała:

                > E, lapoński dziadek w lesie przecież mogł się przecież napatoczyć, co w tym nie
                > zwykłego?

                no raczej jest to niezwykle, jesli w okolicy nie ma żadnych domów, tylko dziadek spaceruje akurat w odpowednim momencie i na dodatek mówi tylko po fińsku (zeby po chorwacku ale nie, bo tego języka nikt z obecnych nie zna), w ogóle nie wyjasniono jego pobytu

                > A Erik przecież pracuje jako psychiatra, tylko nie hipnotyzuje.

                pokaż mi choć jeden dzień, kiedy byl na planowanym dyżurze w szpitalu albo jakich ma obecnie pacjentów? wspomina tylko dawnych, nie pokazano go w pracy

                > I o jakim Slimie mowisz? To przejezyczenie czy mam skleroze i byl tam ktos taki?

                mówię o przyjacielu Simone, który marnie skończyl (nie pisze o co chodzi, bo może jednak ktoś czyta), przecież ten moment w szpitalu, gdzie Erik daje zastrzyk, to czysty surrealizm,
                uważam, że w tym miejscu nastepuje największa przeginka w tej książce
                • negev56 Re: Spojlery - nie patrzeć, kto nie czytal :) 24.10.10, 18:43
                  bardzo dobrze się czytało Hipnotyzera, ale tak jak Opty, mam kilka pytań, pozostawionych bez odpowiedzi :

                  - przyczyna lekomanii Erika
                  - powód niechęci ojca Simone do Erika i odwrotnie
                  - co stało się z dziećmi grającymi w Pokemony
                  co nie znaczy, że książka mi się nie podobała, bo podobała smile
              • beatanu Re: Hipnotyzer 21.10.10, 17:23
                cynamoon6 napisała:

                > Wiedzialam, że nie odpuścisz wink

                Dołączam do tych, co nie odpuszczają smile
                Czytałam "Hipnotyzera" ponad rok temu, nie pamiętam szczegółów, więc chyba nie będzie spoilerów. Mnie ta książka zachwyciła częściowo. Ja też ją połknęłam, misternie skonstruowana intryga nie pozwala się oderwać książki na dłużej niż na siku. Ciekawa galeria postaci, fajny sposób prowadzenia narracji, który pozostawia czytelnikowi spore pole do wyobraźni, to niewątpliwie atuty powieści.
                Ja już nie mówię o tych absuradach związanych właśnie z fragmentami dotyczącymi służby zdrowia (wiem, bo pracuję w takowej smile, takie się wybacza, to w końcu literatura popularna.
                Moim najpoważniejszym zarzutem jest... brak duszy, czy jak to nazwać... No. Mam wrażenie, że książka została napisana z myślą o czytelniku uniwersalnym, niekoniecznie szwedzkim. Może też dlatego od razu odniosła taki sukces, zagraniczni wydawcy niemal bili się o kupno praw, zanim powieść zdążyła ukazać się w Szwecji. Nie wiem, jak to inaczej opisać, ale lubię czytać książki, łączne z kryminałami, w których między wierszami (albo w samych wierszach) widać jakiś rodzaj pasji, zaangażowania, poczucie humoru... Mnie tego w Hipnotyzerze zabrakło. Przeczytałam tę książkę bardzo szybko i... czułam niedosyt. Zdecydowanie wolę Larssona i Larsson, Mankella, Fossum, Nesbo...
                • cynamoon6 Re: Hipnotyzer 21.10.10, 21:33
                  Opty, masz racje. Watek z zastrzykiem! Rzeczywiscie to bylo przegiecie. Czytajac przemknelo mi przez mysl, ze lepiej byloby gdyby Sim (nie Slim) sie sam wybudził i powiedzial to co mial powiedziec. No, ale wtedy byloby tendencyjnie smile
                  Przegieciem byl tez Josef Ek i jego cudowne ozdrowienie i sprytne uciekanie przez cala ksiazke, nie wspominajac o tym co przy okazji robil.

                  Co do pracy Erika, to na 9 stronie podjezdza pod szpital i "parkuje na swoim zwyklym miejscu pod klinika neurochirurgii". Potem wytka karte wbija kod i wchodzi na teren spitala, ma tam swoj identyfikator, wie jakie fotografie stoja w gabinecie kolezanki po fachu. Jego syn Benjamin gdzies tam na poczatku jak ojciec odwozi go do pracy, mysli, ze jego tata widuje na codzien w szpitalu rozne strasznie rzeczy wiec dlatego sie o niego martwi. To wszytsko sugeruje ze on wciąż pracuje w tym szpitalu. A ze nie ma nic o jego pacjentach i tym co konkretnie robi. no coz, widocznie autorzy uznali to za zbedne wink

                  Beatanu, dobrze to ujelelas. Ze zachwyca czesciowo. I ze brak duszy. Bo mnie tez tam zabraklo klimatu, dopiero sobie to uswiadomilam. Odkad przeczytalam zastanawiam sie nad ta ksiazka i nie moglam dojsc o co mi chodzi. Pewnie dlatego caly czas sie udzielam w tym watku, zeby sie zrozumiec wink Wyzej napisalam, ze mialam nadzieje na plawienie sie w skandynawskich ponurosciach. No i wlasnie to mnie jakos rozczarowalo, ze to bylo takie goraczkowe przewracanie kartek i nie bylo miejsca na klimaty. To co dostalam w zamian bylo ciekawe, ale jest jakis niedosty, fakt. Chociaz fragmenty z finskim komisarzem dobrze rokowaly, on byl taki znajomy smile Tylko ze strasznie go tam malo.

                  Ale zeby nie bylo, nadal uwazam, ze to w jakims sensie niezwykla ksiazka i warto.
                  A jak drugi tom? Wiem, ze w Szwecji juz wyszedl, czytalas?
                  • beatanu Re: Hipnotyzer 21.10.10, 22:00
                    cynamoon6 napisała:
                    > A jak drugi tom? Wiem, ze w Szwecji juz wyszedl, czytalas?

                    Tak, wyszedł, ale na razie szkoda mi pieniędzy, wolę wydać na inne książki smile
                    Kupię za parę miesięcy, jak wyjdzie w wydaniu kieszonkowym, 2,5 raza tańszym.
                    Recenzje miał takie sobie.
    • velluto Re: Hipnotyzer-Lars Kepler. 01.11.10, 12:03
      Po tak zachęcającej recenzji - ogromne rozczarowanie. Czyta się mozolnie, nic się nie klei, sposób prowadzenia śledztwa - idiotyczny i pozbawiony jakiejkolwiek logiki. Dla mnie to ani dopracowane, ani wciągające, a od mistrzostwa odległe o lata świetlne. Końcówka - przewidywalna i banalna na miarę amerykańskich produkcji z gatunku "zabili go i uciekł". Książkę zmęczyłam, ale z rosnącym przekonaniem, że to kicha.
      • amelius Re: Hipnotyzer-Lars Kepler. 02.11.10, 20:58
        Ja się bardzo nastawiłem na Hipnotyzera i już byłem gotowy, żeby kupować, ale gdzieś w Internecie natrafiłem na fragment powieści i okazało się, że jest ona napisana w czasie teraźniejszym. A to jest dla mnie forma narracji nie do strawienia, po prostu nie jestem w stanie tak napisanej książki przeczytać. Dlatego ufam recenzjom beatanu i szczególnie velluto, bo wtedy łatwiej mi zaakceptować, że nic ciekawego nie straciłem.wink
        • matt.cobosco Re: Hipnotyzer-Lars Kepler. 07.11.10, 19:03
          Przeczytałem ok. 50 stron i niestety niespecjalnie mnie wciąga. Może potem się rozkręci, ale na razie to tę książkę bardziej męczę niż czytam. Czas teraźniejszy w opowiadaniu rzeczywiście przeszkadza. Szczegółowy opis makabrycznej zbrodni aż zbyt plastyczny. Nie lubię takiego ekscytowania się zbrodnią. No i do tego już na wejściu lewicowa propaganda i wypisywanie o niedobrym mężu, który leje żonę i dzieci (bez tego w Szwecji ani rusz). Czekam jeszcze na pozytywnego bohatera, który "będzie wspaniały bo będzie zaangażowanym socjaldemokratą" i jak nic mi się zaczną mieszać wątki z "Mężczyznami, którzy nienawidzą kobiet".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka