thomasch
07.10.03, 23:51
Sezon jesienny niestety nadszedł i to w najgorszym wydaniu. W pojazdach MZA
można znów posmakować "atrakcji" w postaci deszczu padającego na głowy
pasażerów. W ciągu ostatnich dni kilkakrotnie miałem okazję osobiście ich
doświadczyć. Wczoraj w Ikarusie (numer boczny 2627, oczywiście z
zajezdni "Ostrobramska")pasażerowie podróżowali z... otwartymi parasolami i
wszyscy stali. Wsiadam i co widzę: puste miejsca, wszyscy stoją a w przegubie
leje się jak z rynny, niewiele mniej z nieszczelnych pokryw wywietrzników
oraz ze starych uszczelek wokół szyb, a tym samym na każdym siedzeniu kałuże.
Nie opisuję już reszty "wyposażenia" tego pojazdu (poręczy odrapanych z
pięcioma warstwami farby, świetlówek po części zepsutych, po części ledwo
świecących). Zachęcam do opisywania "atrakcji", których doświadczyliście w
stołecznej komunikacji miejskiej.
Pozdrawiam.