czesioeasy
16.11.10, 16:23
Witam,
Czy moglibyśmy rozpocząć dyskusję( nie pyskówkę) na temat rozwoju i przyszłości branży odzieży używanej. Jakie widzicie szanse dla tego biznesu a jakie zagrożenia. Tylko nie piszcie, że hurtownicy to oszuści, bo prawie wszyscy według tego forum mają "syf" bo podejrzewam, że towar nie będzie lepszy, dopóki nie skończy się handel posklepówką i wszyscy polacy wyjadą z niemiec i wysp brytyjskich bo po pojawieniu się tam polaków wszystko zaczęło się psuć. Poza tym to często tam dochodzi do krętactwa na towarze bo pracujący tam na sortowniach polacy zaczęli oferować w polsce: sorty, I gatunki, creamy, super creamy i takie tam. Według mnie te sorty z czegoś muszą powstać i ludzie sami sobie s.......ją we własny interes bo najpierw chcą jakiś cream, który pewnie zostanie zrobiony z niesortu, a ta reszta jest sprzedawana jako oryginał, który później może trafić do tej samej osoby dla której ten cream był robiony. Później dopiero lament że ten niesort jakiś taki niespecjalny. Myślenie chyba krótkofalowe, gdyż uważa się że teraz kupię i będę miał super sort, a zachwilę kupię niesort i wtopię( przeważnie każdy myśli że jego to niedotknie, to ktoś inny będzie miał ten gorszy towar). Następnie sprzedam posklepówkę teraz się cieszę, a za parę dostaw ten sam towar może trafić w pewnej części spowrotem do mnie, ale juz odkupuję ten towar po 6-8 zł, a sprzedaję po 0,6-1 zł. Oczywiście myślenie też jest takie że to ktoś inny dostanie ten towar i niech się martwi. Tylko że jedna osoba psuje cały rynek, niech tak każdy robi i nie trzeba chyba większej diagnozy. Zapomnijcie też że to idzie na afrykę, może w 5-10% to maksymalnie.
Inna sprawa to według mnie ludzie, którzy nie mają pojęcia o handlu i zaczynają swoją przygodę ze sklepem z odzieżą używaną. Najczęściej biorą dotację z Urzędu Pracy, myślą że to taki prosty biznes kupi się kilka rurek, manekina i trochę kg ciuchów i nagle zakasają rynek i będą nieźle zarabiać. Najczęściej po 2-3 miesiącach okazuje się jaki to " prosty" biznes i próbują coś podziałać aby mieć choćby trochę na jakiś towar. Wtedy robi się jakieś dziwne promocje, przeceny i tak zwane psucie runku. Ludzie czyli klienci "wariują" latają po tych sklepach, gdyż tam akurat ktoś się wyprzedaje, drugi wymyślił, że jak zrobi wszystko po 2 zł, to nagle się dorobi. A klienci tych sklepów to najczęściej prości ludzie, im większy zament tym stają się coraz bardziej wybredni i podrzynają "wielkich klientów" bo jak nie to pójdę gdzie indziej i tam się obkupię( najczęściej ma w portfelu 5 zł, w tym 2 zł na super express, ale to wielki klient). Podsumowując przypadkowi ludzie tymi małymi sklepikami finansowanymi z naszych podatków robią krzywdę sobie i całej branży.
Takie są moje refleksje. Proszę o wyrażanie własnych