artur737
25.11.05, 19:10
Są przepoceni, rzadko myją włosy i noszą flanelowe koszule wciągnięte w spodnie. Komputerowcy zajęli pierwsze miejsce w rankingu najgorzej ubranych zawodów. Dostało się też księgowym, urzędnikom i dziennikarzom
Złoto nie chłopak. Ma własne duże mieszkanie, codziennie podwozi mnie do pracy, wszystko stawia i przy tym jest niesamowicie czuły. Mimo to już postanowiłam: zrywam z nim - zwierzyła mi się przyjaciółka. - Co się stało?. - No bo wiesz... Artur jest informatykiem! - odpowiedziała, spuszczając wzrok. Nie chodziło jej bynajmniej o to, że Artur całe noce zamiast z nią, spędza przed ekranem monitora. Tylko o to, że to straszny niechluj: "Wstyd się z nim pokazać na mieście, ciągle chodzi w tym samym wyciągniętym swetrze i obskurnych traperach, nosi koszulę flanelową wciągniętą w spodnie, które podciąga wysoko i mocno spina paskiem. Nie goli się, czuć od niego pot...". Czy faktycznie tak wygląda typowy informatyk? - Niestety, to prawda! Informatycy mają tendencję do niedbalstwa i niechlujstwa w ubiorze. Nie mają za grosz gustu - stwierdza Melanie Moss, znana australijska stylistka specjalizująca się w modzie biurowej, która właśnie stworzyła ranking "Top 10" najgorzej ubranych grup zawodowych świata. W rankingu, który obejmuje pracowników biurowych, właśnie komputerowcy zajęli pierwsze miejsce, daleko w tyle zostawiając inne zawody.
Co jest najczęstszym błędem w ubiorze popełnianym przez komputerowców? Z uporem noszą flanelowe koszule, a poza tym kompletnie nie potrafią dostosować ubrania do pogody. Gdy jest zimno, chodzą w T-shirtach, a podczas upałów wkładają wełniane swetry. - Właśnie dlatego przeziębiają się zimą i notorycznie cieknie im wtedy z nosa. Latem chodzą przepoceni, co dodatkowo potęguje wrażenie niechlujstwa - opowiada Moss. Ale uwaga! Według Moss nie można wszystkich informatyków brać na jedno kopyto. Należy rozróżnić programistów od tych, którzy zajmują się sprzętem komputerowym: - Ci pierwsi, np. projektanci stron WWW czy graficy komputerowi, potrafią ubierać się stylowo, bo to bardziej artyści niż umysły ścisłe - mówi. Inaczej jest z drugą grupą, do której zaliczają się np. serwisanci sprzętu komputerowego i pracownicy działów help desk w firmach. - To oni wciągnęli branżę IT na szczyt rankingu "najgorzej ubranych".
Na drugim miejscu w rankingu znaleźli się przedstawiciele handlowi, choć przecież powinni być schludnie ubrani, bo mają ciągły kontakt z klientem. Chcą sprawiać wrażenie, że codziennie zakładają inny krawat i koszulę, ale popełniają poważny błąd - stosują tzw. "wietrzenie koszul" zamiast prania. - Po prostu raz "chodzoną" koszulę, zamiast uprać, odwieszają, żeby aromat potu się wywietrzył, i po kilku dniach znów w nią wskakują, często przed tym spryskując ją aromatycznymi perfumami - tłumaczy Moss. Księgowi i urzędnicy państwowi (następne grupy zawodowe w rankingu) cierpią z kolei na zupełnie inną przypadłość: cienkie krawaty i stare, obcisłe marynarki noszone do jeansów. Bankowcom Moss zarzuca brak finezji i tolerowanie przybrudzonych kołnierzyków. - Ich praca nie wymaga wielkiego ruchu, wychodzą więc z założenia, że "skoro moje ubranie się nie brudzi i nie wygląda na bardzo przepocone, nie muszę go często zmieniać" - mówi Moss. Dziennikarze są z kolei chorobliwe przywiązani do rozpinanych kamizelek. - Kamizelka z suwakami i wielką ilością kieszeni po bokach to szczyt bezguścia - mówi Moss.
Czy informatycy są skazani na stereotyp niechluja? - Jest szansa, że młodzi informatycy, dzisiejsi studenci politechnik, wniosą jakieś zmiany i zatrą zły wizerunek informatyka niechluja - mówi Moss. Kto ma największe szanse zająć ich miejsce? - Stawiam na urzędników państwowych.