alladyn15
21.08.10, 17:00
Bylem w gliwickim Aldiku ostatnio i tak sobie chodzilem troche w
tyl,aby potem do przodu tego swietnego sklepu.Na nic sie nie moglem
zdecydowac z powodu chwilowo ograniczonych funduszy.A tu jak nie
podejdzie do mnie pracowniczka tego mega-sklepu,ktora katem oka
obcinalem juz wczesniej przez jakies 4 do 5 minut,bo bardzo ladnie
odcinala sie na tle tych wszystkich polek.Zaczela sie gadka-szmatka
jak to ze mna i okazalo sie,ze ona ma 10% znizki na zakupy w tej
sieci sklepow.Juz mialem dalekosiezne plany z ta dzidzia zwiazane,az
tu nagle,po moim zdaniem upojnym weekendzie,dowiaduje sie od niej i
to tak doslownie tuz przed jej wyjsciem do pracy w Aldi,ze mam feler
z ktorym ona sie pierwszy raz zetknela,choc z Bialegostoku pochodzi.
Wyjawila,nim walnela drzwiami tak mocno,ze tynk posypal sie u
sasiadki na dole,ktora potem przyleciala z morda do mnie,ze to
powtarza sie zbyt czesto,rujnuje jej mieszkanie i bedzie zmuszona
powiadomic administracje,ze ona po prostu,juz wiecej nie moze
sluchac tych slaskich wicow,a jeszcze jak "infra granti" to co
chwile odchodze do komputera,aby sobie inne przypomniec.Mam
feler,abo?