annak12
20.10.05, 18:15
Trochę z konieczności(aby ostudzić rozpaloną głowę;) ),trochę z przyjemności
(taki piękny dzień) udałam się na nogach w miejsca,które niestety z potrzeby
musiałam odwiedzić.
Pierwszy przystanek Urząd Skarbowy,ludzi mnóstwo i moją uwagę
przyciągnął "kącik dla dzieci" jakiś bajtel tam się bawił akurat.I przed
oczyma stanął mi wątek z FG,mówiący właśnie na ten temat.Tyle razy tam
byłam ,a nigdy nie zwróciłam uwagi.Potem szłam tym deptakiem "do nikąd",jak
stwierdził mój adwersarz ( ten od pysznych" moreli"),jak przyjemnie liście
szelesciły pod nogami.Nawet nie sprawdziłam ,czy w Kłodnicy kaczki
pływają ,ale pewno wyłowili je przed ptasią grypą .Cały czas przypominały mi
się wątki z forum ,zaraz po zimie jakiś Gliwiczanin też mówił o swoim
spacerze nad Kłodnicą.Doszłam do Pl.Piłsudzkiego,tego tak nielubianego
marszałka ,a z tym miejscem łączę wiele miłych wspomnień.Tam był mój pierwszy
przystanek ,kiedy przybyłam do Gliwic.Mieszkałam na tej ulicy parę lat ,wtedy
jeszcze z gwiazdą stał pomnik,i co się okazało póżniej ,pewien forumowicz też
mieszkał przy tej ulicy,może byliśmy sąsiadami:)kiedyś.Potem" tańczące fauny"
i ul.Zwycięstwa ,tak często pojawiająca się na forum.Weszłam sobie na kawę do
kawiarni polecanej pewnemu Krakusowi.I tak siedząc przy tej kawie
rozmyślałam,dlaczego to wszystko, co w sumie pozostawiło we mnie miłe
wspomnienia ,mimo nieraz różnych niesnasków,tak się skończyło.?