szwager_z_laband
31.12.05, 18:39
Na Woronicza straszy widmo Wildsteina
O Bronisławie Wildsteinie korytarze w TVP mówią: - Jeden z kandydatów na
prezesa. - Jak przyjdzie Bronek, to oprócz Janka Pośpieszalskiego uchowa się
tylko portier - dodają inni
Fot. Krzysztof Karolczyk / AG
Jan Pospieszalski: - Jest szansa, że oczyści się tę instytucję z
nienormalności
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Marcin Kącki, współpraca Agata Pustułka, Wojciech Krzyżaniak 31-12-2005,
ostatnia aktualizacja 31-12-2005 13:40
W Telewizji Polskiej wielki popłoch. - Obyśmy zobaczyli się w przyszłym roku -
takie życzenia składają sobie pracownicy. Atmosfera przypomina pokład
Titanica.
Wszyscy zastanawiają się, czy Telewizja Polska usunie swojego najlepszego
dziennikarza - Kamila Durczoka - oraz czy nowym szefem zostanie Bronisław
Wildstein?
Redaktorzy, wydawcy, dziennikarze boją się przejęcia władzy przez ludzi
związanych z PiS. Bo wtedy ich posady będą zagrożone. Nowa ekipa, która słabo
zna się na telewizji, potrzebuje fachowców takich jak kamerzyści, montażyści,
dźwiękowcy. Natomiast chętnie wymieni tych, którzy decydują o treści
informacji.
Wydawca szepce z ubikacji
Redaktorzy z TVP przypominają sobie, kto niepochlebnie wyraził się o nowej
władzy. Trudno znaleźć kogoś, kto chciałby rozmawiać oficjalnie. Na anonimową
rozmowę zgodził się jeden z wydawców programu. Do słuchawki mówi szeptem,
zaszywszy się w ubikacji. - Cieszy się tylko Janek Pospieszalski - twierdzi -
bo dostanie drugi program albo stołek szefa publicystyki. Pospieszalski -
autor programu "Warto rozmawiać" (złośliwi nazywają go "Warto rozmawiać ze
swoimi") - to jedyny gwiazdor TVP blisko związany z PiS. Jego krytycy
przypominają, że kto się nie zgadza z lansowanymi przez Pospieszalskiego
poglądami, jest często poniewierany przez stronniczą publiczność w studiu.
Bąknął coś o "Kaczorlandzie"?
Korytarz mówi też, że zagrożona jest pozycja Kamila Durczoka. Jeden z
operatorów: - Durczok gdzieś miał powiedzieć coś o "Kaczorlandzie". I wszyscy
próbują sobie przypomnieć, gdzie i komu to powiedział. "Winą" Durczoka są też
jego gwiazdorskie zarobki. Durczok uchodzi też za osobę lubianą przez
poprzedniego szefa Roberta Kwiatkowskiego, człowieka SLD.
Jedna z producentek mówi, że i Dorocie Gawryluk wypomina się, że podczas
debat wyborczych Tusk-Kaczyński temu drugiemu zadawała trudniejsze pytania.
Na giełdzie zagrożonych jest Tadeusz Mosz (program "Plus Minus"). Pracownik
TVP wysokiego szczebla: - Pracował przed 1989 r. A to już grzech.
Wymieniani wśród zagrożonych nie chcą się wypowiadać albo nie odbierają
telefonów. Znajomi Durczoka mówią, że jeśli TVP usunęłaby go, to przejmie go
konkurencja. Na pewnym bankiecie jeden z szefów TVN powiedział: - Kamil, my
cię weźmiemy od razu!
Wildstein straszy
Popłoch wzbudzają plotki o osobach, które miałyby zająć miejsce prezesa Jana
Dworaka. Panikę wywołuje Bronisław Wildstein. Poważny publicysta TVP: - Jak
przyjdzie Bronek, to prócz Janka Pospieszalskiego uchowa się tylko portier.
Pospieszalski mówi, że nie bawi w spekulacje. - W telewizji jest nerwowo od
lat. Wszędzie, gdzie rządziły układy i układziki, powinna pojawić się
nerwowość. Jest szansa na to, że oczyści się te instytucje z nienormalności.
Jestem przekonany, że jako kraj weszliśmy na drogę do normalności.
Niezależnie od tego przygotowuję swój program. A zmiany w TVP są potrzebne.
- Nerwowość jest jedną z cech tej instytucji - komentuje rzecznik TVP
Jarosław Szczepański. - Tu zawsze dużo się mówi o personaliach. Zwłaszcza
kiedy zachodzą jakieś zmiany we władzy. Niepewność pojawia się też dlatego,
że nie wiadomo, w którą stronę pójdą zmiany. Może się okazać, że zostaną
odwołane rady nadzorcze i sama krajowa rada w ustalony przez siebie sposób
wybierze prezesa. Może wydarzyć się wiele innych rzeczy. Informacje dotyczące
Kamila Durczoka traktuję jako prawdopodobną akcję konkurencji. Może chodzi o
zasianie jakiejś niepewności w Kamilu i skuszenie go jakąś ofertą. Nic mi nie
wiadomo na temat tego, by telewizja miała nie przedłużać z nim kontraktu.