Dodaj do ulubionych

Pani Nina potrafi ?

08.02.06, 11:51
"Jak pani Nina dzieci uczyła.....

08.02.06 r.
O Ninie Skribiak - zastępcy wójta w Gminie Rudziniec pisaliśmy w ostatnich
latach kilkakrotnie. I nie były to bynajmniej publikacje, które przynosiły
splendor urzędniczce. Niestety, niedawno światło dzienne ujrzała kolejna
sprawa, która ponownie stawia jej poczynania w niejasnym świetle.
Sprawa miała miejsce na początku 2003 roku, kiedy będąc już pracownikiem
rudzinieckiego samorządu i sprawując funkcję zastępcy wójta gminy - Rafała
Barczyka - równocześnie, przez pewien okres czasu była zatrudniona na pół
etatu, jako nauczyciel, w jednej z podległych tej gminie szkół. Podjęcie tej
pracy było jej - jak sama przyznaje - niezbędne do nabycia stosownych
uprawnień emerytalnych. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że zanim została
zastępcą wójta w Rudzińcu ok. 20 lat pracowała jako nauczycielka.
Być może nie byłoby w opisywanym zdarzeniu niczego nadzwyczajnego, gdyby nie
pewne okoliczności. Jak twierdzi nasz informator, Nina Skribiak nie
poprowadziła w tej, należącej do gminy Rudziniec, szkole ani jednej lekcji!
-Jej rola ograniczyła się jedynie do podpisania wpisanych w dzienniki
tematów - przekonuje świadek. Co więcej te podpisy nie złożyła bynajmniej w
szkole. Nawet nie pofatygowała się, aby tam przyjechać!
Sprawdziliśmy wiarygodność informacji w trzech źródłach. Ludzie związani
zawodowo ze wspominaną szkołą (imiona i nazwiska do wiadomości redakcji)
zdecydowanie zaprzeczają, jakoby kiedykolwiek widzieli uczącą w ich placówce
panią Ninę Skribiak! Dokończenie w papierowym wydaniu "NG" "

Jestem ciekaw, co za osoba ten dziennik pani NINIE przywozila?
Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: Pani Nina potrafi ? 08.02.06, 11:57
      mozno to bouo jakes tajne nauczanie :)
      • szwager_z_laband Re: Pani Nina potrafi ? 08.02.06, 12:00
        PANIE WÓJCIE! BOGA SIĘ BÓJCIE!

        W gminie Rudziniec wrze - przekonują nasi informatorzy. Wybrany rok temu na
        wójta Rafał Barczyk jest na cenzurowanym. -Niby wykształcony, niby mądry, a tak
        naprawdę wcale ni nadaje się na to stanowisko. Na dodatek nie liczy się z nikim
        i niczym. Ludzie mają go już dość - twierdzi pragnący zachować anonimowość
        mieszkaniec Rudzińca. Niech odejdzie i nie kompromituje już więcej naszej
        gminy.



        Przypomnijmy fakty. Podczas ostatnich wyborów samorządowych w gminie
        Rudziniec do batalii o fotel wójta stanął bliżej nieznany Rafał Barczyk.
        Wydawało się, że to idealny kandydat - bezpartyjny, niezależny, młody i
        wykształcony (ma za sobą studia doktoranckie na Akademii Rolniczej, wcześniej
        studiował elektronikę i geografię we Wrocławiu). W kampanii wyborczej zachęcał
        do głosowania na siebie szermując hasłem: "kompetencja -konsekwencja - sukces".
        Jego program działań na rzecz gminy też był zachęcający: racjonalizacja
        wydatków i oszczędne dysponowanie budżetem, próba przejęcia środków z powiatu
        na utrzymanie dróg, uzupełnienie infrastruktury wodociągowej, działania na
        rzecz skanalizowania gminy.... Trudno się dziwić, że z takimi zapowiedziami
        wygrał, Minął rok i...


        Obiecanki, cacanki


        Stefan Styrc ma 66 lat, przez 28 był sołtysem w Niekarmi. Mówi, że przeżył
        sześciu wójtów, z każdym mógł się dogadać, ale człowieka o tak lekceważącym
        stosunku wobec innych, jak Barczyk, spotkał po raz pierwszy.


        - Przyjechał do naszej wioski na przedwyborcze spotkanie i wiele wtedy ludziom
        naobiecywał. Twierdził, że jak w gminie nie będzie pieniędzy, to on załatwi je
        z SAPARD-u.. Uwierzyliśmy. W grudniu ubiegłego roku po jednej z sesji
        podszedłem do niego i zapytałem, co z obietnicami. Odburknął, żebym odszedł i
        dał mu spokój. Oszukał nas! Napisałem niemal rok temu pismo w sprawie drogi.
        Myśli pan, że dostałem odpowiedź? Tak zachowuje się gospodarz? Moim zdaniem
        powinien jak najszybciej odejść, bo szkoda straconych czterech lat dla naszej
        gminy.


        Jedną z pierwszych decyzji R. Barczyka były zmiany personalne w gminie. Moi
        rozmówcy przekonują, że to czystka, która spowodowała dezorganizację pracy
        urzędu. -Skutecznie wnioskował do rady o odwołanie wieloletniej sekretarz pani
        Rakoszek, nie dając jej, tuż przed emeryturą możliwości dopracowania na innym
        stanowisku niezbędnych lat pracy i powołał bezrobotną absolwentkę politechniki,
        kobietę, która nie ma zielonego pojęcia o samorządzie - przekonuje Zygmunt
        Smuga (imię i nazwisko zmienione na prośbę zainteresowanego). Temu odwołaniu
        towarzyszyła atmosfera skandalu. Kolejną zwolnioną osobą był radca prawny,
        który odważył się powiedzieć pani wicewójt- Ninie Skribiak, że się na niczym
        nie zna. Barczyk zareagował natychmiast - zreorganizował urząd i zlikwidował
        etat radcy. A wspomniana zastępczyni? Toż to niemal emerytowana nauczycielka
        języka polskiego z Dolnego Śląska. Jej "doświadczenie" samorządowe, to cztery
        lata zasiadania w radzie gminy Sobótka. Czy w Rudzińcu i okolicy nie ma ludzi
        młodych, zdolnych, wykształconych? Jedno, czym się może "pochwalić", to język,
        którego używa - szewc czułby się zażenowany. Urzędnicy są zastraszeni, boją się
        utraty pracy i dlatego nikt nic nie powie. Pan przewodniczący rady Ernest
        Twardoń uważa, że tych spraw nie powinniśmy "dla dobra gminy" roztrząsać. A ja
        pytam - dlaczego?


        Zemsta za przegraną?


        Henryk Targowski członek rady sołeckiej w Rudzińcu i kontrkandydat Barczyka w
        batalii o fotel wójta, opowiada o innym zdarzeniu, którego konsekwencje okazały
        się dla niego bardzo nieprzyjemne. -Publicznie na zebraniu wiejskim
        skrytykowałem wójta za pomysł zrobienia ze zdezelowanego pawilonu handlowego
        siedziby urzędu. W efekcie za kilka dni dostałem wymówienie umowy na
        konwojowanie dla gminy przewozu pieniędzy ( posiadając stosowne zezwolenia
        świadczył te usługi dla urzędu - red.). Ale to był dopiero początek "wojny".
        Parę dni później wywoziłem ze swojego terenu czystą ziemię - humus i
        postanowiłem ją wysypać na dzikie śmietnisko, obok wiaduktu kolejowego.
        Chciałem je zrekultywować. Inna władza podziękowałaby mi za taką obywatelską
        postawę. Ale nie Barczyk, który wezwał policję zarzucając mi, że zaśmiecam
        gminę, podczas gdy niemal jednocześnie napisał na mnie donos do PKP, że
        wysypuję ziemię na teren kolejowy.
        -Sam tymczasem robi z naszego Rudzińca składowisko - wtóruje Smuga. Zezwolił na
        złożenie tysięcy ton odpadów z budowy autostrad w Rudzińcu, w obrębie ulic
        Piaskowej, Szkolnej i Gliwickiej. Zaburzono pierwotny układ wodny w tym
        miejscu. Podobno ziemia ta ma zostać wywieziona w przyszłym roku i będzie się
        nią rekultywowało dzikie wysypiska. Kto za to wtedy zapłaci?


        Wielu mieszkańcom Gminy Rudziniec nie podoba się styl pracy obecnego włodarza.
        W maju tego roku napisali skargę do Regionalnej Izby Obrachunkowej w
        Katowicach. W korespondencji zarzucili wójtowi i jego zastępczyni "rażące
        naruszanie przepisów prawa budżetowego" dokumentując to przykładami (
        niewłaściwe zabudowanie rowu w Taciszowie, opieszałość przy budowie gimnazjum,
        chybione zmiany personalne w urzędzie oraz zakup pawilonu handlowego). Na końcu
        swojego pisma zarzucili obecnemu wójtowi zatajenie w okresie kampanii wyborczej
        prowadzonego wobec niego postępowania karnego.


        Jednym z istotnych zarzutów podnoszonych przez przeciwników wójta są
        jego "grzechy" w życiu prywatnym. Dowiedzieliśmy się, choć sprawa jest
        utajniona, że wobec Rafała B. toczy się postępowanie sądowe, mające podłoże
        rodzinne. Jeśli zarzuty się potwierdzą, to pan wójt może mieć bardzo poważne
        kłopoty i kto wie czy w Gminie Rudziniec nie trzeba będzie rozpisać kolejnych
        wyborów.


        Odpowiedzi z Katowic nie otrzymali, bo RIO nie wiedzieć czemu nie zdecydowało
        się na wszczęcie procedur kontrolnych tylko przekazało skargę do
        rozpatrzenia.... Radzie Gminy Rudziniec. Ci ostatni będąc pod przedziwnym i
        zupełnie niezrozumiałym wpływem nowej władzy wykonawczej w Rudzińcu
        zareagowali, ale wzięli w obronę wójta i w uzasadnieniu uchwały nr VIII/68/03
        niemal wszystkie zarzuty odrzucili. Najbardziej interesujący w tym obszernym
        piśmie jest jednak ostatni akapit: "Zwrócić uwagę należy, iż Pan Henryk
        Targowski jest osobą, która przegrała wybory na wójta gminy i nieustannie
        podejmuje czynności, które mają na celu dezorganizację pracy władz gminy i
        tutejszego urzędu. Czy tak reaguje bezstronne ciało samorządowe?!
        Zastanawiające kumoterstwo....
        Jest mi wstyd
        - Proszę popatrzeć na zegarek. Jest 14.00, a pana wójt jest w tej chwili w
        swojej szkółce roślin ozdobnych. Tak pracuje samorządowiec dbający o interes
        gminy - pyta retorycznie Henryk Targowski. W godzinach pracy urzędu bywam w
        okolicy, gdzie pan wójt ma swój interes i często go tam widzę. Później
        telefonuję do gminy i informuję pana przewodniczącego Twardonia, że Barczyk
        właśnie teraz sadzi kwiatki w swoim ogrodzie. Za każdym razem słyszę odpowiedź -
        wójt ma urlop... Sporo go widać ma.


        Moi rozmówcy przekonują, że największy ciężar gatunkowy zarzutów, wobec wójta i
        jego ekipy, dotyczy realizacji budżetu inwestycyjnego. Do tej pory wykonano
        zaledwie 4,5 % zadań rzeczowych!


        - Przecież to skandal - piekli się Smuga. Nie załatwionych jest szereg
        inwestycji drogowych, kanalizacyjnych. Sztandarowy przykład niekompetencji
        kierownictwa gminy to sprawa gimnazjum w Rudzińcu. Zgodnie z podjętą uchwałą, w
        tym roku obiekt miał być już oddany w stanie surowym. Tymczasem prawie nic nie
        zrobiono. Dla obecnej ekipy rządzącej priorytetem jest adaptowanie budynku
        pawilonu handlowego. Czy nie ma ważniejszych problemów dla gminy, jak
        modernizacja obiektu na potrzeby trzydziestu urzędników? Barczyk twierdzi, że
        koszt opracowanie koncepcji wyniesie ponad 53 tys zł netto. Starą, wykonaną za
        czasów wójta Hosza, która nas podatników kosztowała 14,3 tys brutto,
        powiedział, że wyrz
        • szwager_z_laband Re: Pani Nina potrafi ? 08.02.06, 12:01
          - Przecież to skandal - piekli się Smuga. Nie załatwionych jest szereg
          inwestycji drogowych, kanalizacyjnych. Sztandarowy przykład niekompetencji
          kierownictwa gminy to sprawa gimnazjum w Rudzińcu. Zgodnie z podjętą uchwałą, w
          tym roku obiekt miał być już oddany w stanie surowym. Tymczasem prawie nic nie
          zrobiono. Dla obecnej ekipy rządzącej priorytetem jest adaptowanie budynku
          pawilonu handlowego. Czy nie ma ważniejszych problemów dla gminy, jak
          modernizacja obiektu na potrzeby trzydziestu urzędników? Barczyk twierdzi, że
          koszt opracowanie koncepcji wyniesie ponad 53 tys zł netto. Starą, wykonaną za
          czasów wójta Hosza, która nas podatników kosztowała 14,3 tys brutto,
          powiedział, że wyrzuci do kosza!


          Audiatur et altera pars ( pamiętaj abyś wysłuchał drugiej strony). Dbając o
          rzetelność warsztatu dziennikarskiego zwróciłem się na piśmie do wójta Rafała
          Barczyka o skomentowanie wszystkich stawianych mu zarzutów. Przedstawiłem je w
          formie ośmiu pytań. Niestety jego wypowiedź nie odpowiadała w sposób rzeczowy,
          na żadną z postawionych kwestii.


          Katarzyna Nowak ( personalia zmienione) rozgoryczona mieszkanka Pławniowic-
          przedstawicielka komitetu rodzicielskiego przy tamtejszym przedszkolu mówi
          wprost: - Jest mi wstyd. Gdybym od początku wiedziała, jaki to człowiek, to
          nigdy bym na niego nie głosowała. Wcale nie interesuje się problemami gminy.
          Chcą przenieść przedszkole do szkoły, aby rzekomo zaadaptować budynek na
          mieszkania socjalne. Po co? Głośno się mówi, że w jednym z nich ma zamieszkać
          jego zastępczyni pani Skribiak, którą sprowadził z Dolnego Śląska. Jaki jest
          sens tej decyzji? Przeprojektowywanie, adaptacja... Po co wyrzucać pieniądze w
          błoto? Ale oni mówią, że szukają oszczędności. Na specjalnym spotkaniu
          zorganizowanym dla wyjaśnienia powodów tej decyzji mogliśmy poznać
          próbkę "krasomówczych" umiejętności pani wicewójt. Była nieprzyjemna, niekiedy
          wręcz wulgarna, ignorując nasze argumenty. Poprosiliśmy, aby pokazała nam
          czarno na białym - ile zaoszczędzi gmina na tych przenosinach. Nie usłyszeliśmy
          odpowiedzi.


          O wójcie urzędowo


          - Nie chcę prywatnie oceniać pana wójta, bo jego życie po godzinach pracy mnie
          nie interesuje - mówi Ernest Twardoń, przewodniczący rady Gminy Rudziniec.
          Jedyny zarzut, o którym mogę mówić, to znikoma realizacja zaplanowanego
          budżetu. Za pierwsze półrocze w dziale inwestycje jest wykonanie zaledwie 4,5%.
          Komisja rewizyjna ma w tej materii spore zastrzeżenia do pana wójta, podobnie
          zresztą jak i Regionalna Izba Obrachunkowa. Ta sprawa rozstrzygnie się jednak
          na koniec roku i wtedy zobaczymy czy pan Barczyk dostanie od rady absolutorium.


          Ernest Twardoń nie chciał komentować rzekomego wychodzenia z pracy pana wójta. -
          W gminie nie ma mnie codziennie, jestem tylko w poniedziałki od 15 do 17. Wobec
          tego nie mogę zatem potwierdzić tych zarzutów.

          Andrzej Sługocki, Nowiny Gliwickie
          • szwager_z_laband Re: Pani Nina potrafi ? 08.02.06, 12:13
            MIŁOSIERDZIE GMINY

            Przypomnijmy fakty. Kilka tygodni temu w publikacji pt. "Panie wójcie! Boga
            się bójcie!" napisaliśmy o przedziwnych praktykach stosowanych przez Rafała
            Barczyka, wybranego rok temu na wójta gminy Rudziniec. Spośród całej
            palety "grzeszków" rudzinieckiego samorządowca pojawił się wątek pławniowicki.

            Otóż kilka miesięcy temu podjęto decyzję o przenosinach tamtejszego przedszkola
            do budynku szkoły. Nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, bo podobne operacje
            przeprowadza się w dobie niżu demograficznego dość powszechnie, gdyby nie
            okoliczności towarzyszące tym zakusom. Jak donieśli nam przedstawiciele
            tamtejszego komitetu rodzicielskiego doszły do nich informacje, że te
            połączenie, to tylko pretekst. Istotą sprawy jest tak naprawdę osoba pani
            wicewójt -Niny Skribiak, która upatrzyła sobie ogromne, prawie stumetrowe,
            mieszkanie w budynku, gdzie mieści się przedszkole. Jak już pisaliśmy N.
            Skribiak przyjechała do Rudzińca z Dolnego Śląska i w od chwili przejęcia
            urzędu zaproponowanego jej przez R. Barczyka mieszkała w wynajętym domu w
            Bycinie. Czyżby dokuczliwe finansowo stało się comiesięczne uiszczanie tych
            opłat, z dodajmy niemałej, urzędniczej pensji? A może pani Nina postanowiła na
            stałe, po upływie kadencji, związać się z urokliwym Rudzińcem?



            Mniejsza o to. Tak czy owak, kuriozalnie to pani wójt przed wakacjami, spotkała
            się z mieszkańcami Pławniowic i przekonywała ich o zasadności tej decyzji.
            Mówiła o potrzebie szukania oszczędności. -Pytaliśmy o sens tych
            rozstrzygnięć? - twierdzą mieszkańcy. Przeprojektowywanie, adaptacja... Po co
            wyrzucać pieniądze w błoto? Ale ona mówiła w kółko, że szukają oszczędności.
            Poprosiliśmy, aby pokazała nam czarno na białym - ile gmina zaoszczędzi na tym.
            Nie usłyszeliśmy odpowiedzi.
            Nie minęło kilka tygodni od tamtego spotkania, a wbrew woli rodziców
            rozpoczęto przenosiny. -Napisaliśmy petycję w tej sprawie do wójta, że nasze
            maluchy zostaną w szkole stratowane przez starszych uczniów, że daleko mają do
            ubikacji, ale co tam... Nikt się nie liczył z naszą opinią - mówi rozgoryczona
            Izabela Orlik.
            Na przekór dziwnym zabiegom rudzinieckich samorządowców przedszkola nie udało
            się jednak przenieść na stałe do szkoły. Dzieciaki wróciły z powrotem do swojej
            siedziby. Jak się dowiedzieliśmy na przeszkodzie stanęły problemy adaptacyjne
            nowych pomieszczeń. Swoje uwagi zgłosił min. sanepid. Kto by się jednak
            przejmował, że operacja kosztowała gminę i jej podatników "marne" tysiąc
            złotych? Przedszkolaki razem z rodzicami czekają na kolejny ruch swoich
            gospodarzy...
            Inaczej niż pani Nina Skribiak, która wspólnie z mężem, synem i ...
            siostrzeńcem mieszka już w przestronnym mieszkaniu na pierwszym piętrze!
            - Szlag mnie trafia, ja z trójką dzieci siedzę kątem u matki, a tam gmina
            remontuje na koszt podatników mieszkanie urzędniczce - denerwuje się I. Orliik.
            A zresztą, kto by się przejmował motłochem? Niech tam gdzieś dalej cieknie
            dach, niech młodzi cisną na kupie u swoich bliskich. Przecież z tego mieszkania
            można było zrobić dwa nieco mniejsze i dać potrzebującym. Myśleliśmy, że tak
            się stanie. Widać jednak władza potrzebuje przestrzeni.
            Inna z moich informatorek wtóruje.- W innych budynkach należących do gminy
            wstrzymuje remonty. Mówi się, że nie ma pieniędzy
            Władza w Rudzińcu chciała załatwić sprawę przydziału bez niepotrzebnego
            rozgłosu. Nie udało się.
            Jak się dowiedzieliśmy na jednej z ostatnich sesji radni jednogłośnie
            odrzucili projekt uchwały, która dawałaby wójtowi upoważnienie przy przydziale
            mieszkań poza kolejnością. Dlaczego? Ano dlatego, że dowiedzieli się, że to
            wybieg wójta przygotowywany w kontekście lokalu w Pławniowicach przeznaczonego
            dla pani Skribiak. Po raz pierwszy od początku kadencji radni zawetowali plany
            Barczyka, który został zresztą na tej sesji zaatakowany przez jednego z nich
            szczegółowymi pytaniami w tej sprawie. Niestety nie odpowiedział, bo zarządzono
            przerwę, a później wspomniane głosowanie. Okazuje się jednak, że wola rady ma
            się nijak do chciejstwa wójtostwa. Pani Nina Skribiak i tak przydział na
            mieszkanie w Pławniowicach dostała i co więcej znaczną część niezbędnego
            remontu przeprowadzono za pieniądze gminne!
            W tym roku do 15 czerwca wydano w Rudzińcu siedem przydziałów na mieszkania.
            Pięć z nich było przeznaczonych dla osób prowadzących jednoosobowe gospodarstwa
            domowe, jeden lokal przypadł rodzinie trzyosobowej, i jeden czteroosobowej (
            pani Skribiak).
            Po 15 czerwca wydano sześć przydziałów na mieszkania, w tym dwa na mieszkania
            socjalne.
            W tej chwili na liście oczekujących na mieszkania jest 10 osób, z czego trzy
            chcą zamienić się na mniejsze.
            - Zasady wynajmowania mieszkań są u nas przyjęte w specjalnym programie -
            wyjaśnia Józef Frejno- dyrektor Zakładu Budżetowego Gospodarki Komunalnej i
            Mieszkaniowej w Rudzińcu. Dostałem skierowanie z gminy, od komisji
            mieszkaniowej, na zawarcie umowy najmu lokalu z panią Niną Sribiak. Mieszkanie
            o powierzchni 94,4 m kw. zostało jej przyznane po poprzednim najemcy, który
            został z niego eksmitowany, bo nie płacił czynszu. Niestety lokal był
            zaniedbany i wymagał remontu, który przeprowadziliśmy. Wydatkowaliśmy na ten
            cel co najmniej 8 tysięcy złotych, pochodzących z dotacji celowej, ale będzie
            jeszcze większa, bo nie zrobiliśmy szczegółowej kalkulacji. Do remontu dołożyła
            się także sama lokatorka i część prac wykonała we własnym zakresie. My daliśmy
            materiał. Ten remont to nic nadzwyczajnego. W tym roku podobne prace
            prowadziliśmy w 15 mieszkaniach na terenie gminy. Na wszystkie te
            przedsięwzięcia, obejmujące również remonty dachów, szamb i samych lokali
            mieszkalnych, wydaliśmy ogółem ponad 250 tys. zł.
            Dyrektor Frejno nie widzi niczego nagannego w tym, że urzędniczce w dość
            dziwnych okolicznościach wynajmuje się i remontuje mieszkanie, podczas, gdy w
            gminie jest sporo osób czekających na swoje "M" i remonty. -Chętnych jest
            sporo, ale czy wszystkich stać na płacenie czynszu za 96 metrów? - pyta
            retorycznie.
            Jak się dowiedzieliśmy ocenianiem wniosku i przydziałem mieszkania dla pani
            wicewójt Niny Skribiak nie zajmowała się żadna komisja mieszkaniowa. Zespół ds.
            mieszkaniowych, opiniujący wnioski przed ukazaniem się listy oczekujących
            owszem wydaje w Rudzińcu takie decyzje, ale dopiero od 15 czerwca bieżącego
            roku. Wcześniej jednoosobowo robił to pan wójt i on samodzielnie zadecydował o
            konieczności wystawienia na listę swojej zastępczyni. Oczywiście zadecydował
            też o przydziale.
            O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Ernesta Twardonia - przewodniczącego
            Rady Gminy w Rudzińcu. -Ja znowu coś powiem i znowu będzie niedobrze. Dlatego
            wolę tego nie komentować. Takie działanie uważam za nieetyczne, ale nie powiem
            tego jako przewodniczący. W tej chwili trzeba byłoby sprawdzić na jakiej
            podstawie Nina Skribiak mieszka w Pławniowicach. Nic nie wiem o tym, że jakaś
            komisja dała skierowanie dyrektorowi Frejno na przydział lokalu tej pani. Ja
            niczego nie podpisywałem. Muszę zbadać tę sprawę.

            Andrzej Sługocki, Nowiny Gliwickie

            • szwager_z_laband ps 08.02.06, 12:18
              www.pkw.gov.pl/rk/declaration_print.jsp?place=rk_declaration_print&did=690&pid=388
              • ballest Laband sami sobie winni som! 08.02.06, 16:33
                Tak richtig, to jak to czytom, to mie krew zalewou, ale przeca wiedzom, jakie
                gorole som!
                - Glywice, Frankiewicz i spolka, czytej mafia som tego najlepszym przykladem.
                Wybrali se gorola, niech cierpiom, übrigens tego Targowskiego znom.
                • sloneczko1 Re: Laband sami sobie winni som! 08.02.06, 16:51
                  jasne ,że som sami sobie winni--jedni niy poszli na głosowanie ,a inni głosowali
                  na tych co koledzy im polecali--niy ma to jak przyjaciele:)zawsze pomogom;)
                  • ballest Re: Laband sami sobie winni som! 08.02.06, 17:45
                    tak to w zyciu je, nie znali czlowieka zaufali mu, a tera lamentus!
                    Nie zalujam nic a nic.
                    Z drugi strony moze on robic co chce?
                    • sloneczko1 Re: Laband sami sobie winni som! 08.02.06, 19:59
                      jak widać, może:)
                      • szwager_z_laband Re: Laband sami sobie winni som! 08.02.06, 20:55
                        niychca sam byc zle zrozumiany. ale obejzcie sie jak sie mianuje tyn chop od
                        tyj "uczycielki" ....
                        • ballest Re: Laband sami sobie winni som! 08.02.06, 21:32
                          Jak????
                          • szwager_z_laband Re: Laband sami sobie winni som! 08.02.06, 21:34
                            II.
                            Korzyści współmałżonka

                            Peter Michael Skribiak
                            1) Wszystkie stanowiska i zajęcia wykonywane zarówno w administracji
                            publicznej, jak i w instytucjach prywatnych, z tytułu których pobieram
                            wynagrodzenie, oraz pracy zawodowej wykonywanej na własny rachunek:
                            -



                            2) Fakty materialnego wspierania prowadzonej przeze mnie działalności
                            publicznej:
                            -



                            3) Darowizny otrzymane od podmiotów krajowych lub zagranicznych, których
                            wartość przekracza 50% najniższego wynagrodzenia pracowników za pracę,
                            obowiązującego w grudniu roku poprzedzającego:
                            -



                            4) Wyjazdy krajowe lub zagraniczne nie związane z pełnioną funkcją publiczną:
                            -



                            5) Inne uzyskane korzyści, o wartościach większych niż wskazane w ustawie:
                            -



                            6) Udziale w organach fundacji, spółek prawa handlowego lub spółdzielni:
                            (wymienić nawet wówczas, gdy z tego tytułu nie pobiera się żadnych świadczeń
                            pieniężnych):
                            • ballest Re: Laband sami sobie winni som! 08.02.06, 22:39
                              Ciekawe Imiona, mosz recht, musiou byc Niymcem co tam zostou!
                              • ballest Re: Laband sami sobie winni som! 16.02.06, 13:29
                                "Jak wójt dyrektorowi nagany udzielił...
                                Gmina Rudziniec znów powraca na nasze łamy. Niestety nie w dobrym świetle, a to
                                za sprawą swych włodarzy. Przed tygodniem w tekście pt. "Jak pani Nina dzieci
                                uczyła..." pisaliśmy o zastępcy wójta, Ninie Skribiak, która w co najmniej
                                dziwny sposób dorabiała sobie do samorządowej pensji, a
                                równocześnie "dosłużała" nauczycielskiej emerytury - wykorzystując do tego
                                fikcyjne zatrudnienie w jednej z podległych gminie szkół podstawowych. Teraz
                                rudzinieckiego story ciąg dalszy. Chodzi o naganę, jakiej pod koniec stycznia
                                br. udzielił wójt Rafał Barczyk dyrektorowi Gimnazjum w Rudzińcu, Krzysztofowi
                                Obrzutowi.
                                Naganę dyrektor dostał - jak wynika z jej treści - z powodu rażącego naruszenia
                                obowiązków pracowniczych. Wójt Barczyk uściślił w niej, że chodzi o "obowiązek
                                sumiennego i starannego wykonywania obowiązków pracowniczych, dbałości o mienie
                                zakładu pracy oraz przestrzegania w zakładzie pracy zasad współżycia
                                społecznego". Konkretnie zaś wójt uważa, że dyrektor nie zadbał o usunięcie
                                śniegu zalegającego na dachu szkoły oraz sopli, a także nie informował Urzędu
                                Gminy w Rudzińcu o tych problemach, zaś potem przerzucił odpowiedzialność na
                                jego pracowników ( w tym wójta i zastępcę wójta), a ponadto publicznie
                                kwestionował swoje obowiązki pracownicze i polecenia służbowe. Długi i
                                niezwykle zawiły tekst nagany kończy się stwierdzeniem, iż to wszystko "
                                świadczy o braku lojalności wobec przełożonego oraz stanowi o nieprzestrzeganiu
                                służbowej drogi rozwiązywania problemów, jest działaniem na szkodę pracodawcy i
                                narusza zasady współżycia społecznego w zakładzie pracy, powodując narastanie
                                niepotrzebnych sytuacji konfliktowych, zamiast ich rozwiązywania".
                                - Nie rozumiem, skąd te zarzuty - mówi dyrektor Obrzut. - Przecież na bieżąco
                                informowałem wójta o zaistniałych problemach oraz prosiłem o pomoc w podjęciu
                                właściwej decyzji. Budynek jest bowiem nowy, objęty gwarancją i nie mogę
                                wykonywać samodzielnie żadnych prac, bo grozi to jej utratą. Poza tym gimnazjum
                                nie dysponuje środkami finansowymi na zlecanie takich robót. Wszelkie prace
                                awaryjno-remontowe mogą być zlecane za zgodą komisji organu prowadzącego, czyli
                                Urzędu Gminy. Co zaś do naruszania zasad współżycia społecznego, to nie jest
                                nim chyba poinformowanie rodziców, w jakim stanie jest budynek szkoły, do
                                której uczęszczają ich dzieci.
                                5 stycznia, a więc na długo przedtem, zanim w Polsce zaczęła się panika
                                związana z nieodśnieżonymi dachami, dyrektor informował wójta, że na budynku
                                utrzymuje się duża warstwa śniegu. Prosił też o potraktowanie tej sprawy jako
                                awaryjno-kryzysowej. O problemie powiadomił też podwykonawcę, który budował
                                szkołę, ponadto wezwał straż pożarną, wysłał pismo do wykonawcy, potem zaś faks
                                z prośbą o natychmiastową interwencję. 12 stycznia z taką samą prośbą wystąpił
                                ponownie do wójta. W tym czasie doszło już do zalania sal w szkole, z jej
                                elewacji wyszły sople, a zalanie groziło też instalacji elektrycznej. W
                                odpowiedzi dostał pismo, z którego wynika, iż musi sam sobie poradzić z tym
                                problem. Był zaskoczony - liczył na to, że wójt wesprze swym autorytetem szkołę
                                w zabieganiu o to, by wykonawca wywiązał się ze swych obowiązków, wynikających
                                z gwarancji.
                                "Gorąca" wywiadówka
                                17 stycznia w gimnazjum odbywała się wywiadówka. Dyrektor Obrzut zaprosił na
                                nią wójta, chciał bowiem poinformować rodziców o tym, w jakim stanie jest
                                budynek.
                                - Przyszła na nią zastępca wójta, pani Skribiak - opowiada matka jednego z
                                uczniów, prosząca o zachowanie swego nazwiska do wiadomości redakcji. -
                                Poobrażała nas wszystkich. Gdy miała się zacząć dyskusja, a ludzie przez chwilę
                                zastanawiali się, co mają powiedzieć, ona rzuciła: "Wy tak jak katoliki, teraz
                                nic nie mówicie, a jak wyjdziecie, to będziecie narzekać na wójta". Ludzie się
                                wściekli. Wtedy z kolei usłyszeliśmy: "No to sobie potupcie nóżkami, a ja
                                poczekam", jakbyśmy byli dziećmi. Jak tak można traktować ludzi?
                                Kobieta dziwi się, za co dyrektor dostał naganę. - Gimnazjum jest nowe, a dach
                                w nim cieknie, zaś ze ścian wychodzą sople. Jak można za to obwiniać dyrektora?
                                Będziemy się za nim wstawiać, jak będzie trzeba. Nie zasłużył na takie
                                traktowanie. Dużo zrobił dla tej szkoły, młodzież go lubi, a dorośli poważają.
                                Wszyscy w Rudzińcu mówią, że wójt go chce zniszczyć, bo stanowi dla niego
                                zagrożenie. Wiosną będzie konkurs na dyrektora gimnazjum, a nagana może wtedy
                                dyrektorowi Obrzutowi bardzo zaszkodzić. Poza tym mówi się, że być może będzie
                                on startował w wyborach samorządowych na wójta. Stąd ta niechęć Barczyka..
                                Inny z rodziców dodaje, że ta cała sytuacja to jedna wielka kpina. - Przecież
                                rzecz nie w tym, żeby dyrektor naprawiał budynek, który jest na gwarancji, tym
                                bardziej, że nie ma na to pieniędzy. To nagonka na dyrektora. "

                                No ja to majom Barczyka, lepi jak by Burczyka z Plawniowic wybrali.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka