04.03.06, 20:39
Kwoka - Jan Brzechwa


Proszę pana, pewna kwoka
Traktowała świat z wysoka
I mówiła z przekonaniem:
"Grunt to dobre wychowanie!"
Zaprosiła raz więc gości,
By nauczyć ich grzeczności.
Pierwszy osioł wszedł, lecz przy tym
W progu garnek stłukł kopytem.
Kwoka wielki krzyk podniosła:
"Widział kto takiego osła?!"
Przyszła krowa. Tuż za progiem
Zbiła szybę lewym rogiem.
Kwoka gniewna i surowa
Zawołała: "A to krowa!"
Przyszła świnia prosto z błota.
Kwoka złości się i miota:
"Co też pani tu wyczynia?
Tak nabłocić! A to świnia!"
Przyszedł baran. Chciał na grzędzie
Siąść cichutko w drugim rzędzie,
Grzęda pękła. Kwoka wściekła
Coś o łbie baranim rzekła
I dodała: "Próżne słowa,
Takich nikt już nie wychowa,
Trudno... Wszyscy się wynoście!"
No i poszli sobie goście.
Czy ta kwoka, proszę pana,
Była dobrze wychowana?



To tak a propos.

Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: Kwoka 04.03.06, 20:42
      a znosz to o skarzypycie?

      :))
      • ballest Re: Kwoka 04.03.06, 20:45
        Laband a wiysz kery je uostatni ptok ?

        ;)
        • szwager_z_laband Re: Kwoka 04.03.06, 20:47
          kery?
        • ballest Re: Kwoka 04.03.06, 20:56
          Laband, tyn co do swojego gniozda srou!
          ;)
          • szwager_z_laband Re: Kwoka 04.03.06, 20:58
            Ballest, niy kozdy to zrozumi:)
      • maksik9 Indyk 04.03.06, 21:26
        Szedł indyk ulicą Wolską
        "Czy umie pan mówić po polsku?"
        "Nie umiem". "A po jakiemu?"
        "Po indyczemu,
        A jeszce po gęsiemu, po kaczemu i po kurzemu."
        "A czemu pan jest taki srogi?"
        "Bo chodzę po ulicy i mokną mi nogi"
        "A ile pan ma nóg?"
        "Miałbym cztery, gdybym mógł,
        Ale że czterech nie mam,
        Więc zadawalam się dwiema."
        "A gdzie pan ma swoje kalosze?"
        "Ja kaloszy w ogóle nie noszę."
        "A może mieszkania pan nie ma?"
        "Owszem, mam. Na ulicy Bema."
        "A wysoko mieszka pan indyk?"
        "Na piątym piętrze bez windy."
        "Tak wysoko? Mój Boże,
        Toteż pewno pan zdążyć na obiad nie może?"
        "No właśnie! A w domu zamieszanie,
        Wszyscy zaczynają narzekać,
        Towarzystwo do stołu zasiadło..."
        "A czy muszą na pana czekać?"
        "Cóż za pytanie:
        Przecież nie ja będę jadł, tylko się mnie będzie jadło"
        • szwager_z_laband Re: Indyk 05.03.06, 06:47
          Zero


          Toczyło się po drodze:
          Z drogi, gdy ja przechodzę!
          Ja jestem sto tysięcy,
          A może jeszcze więcej.

          Folgując swej naturze,
          Wołało: Jestem duże!

          Pyszniło się przed światem,
          Że takie jest pękate.

          Mówili wszyscy z cicha:
          Ma brzuch, a brzuch to pycha.
          I później się dopiero
          Spostrzegli, że to zero.
    • olab1 Re: Kwoka 04.03.06, 20:47
      Jan Brzechwa


      SKARŻYPYTA


      "Piotruś nie był dzisiaj w szkole,
      Antek zrobił dziurę w stole,
      Wanda obrus poplamiła,
      Zosia szyi nie umyła,
      Jurek zgubił klucz, a Wacek
      Zjadł ze stołu cały placek."

      "Któż się ciebie o to pyta?"
      "Nikt. Ja jestem skarżypyta."

      • szwager_z_laband Re: Kwoka 04.03.06, 20:49
        fajne, pra?
    • stix Wiersz dla pana Ballesta. 04.03.06, 20:54
      Samochwała
      ..........
      Samochwała w kącie stała
      I wciąż tak opowiadała:
      Zdolna jestem niesłychanie,
      Najpiękniejsze mam ubranie,
      Moja buzia tryska zdrowiem,
      Jak coś powiem, to już powiem,
      Jak odpowiem, to roztropnie,
      W szkole mam najlepsze stopnie,
      Śpiewam lepiej niż w operze,
      Znakomicie muchy łapię,
      Wiem, gdzie Wisła jest na mapie,
      Jestem mądra, jestem zgrabna,
      Wiotka, słodka i powabna,
      A w dodatku daję słowo,
      Mam rodzinę wyjątkową:
      Tato mój do pieca sięga,
      Moja mama - taka tęga,
      Moja siostra - taka mała,
      A ja jestem - samochwała!

      • szwager_z_laband Re: Wiersz dla pana Ballesta. 04.03.06, 20:57
        dlo tych co lubiom Brzechwy:)

        NOS

        Rzekł raz ojciec do młokosa:
        "Pilnuj lepiej swego nosa!"
        Młokos nosa nie pilnował,
        Więc nos wziął i powędrował -
        Bez żadnego zresztą sensu -
        Do komody, do kredensu,
        Do szuflady i do szafki,
        A tam stały dwie karafki.
        Chcąc się upić kosztem tanim,
        Wlazł do środka. Młokos za nim
        Wypił cały litr akurat,
        Ale to był denaturat.
        Rzekł więc, patrząc się z ukosa:
        "Ano cóż, nie miałem nosa!"
        • betelka Re: Baran 04.03.06, 22:12
          BARAN

          Przyszedł baran do barana
          I powiada: "Proszę pana,
          Nogi bolą mnie od rana,
          Pan mnie weźnie na barana."

          Baran tylko głową kręci:
          "Nosić pana nie mam chęci,
          Ale znam pewnego wilka,
          Który nosił razy kilka."

          Trwoga padła na barany:
          "Dobrze pomyśl, mój kochany,
          Wiesz, co było swego czasu?
          Nie wywołuj wilka z lasu!"

          Baran słysząc to zbaraniał,
          Baran dłużej się nie wzbraniał,
          I - choć rzecz to niesłychana -
          Wziął barana na barana.
        • betelka Re: Chrzaszcz 04.03.06, 22:13
          CHRZĄSZCZ

          W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
          I Szczebrzeszyn z tego słynie.

          Wół go pyta: "Panie chrząszczu,
          Po co pan tak brzęczy w gąszczu?"

          "Jak to - po co? To jest praca,
          Każda praca się opłaca."

          "A cóż za to pan dostaje?"
          "Też pytanie! Wszystkie gaje,

          Wszystkie trzciny po wsze czasy,
          Łąki, pola oraz lasy,

          Nawet rzeczki, nawet zdroje,
          Wszystko to jest właśnie moje!"

          Wół pomyślał: "Znakomicie,
          Też rozpocznę takie życie."

          Wrócił do dom i wesoło
          Zaczął brzęczeć pod stodołą

          Po wolemu, tęgim basem.
          A tu Maciek szedł tymczasem.

          Jak nie wrzaśnie: "Cóż to znaczy?
          Czemu to się wół prożniaczy?!"

          "Jak to? Czyż ja nic nie robię?
          Przecież właśnie brzęczę sobie!"

          "Ja ci tu pobrzęczę, wole,
          Dosyć tego! Jazda w pole!"

          I dał taką mu robotę,
          Że się wół oblewał potem.

          Po robocie pobiegł w gąszcze.
          "Już ja to na chrząszczu pomszczę!"

          Lecz nie zastał chrząszcza w trzcinie,
          Bo chrząszcz właśnie brzęczał w Pszczynie.
        • betelka Re: ENTLICZEK-PENTLICZEK 04.03.06, 22:15
          ENTLICZEK-PENTLICZEK

          Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek,
          A na tym stoliczku pleciony koszyczek,

          W koszyczku jabłuszko, w jabłuszku robaczek,
          A na tym robaczku zielony kubraczek.

          Powiada robaczek: "I dziadek, i babka,
          I ojciec, i matka jadali wciąż jabłka,

          A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!
          Mam chęć na befsztyczek!" I poszedł do miasta.

          Szedł tydzień, a jednak nie zmienił zamiaru,
          Gdy znalazł się w mieście, poleciał do baru.

          Są w barach - wiadomo - zwyczaje utarte:
          Podchodzi doń kelner, podaje mu kartę,

          A w karcie - okropność! - przyznacie to sami:
          Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami,

          Duszone są jabłka, pieczone są jabłka
          I z jabłek szarlotka, i komput [placek], i babka!

          No, widzisz, robaczku! I gdzie twój befsztyczek?
          Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek.
          • szwager_z_laband Re: ENTLICZEK-PENTLICZEK 05.03.06, 06:51
            Zapałka


            Mówiła dumnie zapałka:
            Pokażcie takiego śmiałka,
            Co w domu zadarłby ze mną,
            Gdy nagle zrobi się ciemno.
            Doprawdy, słońce jest niczym
            Ze swym błyszczącym obliczem,
            Bo tylko w dzień świecić może,
            A ja zaś o każdej porze!

            To ci heca! -
            Rzekła świeca.

            Zapałka na to zuchwale:
            Gdy zechcę, świat cały spalę
            I choć nie lubię się chwalić,
            Potrafię Wisłę podpalić.
            Po czym, po krótkim namyśle,
            Skoczyła i znikła w Wiśle.
            Tak się skończyły przechwałki
            Zarozumiałej zapałki.

            To ci heca! -
            Rzekła świeca.
    • szwager_z_laband morau z bajki 04.03.06, 21:07
      WILK I GĄSKA

      Wilk pewien, przystojny i młody,
      Poznał gąskę niezwykłej urody.
      Kręcił się przy niej zawzięcie
      I wciąż przynosił w prezencie
      Świętojańskie robaczki
      I grylażowe raczki,
      Marcepanowe grzybki,
      Złote i srebrne rybki,
      Czekoladowe żabki
      I śmietankowe babki.
      Raz, kiedy spotkał gąskę,
      Podał jej bzu gałązkę
      I tak przemówił grzecznie:

      "Będę cię kochał wiecznie
      I z tobą się ożenię,
      Bo jesteś jak marzenie,
      Jesteś jak biała chmurka
      W swoich powiewnych piórkach,
      A zgrabna niczym sarna,
      A jaka gospodarna!
      Wyznaję to prosto z mostu,
      Że gdy widzi się twoje zalety,
      Chciałoby się ciebie zjeść po prostu!"

      No - i zjadł ją. Miał dobry apetyt.
      • ballest Re: morau z bajki 04.03.06, 21:11
        Laband, - Ptaki tego nie zrozumiom ;)
    • annak12 Kto jest głową a kto nogą ,....:?)) 05.03.06, 07:31

      Po rozum do głowy


      Bywa tak, że gdy człowiek pogrąży się we śnie,
      Członki ciała nie mogą zasnąć jednocześnie.
      Człowiek śpi, a tu naraz odezwą się uda:

      "Całą noc tak przeleżeć toż po prostu nuda,
      Zwłaszcza że my jesteśmy pełne animuszu."

      Na to łokieć odpowie: "Puszczam mimo uszu
      Waszą głupią uwagę. Ona mnie nie wzruszy."

      "Mimo uszu? Zuchwalec! - zawołały uszy. -
      Łokieć zawsze obmawia nas poza plecami."

      Tu plecy się odezwą: "Mówiąc między nami,
      Uszy się poufalą. Gdzie uszy, gdzie plecy?"

      Na to szyja zawoła: "Już nie róbcie hecy,
      Nogo, przemów do pleców, zrób to, moja droga!"

      "To mi jest nie na rękę" - powiedziała noga.

      Ręka się zaperzyła: "Ach, ty nogo bosa,
      Znowu ze mną zaczynasz! Pilnuj swego nosa!"

      Nos kichnął, aż się echo rozległo w sypialce:
      "O mnie mowa? Ja na to patrzę się przez palce."

      Tu palce oburzone zawołały chórem:
      "Bezczelny! Patrzy przez nas! Gbur jest zawsze gburem."

      Kolano, nieruchomo leżąc pod tułowiem,
      Rzekło: "Język mnie świerzbi, ale nic nie powiem."

      Język, co drzemał w ustach, obudził się, mlasnął
      I rzekł do podniebienia: "Takem smacznie zasnął,
      Teraz ja ich przegadam, skoro już nie drzemię."

      "Język - zgrzytnęły zęby - nie jest bity w ciemię."

      Ciemię się rozgniewało: "Skończcie te rozmowy,
      Czas już pójść, słowo daję, po rozum do głowy."

      "Pójść po rozum do głowy? - rzekły członki ciała. -
      Owszem. Chętnie!" I poszły. Ale głowa spała.
    • annak12 Są i tacy 05.03.06, 08:32

      Głowa w piasku


      Dla uniknięcia domowych
      niesnasek
      Struś schował głowę w piasek.
      Tymczasem szła pani strusiowa.
      - A któż to ukrywa tu się?
      A któż to przede mną się chowa?
      Poznaję pióra strusie,
      A po piórach poznaję osobę.
      I mówiąc to kolnęła strusia dziobem.
      - Tuś, mój mężusiu, tuś!
      Struś skoczył jak oparzony,
      Bo to wcale nie był mąż tej żony,
      Tylko zupełnie inny struś.

      Strusiowa widząc nieporozumienie
      Przepraszała strusia szalenie,
      On zaś jęknął: - Rozumiem pomyłkę, rzecz prosta,
      Ale com dostał, tom dostał.

      No widzisz, kochany głuptasku,
      Pomyśl, czy watro chować głowę w piasku?
      • szwager_z_laband Re: Są i tacy 05.03.06, 11:33
        a jednym ż wielu zwykłych drzew

        Klateczka wisi, w niej kanarek -

        Przez pręty klatki śle swój śpiew

        Obłoki rozjaśniając szare.



        A klucz do klatki tej ma kot

        I kiedy głodny być zaczyna

        Otwiera kluczem drzwiczki w lot,

        Do pyszczka mu napływa ślina.



        Pożera ptaszka tak co dnia

        I nad swym losem się nie biedzi,

        Tę własność bowiem klatka ma,

        Ze co dzień nowy ptak w niej siedzi.



        Ten los kanarki, trzeba znieść,

        Nie łudźcie się, że znikną kratki,

        Bo tylko po to, by was zjeść

        Otworzą drzwiczki waszej klatki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka