Dodaj do ulubionych

GLOBALIZACJA - WZLOT czy UPADEK ??

02.04.06, 15:35
KRYZYS GLOBALIZACJI - James K. Galbraith


Doktryna znana jako Konsensus waszyngtoński stała się swoistego rodzaju
wyznaniem apostolskim globalizacji. Była wyrazem przekonania, że rynki są
wydajne, że państwa nie są potrzebne, że biedni i bogaci nie posiadają
sprzecznych interesów, i że wszystko w ogóle pójdzie w jak najlepszą stronę,
jeśli tylko pozostawimy to w spokoju. Utrzymywała ona, że prywatyzacja,
zniesienie regulacji oraz otwarte rynki kapitałowe sprzyjają rozwojowi
ekonomicznemu, że rządy powinny równoważyć budżety i zwalczać inflację, i nie
robić nic więcej ponad to.
Wszystko to jest jednak fałszywe.
Prawda jest taka, że biedni - olbrzymia większość w przeważającej ilości
państw - muszą codziennie jeść. Programy, które gwarantują im to, a w dodatku
umożliwiające rozsądne poprawianie się diety, zapewniające schronienie, służbę
zdrowia i inne materialne, nie doraźne, potrzeby życia ludzkiego, to dobre
programy. Programy, które utrwalają, bez pośrednio lub pośrednio,
niestabilność, które sprawiają, że biedni ludzie nie mają co jeść, co ma
zapewnić realizację idei wydajności i liberalizmu, a nawet samej wolności, nie
są dobrymi programami. I możliwe jest odróżnienie programów, które szanują te
minimalne standardy od tych, które tego nie robią.
Nacisk na rywalizację, brak kontroli, prywatyzację i otwarte rynki kapitałowe
tak naprawdę podważył perspektywy ekonomiczne dla wielu milionów
najbiedniejszych ludzi na świecie. Dlatego nie jest to zwyczajna naiwna i
błędna krucjata. Jeśli oznacza to podważenie stabilnego zapewnienia komuś
chleba, jest to naprawdę groźne dla bezpieczeństwa i stabilności w świecie, z
nami włącznie. Największe zagrożenie obecnie płynie ze strony Rosji -
katastrofalnego przykładu niepowodzenia doktryny wolnorynkowej. Ale
niebezpieczeństwa pojawiły się też w Azji i Ameryce Południowej, i nie wygląda
na to, żeby miały one szybko zniknąć.
Krótko - mamy do czynienia z kryzysem konsensu waszyngtońskiego.
Kryzys ten jest widoczny dla każdego. Ale nie wszyscy chcą to przyznać. I
rzeczywiście, gdy złe programy spowodowały niepowodzenia, ci, którzy są z nimi
związani wypracowali mechanizm obronny. Jest to argument polegający na
traktowaniu każdego niemile widzianego przypadku jako nieszczęśliwego wyjątku.
Meksyk był wyjątkiem - mieliśmy rewolucję w Chiapas, zbrodnie w Tijuanie.
Następnie wyjątkami stały się Korea, Tajlandia, Indonezja: odkryto korupcję,
mafijny kapitalizm na niewyobrażalnie masową skalę, ale po tym, jak kryzys
zaatakował. A potem przyszedł wyjątek rosyjski. W Rosji, jak nam powiedziano,
przestępczość jak u Dostojewskiego wyemanowała z trupa komunizmu sowieckiego,
aby przezwyciężyć niewydolności i zachęty związane z wolnym rynkiem.
Ale kiedy wyjątki przewyższają liczebnie przykłady, musi pojawić się problem z
regułami. Gdzie są ciągłe opowieści o sukcesie liberalizacji, prywatyzacji,
deregulacji, umocnionej walucie i zrównoważonych budżetach? Gdzie są te
kwitnące rynki, które zakwitły, rozwijające się kraje, które się rozwinęły,
gospodarki transformacyjne, które rzeczywiście zakończyły z sukcesem i
szczęśliwie swoje transformacje? Przypatrzmy się bliżej. Nie ma ich.
W każdym z rzekomych wyjątków, w Rosji, Korei, Meksyku, a także Brazylii,
kierowane przez państwo programy rozwoju zostały zliberalizowane,
sprywatyzowane, zderegulowane. Ale napływ kapitału doprowadził do
przewartościowania rodzimego pieniądza, sprawiając, że import stał się tani, a
eksport niekonkurencyjny. Gdy wczesne obietnice o "transformacji" okazały się
nierealistyczne, nastrój inwestorów zdecydowanie się pogorszył. Zaczęła się
ucieczka do jakości, zwykle po ruchach mających na celu wzrost stopy
procentowej w państwach "jakościowych" - przede wszystkim Stanów Zjednoczonych
w latach 1994 i na początku 1997. Niewielki ruch amerykańskich stóp
procentowych w marcu 1997 roku przyspieszył wypływ kapitału z Azji, co
doprowadziło do kryzysu Tajlandzkiego. Nazwałem to gdzie indziej "efektem
motyla", z Alanem Greenspanem w roli motyla.
Przypadek rosyjski jest wyjątkowo smutny i dramatyczny. W 1917 roku Rewolucja
Bolszewicka obiecywała wykończonemu wojną narodowi rosyjskiemu wyzwolenie i
zniesienie opresji. 70 lat zabrało im zapomnienie o istotnej lekcji z tego
doświadczenia, która mówi, że nie ma łatwych, nagłych i cudownych
transformacji. W 1992 roku adwokaci terapii szokowej poszli ścieżką
Bolszewików, znowu w niezgodzie z sensem większej części rosyjskiego porządku
politycznego, za pomocą bolszewickich środków. To właśnie było prawdziwym
znaczeniem ataku Jelcyna na rosyjski parlament, akt przemocy, który na
Zachodzie zaakceptowaliśmy, i musimy się za to wstydzić, w imię "reformy
ekonomicznej".
Prywatyzacja i deregulacja w Rosji nie stworzyły wydajnych i konkurencyjnych
rynków, ale wywołała pojawienie się potężnych i szkodliwych monopolistów,
oligarchów i mafiozów, którzy kontrolują walczące ze sobą imperia przemysłowe
i środki przekazu. Imperia te sponsorowały ich własne banki, które wcale nie
były bankami, ale zwykłymi funduszami spekulacyjnymi, nie spełniającymi żadnej
z istotnych funkcji banków komercyjnych. W międzyczasie państwo przeprowadziło
sztywne ograniczenie wydatków, tak że nawet zarobki i należące się zasiłki nie
były wypłacane - tak jakby Stany Zjednoczone miały odmówić zapłaty za czeki
ubezpieczeń społecznych z powodu deficytu budżetowego! Sektorowi prywatnemu
dosłownie zabrakło pieniędzy. System wypłat przestał funkcjonować; zbieranie
podatków stało się niemożliwe, ponieważ nie było czego opodatkowywać. Państwo
finansowało się samo za pomocą piramidalnego schematu krótkoterminowych
pożyczek, rynku GKO, który upadł tak jak to było pisane piramidom w sierpniu
1998 roku. To był koniec wolnorynkowego radykalizmu w Rosji - a Consens
Waszyngtoński wciąż utrzymuje, że "Rosja musi pozostać na kursie reform
ekonomicznych".
W Azji w latach 90-tych stabilny wzrost przemysłowy dał szansę dla prawdziwej
ekspansji, opartej w poważnym stopniu na spekulacjach w obrotach
nieruchomościami i budowie komercyjnych biurowców. Wiele wież biurowców
pojawiło się w Bangkoku, Dżakarcie, Hong-Kongu i Kuala Lumpur. Później mogłyby
zostać rozsądnie przekazane do użytku. Pozostały puste, ale nieosiągalne.
Odzyskanie sił po pęknięciu takich baniek jest powolnym procesem. W Teksasie w
połowie lat 80-tych zabrało to pięć lat lub więcej.
Co do Brazylii, wczesną jesienią 19989 roku mówiło się, że Międzynarodowy
Fundusz Walutowy nabierze znowu ufności i utrzyma brazylijską rzeczywistość na
powierzchni. Ale rzeczywistość od tamtej pory zdewaluowała się i Brazylia
zmierza w kierunku głębokiej recesji. Problem ten nie ma swoich źródeł w
Brazylii i nie może być rozwiązany przez jakiekolwiek działania, które
Brazylijczycy byliby w stanie sami przedsięwziąć. Leży on raczej w
międzynarodowym rynku kapitału. Inwestorzy oskubani w Azji i ze stratami w
Rosji muszą zredukować swoje pożyczki, aby mieć je dla innych wielkich
pożyczkobiorców, nie biorąc pod uwagę warunków w tych krajach. To właśnie ten
imperatyw jest dzisiaj problemem Brazylii.
Czy są jakieś alternatywy? Tak. Ponura historia, którą właśnie naszkicowałem
nie jest jednolita. W czasie minionego półwiecza, udane i długie okresy
silnego globalnego rozwoju miały zawsze miejsce w krajach z silnymi rządami,
różnorodnymi ekonomicznie strukturami i słabo rozwiniętymi rynkami
kapitałowymi. To był przypadek Europy i Japonii po 2 wojnie światowej, Korei i
Tajwanu w latach 80tych i 90tych oraz Chin po 1979 roku. Przykłady te, a nie
przypadki wolnorynkowych liberalnych rynków - jak, powiedzmy, Argentyny po
połowie lat 70tyh czy Meksyku po 1986, lub Filipin i Boliwii - są opowieściami
o sukcesie ekonomicznego globalnego rozwoju naszych czasów. Jeśli ktoś
przyjrzy się Korei, na przykład, spostrzeże, że wielki okres rozwoju
ekonomicznego był, tak naprawdę, czasem represyjnego mafijnego kapitalizmu. Po
1975 roku rząd koreański w
Obserwuj wątek
    • willi2 Re: GLOBALIZACJA - WZLOT czy UPADEK ?? 02.04.06, 15:36
      forumzn.katalogi.pl/temat6152/
      • ballest Re: GLOBALIZACJA - WZLOT czy UPADEK ?? 02.04.06, 17:33
        Willi, Globalizacja sluzy tylko mafijnym strukturom wielkiego kapitalu.
        Polacy jeszcze tego nie odczuwajom, ale i oni to odczuja.
        My juz od lat demonstrujemy przecie globalizacji, ktory jest przyczyna
        ogromnego bezrobocia i wlasciwie za darmo przenosi Know how z jednego kraju do
        drugiego, zawsze tam, gdzie sie taniej produkuje.
        Oczywiscie produkty te nie sa taniej sprzedawane, cala ta procedura sluzy
        pomnozeniu zysku wielkiego kapitalu i dywidendy kapitalistow.
        Od lat 70' handluja akcjami, wiec widze w jakim kierunku to wszystko zmierza.
        Bogaci sa coraz bardziej bogaci a ubodzy coraz ubozsi.
        TAKA JEST PRAWDA.
        • arnold7 Re: GLOBALIZACJA - WZLOT czy UPADEK ?? 02.04.06, 17:38
          Lewackie wypociny.
    • grba Re: GLOBALIZACJA - WZLOT czy UPADEK ?? 02.04.06, 17:45
      Jednego dnia pienia na część niemieckiego mistrzostwa świata w eksporcie, a
      następnego dnia skowyt z powodu globalizacji...
      • arnold7 Re: GLOBALIZACJA - WZLOT czy UPADEK ?? 02.04.06, 17:48
        Czlowiek, ktoremu duch rywalizacji jest obcy, bedzie zawsze narzekal i liczyl na
        opieke panstwa.
        • willi2 Re: GLOBALIZACJA - WZLOT czy UPADEK ?? 02.04.06, 18:15
          Haha rywal sie znojd :)
          Ciekawi mnie jak Arni synek bogatych rodzicow ,ktory nigdy nie pracowol.
          Chce konkurowac ze slonskom biednom mlodziezom spod hutniczych familokow,ktora
          moze liczyc tylko na siebie.

          Arni to juz szczyt chamstwa i glupot od tego pseudokapitalisty i
          pseudoautonomisty = pierdoly slezana.

          Boze chron Robotnikow !!!
          Na pohybel kapitalistom !!!
          • grba Re: GLOBALIZACJA - WZLOT czy UPADEK ?? 02.04.06, 18:28
            Pragnieniem prawidłowo myślącego robotnika jest, żeby jego dzieci nie były
            robotnikami...
          • arnold7 Re: GLOBALIZACJA - WZLOT czy UPADEK ?? 02.04.06, 18:37
            Liczyc nalezy tylko na siebie, wtedy mozna do czegos dojsc bez ogladania sie na
            panstwo.
            • willi2 Re: GLOBALIZACJA - WZLOT czy UPADEK ?? 02.04.06, 19:18
              Arni sie pochwali do czego doszedl ?,czy raczej okryje sie mil;czeniem ?
              • willi2 Arni w zgodzie z slezanowska koncepcja poznania :) 02.04.06, 19:20
                Sugeruje,aby mlodziez slonska w ramach kariery liczyla na siebie w slezanowskim
                wyscigu szczurow.Czyli oprocz tego,ze w tym wyscigu miedzy soba slonzoki sie
                beda wyniszczac,to tych co przezyja zalatwia gorole = typo polskie myslenie
                • ballest Re: Arni w zgodzie z slezanowska koncepcja poznan 03.04.06, 13:23
                  "Azjatycki boom przyciąga nasze firmy
                  Przeprowadzka za wielki mur
                  Polskie firmy będą zatrudniać. Tyle że w Azji. Nasze przedsiębiorstwa uciekają
                  tam przed wysokimi kosztami i podatkami w kraju. Tylko w Chinach pracuje dla
                  nich kilkadziesiąt tysięcy osób. Czy te etaty można było zatrzymać dla
                  Polaków? "

                  No i juz se w Polsce tysz zaczynou ;)
                  • arnold7 Re: Arni w zgodzie z slezanowska koncepcja poznan 03.04.06, 17:01
                    Nadmierny socjal w Polsce i w Niemczech wykonczy oba te panstwa.
                    • ballest Re: Arni w zgodzie z slezanowska koncepcja poznan 03.04.06, 20:29
                      To nie ma nic z socjalem do czynienie, tylko ze zyskiem wielkiego kapitalu.
                      Czy kiedykolwiek produkt, ktory przeniesiono z powodu wysokich kosztow
                      produkcji byl po tym przeniesieniu taniej sprzedawany?
                      Nie!
                      Bo bylby mniejszy zysk.
                      Najgorsze jest to, ze nasza firma cale linie montazowe do Polski przenosi, za
                      to dostaje datki z UE a koszty zwiazane z przeniesieniem moze odpisac od
                      podatku.
                      Tak wiec u nas traca ludzie zu tego powodu prace, panstwo ponosi koszty
                      bezrobocie a niemiecki podatnik koszty przeniesienie i datkow unijnych!
                      Do tego dochodzi transfer know how ze wszystkimi patentami!
                      Oczywiscie moje dywidendy rosna z roku na rok!
                      • builder Re: Arni w zgodzie z slezanowska koncepcja poznan 04.04.06, 21:11
                        ballest napisał:

                        > To nie ma nic z socjalem do czynienie, tylko ze zyskiem wielkiego kapitalu.
                        > Czy kiedykolwiek produkt, ktory przeniesiono z powodu wysokich kosztow
                        > produkcji byl po tym przeniesieniu taniej sprzedawany?
                        > Nie!
                        > Bo bylby mniejszy zysk.
                        > Najgorsze jest to, ze nasza firma cale linie montazowe do Polski przenosi, za
                        > to dostaje datki z UE a koszty zwiazane z przeniesieniem moze odpisac od
                        > podatku.
                        > Tak wiec u nas traca ludzie zu tego powodu prace, panstwo ponosi koszty
                        > bezrobocie a niemiecki podatnik koszty przeniesienie i datkow unijnych!
                        > Do tego dochodzi transfer know how ze wszystkimi patentami!
                        > Oczywiscie moje dywidendy rosna z roku na rok!
                        >

                        przepraszam, z`e sie wtraca ballest!,
                        zacznijmy dyskusje od podstaw=ta firma jest twoja-ty jestes` jej zaloz`ycielem
                        i jestes` jej bossem=czy tak mam to rozumiec`?,

                        • ballest Builder ;) 04.04.06, 21:31
                          Nie, to nie moja Firma, to je w ktorej pracuje i ktorej akcje posiadam, ale ja
                          mam ale akcje roznych Firm z calego Swiata, ale z Firmy gdzie pracuje tymi
                          akcjami nie handluje, bo dywidenda jest bardzo duza.
                          Builder, nie wiem dokladnie od kiedy akcjami handluje, ale mysle, ze od 1977
                          albo 1978 roku.
                          Jeszcze jak mieszkalem na Slasku to jezdzilem co kwartal do Warszawy do
                          ministerstwa i przy okazji odwiedzalem Ambasade RFN i zawsze dostawalem mnostwo
                          prasy , jak Der Spiegel, Stern, Die Zeit, takze FAZ i od tego czasu zaczalem
                          sie akcjami firm interesowac.
                          • rico-chorzow Re: Builder ;) 04.04.06, 21:47
                            ballest napisał:

                            > Nie, to nie moja Firma, to je w ktorej pracuje i ktorej akcje posiadam, ale ja
                            > mam ale akcje roznych Firm z calego Swiata, ale z Firmy gdzie pracuje tymi
                            > akcjami nie handluje, bo dywidenda jest bardzo duza.
                            > Builder, nie wiem dokladnie od kiedy akcjami handluje, ale mysle, ze od 1977
                            > albo 1978 roku.
                            > Jeszcze jak mieszkalem na Slasku to jezdzilem co kwartal do Warszawy do
                            > ministerstwa i przy okazji odwiedzalem Ambasade RFN i zawsze dostawalem mnostwo
                            >
                            > prasy , jak Der Spiegel, Stern, Die Zeit, takze FAZ i od tego czasu zaczalem
                            > sie akcjami firm interesowac.


                            Więc Ambasada RFN jest informatorem aukcyjnym ?,Ballest.
                          • builder Re: Builder ;) 04.04.06, 21:56
                            ballest napisał:

                            > Nie, to nie moja Firma, to je w ktorej pracuje i ktorej akcje posiadam, ale
                            ja
                            > mam ale akcje roznych Firm z calego Swiata, ale z Firmy gdzie pracuje tymi
                            > akcjami nie handluje, bo dywidenda jest bardzo duza.
                            > Builder, nie wiem dokladnie od kiedy akcjami handluje, ale mysle, ze od 1977
                            > albo 1978 roku.
                            > Jeszcze jak mieszkalem na Slasku to jezdzilem co kwartal do Warszawy do
                            > ministerstwa i przy okazji odwiedzalem Ambasade RFN i zawsze dostawalem
                            mnostwo
                            >
                            > prasy , jak Der Spiegel, Stern, Die Zeit, takze FAZ i od tego czasu zaczalem
                            > sie akcjami firm interesowac.

                            teraz rozumie,
                            wiec podstawy nie som juz` obce,
                            piszac /moja firma/ mys`lalem, z`e jestes` bossem=masz udzialy /a to nie to
                            samo/ co boss;),
                            moz`na miec` udzialy i moz`na zy tego z`yc`=/dewidendo`w/-rozumie, z`e som to
                            firmy zy ograniconom odpowiedzialnos`ciom, typu np; ltd(pou angielsku),

                            to ci sie pochwala pieronie=mojou firma niy jes duz`o ale mojou i jak dupna na
                            kark tou miy odbiorom wszystko=privatno malo firemka i niy naz`ekom!,


        • builder Re: GLOBALIZACJA - WZLOT czy UPADEK ?? 03.04.06, 22:25
          arnold7 napisał:

          > Czlowiek, ktoremu duch rywalizacji jest obcy, bedzie zawsze narzekal i liczyl
          n
          > a
          > opieke panstwa.
          >
          >
          dokladnie tak Arni!,
          panom Niemca wydaje sie, z`e EU bedzie m.in. dla nich pracowac`=opental ich
          diabel,
          Arni Ty pracujesz dlo siebie i jo dlo siebie i niy placzemy jak to herr ballest
          robi=niy?!,
          jednakz`e ballest wc`onsz podkres`la, z`e Niemcy najwiekszym podatnikiem EU som
          to mou sy tego wynikac`, zy reszcie piyniondze za darmou dajum=a moz`e w
          prezencie?=hojny Naro`d!,

    • bolko1335 robotnicy a grba 03.04.06, 21:19
      Re: GLOBALIZACJA - WZLOT czy UPADEK ??
      grba 02.04.06, 18:28 + odpowiedz


      Pragnieniem prawidłowo myślącego robotnika jest, żeby jego dzieci nie były
      robotnikami...

      Ach co sie tu mozna dowiedziec od pana intelektualisty w pierwszym pokoleniu.
      Bycie robotnikiem to hanba? Czy tak grba?
      Naprwde srogimi cieciami obrodzilo tu na tym forum, pseudointelektalisci
      nudziarze uczelniani i specjalisci o zawodzie SYN.
      • grba Re: robotnicy a grba 04.04.06, 16:48
        Jestem ostatnim człowiekiem, którego można posądzić o pogardę do robotników.
        Dawno ktoś zauważył, że grzecznie traktuję nie tylko prezesów, dyrektorów, ale
        pierwszy powiem sprzątaczce dzień dobry, pierwszy ukłonię się dozorcy.
        Mam w garażu warsztacik. Naprawdę dużo potrafię zrobić... Jak myślisz kto mnie
        tego nauczył?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka