Dodaj do ulubionych

Opolskie zamki i pałace

27.08.06, 16:22
Wędrując przez woj. opolskie, mijamy stare zamki, pałace i dworki niemal w
każdej wiosce.Jest jeszcze pora urlopów,można więc przy okazji trochę zboczyć
z trasy naszej wędrówki i zwiedzić.
A propos urlopu przypomniał mi się kawał:

Co to znaczy urlop?
Ojciec wyjaśnia synowi:
– Urlop, synku, to kilkanaście dni w roku, kiedy przestaje się robić to, co
każe szef, a zaczyna się robić to, co każe żona.
.
Obserwuj wątek
    • annak12 Re:Karłowice 27.08.06, 16:27

      Karłowice: zamek nad Stobrawą

      Są na Opolszczyźnie tylko dwa gotyckie zamki przez wieki niepoprawiane wedle
      kolejnych modnych w architekturze europejskiej stylów. Ten jest jak z
      podręcznika: z ceglaną basztą, prostokątną budowlą mieszkalną i fosą


      W rękach Beessów i Piastów

      Gotycki zamek w Karłowicach, zbudowany na planie trapezu, skryty w gęstwinie
      puszczy odrzańskiej nad Stobrawą, powstał w XIV wieku. Wzniósł go rycerski ród
      von Tschammer, panujący w Karłowicach w latach 1329-1440.

      Wieś nazywała się w 1401 roku Keczerdorff, do połowy XVIII wieku: Ketzersdorff
      lub Katzendorff. Potem, aż do roku 1945 - Karlsmarkt.

      W roku 1440 Karłowice przeszły w ręce Michaela Beessa. O Beessach wiadomo, że
      przywędrowali na Śląsk w X wieku - prawdopodobnie z terenu dzisiejszej
      Chorwacji. Był to bardzo możny, magnacki ród, ich pierwszą siedzibą były Kujawy
      koło Głogówka, następnie Kolnie nad Odrą i właśnie Karłowice nad Stobrawą.
      Beessowie przez kolejne stulecia podzielili się na wiele linii: panowali także w
      Głogówku, Kopicach, Biechowie, Rogowie Opolskim, Lewinie Brzeskim, Naroku,
      Skorogoszczy, Oleśnie.

      Od 1493 roku Karłowickie dobra należały do Adama Beessa, marszałka, później
      namiestnika księstwa brzeskiego, luteranina. Zmarł w 1528 r., został pochowany w
      rodzinnym grobowcu przy zamku. Płyty nagrobne Adama i jego żony Barbary znajdują
      się w kościele pw. św. Piotra i Pawła w Lewinie Brzeskim. Jeszcze w latach 60.,
      jak wynika z katalogu zabytków woj. opolskiego, były na nowym cmentarzu przy
      kościele w Karłowicach.

      Od Beessów karłowickie dobra kupił książę brzeski Jerzy II (1565 r.). Odtąd jest
      to zamek myśliwski Piastów brzeskich. Ostatni Piast, Jerzy IV Wilhelm, zmarł
      wkrótce po hubertusowym polowaniu, jakie odbywało się w Karłowicach w 1675 roku.
      Replika jego portretu wisiała jeszcze w latach 70. w zamku (oryginał: w Muzeum
      Narodowym w Warszawie).

      Po śmierci ostatniego Piasta Karłowice stały się domeną królewską. W 1715 roku
      do muru zamkowego od wewnątrz dobudowano barokową kaplicę, w której modlili się
      okoliczni katolicy.

      Po włączeniu ziemi śląskiej do Prus w 1742 roku dobra karłowickie zajął fiskus.
      W XX wieku zamek wraz z zabudowaniami folwarcznymi, młynem, gorzelnią posiadali
      kolejno: Nadler, Wallmann, Theodor Carrels, Franz Krause.

      Gotyk w ruinie

      Po wojnie majątek w Karłowicach miał złych gospodarzy. Zamek wraz z parkiem
      przeszedł w ręce Skarbu Państwa, zarządzało nim Nadleśnictwo Państwowe w Brzegu.
      Był tu hotel dla pracowników leśnych. Niewłaściwie pilnowany, został
      rozkradziony z wszystkich eksponatów. Złodzieje nie oszczędzili nawet kaplicy. A
      jeszcze 25 lat temu była wyposażona w organy.

      Przed wydzierżawieniem obiektu wszystkie cenne eksponaty zniknęły, kaplica także
      została ogołocona. Nie wiadomo, czy podziemia kryją jeszcze szczątki
      spoczywających tu sióstr z rodu Württembergów. Dwa obrazy z kaplicy zamkowej
      znajdują się w pobliskim kościele, niegdyś ewangelickim.

      Zamek w Karłowicach nabył w latach 80. za symboliczną złotówkę Wiesław Polus.
      Wyremontował go, zabezpieczył dach, osuszył mury, osadził nowe okna,
      przeprowadził wstępną konserwację. Lata transformacji ustrojowej spowodowały, że
      bardzo dobrze prosperująca firma Polusa upadła. Dziś połowa zamku jest w rękach
      komornika.

      Kopernik ula

      To właśnie w kaplicy karłowickiego zamku msze św. dla miejscowych katolików
      odprawiał ksiądz Jan Dzierżon, największy pszczelarz świata. Dzierżon przybył na
      parafię do Karlsmarkt w roku 1835 w wieku 24 lat (wcześniej rok spędził w
      Siołkowicach).

      Choć powszechnie ks. Dzierżon jest kojarzony z Łowkowicami koło Kluczborka,
      gdzie się urodził, powrócił na okres emerytury i zmarł, to właśnie w Karłowicach
      "Kopernik ula" dokonał największych odkryć w dziejach światowego pszczelarstwa.

      Tutaj przeżył 49 lat, tu wymyślił i zastosował genialnie prosty wynalazek.
      Włożył do ula drewnianą deseczkę - snozę, do której przylepiał plaster i dzięki
      temu "uruchomił" ul. W Karłowicach właśnie zbudował słynny i rozpowszechniony
      potem na świecie ul "bliźniak", założył pasieki przy proboszczówce i w 12
      okolicznych wsiach. Tu też obwieścił światu teorię partenogenezy pszczół. Tu,
      pod jego dom, w XIX wieku podjeżdżały dyliżanse z pocztą z całego świata: z
      listami, gratulacjami, zaproszeniami na wszystkie światowe kongresy
      pszczelarskie. Stąd wysyłał na cały świat pszczoły, które sprowadzał do Karłowic
      spod Wenecji.

      Do kaplicy zamkowej chodził wąską dróżką, na skróty, nazwaną po wojnie mylnie
      ulicą "Dzierżonia" zamiast Dzierżona.



    • annak12 Re: Opolskie zamki i pałace 27.08.06, 16:35
      miasta.gazeta.pl/opole/1,35093,3563933.html
    • annak12 Re: Żyrowa 27.08.06, 16:40

      Żyrowa - u podnóża annogórskiej kalwarii

      Pałac w Żyrowej to zabytek klasy pierwszej, największa w województwie opolskim
      rezydencja barokowa. To wyjątkowe miejsce na mapie i w dziejach regionu jest
      związane ze znakomitym rodem de Gaschin, któremu pokolenia Górnoślązaków
      zawdzięczają sanktuarium, klasztor i kalwarię na Górze św. Anny


      Po raz pierwszy w dokumentach wieś "Zirowa" występuje w 1302 roku, gdy papież
      Bonifacy VIII przyznaje dziesięcinę klasztorowi Cystersów w Jemielnicy. W roku
      1361 żyrowskie dobra otrzymuje Stefan Zyrowsky od cesarza Austrii za zasługi w
      wojnie z Turkami.

      Największą rolę ród Żyrowskich odegrał w połowie XVI wieku, gdy Jan Zyrowsky,
      właściciel Szczepanowic k. Opola, był starostą księstwa opolskiego, a Jerzy
      Zyrowsky, właściciel Żyrowej, starostą księstwa strzeleckiego. Inny Zyrowsky,
      także imieniem Jan, pan Skorowa koło Olesna, był starostą okręgu Olesna i Lublińca.

      Ostatnim właścicielem Żyrowej był od 1620 r. Georg Fryderyk Zyrowsky, skazany
      przez cesarza Ferdynanda II za zdradę stanu na dożywotnie więzienie (1629). Jako
      protestant stanął po stronie Czech w wojnie trzydziestoletniej. Jego majątki w
      Żyrowej, Krępnej, Oleszce i Jasionie zostały skonfiskowane i sprzedane, a
      rodzina wygnana.

      Fundacje z pobożności

      W 1631 roku Żyrową, Porębę i Górę św. Anny odkupił od cesarza za symboliczną
      kwotę hrabia Melchior Ferdinand de Gaschin, podkomorzy cesarsko-królewski i
      starosta księstwa opolsko-raciborskiego. Trzynaście lat (1631-44) trwała budowa
      okazałej, wczesnobarokowej rezydencji, zaprojektowanej w stylu włoskim. W
      latach: 1781, 1899, 1904-11 pałac był rozbudowywany i restaurowany.

      O Żyrowej i posiadających ją Gaschinach należy pamiętać przede wszystkim
      dlatego, że to oni stworzyli na świętej górze Górnoślązaków wszystkie budowle
      sakralne, które służą odtąd modlitwie, ruchowi pątniczemu, a także turystycznemu.

      Zaczęło się w roku 1655, gdy bardzo pobożny hrabia Melchior sprowadził na Górę
      św. Anny franciszkanów, oddając im w opiekę tamtejszy drewniany kościółek.
      Wkrótce Melchior ufundował franciszkanom klasztor. Zmarł bezdzietnie w pałacu w
      Polskiej Cerekwi.

      Jego olbrzymi majątek przejął 22-letni bratanek Adam Franz Leopold. Posiadł
      jednocześnie aż pięć śląskich państw: Hulczyn, Kietrz, Olesno, Żyrową, Polską
      Cerekiew. Kontynuował dzieło wuja: postawił murowany kościół i rozpoczął w 1700
      r. budowę annogórskiej kalwarii. Pracami kierował mieszkający w Opolu włoski
      architekt Domenico Signo, a układ kaplic wzorowany był na projekcie Kalwarii
      Zebrzydowskiej.

      Spadkobiercą Adama, pochowanego w roku 1719 w raciborskim kościele Dominikanów,
      został jego syn Jan Joseph von Gaschin. Jan zaczął budowę murowanego klasztoru,
      zaś jego najmłodszy brat dokończył dzieła. Podziwiany przez współczesnych
      kompleks annogórskiej kalwarii, zwanej "śląską Jerozolimą", to dzieło życia
      innego z potomków tego znakomitego śląskiego rodu - Antona. Inauguracja
      nabożeństw kalwaryjskich odbyła się 14 września 1764 roku, w święto Podwyższenia
      Krzyża. Bezdzietny Anton zostawił majątek swemu leciwemu bratu Franciszkowi
      Jerzemu. Franciszek, żonaty z Anną Barbarą von Garnier, większość czasu spędzał
      w pałacu w Turawie.

      Gaschinowie otwarcie występowali przeciwko Prusom i królowi Fryderykowi II. W
      czasach sekularyzacji dóbr kościelnych procesowali się z rządem Prus, broniąc
      interesu franciszkanów. Doszło do tego, że hrabia Damian został na rozkaz króla
      osadzony w podziemiach opolskiego zamku, skąd uciekł dzięki pomocy wiernego
      sługi do Jemielnicy i Rud. Potem walczył w szeregach wojsk polskich na Ukrainie.

      Podczas jednej z rewizji żyrowskiego pałacu żonę Damiana służba ukryła w studni.
      Tam hrabina odnalazła zapomniane tajne przejście, którym uciekła do okolicznych
      lasów.

      Ostatnim przedstawicielem rodu Gaschinów był hrabia Ferdynand (1827-94),
      cierpiący na chorobę psychiczną, który przeprowadził się do Austrii.

      W roku 1831 sprzedana została Poręba i Góra Św. Anny, a w 1852 - Żyrowa. Kupił
      ją poseł Królestwa Prus Max Fryderyk von Hatzfeld-Schönstein. Potem Żyrową
      posiadali kolejno: generał August von Nostitz, bracia Godecke, Eduard Guradze.
      Nie inwestowali w pałac, przez kilkanaście lat stał pusty, niszczał. Aż trafił w
      ręce amerykańskiego milionera.

      Wiano dla Mary

      Pod koniec XIX wieku Żyrowa była własnością pochodzącego z Kolonii rodu von
      Francken-Sierstorpff, rezydującego w Kopicach, Frączkowie i Jędrzejowie. Johann
      von Francken-Sierstorpff (1858-1917) otrzymał Żyrową, żeniąc się z bogatą
      Amerykanką Mary Knowlton. Żyrowa była prezentem ślubnym podarowanym jej przez
      ojca-milionera.

      Już wkrótce pałac stał się ośrodkiem rozrywek śląskiej arystokracji. Rozbudowa
      rezydencji, dokonana w latach 1904-1907, dodała manierystycznej rezydencji
      jeszcze większego splendoru w towarzyskim świecie. Mary wyposażyła wówczas pałac
      w stylowe meble i dzieła sztuki. W 1911 roku przyjechał do Żyrowej cesarz
      Wilhelm II na polowanie oraz w odwiedziny do hrabiego Sierstorpffa - kolegi ze
      studiów w Bonn.

      Syn Mary i Johanna Klemens opuścił Żyrową w czasie dojścia Hitlera do władzy.
      Zmarł w Ameryce w 1944 roku. Zadłużony majątek został oddany pod zarząd
      komisaryczny. Jego żona Elżbieta wyprowadziła się z Żyrowej w roku 1938.
      Wyjechała do Ameryki wraz z córką Konstancją i synem Edwardem.
      miasta.gazeta.pl/opole/1,35114,3556079.html
    • annak12 Re: Siestrzechowice 27.08.06, 16:52

      Siestrzechowice - pałac na świętym źródle

      Pałac w Siestrzechowicach powstał dlatego, że znajduje się w tym miejscu
      wyjątkowo zdrowa woda. Od kilku lat "święte źródło" wybija w piwnicach pod
      komnatami, ale mało kto o tym wie

      Pałac w Siestrzechowicach nie zdobi opolskich folderów, bo to ruina. Jednak
      zachowane przez setki lat polichromie z herbami niemal wszystkich śląskich rodów
      szlacheckich - owszem, widnieją w przewodnikach po Opolszczyźnie. Odnowione w
      latach 80., są wyjątkowo cenne i piękne.

      Warto je zobaczyć nie tylko na wydruku. W tej samej kaplicy, gdzie znajdują się
      freski, stał jeszcze w latach 90. gotycki ołtarz. Z inicjatywy opolskiej kurii
      biskupiej został stąd zabrany. Odrestaurowany, ozdobiony złoceniami i figurami
      św. Jacka, bł. Czesława i Bronisławy, można zobaczyć w kaplicy św. Jacka przy
      sanktuarium w Kamieniu Śląskim.

      Dojście do pałacu w Siestrzechowicach, a właściwie do jego ruin, nie jest łatwe.
      Teren pomiędzy spółdzielnią produkcyjną a pałacem został wydzielony w latach 70.
      tak nielogicznie, że głównego wejścia właściwie nie ma. Zresztą zwiedzać tego
      obiektu nie wolno, bo renesansowa rezydencja Andreasa Jerina jest po latach
      socjalistycznego upaństwowienia ponownie własnością prywatną. Aktualny
      właściciel (od niespełna roku), Polak mieszkający w Australii, zaczął remont
      ruiny od prac geodezyjnych i czyszczenia terenu wokół obiektu i zabezpieczania
      pozbawionych futryn okien. W tym roku pałac ma być zadaszony. Jest nadzieja, że
      po 30 latach zaniedbań nareszcie podźwignie się z ruiny.

      Rezydencja z kolekcją herbów

      Powstanie pałacu w tej miejscowości wiąże się z panowaniem w księstwie nyskim
      biskupa wrocławskiego Andreasa von Jerin. Przybył na Śląsk z Riedlingen,
      biskupem wrocławskim został w 1586 r. Zasłużył się szczególnie w księstwie
      nyskim jako wybitny mecenas kultury i sztuki. To dzięki niemu został
      przebudowany w stylu renesansu pałac biskupi w Nysie i zamek w Otmuchowie.

      Dobra w Siestrzechowicach koło Nysy zakupił biskup w roku 1592 r. dla swojego
      siostrzeńca - Andreasa von Jerin, sędziego dworskiego ks. nyskiego, i jego żony
      Barbary von Metzger. Wcześniej, w połowie XVI wieku, majątek był własnością
      Macieja von Logau, od roku 1557 zarządzał nim Joachim Daniel von Hannsdorf,
      następnie Adam von Nimptsch i Wolf Dietrich von Falkenhayn, od którego odkupił
      go biskup Jerin.

      Sędzia Andreas w latach 1593-94 zbudował tu swoją rezydencję. Powstała na planie
      rozległego prostokąta, z typowym dla renesansu dziedzińcem wewnętrznym z
      krużgankami. Główne wejście znajdowało się od strony północnej i ozdobione było
      herbem Jerinów: gryfami, symbolizującymi potęgę oraz połączenie cech boskich i
      ludzkich.

      Andreas von Jerin zmarł 16 maja 1622 r. Pałac należał do jego potomków do roku
      1730. Siestrzechowice wraz z sąsiednimi miejscowościami nabył wówczas Jan
      Krzysztof baron von Strachwitz. Kolejnym właścicielem został jego krewny, biskup
      wrocławski - Franciszek Ludwik von Strachwitz, który przekazał pałac wraz z
      majątkiem na rzecz szpitala biskupiego w Nysie (1743).

      W początkach XX wieku w trakcie remontu kaplicy pałacowej odkryto na
      sklepieniach i ścianach unikatowe freski z herbami urzędników księstwa nyskiego.
      Na jedenastu polach sklepienia odnaleziono 65 herbów, a na ścianie południowej -
      14 kolejnych; wszystkie z imieniem, nazwiskiem i określeniem pełnionego urzędu.

      Freski powstały za czasów rezydowania tu sędziego Andreasa von Jerin. Zaczęto je
      malować pomiędzy 1594 a 1596 r., a zakończono w początkach XVII w.

      Znajdujemy wśród nich herby prawie wszystkich wybitnych rodów szlacheckich
      zarówno z Dolnego, jak i Górnego Śląska.

      Ekwiwalent ze śmierdzącą wodą

      Pałac w Siestrzechowicach otacza niewielki park, założony na dawnych
      fortyfikacjach. Jest położony w malowniczym miejscu w pobliżu wałów Jeziora
      Głębinowskiego, zbudowanego tu w 1971 roku. Dzieci repatriantów, powojennych
      mieszkańców Siestrzechowic - niemieckiego Grunau - bawiły się w przedszkolu
      urządzonym w niezniszczonym po wojnie pałacu. PGR, do którego należał obiekt,
      urządził tu też świetlicę i mieszkania pracownicze.

      W parku rosły graby, wiązy, rododendrony.

      Gdy PGR się wyprowadzał z obiektu i wykwaterowywał mieszkańców, zostały "przy
      okazji" powyrywane wszystkie podłogi, zerwany dach i więźba: zniknęło z pałacu
      wszystko, co się udało wywieźć. Pusty i zdewastowany obiekt przejęła
      spółdzielnia rolnicza z Białej Nyskiej. Pałac otrzymał nowy dach z blachy
      miedzianej. W latach 90. obiekt otrzymał od Skarbu Państwa w ekwiwalencie za
      mienie zabużańskie architekt Marek Paprocki z Prudnika. "Uszczęśliwiony"
      zabytkiem, stanowiącym współwłasność jego i brata, nie poradził sobie z remontem
      i utrzymaniem obiektu. Przez osiem lat pałac stanowił własność prywatną, ale
      stał pusty i niezabezpieczony. Zniknął w międzyczasie nowy, miedziany dach.

      Pięć lat temu właściciel zlecił zbadanie wody z pałacowej studni, co
      potwierdziło jego przypuszczenia, że jest to wysokiej klasy woda mineralizowana.

      Pojono nią bydło, hodowane w spółdzielczych oborach. Ale że była, jak powiadają
      mieszkańcy wsi, "zażelaziona, śmierdząca" i szkoda było krów, zaniechano
      korzystania ze studni. Odtąd źródło znalazło sobie inne ujście: nieustannie
      wybija w piwnicy jednego z pałacowych skrzydeł. Przez okno piwniczne widać, że
      całe pomieszczenie jest zalane przejrzyście czystą wodą.

      Rok temu bracia Paproccy sprzedali swój "ekwiwalent" łodzianinowi mieszkającemu
      w Australii za 70 tys. zł. Pałacu im nie żal. Ale żal "świętego źródła", o
      którym w międzyczasie dowiedzieli się z opowieści dawnych mieszkańców
      przedwojennego Grunau.

      Architekt z Prudnika opowiada, że przed wiekami były tu aż cztery studnie: dwie
      w środku pałacu i dwie na zewnątrz. Woda z Grunau miała właściwości zdrowotne,
      podobno była tu butelkowana i sprzedawana.

      Czy źródło wody z Siestrzechowic stanie się kolejną atrakcją Opolszczyzny,
      dowiemy się za parę lat, jeśli Brzozowskiemu, nowemu właścicielowi pałacu, uda
      się znaleźć i odtworzyć zasypane studnie i doprowadzić zabytek do stanu sprzed
      wieków.
      miasta.gazeta.pl/opole/1,35114,3561141.html
    • annak12 Re: Turawa 27.08.06, 16:57

      Turawa: pałac dla dzieci

      Utrzymywanie akurat w tym pałacu domu dziecka jest nieekonomiczne i
      nieracjonalne, bowiem położenie historycznej rezydencji znanego w świecie rodu
      Garnier w pobliżu stolicy województwa i Jezior Turawskich kwalifikuje to miejsce
      na komercyjne, regionalne centrum kongresowe, którego w Opolu i okolicy nie ma.


      Pośród lasów, w dorzeczu rzeki Mała Panew, zbudowali książęta opolscy zameczek
      myśliwski. Nie wiadomo, jak wyglądał i jak długo stał, a także - czy to prawda,
      czy tylko podanie... Wiadomo natomiast, że w XVI w. ziemia turawska należała
      jeszcze do Kotorza Wielkiego, była własnością Katarzyny Kokorz von Kamenz, a
      potem jej wnuczki Katarzyny, żony barona Andrzeja von Kochtitz. W roku 1629
      turawskie dobra nabył Jan von Dubrawka z Jasieni, po nim kolejno: Mikołaj von
      Blankowsky, Jan von Blankowsky i jego syn, szambelan cesarski Bogusław Ernest. W
      roku 1712 syn Blankowskyego, Franciszek Karol sprzedał Turawę Martinowi
      Scholzowi von Loewenckron z Wieszowej.

      Loewenckron, bogaty górnośląski szlachcic, zbudował w Turawie swą rezydencję
      (obecne południowe skrzydło pałacu) według planów jednego z opolskich
      architektów Adama Tentscherta. W owym czasie w Turawie istniał jedynie młyn
      wodny i kilka budynków, za czasów Loewenckrona Turawa została rozbudowana i
      stała się odrębną wsią.

      Martin zmarł w 1731 r., a majątek odziedziczył jego syn Anton. W roku 1746
      ożenił się z Francuzką, Anną Barbarą von Garnier.

      Wszystkich sześcioro dzieci Antona i Anny zmarło, on sam dożył jedynie 44 lat.
      Dobudował kaplicę w kształcie wieży z zegarem i dzwonnicą. Anna Barbara wyszła
      ponownie za mąż za hrabiego Frantza von Gaschin z Żyrowej (1760). Rok później
      powstaje skrzydło północne z bramą wjazdową.

      Anna Barbara von Gaschin przeżyła obydwu mężów i trzynaścioro dzieci. Zmarła w
      wieku 78 lat (1804 r.), została pochowana w krypcie kościoła w Kotorzu Wielkim.
      Przed śmiercią przekazała turawskie dobra swemu bratu Andrzejowi von Garnier.
      Majoratem turawskim zarządzał odtąd jej bratanek Franz Xawery von Garnier. W
      1841 r. rodzina otrzymała tytuł hrabiowski i zaczęła się tytułować nazwiskiem:
      von Garnier-Turawa.

      W XIX w., za czasów panowania w Turawie rodu von Garnier-Turawa, wieś liczyła
      ponad pół tysiąca mieszkańców, miała szkołę, młyn, cegielnię, dwa piece
      hutnicze, staw rybny i nadzwyczaj łowne lasy. Ostatnim właścicielem Turawy był
      hrabia Hubertus, wieloletni deputowany do parlamentu pruskiego. Dobudował drugie
      skrzydło pałacu. To na jego ziemiach powstały w latach 30. XX wieku Jeziora
      Turawskie.

      Hubertus zmarł w 1952 roku w Bawarii.

      Współcześnie

      Garnierowie odwiedzają czasem Turawę i pałac, korespondują z okolicznymi
      mieszkańcami. Garnier to na Opolszczyźnie nazwisko znane jedynie historykom. Na
      świecie znaczy nieco więcej: to francuscy Garnierowie są producentami
      popularnych kosmetyków, a Charles Garnier, francuski architekt, zbudował operę
      paryską i kasyno w Monte Carlo.

      W odległości około 500 m od pałacu w kierunku Kotorza, na Łysej Górze,
      znajdowała się ich rodzinna kaplica, według podania połączona z pałacem
      podziemnym przejściem.

      Pod posadzką umieszczone były trumny, a sama kaplica pełniła funkcję kościółka.
      Otoczona była niewielkim, śródleśnym cmentarzem.

      W roku 1956 kaplicę wysadzono w powietrze. W 1937 r. rodzina von Garnier
      przeznaczyła pałac na sierociniec, od 1949 mieści się tu dom dziecka.

      Barokowy pałac z neorokokową dekoracją został w latach 1964-65 przebudowany
      wewnątrz i dostosowany do potrzeb małych wychowanków. Do dziś zachowały się:
      neorokokowa sala balowa z rzeźbionymi, złoconymi drzwiami dębowymi, marmurowe
      kominki, neorenesansowy kredens, barokowe szafy biblioteczne, stiuki w sali
      kredensowej, dekoracyjne piece kaflowe, złocone dekoracje ścian.

      Pałacu raczej się nie zwiedza; w domu dziecka mieszka obecnie 40 dzieci.
      miasta.gazeta.pl/opole/1,35114,3552589.html
    • sloneczko1 Re: Opolskie zamki i pałace 27.08.06, 17:53
      no to robiymy plan i jadymy zwiedzać;)
      • sloneczko1 Re: Opolskie zamki i pałace 27.08.06, 17:54
        jo mom jeszcze prawie cały urlop
    • dede99 Re: Opolskie zamki i pałace 27.08.06, 18:26
      od jutra zwracom sie do moi zony -Szef;)
      • ballest Re: Opolskie zamki i pałace 27.08.06, 19:24
        Jest ksiazka , bardzo fajnuie ilustrowanou, "Slaskie zamki i palace"
        Opolszczyzna.
        Tam som uone uopisane, ale nie wszystkie
    • annak12 Re: Kamień Śląski 02.09.06, 07:43
      Gdyby nie charyzma i autorytet opolskiego biskupa Alfonsa Nossola, to dziś w
      Kamieniu Śląskim nie byłoby śladów po rodowej siedzibie Odrowążów. Chyba że
      śladami nazywalibyśmy kikuty spalonych murów i porośnięte lasem rumowisko - bo
      tak wyglądało to miejsce jeszcze na początku lat 90.


      Arcybiskup jednak twierdzi, jak na duchownego przystało, że cudu odrodzenia
      pałacu dokonał św. Jacek. Sprawił, iż nie tylko rodowe gniazdo Odrowążów zostało
      przywrócone do życia, ale wręcz rozwija się coraz prężniej, jak żadna inna
      miejscowość Opolszczyzny.

      Pałac, sanatorium, baseny kryte i otwarte, komfortowa baza noclegowa,
      restauracje, bary, dyskoteka. Wszystkie te atrakcje, ulokowane blisko zjazdu z
      autostrady w Gogolinie, stawiają tę małą i do niedawna mało znaną w regionie
      wioskę w roli magnesu przyciągającego w te strony pielgrzymów, turystów,
      kuracjuszy, inwestorów i wszystkich nas - opolan.
      miasta.gazeta.pl/opole/1,35093,3467569.html
      Tu byłam:)

    • broneknotgeld Re: Opolskie zamki i pałace 02.09.06, 10:27
      Tako robi se ciekawie
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28940&w=46104364
      Tyż żech łotwar cosik prawie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka