hanys_hans 22.09.06, 21:01 schlesien.nwgw.de/g/Grunwald.mp3 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
szwager_z_laband Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 09:20 niymosz tam kajs jak Glywice Poloki zdobywali? :))) Odpowiedz Link
ballest Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 09:45 To musiauo byc ale downo, bo wiym ze z maczugami do nos wkroczyli. Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 09:47 musza sie w tym temacie podcingnonc - prosza o ciyrpliwosc:)) Odpowiedz Link
ballest Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 09:52 Mom takou ksionszka "Przesiedlenie ludnosci niemieckiej z Polski po drugiej wojnie swiatowej w swietle dokumentow" Wiycie co uoni piszom, ze polska armia ludowa wraz z armiom czerwonom wyzwoloua te nasze tereny. To zaroz dwa razy uocyganiyli:) Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 09:59 chyba cos podobnego tysz mom:) Odpowiedz Link
hanys_hans Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 09:47 szwager_z_laband napisał: > niymosz tam kajs jak Glywice Poloki zdobywali? > > :))) schlesien.nwgw.de/g/Jak%20Rozpetalem%20druga%20wojne%20swiatowa.mp3 Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 09:48 a cztytry pancerne niymosz, bo tyn pancer juz we Glywicach stoi:) Odpowiedz Link
hanys_hans Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 09:58 szwager_z_laband napisał: > a cztytry pancerne niymosz, bo tyn pancer juz we Glywicach stoi:) schlesien.nwgw.de/g/Deszcze_Niespokojne.mp3 Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 10:01 no to tera do kompletu jeszcze ino Hansa Klosa by sie przidauo i bydymy wiedziec jak Glywice bouy zdobyte:) Odpowiedz Link
hanys_hans Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 10:21 szwager_z_laband napisał: > no to tera do kompletu jeszcze ino Hansa Klosa by sie przidauo i bydymy > wiedziec jak Glywice bouy zdobyte:) schlesien.nwgw.de/g/Hans_Kloss.mp3 Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 15:27 pacz jak my trefili - dzisiej we GW o pancernych szkryflajom:) A my na tej wojnie ładnych parę lat... Michał Ogórek, Max Suski2006-09-22, ostatnia aktualizacja 2006-09-23 08:43 25 września 40 lat temu telewizja rozpoczęła emisję ośmiu pierwszych odcinków "Czterech pancernych i psa". Konieczność dziejową realizacji serialu odsłania Michał Ogórek, a Max Suski układa podręczny przewodnik po "Pancernych" Fot. Pat więcej zdjęć ZOBACZ TAKŻE Szarikowi uciąć ogon - jak 'Pancerni' poszli na półkę w IV RP (25-07-06, 01:00) Zawsze chciałem być pancernym - rozmowa z autorem przewodnika po serialu (17-05- 06, 18:46) Załoga "Rudego" ma 40 lat (07-05-06, 20:46) SONDAŻ ''Czterech pancernych''... kocham lubię nie lubię nie znam Serial jest ekranizacją powieści Janusza Przymanowskiego pod tym samym tytułem. Był kręcony i emitowany pierwotnie w trzech seriach w latach 1966, 1969 i 1970, a następnie, aż do roku 1989 niemal co roku wznawiany. Pilotowy odcinek "Czterech pancernych i psa" pokazano 9 maja 1966 roku o 20:00 z okazji Dnia Zwycięstwa, a regularną emisję pierwszej serii rozpoczęto 25 września tego samego roku. Trudno oszacować, ile osób widziało film w telewizji, na kasetach wideo i DVD, ale w kinach obejrzało go 7 mln Polaków. W 1995 roku "Pancerni" zwyciężyli w plebiscycie TVP - publiczność uznała go za ulubiony polski serial. Czterej pancerni i pies pogrzebany Było do przewidzenia, że coś takiego jak serial "Czterej pancerni i pies" musiał powstać. I to właśnie wtedy, kiedy go nakręcono. Przez cały czas PRL zwycięstwo nad Niemcami w II wojnie światowej - po pewnych niezbędnych retuszach - było nie tylko najbardziej politycznie bezpiecznym, ale i wałkowanym tematem. Jednak z tego właśnie względu nie do przewidzenia było to, że może zyskać takie oszałamiające powodzenie. Kiedy i dlaczego wtedy? Serial o czterech pancerniakach powstał 20 lat po pokazywanych przez siebie wydarzeniach. Jak widać po obecnej Polsce, jest to akurat taki odstęp czasu, kiedy można już próbować zmieniać obraz historii zapisanej w ludzkiej pamięci. Tak jak dziś osobom, które nie pamiętają "Solidarności" i Okrągłego Stołu można już zacząć wmawiać na szeroką skalę, że była to jakaś zmowa czy zdrada (co nigdy nie przyszłoby do głowy ludziom, którzy to widzieli), tak w roku 1966 można już było przystąpić do rewidowania obrazu Armii Czerwonej, jaki pozostał w pamięci Polaków z czasów ofensywy wojennej. Wcześniej - w odniesieniu do tych, którzy widzieli ją wkraczającą do Polski i odczuli to na własnej skórze - nie miałoby to szans powodzenia. Nawet nie próbowano więc wizerunku tej nawałnicy ze Wschodu, jaka przetoczyła się przez Polskę - jak byśmy dziś powiedzieli - ocieplać. Hełmofony na topie Ale oto nadeszła pora i żołnierzy Czerwonej Armii, którzy zapisali się w pamięci najbardziej tym, że zabierali zegarki (nawet żołnierz zatykający na Reichstagu czerwoną flagę miał ich na ręku kilka, co uwieczniono na fotografii), w serialu przerobiono na takich, którzy udzielają wskazówek. Tym większe musiało być zaskoczenie, że propagandowy cel całego przedsięwzięcia - przekonać do uroków i czaru sowieckiej armii - osiągnięty został niepokojąco łatwo. Rodzice mogli się tylko z przerażeniem przyglądać, jak ich dzieci bawią się z oddaniem w czołgistów stalinowskiego wojska oraz ich psa. I jak szczytem elegancji na podwórku staje się - przypominająca hełmofon - ruska czapka uszanka, co przynajmniej chroniło przed odmrożeniem uszu. Niepojętą popularność serialu zwykło się tłumaczyć tym, że niczego innego do oglądania dla młodzieży wtedy nie było. Tyle tylko, że nie jest to do końca prawda. Takimi kultowymi filmami dla młodzieży nie stały się - niestety - przeznaczone dla niej krystalicznie czyste w intencjach ekranizacje "prekomunistycznej" klasyki, jak "Szatan z siódmej klasy", "Historia żółtej ciżemki", "Godzina pąsowej róży", "Awantura o Basię" czy wreszcie "O dwóch takich, co ukradli Księżyc". Już z długości tej listy widać, że wkładano w ożywianie tych szlachetnych ramotek wiele wysiłku, tyle że bez większych rezultatów. Nie "powrócą wierni..." A ten w sumie dosyć ponury w wymowie fakt, że Armia Czerwona pobiła braci Kaczyńskich również na ekranie, ma dla "Czterech pancernych i psa" dziś opłakane skutki. Tak, jak ze wszystkimi osobami wywodzącymi się z PRL zupełnie nie wiadomo co z nimi robić. W IV Rzeczpospolitej nie ma dla nich miejsca. Dla Gustlika, który służył w Wehrmachcie i już z tego tylko powodu mógłby być dziadkiem Donalda Tuska. Dla Janka Kosa, który został potem wprawdzie jedynie woźnym Tureckim, ale za to w lewicującym i anarchizującym teatrzyku Olgi Lipińskiej. Z Marusią nie ma aktualnie kontaktu z tego powodu, że jako państwo nie utrzymujemy chwilowo żadnych stosunków gospodarczych i międzyludzkich z Rosją. Co do Marusi, to pamiętam, że jako chłopiec nie mogłem się nadziwić, w jaki sposób ta ognistowłosa dziewczyna jako patron czołgu stała się "Rudym". Zaczynam to rozumieć dopiero teraz odkąd poseł Wierzejski uświadamia czającą się wszędzie potęgę transgresji płci. Pancerni zostali obecnie wyrzuceni z telewizji publicznej jako Osobowe Źródła Masowej Informacji. Nie takie osoby jak one zostały uznane za sowieckich agentów: w IV Rzeczpospolitej nie trzeba do tego aż służyć w sowieckiej armii. Pies pancernych też nie jest już takim ulubieńcem, choć z powodów niejako geograficznie odwrotnych: jako owczarek niemiecki. W państwie Lecha i Jarosława Kaczyńskich pancerni dostaliby raczej kota. Znad Oki do Berlina Tym, którzy nie zdążyli się załapać na jedną z niezliczonych emisji serialu "Czterej pancerni i pies" (dotychczas na wszystkich antenach został powtórzony aż 30-krotnie), spieszymy wyjaśnić, o co w nim chodzi. - Bohaterem jest załoga czołgu T-34 produkcji radzieckiej, skądinąd bardzo udanego. Pojazd, oznaczony numerem 102 i orzełkiem bez korony, należy do wyposażenia I Armii Ludowego Wojska Polskiego i między jesienią 1943 a majem 1945 sunie powolutku ze wschodu na zachód, kryjąc wewnątrz czterech czołgistów i jednego psa. - Pierwszy dowódca czołgu to Olgierd Jarosz (Roman Wilhelmi), w cywilu meteorolog. Utalentowanym kierowcą i mechanikiem jest Gruzin Grigorij Saakaszwili (wąsaty Włodzimierz Press), precyzyjnie wbijający czołgiem gwoździe w drzewa (na wojnie nikt nie liczy się z pięknem przyrody). Ładowniczym pokładowego działa (wciąż musi wpychać w lufę jakiś tajemniczy "odłamkowy") jest niesłychanie silny Gustlik Jeleń (Franciszek Pieczka), Ślązak z Ustronia, siłą wcielony do Wehrmachtu (skąd uciekł). Czwarty pancerny to młodziutki strzelec-radiotelegrafista Janek Kos (Janusz Gajos). Ten ostatni stopniowo skupia na sobie sympatię widzów, głównie za sprawą romansu z piękną Marusią, radziecką sanitariuszką (Pola Raksa). - Załogę uzupełnia owczarek (nomen omen) niemiecki imieniem Szarik, przywieziony przez Janka z Syberii - chyba z zesłania, o czym nie ma rzecz jasna mowy. Rolę Szarika grały cztery psy, najczęściej niejaki Trymer - wycofany ze służby pies milicyjny, podobno ze względu na niechęć do agresji. Już w siódmym odcinku ginie Olgierd. Na stanowisko dowódcy awansuje Janek, na którego miejsce do czołgu trafia Tomuś Czereśniak (Wiesław Gołas). Olgierd pojawia się jeszcze pod koniec serialu jako własna zjawa w zdobytym Berlinie. - Czołg miał numer 102 i nazywa się "Rudy" na cześć rudowłosej Marusi. Tu trzeba wierzyć twórcom serialu na słowo, bo film - tak w wymowie historycznej, jak i celuloidowej - jest całkiem czarno-biały. Ciemną konkurentką Marusi (na ekranie jasnowłosej) jest radiotelegrafistka Lidka (brunetka Małgorzata Niemirska), dość zmienna w uczuciach - zakochana w Janku bez wahania przyjmuje oświadczyny Grigorija. Na drodze znad Oki do Berlina załoga "Rudego" wielokrotnie decyduje o losach woj Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 15:28 Na drodze znad Oki do Berlina załoga "Rudego" wielokrotnie decyduje o losach wojny, samotnie stawiając czoła przeważającym siłom wroga. Wroga - przyznajmy - wyjątkowo nierozgarniętego, którego w konia robi nawet pies. - Serial był emitowany także w NRD (pt. "Vier Panzerfahrer und ein Hund") - trudno uwierzyć, by obywatele Niemiec Wschodnich aplauzem reagowali na to, w jakim świetle pokazywano ich, jakby nie było, przodków. Zdaje się, że to właśnie w czasach "pancernych" nastąpił wysyp dowcipów z serii "Polak, Rusek i Niemiec". W ZSRR był jednym z bardziej znanych polskich seriali. - Najważniejsi aktorzy "Pancernych" - w odróżnieniu od duetu Kloss-Brunner - obronili się, przynajmniej częściowo, przed zaszufladkowaniem - choć niektórzy potrzebowali na to lat. Janusz Gajos z wizerunkiem Janka rozstał się skutecznie dopiero w latach 80., gdy nieco przytył. Olgierd dla Wilhelmiego to z dzisiejszego punktu widzenia wręcz epizod; Franciszek Pieczka również przestał być kojarzony z Gustlikiem, choć to chyba zasługa ról u Kondratiuka i Kolskiego, gdzie aktor gra z reguły proroków, dziadów i dziwaków. Wiesław Gołas nie był w załodze czołgu od początku, więc słabiej się z "Rudym" kojarzy. Tylko Włodzimierz Press wpadł jak śliwka w kompot (może przez charakterystyczny głos) - w filmie grywał później rzadko. Roman Wilhelmi, jest jedynym "pancernym", który już nie żyje, tak samo jak grana przez niego postać. Odpowiedz Link
hanys_hans Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 17:10 szwager_z_laband napisał: > pacz jak my trefili - dzisiej we GW o pancernych szkryflajom:) Bo uooni uodpaczujoom tymaty z FGGG Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: Bitwa pod Grumwaldym rous jeszcze 23.09.06, 18:24 mosz recht, to przeca niy piyrszy roz:) Odpowiedz Link