hanys_hans
25.11.06, 11:21
Ostatni rozdział w historii Donnersmarcków na Śląsku rozpoczął się w okresie
międzywojennym.
Po śmierci ojca - Guido Henckel von Donnersmarck (w 1916 r.) - bracia,
Guidotto i Kraft zarządzali wspólnie odziedziczoną fortuną. Utworzyli spółkę
jawną. Dyrekcja Kopalń i Hut Księcia von Donnersmarck znajdowała się po
stronie polskiej w Świętochłowicach. W Świerklańcu mieściła się dyrekcja
generalna całości dóbr. Po podziale Górnego Śląska po I wojnie światowej
prawie całość ich posiadłości ziemskich znalazła się w Polsce. Cztery kopalnie
węgla oraz huta cynku położone były w okolicach Świętochłowic, a w rejonie
Tarnowskich Gór głównie ich majątki ziemskie wraz z najważniejszymi
rezydencjami: pałacami w Reptach i Świerklańcu.
Niektórym zakładom będącym ich własnością zmieniono w Polsce nazwy, np.:
kopalni „Deutschland”, najpierw na „Niemcy”, a od 1937 r. na „Polska”.
Kopalnia „Blücher” od 1922 r. nazywała się „Jankowice”. Znaczenie zakładów ks.
Guidotta i Krafta było mniejsze aniżeli w czasach ich ojca. Wartość przemysłu
będącego własnością ich spółki wynosiła na początku lat trzydziestych około 90
mln złotych (tj. ok. 45 mln marek). Bilans nawet w pomyślnych latach 1928 i
1929 wykazywał straty. W czasach kryzysu dochodziły one do sumy kilku milionów
rocznie. Wobec wielkości bogactwa były jednak słabo odczuwalne. W związku z
przynoszonym deficytem Hencklowie zdecydowali się zamknąć hutę cynku
„Guidotto” w Chropaczowie w 1935 r. Uczynili to pomimo protestów i strajku
okupacyjnego robotników.
Kraft był w czasach międzywojennych jednym z protektorów działalności
mniejszości niemieckiej. Sam stał na czele związku wielkich posiadaczy
ziemskich, czyli Naczelnego Zrzeszenia Niemieckich Rolników na Polskim Śląsku
(niem. Hauptverband der Deutschen Landwirte in Polnisch-Schlesien).