Dodaj do ulubionych

Necronomicon w rekach CIA

06.02.07, 00:10
www.cafe-de-fleur.com/CIA-2.htm
Obserwuj wątek
    • rybniker Fragment tej ochydnej ksiegi 06.02.07, 00:11
      Ja posiadam jedynie fragment tłumaczenia Johna Dee:

      Wstęp dr Johna Dee


      Oto księga potężnych zaklęć i przywołań demonów i Bogów, mieszkających w
      odległych miejscach, leżących za północą i południem, wschodem i zachodem, górą
      i dołem, miejscach leżących nawet poza Ziemią i najdalszymi planetami, miejscach
      leżących daleko od rzeczy stworzonych przez Boga. Sekrety, o których opowiem,
      nie były mi znane aż do późnych lat mojego życia, kiedy w 1601 zacząłem
      tłumaczyć manuskrypt, który posiadałem już od wielu lat, ale nie dbałem o niego.
      Nie dbałem o niego, ponieważ dostałem go od oszusta Barnabasa Saula jako prezent
      dla mnie, abyśmy rozstali się w przyjaźni, pomimo kłamstw i fałszu, których mi
      naopowiadał. Otrzymałem manuskrypt od Saula w 1581 i trzymałem go w mojej
      bibliotece przez wiele lat i oddałbym go każdemu, kto by mnie o niego poprosił,
      tak mało mnie obchodził - och, jakże cieszę się, że nie rozstałem się z nim, bo
      teraz zdaję sobie sprawę jak bardzo ważny jest ten tekst! W późnych dniach roku
      1601 zaciekawił mnie ten tekst i zastanawiałem się, czy jest cenny, jak mówił mi
      Saul zanim się rozstaliśmy. Z manuskryptu wynikało, że są to spisane słowa Abd
      Al-Hazred'a, który nauczył się wiele z sekretnej sztuki zaklinania od awatarów i
      duchów, które poznał podróżując po pustyni. Kiedy po raz pierwszy odprawiłem
      rytuały zawarte w tej księdze, od razu zrozumiałem jak ważne są, bo jest to
      najpotężniejsza księga jaka kiedykolwiek została napisana ludzką ręką.

      Ale zaznaczam - strzeż się! Bo księga ta sprawiła, że zapragnąłem całkowicie się
      jej poświęcić i odkryłem, że ogarnęła mnie mania na jej punkcie. Zaprzestałem
      pisać inne rzeczy i wszelkie ludzkie sprawy straciły dla mnie ważność. To
      pożądanie księgi sprawiło, że poświęciłem jej wiele nieprzespanych godzin i
      doświadczyłem wielu przerażających rzeczy, ale także poznałem wiele z
      najbardziej sekretnych sekretów. Chciałbym mieć więcej czasu w tym wymiarze
      śmiertelników na studia nad księgą, bo nawet teraz widzę, że zawiera ona klucz
      do wielu niewypowiedzianych tajemnic, między innymi tajemnicy życia i śmierci, a
      nawet sekrety samego Stwórcy we własnej osobie. Proszę cię, abyś wysłuchał mych
      ostatnich ostrzeżeń, zanim zaczniesz czytać dalej;

      Ta księga przyciąga do siebie wiele demonów, nawet w tej chwili obserwują
      ciebie, niewidzialne. Nalegam abyś modlił się żeby odeszły i wykonuj banishingi
      przed przewróceniem kolejnej strony, inaczej mogą cię pokonać, co niewątpliwie
      oznaczałoby szaleństwo i śmierć.


      Liber Primum


      Oto jest księga praw i praktyk śpiących umarłych, napisana przeze mnie, Abd
      Al-Hazred'a - wielkiego czarnoksiężnika i poetę. Przy pomocy sekretów tej księgi
      rozmawiałem z mrocznymi duchami, które obdarzyły mnie wieloma bogactwami,
      zarówno w postaci pieniędzy jak i wiedzy, nauczyłem się nawet niewyuczalnej
      wiedzy boskich istot, taka jest potęga tego, czego się nauczyłem. Poznałem też
      prawdę o Starych Duchach, które żyły przed człowiekiem, które nadal żyją śpiąc,
      a są one bardzo przerażające. To właśnie twarz jednego z tych wielu duchów
      wprowadziła mnie w tą potężną magię.

      Pewnego poranka obudziłem się i spostrzegłem, że świat się zmienił, niebo było
      ciemniejsze i grzmiało głosami złych duchów, a kwiaty i życie także zostało
      przez nie zduszone. Wtedy usłyszałem wrzaskliwe wołanie, krzyk czegoś ponad
      wzgórzami, czegoś, co mnie wzywało. Wrzaskliwe wołanie wprawiało przyprawiało
      mnie o szaleństwo i sprawiło, że oblałem się zimnym potem, w końcu nie mogłem
      już go dłużej ignorować i zdecydowałem sprawdzić, co to za bestia wydawała z
      siebie ten wrzaskliwy zew. Opuściłem mój dom i poszedłem na pustynię za głosem,
      który rozbrzmiewał wokół mnie. Błąkałem się po pustyni, bez niczego oprócz
      ubrania na sobie, pociłem się za dnia i marzłem nocą. Ale nadal słyszałem to
      wrzaskliwe wołanie.

      Trzeciego dnia, kiedy minęła osiemnasta godzina tego dnia, wrzaskliwy zew ustał
      i oto stanął przede mną człowiek. Mężczyzna ten był całkiem czarny, czarna była
      jego twarz i ubranie, pozdrowił mnie w moim języku, moim imieniem. Mężczyzna
      powiedział mi swoje imię i jego imię było Ebonor, i był on demonem. Ebonor był
      tym, który wydawał z siebie wrzask i nie wiedziałem jeszcze wtedy, że nie był on
      jakimś poślednim demonem, który dręczy słabych; był on posłańcem najbardziej
      złowieszczych duchów, zwanych Starymi Duchami, których nawet najpotężniejszy
      czarnoksiężnik czy nawet Bóg nie jest w stanie całkowicie kontrolować. Ten demon
      obdarzył mnie zdolnością rozumienia wszystkich języków, czy były one pisane lub
      mówione przez człowieka lub bestię. To właśnie dzięki temu ja, Abd Al-Hazred,
      byłem w stanie odczytać dokumenty, które budziły zmieszanie pośród innych
      śmiertelników przez wiele dziesięcioleci, ale także nigdy nie zaznałem spokoju.
      Nawet kiedy staram się położyć i zasnąć, słyszę stworzenia, które mówią wokół
      mnie, słyszę ptaki i pustynne insekty, ale najgorsze ze wszystkiego są psy,
      które szaleńczo warczą i szczekają o nadejściu Starych Duchów.

      Teraz, kiedy wrzaskliwe wołanie ustało, wróciłem do mojego miasta z nową wiedzą
      i spędziłem tam wiele nieprzespanych nocy, słuchając dźwięków najmniejszych
      bestii i rozmów niewidzialnych demonów; tylko jeśli wszystko umrze będę mógł
      zasnąć, pomyślałem.
      Po wielu dniach bez snu wybrałem się jeszcze raz na pustynię, w nadziei
      odnalezienia Ebonora, żeby zmusić go do odebrania mi tego daru, który stał się
      dla mnie najbardziej przerażającą klątwą. Przesz trzy dni i osiemnaście godzin
      błąkałem się i ponownie o osiemnastej godzinie Ebonor pojawił się przede mną.
      Upadłem przed nim i zacząłem go błagać żeby zabrał z powrotem swój dar, który
      przyprawiał mój umysł o obłęd, ale on nie okazał współczucia. Zamiast tego
      powiedział, że pokaże mi więcej wiedzy. Wziął moją rękę i powiódł mnie pod zimne
      piaski, przez wiele stopni, którymi nigdy nie kroczył żaden człowiek, aż
      dotarliśmy do drzwi tajemnej komory. Tutaj odnajdziesz prawdy ostateczne, ale
      zrozumiesz niewiele, powiedział demon, otwierając drzwi. Wtedy usłyszałem
      wrzaskliwe wołanie dochodzące z portalu, ale tym razem było ono tysiąckroć
      bardziej intensywne; i Ebonor wziął moją rękę i pchnął mnie przez próg. Przez te
      drzwi widziałem niewypowiedzianą wiedzę, chociaż tylko niewiele z tego mój umysł
      zachował.

      A kiedy nauka się skończyła, znalazłem się z powrotem na pustyni stojąc przed
      Ebonorem, który śmiał się ze mnie i mówił, że umysł ludzki jest o wiele gorszy
      od umysłów Starych Duchów. Nauczyłem się o Starych Duchach w tajemnej komorze,
      są one najbardziej przerażającymi i złymi duchami, które przybyła z zewnętrza
      Stworzenia, aby żyć na Ziemi. W czasach zanim narodził się człowiek zostali
      wygnani z ziemi, bo gwiazdy źle się ułożyły. Wszyscy zostali wygnani z Ziemi
      oprócz Nyarlathotepa, mrocznego z Egiptu i posłańca Wielkich Przedwiecznych,
      którego Ebonor był jedną z twarzy. Odwróciwszy się ode mnie, Ebonor zaśmiał się
      znowu i powiedział mi, że pewnego dnia nadejdzie czas, kiedy gwiazdy znów będą w
      porządku i Stare Duchy powrócą. Kiedy te słowa zostały wypowiedziane, zostałem
      ponownie sam.

      Postanowiłem odpocząć, mimo że przeklęty dar nadal był ze mną. Kiedy
      odpoczywałem, zdałem sobie sprawę, że trzymam w dłoniach księgę, księgę która
      zawierała wiele imion Nyarlathotepa, posłańca Starych Duchów. Potrafiłem
      doskonale odczytać tę księgę, ale nikt inny nie był w stanie tego zrobić, bo
      mówił, że nie są w stanie zrozumieć słów ze stron księgi. Księga powiedziała mi,
      że Nyarlathotep ma dwadzieścia jeden imion lub twarzy. Każde z tych imion może
      być wzywane tylko w odpowiedniej godzinie, od trzeciej godziny dnia do
      przedostatniej godziny dnia. Każdemu imieniu towarzyszy święty i specjalny znak,
      który także musi być użyty przy odpowiedniej inwokacji. Oto imiona Nyarlathotepa;

      Imię trzeciej godziny to Etonetatae i jest on mistrzem magicznych słów i
      zwrotów, powinieneś często się z nim kontaktować w swej pracy, bo dostarczy ci
    • rybniker ilustracje 06.02.07, 00:14
      to musi byc bardzo szpetne

      www.somniturne.com/images/necronomicon.jpg
      • alladyn15 Re: ilustracje 06.02.07, 00:25
        Fajne czytasz ksiazki.
        Przewroc teraz pare kartek z laski swojej i zacznij czytac co robilo
        Zondercommando(SS) na Litwie.Sa to bardzo ciekawe a krew mrozace w zylach
        wyczyny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka