Dodaj do ulubionych

Tacyt -Germania-

07.02.07, 12:05
Mam Wybor pism Tacyta ,w ktorych sa rowniez fragmenty z Germanii.
Oprczocz opisu mentalnosci,moralnosci,norm,uzbrojenia czyli zwyklego
codziennego zycia naszych protoplastow.Dowiedzialem sie rowniez ,ze to wlasnie
Germanie mogli uratowac Rzym od zgnilego i zepsutego zycia.Germanie nie znali
lichwy,a takze takich negatywnych cech jak cudzolostwo,przepych,tchorzostwo
itd.Materialne dobra takze nie mialy dla nich znaczenia.Tacyt pisze,ze znali
tylko trzy pory roku.A Autumn to pora roku zaczerpnieta z laciny.Ciekawe sa
rowniez zmianki o uzbrojeniu.! Nie umie dostac calego wydania GERMANI.Czytol
to ktos w calosci ?
Obserwuj wątek
    • sloneczko1 Re: Tacyt -Germania- 07.02.07, 19:48
      Właściwe zrozumienie barbaricum utrudnia również niewielki zakres źródeł.
      Barbarzyńcy na ogół nie pozostawiali po sobie pisemnych świadectw. Z kolei
      autorzy starożytni i średniowieczni, nawet jeżeli byli bezpośrednimi
      obserwatorami wydarzeń i zwyczajów, spoglądali na nie z perspektywy własnego
      pochodzenia i cywilizacji. Klasyczne dzieła – Komentarze o wojnie galijskiej
      Cezara i Germania Tacyta – wyszły spod pióra wprawdzie niepoślednich postaci,
      jednak żaden z autorów nie eksplorował ziem germańskich. Dlatego dziś historyk
      musi przełamać podwójną barierę: pierwsza oddziela samego badacza, wychowanego
      w określonym czasie kręgu kulturowym, od świata barbarzyńskiego, druga zaś –
      świat barbarzyński od obcych mu kulturowo źródeł.
      Tu rzecz ciekawa: zdarzało się, że barbarzyńców przedstawiano wprawdzie w
      fałszywym, ale... pozytywnym świetle. Opracowanie Tacyta – jak pisał Tadeusz
      Manteuffel – miało charakter moralizatorski: za opisem germańskiego
      powinowactwa z przyrodą, krzepy oraz prostoty i szlachetności obyczajów
      zakamuflowano krytykę zniewieściałych i zepsutych Rzymian. W przypadku Tacyta
      zaobserwować można obecny również w innych epokach – żeby wspomnieć chociażby
      młodopolską chłopomanię – topos szlachetnego barbarzyńcy, dobrego dzikusa.

      W piątym rozdziale pisze Tacyt o pogardzie, jaką Germanie mieliby żywić dla
      drogocennych kruszców: Czy srebra i złota odmówiła im łaska, czy gniew bogów,
      nie jestem pewny. Nie śmiałbym jednak twierdzić, że w całej Germanii nie ma
      żadnej żyły, która rodzi srebro lub złoto, bo któż tego poszukiwał? Posiadaniem
      i używaniem tych kruszców nie bardzo się przejmują. Można u nich widzieć
      srebrne naczynia, podarowane ich posłom i naczelnikom, w takiej samej
      poniewierce, jak te, które ulepione są z gliny.

      Moralizatorskie ostrze opisu wymierzono oczywiście w opływających zbytkiem
      Rzymian, ale jego wartość merytoryczna pozostawia wiele do życzenia.
      Wynurzeniom Tacyta przeczą – jak pisze Modzelewski – odkrycia archeologów np. w
      barbarzyńskich grobach. Faktycznie, sięgam po opis prac wykopaliskowych przy
      świątyni ku czci św. Wawrzyńca w szwajcarskim Bülach, gdzie odkryto fundamenty
      pierwotnego kościoła, a w nim grób kobiety, zapewne z połowy VII wieku: Zgodnie
      z ówczesna modą alemańską Dama z Bülach miała włosy spięte długa szpilką,
      nosiła kolczyki, kilka krótkich naszyjników i dużą zapinkę. Do pasa miała
      przyczepiona kiesę z ażurowym zamknięciem i wisiorkami w kształcie krzyża.

      Świetnym przykładem międzykulturowego qui pro quo jest przytoczony przez
      Modzelewskiego przypadek opisany w hagiografii św. Ottona z Bambergu. Otóż w
      1128 r., podczas drugiej wyprawy misyjnej na Pomorze, świątobliwy mąż przybył
      na wiec w Szczecinie. Wystąpił tam przeciw niemu pogański kapłan: Oto wróg wasz
      i waszych bogów. Na co czekacie? Czy ścierpicie bez ukarania i wzgardę, i
      krzywdę?. Uczestnicy wiecu podnoszą w górę włócznie, które drżą gotowe do
      rzutu. Ale wydarzył się cud: włócznie zastygły w rękach pogańskich Pomorzan,
      sługa Chrystusowy ocalał.
      Ta historia wcale nie musi być zmyśleniem, podyktowanym dewocyjną konwencją i
      względami dydaktycznymi. Można sądzić, że uczestnicy wiecu nie zostali porażeni
      Boską mocą, lecz wyrazili aprobatę dla słów kapłana – o czym była mowa –
      potrząsając orężem.

      Zderzenie pogaństwa z nową religią nasuwa na myśl inne spostrzeżenie: zgoda, że
      nad podziw zdolne do inkulturacji chrześcijaństwo pochłonęło i zasymilowało
      zwyczaje Greków i Rzymian, dzięki czemu ich dziedzictwo przetrwało
      barbarzyńskie najazdy. Zresztą gwoli ścisłości, nie politycznej poprawności,
      należy nadmienić, że wiele dzieł starożytnych filozofów przetrwało zawieruchę
      także dzięki muzułmanom. Jednak i barbarzyńcy nie byli siłą wyłącznie
      destrukcyjną. W królestwach powstałych na zgliszczach Imperium Romanum
      korzystano np. z niektórych rozwiązań Cesarstwa, szczególnie w Italii i Galii.
      Z czasem np. Frankowie przekazali dobrze zakonserwowane wzorce Sasom, które
      następnie dotarły na terytorium Słowian.

      odra.okis.pl/article.php/336

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka