ballest
12.07.07, 12:35
Na pomniku obok dzieci powiesili jeszcze kobietę
Piotr Głuchowski 2007-07-11, ostatnia aktualizacja 2007-07-12 09:53:01.0
Nagie piersi powieszonej matki - to główna różnica między starą a nową wersją
monumentu upamiętniającego polskie ofiary ludobójstwa na Kresach Wschodnich.
Nowy projekt autorstwa prof. Mariana Koniecznego stanął wczoraj w siedzibie
stowarzyszenia Polska-Wschód na Marszałkowskiej. Gotowy pomnik ma wyrosnąć na
placu Grzybowskim we wrześniu przyszłego roku - jak to określili
organizatorzy wczorajszej prezentacji - "w 65. rocznicę apogeum rzezi
wołyńskich".
- My tym pomnikiem pokazujemy, że działalność OUN-UPA to nie była walka, jak
oni to teraz próbują przedstawiać, to były czystki etniczne, mordowanie
kobiet i dzieci - mówi Stanisław Michalkiewicz, rzecznik Ogólnopolskiego
Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Ludobójstwa OUN-UPA. - Nie możemy milczeć
szczególnie dziś, gdy odżywa zbrodniczy, postbanderowski nacjonalizm -
dodaje.
W pierwszej wersji - urzędowo aprobowanej jeszcze za prezydenta Warszawy
Lecha Kaczyńskiego - pomnik przedstawiał jedynie czwórkę przybitych do pnia
martwych dzieci - bez matki.
Nowa wersja prezentuje wiszącą na pniu obnażoną kobietę, otoczoną ciałami
martwych dziatek. Drzewu towarzyszą tablice po polsku i ukraińsku: "Czyż mamy
się bać własnej pamięci? Ukrywać pamięć Wołynia i Podola? Zapomnienie o
zbrodniach to prosta droga do nowych zbrodni. Potrzeba pojednania na drodze
rzetelnej wiedzy o zbrodni".
- Dziś jesteśmy świadkami zakłamywania historii w Polsce i na Ukrainie. Nie
możemy milczeć, chcemy, by zbrodniarze byli potępieni, by młode pokolenia
Ukraińców nie były już zatruwane ideologią banderowską - od takich deklaracji
zaczęła się wczorajsza uroczystość, na której pojawiło się około setki
weteranów września i kresowiaków.
Zaprezentowany zebranym 1,5-metrowy model pomnika oparty jest na dostarczonym
przez komitet budowy monumentu zdjęciu przedstawiającym umęczone dzieci.
Miały być ofiarami UPA, zamordowanymi w latach 1943-44 we wsi Kozowa lub
Łozowa, powiat Tarnopol.
Na początku tego roku reporterka "Gazety" Teresa Torańska publicznie
poprosiła Koniecznego, by w imię dobrych stosunków z Ukraińcami nie stawiać
tak drastycznej rzeźby. Wiosną br. historyk PAN prof. Dariusz Stola ogłosił
sensację (pisała o tym "Rzeczpospolita", potem "Gazeta"): to nie są dzieci
zabite przez UPA. To ofiary przedwojennej zbrodni oszalałej matki. Dowód:
zdjęcie rzekomych ofiar wojny opublikowało już w 1928 r. polskie czasopismo
naukowe "Rocznik Psychiatryczny".
- Czy odkrycie prawdziwej historii powieszonych dzieci nie przeszkadza
komitetowi? - zapytaliśmy Michalkiewicza.
- Nawet jeżeli w szczególe jest to nieprawda, to w ogóle - prawda -
odpowiedział. - Tego typu zbrodnie zdarzały się na kresach. Mamy
tu "zmyślenie prawdziwe". Pomnik jest artystyczną wizją służącą wspomnieniu
cierpień bezbronnych Polaków pomordowanych przez OUN-UPA, a nie ilustracją
konkretnego zdarzenia.
Życie i śmierć Cyganki Marjanny Dolińskiej oraz historia, która sprawiła, że
zdjęcie jej dzieci stało się symbolem wołyńskiej rzezi - w poniedziałek w
magazynie "Duży Format"
Po co wiec byly te pomaranczowe wstazki?