Dodaj do ulubionych

"FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego.

14.07.07, 14:10
wiadomosci.onet.pl/1571887,12,item.html
Niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" uznał za "pogardliwą"
wypowiedź premiera Polski Jarosława Kaczyńskiego na temat niemieckich
przeciwników Hitlera, którzy 20 lipca 1944 roku podjęli nieudaną próbę
zabicia go i przejęcia władzy, a następnie ponieśli śmierć.
- Polskiemu premierowi brak jest dwóch doradców: takiego, którego by słuchał,
oraz takiego, który potrafiłby wczuć się w duszę innych narodów. Gdyby miał
tych dwóch doradców, to nigdy nie nazwałby niemieckiego ruchu
oporu "rachitycznym spiskiem przeciwko Hitlerowi w 1944 roku" - pisze autor
komentarza opublikowanego w sobotnim wydaniu konserwatywnej gazety.

"Zawsze dobrze jest wiedzieć, co obraża sąsiedni naród" - podkreśla "FAZ".
Komentator uważa, że można mówić "rzeczy lekkomyślne" o urzędujących
politykach i ich pomysłach, jednak w gronie demokratów szydzenie z
historycznego narodowego oporu przeciwko dyktaturom i totalitarnym reżimom
jest po prostu głupie.

Niemiecka opozycja skupiona wokół Stauffenberga i Bonhoeffera nie odniosła
sukcesu - przyznaje komentator. Zastrzega, że niepowodzeniem skończyła się
też walka "Białych" z Leninem i Stalinem, ruch oporu we Francji, powstanie
robotników w Berlinie Wschodnim czy też powstanie na Węgrzech. "Pomimo tego
żaden rozsądny demokrata nie zarzuciłby im, podobnie jak robotnikom z
Poznania i Nowej Huty, studentom z Krakowa i Warszawy czy też stoczniowcom z
Gdańska w latach 70. i 80., że ich wysiłki były »rachityczne«. Już sama
pamięć o zmarłych nakazuje szacunek" - stwierdza w konkluzji komentator "FAZ".

Pułkownik Claus hrabia Schenk von Stauffenberg był przywódcą wojskowego
spisku przeciwko Hitlerowi, który zawiązał pod koniec II wojny światowej.
Stauffenberg dokonał 20 lipca 1944 roku zamachu bombowego na Hitlera w
kwaterze w Wilczym Szańcu, jednak wódz III Reszy przeżył, doznając jedynie
niegroźnych obrażeń. Próba przejęcia władzy przez spiskowców zakończyła się
niepowodzeniem. Stauffenberga i kilku jego najbliższych współpracowników
rozstrzelano jeszcze tej samej nocy w Berlinie. Specjalny sąd wydał wyroki
śmierci na ponad 5.000 osób uznanych przez hitlerowskie władze za związanych
ze spiskiem. Rocznica zamachu jest w Niemczech uroczyście obchodzona. W tym
dniu odbywają się przysięgi żołnierzy Bundeswehry.
Obserwuj wątek
    • ballest Re: "FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego. 14.07.07, 14:20
      Dzieki Stix, ta FAZ mom kolo mnie lezec, ale bydam ja w uogrodku czytou!
      To co napisala FAZ o Kaczynskim, wiy juz kazdy jednokomorkowiec w Europie oprocz
      Polskich nacjonalistow!
      • bonbon1 Re: "FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego. 14.07.07, 15:21
        wedlug tej logiki polski ruch oporu byl nie mniej rachityczny, w sumie, przy
        niezmiernych stratach, osiagneli wielkie g...
        • socer-schlesier Re: "FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego. 14.07.07, 15:37
          A moze by tak tego Kaczynskiego na tym samym haku rzezniczym powiesic na ktorym tych spiskowcow hitlerowcy wieszali.
          • ballest Re: "FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego. 14.07.07, 15:44
            jego mozna w Futrzinach powiesic!
        • bolek5 Re: "FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego. 14.07.07, 18:23
          Witam!

          bonbon1 napisał:

          > wedlug tej logiki polski ruch oporu byl nie mniej rachityczny, w sumie, przy
          > niezmiernych stratach, osiagneli wielkie g...

          W języku polskim "rachityczny" oznacza "lichy", "słaby", nie
          zaś "nieskuteczny". I - z całym szacunkiem dla Moltkego, Stauffenberga i
          kilkudziesięciu innych męczenników - niemiecki tzw. ruch oporu taki właśnie
          był. Składało się nań kilka izolowanych, elitarnych grup bez żadnego zaplecza
          społecznego. Ich znaczenie polityczne i wojskowe jest niezwykle dwuznaczne.
          Stauffenberg i jego grupa walczyli przeciwko Hitlerowi i nazistom ale nie
          przeciwko wojnie. To była rozpaczliwa próba zachowania choć części zdobyczy
          uchwyconych w pierwszym, szczęsliwym dla Niemiec, okresie wojny. Porównywanie
          klubu dyskusyjnego i spisku kilkudziesięciu oficerów z wieloletnim wysiłkiem
          wojennym Białych, z heroizmem maquis, z powstaniem na Węgrzech, czy masowymi
          wystąpieniami w NRD to zwykły skandal. FAZ zachowała się jak żaba, co podtyka
          łapę, gdy konia kują.
          • szwager_z_laband Re: "FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego. 15.07.07, 15:15
            niywiym eli idzie przeciwnikow Hitlera w Niymczech nazwac rachitycznym ruchym,
            bo jak ja, to jak w takim razie nazwac dziesiontki tysiyncy Nimcow
            zamordowanych w obozach hitlerowskich(?) = podobno bouo ich wiyncyj niz przez
            cztyrdziysci lot PRLu przesladowanych polskic przeciwnikow komunizmu ...

            Reszta kero nadmiynious je uatwo wytumaczyc konsekfyncjami Wersalu ...
            • bolek5 Re: "FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego. 15.07.07, 15:56
              Witam!

              szwager_z_laband napisał:

              > niywiym eli idzie przeciwnikow Hitlera w Niymczech nazwac rachitycznym
              ruchym,
              > bo jak ja, to jak w takim razie nazwac dziesiontki tysiyncy Nimcow
              > zamordowanych w obozach hitlerowskich(?)

              Owszem, hitlerowcy prześladowali także niektóre grupy swoich współobywateli.
              Ale, poza lewicą, nie byli to autentyczni przeciwnicy hitleryzmu, lecz
              środowiska wskazane przez nazistów jako wrogie lub zbędne (homoseksualiści,
              umysłowo chorzy itd.) I to jest właśnie znamienne, że reżim, który zabił więcej
              swoich współobywateli niż PRL, nie spotkał się nawet z namiastką tego
              obywatelskiego buntu, co Polska Ludowa. Kiedyś czytałem wypowiedź jakiegoś
              starego Niemca, świadka tamtych wydarzeń: "Kiedy przyszli po komunistów, nie
              protestowaliśmy. Kiedy zabrali homoseksualistów, nie protestowaliśmy. Kiedy
              zniknęli Żydzi, nikt z nas nic nie mówił. A kiedy przyszli po nas, nie było już
              komu protestować". Ja mogę zrozumieć ten mechanizm: powersalskie poczucie
              krzywdy, umiejętna propaganda jedności narodowej, potem wojna wymuszająca
              jedność wobec przeciwnika. OK. Ale to wszystko nie zmienia faktu, że w
              Niemczech _nie_było_ruchu_oporu_. Jeżeli te niemieckie kluby dyskusyjne i dwa
              spiski generałów niezadowolonych ze strategii Hitlera uznć za ruch oporu, to
              dla zjawisk znanych z Francji, Rosji czy Polski trzeba znaleźć jakieś nowe
              określenie.
              • bonbon1 Re: do bolka5 15.07.07, 16:37
                Trudno z naszego punktu widzenia oceniac takie sprawy. To nie byly jeszcze
                czasy globalzacji internetu, itp. A nawet w dzisiejszych jakze oswieconych
                czasach mozna ludzmi zrecznie manipulowac. Czy istniala wtedy jakakolwiek
                opozycja w Japonii? O jakims ruchu oporu trudno w tym kontekscie chyba wogole
                mowic. Takze z wszelkim gloryfikowaniem ruchu oporu podczas wojny bylbym tez
                ostrozny. Pamietamy jeszcze jak to bylo we Francji, te fale oburzenia pare lat
                temu, kiedy zaczeto pisac o kolaboracji Resistance z Niemcami, wspolpracy nawet
                przy deportacji Zydow. Francuzkie spoleczenstwo juz ten, z pewnoscia bolesny
                proces ma za soba. Ciekawe czy w Polsce tez jakies niewygodne epizody beda z
                nalezytym objektywizmem dyskutowane. Acha, jeszcze jedno. Tak ciezko bylo za
                peerelu, i co? I nic! Po kazdym zrywie, czy to Poznan, czy Gdansk, podwyzszono
                zarobki, polki w sklepach sie zapelnily, i narod znowu przez pare lat trzymal
                morde.

                Pozdr.
                • bolek5 Re: do bolka5 15.07.07, 21:10
                  Witam!

                  bonbon1 napisał:

                  > (...) Czy istniala wtedy jakakolwiek
                  > opozycja w Japonii?

                  Nie. No i?

                  > (...) Pamietamy jeszcze jak to bylo we Francji, te fale oburzenia pare lat
                  > temu, kiedy zaczeto pisac o kolaboracji Resistance z Niemcami, wspolpracy
                  nawet
                  > przy deportacji Zydow.

                  Sorki, ale coś Ci się pokićkało. Administarcja Vichy, formacje paramilitarne w
                  rodzaju Milice Francaise - to tak. Ale nie Resistance ;)

                  > (...) Francuzkie spoleczenstwo juz ten, z pewnoscia bolesny
                  > proces ma za soba. Ciekawe czy w Polsce tez jakies niewygodne epizody beda z
                  > nalezytym objektywizmem dyskutowane.

                  Ależ są stale dyskutowane. W skali na jaką zasługują. Już to kiedyś
                  wyjaśniałem: Polacy nie mają powodów do tarumy porównywalnej z niemiecką czy
                  choć by francuską. Francuzi mieli Petaina i Vichy, aktywnie uczestniczyli w
                  Holocauście. Najlepsza jednostka bojowa, jaką wystawili w II wojnie walczyła po
                  stronie Niemców, za to 80 % stanu osobowego sławnej Dywizji Pancernej gen.
                  Leclerca, która wyzwalała Paryż stanowili Hiszpanie. Rozliczanie się z taką
                  historią musi boleć. Polacy nie mieli Petaina, nie było polskiego Vichy,
                  polskich oddziałów SS. Nasze sumienie obciążają dzikie antysemickie incydenty w
                  czasie wojny i po niej, oraz zbrodnie na ludności cywilnej na tzw. Ziemiach
                  Odzyskanych. Ale trzymajmy racjonalne proporcje. Morel i Gęborski razem zabili
                  ok. 3000 ludzi w ciągu pół roku. W Bełżcu, Treblince czy Sobiborze ginęło
                  niekiedy pięć do dziesięciu razy tylu ludzi DZIENNIE.

                  > Acha, jeszcze jedno. Tak ciezko bylo za
                  > peerelu, i co? I nic! Po kazdym zrywie, czy to Poznan, czy Gdansk,
                  podwyzszono
                  > zarobki, polki w sklepach sie zapelnily, i narod znowu przez pare lat trzymal
                  > morde.

                  I znowu wstawał, aż do skutku.
                  • bonbon1 Re: do bolka5 15.07.07, 22:40
                    - Resistance nie byla homogenistyczna organizacja, scieraly sie tam tez rozne
                    tendencje. Ale mniejsza z tym. Nie bylo ani jednej proby, zeby przeszkodzic w
                    deportacji Zydow. Wystarczylo jedynie wysadzic tory, co w przypadu wojskowych
                    transportow bylo normalka, a cala logistyka (obrzydliwe slowo w tym kontekscie)
                    wziela by w leb.

                    - Dyskusje w Polsce? No nie wiem, w scilym kregu historykow, owszem. Jak
                    spoleczenstwo na te tematy reaguje widzimy czesto na roznych forach :(

                    - Odnosnie perelu. Tak, wstawal. Przez 44 lata! Nawet gdyby Niemcy wojne
                    wygrali, III. Rzesza rowniez by tak dlugo nie przetrwala. Ale to tylko moje
                    przypuszczenia.

                    Dobranoc
                    • bolek5 Re: do bolka5 15.07.07, 23:34
                      Witam!

                      bonbon1 napisał:

                      > (...) Wystarczylo jedynie wysadzic tory, co w przypadu wojskowych
                      > transportow bylo normalka, a cala logistyka (obrzydliwe slowo w tym
                      kontekscie)wziela by w leb.

                      Bardzo przepraszam, ale takie rzeczy to tylko w Erze. Albo w "Czterech
                      pancernych" ;))

                      > - Dyskusje w Polsce? No nie wiem, w scilym kregu historykow, owszem. Jak
                      > spoleczenstwo na te tematy reaguje widzimy czesto na roznych forach :(

                      Hi, hi, hi...Społeczeństwo? A gdzie ty tu masz społeczeństwo?

                      > - Odnosnie perelu. Tak, wstawal. Przez 44 lata! Nawet gdyby Niemcy wojne
                      > wygrali, III. Rzesza rowniez by tak dlugo nie przetrwala. Ale to tylko moje
                      > przypuszczenia.

                      No dobra, może historia nie dała Niemcom dość czasu. Jak już pisałem wyżej - ja
                      mogę zrozumieć mechanizm i przyznać, że zadziałał tu splot pechowych
                      okoliczności. Ale wynik jest jaki jest. Trudno.
                      • bonbon1 Re: do bolka5 16.07.07, 21:06
                        > bonbon1 napisał:
                        >
                        > > (...) Wystarczylo jedynie wysadzic tory, co w przypadu wojskowych
                        > > transportow bylo normalka, a cala logistyka (obrzydliwe slowo w tym
                        > kontekscie)wziela by w leb.
                        >
                        > Bardzo przepraszam, ale takie rzeczy to tylko w Erze. Albo w "Czterech
                        > pancernych" ;))

                        Bez przesady, chociaz i w "pancernych" ziarnko prawdy bylo ;)
                        A tak powaznie, historia "Resistance" byla we Francji do niedawna jeszcze
                        bezdyskusyjna. Dopiero od paru lat zaczeto stawiac sobie pytania, dlaczego
                        francuski ruch oporu niczego w tym kierunku nie uczynil.

                        > Hi, hi, hi...Społeczeństwo? A gdzie ty tu masz społeczeństwo?
                        Ze smutkiem przyznaje ci racje ;)
                        • bolek5 Re: do bolka5 16.07.07, 22:00
                          Witam!

                          bonbon1 napisał:

                          > Dopiero od paru lat zaczeto stawiac sobie pytania, dlaczego
                          > francuski ruch oporu niczego w tym kierunku nie uczynil.

                          Czy ja wiem? Może chodziło o to, że bezkrytycznie realizował strategię
                          aliantów? A ci mieli swoje priorytety.
              • szwager_z_laband Re: "FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego. 15.07.07, 17:42
                Bolek,na tyn temat idzie dyskutowac, ale niy idzie w nim w zodnym przipadku
                przijonc za podstawa opinia Kaczynskego(przinajmiyj w tak prymitywnyj formie
                jak on to zaoferowou) - niy mom zamiaru pokozwac jak rachitycznom je ta forma
                jego krytyki Niymcow, on poprostu som sie dyskredytuje jako polityk i jako
                Europyjczyk. Zastanawiom sie paczonc na odniego persona czi tyn czuowiek je
                wogole przedstawicielym interesow Polski jako czynsci Europy, czi tysz mozno
                ino nalezy go odbiyrac jak sie odbiyro suowa dziecka, kere godo "mama, a oni
                majom a jo niy ..." - i tyn bajtel uros i juz mu tak ino niynaisc sie ostaua ...
                • bolek5 Re: "FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego. 15.07.07, 21:17
                  Witam!

                  szwager_z_laband napisał:

                  > (...) ale niy idzie w nim w zodnym przipadku
                  > przijonc za podstawa opinia Kaczynskego(przinajmiyj w tak prymitywnyj formie
                  > jak on to zaoferowou)

                  Kaczor to zupełnie inna sprawa. Wytrawny polityk nie powinien garbatemu
                  partnerowi mówić, że jest garbaty. Ale ja jestem prywatnym człowiekiem,
                  reprezentuję tylko siebie i mogę mówić głośno i wyraźnie: w Niemczech nie było
                  nic, co mogło by być porównywane z ruchem oporu we Francji, Rosji czy Polsce.
                  Popatrz nawet na przykłady, które podajesz: sięgasz do pojedyńczych ludzi,
                  wyciągasz jakieś trockistowskie marginałki z Austrii. Nie potrafię sobie
                  wyobrazić, jak długa byłaby lista przykładów francuskiego oporu (nie będę Cię
                  drażnił Polską ;)) przygotowana według podobnie drobiazgowych kryteriów.
                  • szwager_z_laband Re: "FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego. 16.07.07, 20:50
                    Bolek, niy bez prziczyny najprzod Adolf sie wzion za swoich niymieckich wrogow -
                    to tak samo jak Stalin najprzod swoich wytympiou = potym mog lepiyj ogupic
                    reszta zastraszonego spoueczynstwa.

                    Jo zowdy wyuaza ze zauozynia ze wojny u kogos w doma wygrac niy idzie - to tysz
                    tumaczy ta roznica miyndzy ruchym oporu we Niymcach i kaj indziyj.
                    • bolek5 Re: "FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego. 16.07.07, 22:04
                      Witam!

                      szwager_z_laband napisał:

                      > Jo zowdy wyuaza ze zauozynia ze wojny u kogos w doma wygrac niy idzie

                      Coś w tym jest, niemniej Aliantom w 1945 się udało. No i - żeby być
                      sprawiedliwym - Niemcom we Francji też. Prawie. Ich pech polegał na tym, że we
                      Francji schroniło się mnóstwo uchodźców z Hiszpanii, weteranów wojny domowej, i
                      to oni głównie zasilili Resistance i armię de Gaulle'a ;)
                      • ballest Bolek a co powiesz na to?. 18.07.07, 06:42
                        Lagi Gräfin von Ballestrem [Bearbeiten]Lagi Gräfin von Ballestrem (geborene
                        Solf, *1909 in Vailima auf Samoa; † 14. September 1955 in Bonn) war 1909 als
                        erstes Kind von Hanna und Wilhelm Solf bei Apia auf der samoanischen Insel
                        Upolu geboren worden. Als Adolf Hitler an die Macht gelangte, lebte Lagi Gräfin
                        von Ballestrem mit ihrem ersten Mann, dem Diplom-Ingenieur Wolfgang Mohr in
                        Shanghai. Da sie dort seit ihrer Anreise in den zwanziger Jahren offen mit
                        Juden verkehrte bzw. aus ihrer Heimat ausgewanderten jüdischen Deutschen
                        Quartier bot, wurde Lagi Gräfin von Ballestrem von der deutschen Minderheit in
                        Shanghai gemieden. Sie unterhielt regen Schriftverkehr mit ihren Eltern, Walter
                        Simons und Hans von Seeckt, wozu sie einen Code verwendete, der 1943 der
                        Gestapo in die Hände fiel.

                        Doch bereits 1938 war sie aus China nach Berlin zurückgekehrt. Bei ihrer
                        Ankunft wurde sie sofort zu einem Verhör gebracht, da „ der Hoheitsträger
                        vernichtend über ihre politischen Umtriebe im Ausland“ berichtet hatte. Nachdem
                        man sie wieder gehen gelassen hatte, versuchte sie, den Frauenarzt und
                        Schriftsteller Dr. Ferdinand Mainzer zur Flucht nach London zu verhelfen. 1940
                        musste sie sich erneut einem Verhöhr im Hauptquartier der Gestapo stellen, zu
                        dem sie mit zwei gefüllten Markttaschen erschien, um selbst in der Zentrale des
                        nationalsozialistischen Geheimdienstes den Hitlergruß vermeiden zu können. Am
                        25. November 1940 heiratete sie den schlesischen Adligen Hubert Graf von
                        Ballestrem (* 1910; † 1995), der seit seiner Studienzeit Gegner des
                        Nationalsozialismus war und dessen bester Freund Nikolaus Christoph von Halem
                        hieß.

                        In Berlin versuchte Lagi Gräfin Ballestrem zu den damals in irgendeine kleine
                        Wohnung verborgenen, armseligen, jüdischen Damen zu gehen, um sie zu besuchen
                        und ihnen irgendetwas zu bringen, so Hanna Solf über ihre Tochter.

                        Am 15. März 1944 brachte man sie von München, wohin sie gemeinsam mit ihrer
                        Mutter versucht hatte, dem Bombenhagel der Hauptstadt zu entkommen, in das
                        Konzentrationslager Ravensbrück. Nach zahlreichen Verhören, zu denen man Lagi
                        Gräfin von Ballestrem jedes Mal nach Berlin gefahren hatte, lautete die
                        Anklageschrift gegen die Mitglieder des Solf-Kreises auf Hochverrat,
                        Wehrkraftzersetzung, Feindbegünstigung und Defätismus. Der 18. Oktober 1944
                        bedeutete für sie, ins Frauengefängnis Berlin-Moabit verbracht worden zu sein.
                        Dort hatte sie auf ihre Gerichtsverhandlung zu warten, die jedoch aufgrund
                        eines schweren Bombenangriffs auf Berlin nie statt fand. Ihr Mann, der von der
                        russischen Front im Dezember 1944 zu Weihnachten auf Heimaturlaub geschickt
                        worden war, konnte sie lediglich 15 Minuten besuchen. In dieser Viertelstunde
                        wechselten beide kein Wort miteinander, zu groß waren die Gefühle, die keiner
                        der beiden vermochte unter Zeitdruck in Worte zu fassen.

                        Schließlich wurde Lagi Gräfin von Ballestrem am 23. April 1945 aus der Haft
                        entlassen, durch Hungerödeme entstellt und psychisch schwer geschädigt.

                        Sie starb kinderlos mit gerade einmal 47 Jahren in Bonn, nur ein Jahr nach
                        ihrer Mutter. Ihr Lebensabend war geprägt von Wehmut:

                        Ich möchte nicht an die Vergangenheit denken, da sie ihre Bedeutung verloren
                        hat. Die Welt hat nichts aus ihr gelernt - weder die Schlächter, noch die Opfer
                        oder die Zuschauer. Unsere Zeit ist wie ein Totentanz, dessen unheimlichen
                        Rhythmus wenige verstehen. Alle wirbeln verwirrt herum, ohne den Abgrund zu
                        sehen.
                        de.wikipedia.org/wiki/Solf-Kreis#Lagi_Gr.C3.A4fin_von_Ballestrem
                        • szwager_z_laband Re: Bolek a co powiesz na to?. 18.07.07, 07:26
                          czytouech juz kedys cos na tyn temat - ale dobrze zes to sam dou!

                          ps

                          z tymi taszami to bou dobry pomys:)
                        • bolek5 Re: Bolek a co powiesz na to?. 18.07.07, 08:48
                          Witam!

                          Herbatka u Pani Solf? Nic nie powiem. Nie chcę, żebyś więcej cierpiał.
                          • ballest Re: Bolek a co powiesz na to?. 18.07.07, 09:41
                            No przeca Niemcy nie ofiarowali calou Warszawa, tylko, zeby ruskim pokozac!
                            • bolek5 Re: Bolek a co powiesz na to?. 18.07.07, 09:47
                              Witam!

                              ballest napisał:

                              > No przeca Niemcy nie ofiarowali calou Warszawa, tylko, zeby ruskim pokozac!

                              Sorki, ale nie kąsam ;) Chyba myślisz, że ja znam ten niemiecki tekst przez
                              Ciebie cytowany. Przypominam, że nie znam niemieckiego. Twoją księżnę
                              skojarzyłem po nazwisku i charakterystycznym imieniu.
                              • ballest Re: Bolek a co powiesz na to?. 18.07.07, 22:19
                                No to przepraszam Bolek, ale tlumaczyc nie bede, bo to narawde za duzo!
    • 999s Re: "FAZ": pogardliwa wypowiedź J. Kaczyńskiego. 14.07.07, 18:19
      zasadniczo kaczor rację miał, tylko nie powinien się tak wyrażać. A co do
      białych walczących z Leninem, czy ruchu oporu we Francji, czy Budapeszt- tam to
      były masowe rucu ludzi sprzeciwiających się czemuś masowe,więc zestawianie
      tysięcy ludzi przeciw kilku obrazonym (lub zatroskanych losem Niemiec- egal)
      arystokratów jest niepoważne.

      Tym ludziem nalezy sie jaknajbardziej cześć, pamięc, i szacunek, ale bez przesady.
    • szwager_z_laband czyje dzieci brali za komuny do filmow 14.07.07, 19:05
      "Rodzice Kaczyńskich byli bojownikami polskiego ruchu oporu i opowiadali
      bliźniakom do poduszki o skazanym na zagładę Powstaniu Warszawskim."

      ze zajty:
      www.prezydent.pl/x.node?id=8543095


      poczytejcie:

      "Mieszkał na Żoliborzu w bardzo okazałym mieszkaniu na ulicy Lisa-Kuli. Był
      m.in. zaangażowany w działalność edukacyjną, organizując na Politechnice
      Warszawskiej specjalne dwuletnie kursy przede wszystkim dla ówczesnych
      działaczy komunistycznych, po których ukończeniu dostawali dyplomy ukończenia
      studiów wyższych."

      ze zajty:

      pl.wikipedia.org/wiki/Rajmund_Kaczy%C5%84ski
      • ballest Re: czyje dzieci brali za komuny do filmow 14.07.07, 22:56
        No to wiemy, ze tysz se komunistom przychlebiou!
    • stix W III Rzeszy nie było żadnego ruchu oporu. 15.07.07, 17:51
      www.ofiaromwojny.za.pl/teksty/0401.htm
      Dobrzy Niemcy

      Tygodnik "Wprost", Nr 1206 (22 stycznia 2006)

      W III Rzeszy nie było żadnego ruchu oporu

      Dariusz Baliszewski
      Historyk, publicysta, autor programu "Rewizja nadzwyczajna"

      Świat szuka dobrych Niemców. W gruncie rzeczy już od kilkudziesięciu lat
      wszyscy, którzy się zajmują historią hitleryzmu, którzy próbują zrozumieć
      mechanizmy największej zbrodni w dziejach ludzkości, poszukują w nazistowskim
      żywiole ludobójstwa elementarnych śladów człowieczeństwa. Jeśli historia świata
      jest odwieczną walką dobra ze złem, to także w III Rzeszy musiały istnieć
      pierwiastki dobra. Obok zbrodniarzy musieli żyć ludzie przeciwni wojnie i
      zbrodni. Obok zwolenników Hitlera musieli działać także jego
      przeciwnicy, "dobrzy Niemcy", których działalność składała się na ruch oporu.
      W hitlerowskich Niemczech nie było jednak żadnego ruchu oporu. Żaden uczciwy
      historyk dysponujący wiedzą o froncie podziemnej walki w Polsce, Rosji,
      Jugosławii, Grecji, Danii, Norwegii czy nawet Francji nie nazwie ruchem oporu
      niemieckiego stosunku do nazizmu. I być może rację ma Hannah Arendt, twierdząc,
      że "to, co powszechnie uważa się za sumienie, w Niemczech po prostu przestało
      istnieć, a ludzie powszechnie przyjęli głoszoną przez nazistów skalę wartości".
      By to pojąć, wystarczy prześledzić historię opozycji wojskowej zawiązanej w
      1933 r., w momencie dojścia Hitlera do władzy. Znaczna część oficerów wycofała
      się z działalności wraz z sukcesami na frontach. Hitler z dnia na dzień stał
      się dla nich "niekwestionowanym niemieckim wodzem wszech czasów".

      Wielkie milczenie
      We wrześniu 1939 r., gdy niemiecka machina wojenna przetaczała się przez
      Polskę, niemieccy biskupi głosili, że "kościół popiera wojnę sprawiedliwą,
      zwłaszcza zaś taką, która ma zabezpieczyć interesy państwa i narodu. Zanosi
      więc modły o zwycięskie zakończenie trwającej obecnie wojny w postaci
      zbawiennego dla Niemiec i Europy pokoju". Nawet ewangelicki tzw. Kościół
      wyznający, na świecie uważany za ośrodek opozycyjny i wrogi hitleryzmowi, we
      wrześniu 1939 r. z okazji dożynek głosił orędzie do wyznawców
      opozycjonistów: "Bóg (...) pobłogosławił w tym roku nasz niemiecki naród
      jeszcze jednym, nie mniej obfitym plonem. Bój na polach bitewnych w Polsce
      został zakończony! (...) Jakże podziękujemy za to Bogu?". Głos protestu nie
      odezwał się w Niemczech, gdy Hitler przyłączał do Rzeszy kolejne terytoria:
      Nadrenii, Austrii, Czechosłowacji i Polski. Milczała też opozycja
      komunistyczna, zdawałoby się po delegalizacji partii naturalnie wroga nazistom.
      Milczała, bo sukces rozbioru Polski był też po układzie Ribbentrop - Mołotow
      sukcesem Moskwy. Milczeli wszyscy. Być może rację mają ci, którzy twierdzą, że
      naród niemiecki milczał i nie stawiał tyranii oporu po prostu dlatego, że
      Hitler zabronił.
      W programach niemieckich opozycjonistów, przeciwników Hitlera czy to z tzw.
      kręgu Krzyżowej von Moltkego, czy to grupy nadburmistrza Lipska Carla
      Goerdelera, nie ma słowa potępienia dla hitlerowskiej polityki aneksji czy
      bezwzględnej eksploatacji podbitych państw i narodów, z których przez lata
      wojny Niemcy czerpią bezpłatną siłę roboczą w postaci milionów tzw. robotników
      przymusowych. Jeśli owi opozycjoniści przedstawiają Europie swoje powojenne
      plany, to w nich Niemcy występują w granicach z 1914 r., a więc w granicach
      przedwersalskich. Jeśli już mowa w owych planach o Polsce, to bez Poznańskiego,
      bez Pomorza i bez dostępu do morza, "który Polacy, jeśli chcą, mogą sobie
      załatwić z Litwą".
      Jest znamienne, że mimo wielu prób żadnej niemieckiej opozycji nie udało się w
      latach wojny przekonać do swoich planów i programów brytyjskich czy
      amerykańskich partnerów. Jak można było zresztą traktować poważnie taką
      opozycję, która ewentualny zamach na Hitlera uzależniała od momentu lądowania
      aliantów w Europie albo żądała zaprzestania bombardowań Berlina, Lipska i
      Stuttgartu, gdzie mieszczą się centrale opozycji. Po tajnych rozmowach w 1940
      r. ówczesny minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii lord Halifax,
      zapoznawszy się z projektami niemieckiej opozycji, uznał je za zbyt
      nacjonalistyczne. Miał wówczas powiedzieć: "Zaczynam się zastanawiać, czy
      istnieją w ogóle dobrzy Niemcy!".

      • stix Gdzie byli przyzwoici Niemcy? 15.07.07, 17:52
        Gdzie byli przyzwoici Niemcy?
        Faktem jest, że w roku 1943 i 1944 sprzymierzeni odmówili uznania niemieckiej
        opozycji za partnera do rozmów, twierdząc, że nie ma ona ani mandatu
        społecznego, ani żadnych zasług. Dziś świat dowiaduje się o próbach
        porozumienia niemieckich spiskowców z aliantami. W 1943 r. przebiegały one za
        pośrednictwem biskupa Chichester, który w imieniu pastora Bonhoeffera dotarł do
        Anthony'ego Edena. Na niemieckie propozycje minister miał odpowiedzieć,
        że "niemiecki ruch oporu nie dał jeszcze dostatecznych dowodów na swoje
        istnienie (...) (!). Opozycja niemiecka - powiedział - musiałaby pójść w ślady
        innych ciemiężonych narodów Europy i przystąpić do działania".
        Trudno ukryć fakt, że liczba akcji sabotażowych w wojennym przemyśle niemieckim
        była znikoma. Nie ma liczących się akcji propagandowych, tajnej opozycyjnej
        prasy czy radia. Nie powstał choćby jeden niemiecki ośrodek opozycyjny na
        wychodźstwie (nie wspominając oczywiście ośrodka moskiewskiego komitetu Wolne
        Niemcy), który wzywałby do walki i oporu. Nie powstał, bo Hitler nie pozwolił.
        Nawet po 20 lipca 1944 r., po zamachu Stauffenberga, który był niewątpliwym
        dowodem istnienia antyhitlerowskiej opozycji (aresztowano ponad 7 tys. ludzi),
        Winston Churchill 2 sierpnia w Izbie Gmin wypowiedział słowa, które trudno
        zinterpretować inaczej niż jako dyskwalifikację spisku: "Wydarzenia 20 lipca są
        tylko przejawem walki o władzę w łonie rządzących III Rzeszą, a żaden Niemiec
        nie jest wart zaufania".
        Świat do dziś szuka dobrych Niemców. Z różnym skutkiem. Najczęściej odnajduje
        ich już po Stalingradzie. W 1944 r. Otto Schimek odmawia udziału w publicznych
        egzekucjach, za co zostaje skazany na śmierć i rozstrzelany. W 1943 r. gestapo
        likwiduje młodzieżową organizację Białej Róży. W istocie to idealistyczna
        studencka organizacja dzieci, które nie godzą się z terrorem państwowym.
        Czytają zakazanego Heinego, zbierają pieśni folklorystyczne innych narodów (w
        tym rosyjskiego), pomagają prześladowanym żydowskim kolegom. Któregoś dnia
        jedno z nich zawiązało szarfę ze swastyką na oczach bogini sprawiedliwości na
        dziedzińcu sądu w Ulm. "Nie damy się uciszyć - piszą w broszurach. - Jesteśmy
        waszymi wyrzutami sumienia. Biała Róża nie zostawi was w spokoju". Na pewien
        czas musieli zawiesić działalność, bo trzech chłopców powołano na front
        rosyjski. Pojechali, by spełnić swój obywatelski obowiązek. Wrócili w 1942 r.,
        by kontynuować antyhitlerowską działalność konspiracyjną.

        Samotność Sophie Scholl
        13 stycznia 1943 r. na Uniwersytecie Monachijskim odbywały się obchody 470-
        lecia uczelni. Gauleiter Paul Giesler w przemówieniu do studentów wyraził
        przekonanie, że "Lepiej, by studentki, zamiast grzebać się w książkach, zaczęły
        dawać Fuhrerowi dzieci". Te słowa okazały się zarzewiem buntu na uczelni.
        Sophie Scholl, dwudziestoletnia przywódczyni Białej Róży, w kolejnej broszurce
        napisała: "W imieniu wszystkich obywateli Niemiec żądamy, aby Adolf Hitler
        zwrócił nam wolność osobistą, najcenniejszą własność Niemców". Aresztowano ją
        wraz z bratem Hansem 18 lutego. Kilka dni później po publicznym procesie
        zostali zgilotynowani. Bez protestu ze strony "wszystkich obywateli Niemiec", w
        których imieniu pisali broszurki. Prawdopodobnie i tym razem Hitler na protest
        nie pozwolił.
        To wzruszająca historia o "dobrych Niemcach". Można ich znaleźć w dokumentach
        więcej. Wystarczy sięgnąć do policyjnego tajnego rejestru ludzi podejrzewanych
        o niechęć do hitlerowskiego reżimu, by znaleźć tam ponad 550 nazwisk luminarzy
        kultury, sztuki i literatury - z Einsteinem, Brechtem czy Mannem - zmuszonych
        do emigracji, zamkniętych w obozach koncentracyjnych czy pozostających pod
        nadzorem policji politycznej. Te dokumenty mają jednak niewiele wspólnego z
        tym, co Niemcy chcieliby nazywać ruchem oporu, a czego żaden uczciwy historyk
        tak nie nazwie. W historii III Rzeszy nie było bowiem niczego, co na ten tytuł
        zasługuje. I trudno to ukryć nawet dziś w zjednoczonej Europie.


        • szwager_z_laband przikuady 15.07.07, 18:30
          Zu dieser Front gehörte auch der gelebte Internationalismus im gemeinsamen
          Kampf gegen den Faschismus in den militärischen Formationen der Anti-Hitler-
          Koalition. Dazu nur einige Stichworte: Der erste Höhepunkt des gemeinsamen
          Kampfes war der Einsatz deutscher Antifaschisten in den Internationalen
          Brigaden im spanischen Bürgerkrieg zur Verteidigung der Republik gegen den vom
          deutschen und italienischen Faschismus unterstützten Franco-Putsch. Mehrere
          tausend deutsche Nazigegner, aus dem Exil oder illegal aus Deutschland
          ausgereist, zeigten auf diese Weise ihre internationale Solidarität und
          versuchten, Hitler und seine Kriegspolitik schon in Spanien zu stoppen. Selbst
          wenn dieser Kampf mit der militärischen Niederlage der republikanischen Truppen
          endete, war er ein wichtiges Zeugnis aktiven internationalistischen Handelns.


          Deutsche Antifaschisten kämpften während des Krieges in den Reihen der
          nationalen Widerstandsbewegungen. An fast allen Fronten, bei den Partisanen von
          Jugoslawien, in Griechenland, in der Sowjetunion, in Italien und Frankreich,
          selbst in der britischen und der US-amerikanischen Armee waren deutsche
          Nazigegner aktiv. Besonders hervorzuheben sind in diesem Zusammenhang die
          Aktivitäten des CALPO (Comitée Allemagne libre pour l’Ouest), das die Arbeit
          deutscher Antifaschisten in den Reihen der französischen Résistance
          organisierte, sowie die Frontarbeit des „Nationalkomitees Freies Deutschland“
          (NKFD) in der Sowjetunion, wo deutsche Antifaschisten versuchten, die von
          antibolschewistischer Propaganda verblendeten deutschen Armeeangehörigen davon
          zu überzeugen, dass nur die militärische Niederlage des Deutschen Reiches die
          Rettung für die Heimat bedeuten würde.


          So war der deutsche Widerstand, das Handeln deutscher Antifaschisten selbst
          Teil der militärischen Aktivitäten der Anti-Hitler-Koalition und hatte damit
          seinen unmittelbaren Anteil an der Befreiung Deutschlands von Faschismus und
          Krieg.
          • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:39
            Antinazistische Deutsche Volksfront
            aus Wikipedia, der freien Enzyklopädie
            Wechseln zu: Navigation, Suche
            Die Antinazistische Deutsche Volksfront (ADV) war eine antifaschistische
            Widerstandsgruppe im Raum München.

            Die Gruppe konstituierte sich 1937 (ohne sich zunächst einen Namen zu geben) um
            die beiden Arbeiter Rupert Huber und Karl Zimmet, welche vor 1933 beide der
            linkskatholischen Christlich-Sozialen Reichspartei (CSRP) bzw. in Zimmets Fall
            auch der KPD angehört hatten. Die beiden begannen Flugblätter zu produzieren
            und zu verteilen, welche sich zunächst schwerpunktmäßig gegen die deutsche
            Kriegsvorbereitung und die Unterstützung Franco im spanischen Bürgerkrieg
            richteten. Nach und nach zogen Huber und Zimmet weitere ehemalige CSRP- und KPD-
            Mitglieder und später weitere Aktive - im wesentlichen Industriearbeiter -
            hinzu, die illegalen Aktivitäten der Gruppe, welche sich nun den Namen
            Antinazistische Deutsche Volksfront gab, wurde ab dem Überfall auf die
            Sowjetunion 1941 intensiviert, insgesamt wurden zwischen 1941 und Ende 1943
            zwölf Flugschriften und zwei Ausgaben der Zeitung Der Wecker produziert.
            Inhaltlich sprach sich die Gruppe für die sofortige Beendigung des Krieges, die
            Sammlung aller Antifaschisten und die Verständigung mit den anderen Völkern
            Europas, hierbei vor allem dem Russischen Volk aus. Eine Revolution sollte, wie
            1918 die Novemberrevolution dem Krieg und seinen Trägern ein Ende bereiten.

            Ab Sommer 1943 kam mit der Unterstützung der Brüderlichen Zusammenarbeit der
            Kriegsgefangenen (BSW) ein neuer Aspekt zur Arbeit der ADV hinzu. Die Gruppe
            versorgte sowjetische Kriegsgefangene und Zwangsarbeiter mit Nahrungsmitteln,
            Kleidung, Papieren und Informationen und verschaffte der BSW Waffen und
            Munition, welche im Aufstandsfall oder beim Herannahen der alliierter
            Streitkräfte zum Einsatz kommen sollten.

            Nach der Zerschlagung der BSW Ende 1943 kam die Gestapo auch der ADV auf die
            Spur und verhaftete ab Januar 1944 einen großen Teil der Mitglieder der Gruppe.
            Die meisten Leitungsmitglieder der Organisation wurden im Dezember 1944 vom
            Volksgerichtshof zum Tode verurteilt und wenig später hingerichtet, lediglich
            Zimmet, der sich nach der Verhaftung erfolgreich als Geisteskranker ausgegeben
            hatte, überlebte die NS-Zeit.

            Von „de.wikipedia.org/wiki/Antinazistische_Deutsche_Volksfront“
            • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:40
              de.wikipedia.org/wiki/Georg_Elser
              • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:41
                de.wikipedia.org/wiki/20._Juli_1944
                • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:42
                  de.wikipedia.org/wiki/Bernhard_B%C3%A4stlein
                  • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:42
                    de.wikipedia.org/wiki/Wilhelm_Kn%C3%B6chel
            • bonbon1 Re: przikuady 15.07.07, 18:42
              szwager, musisz to nojprzod przetuplikowac stixowi na polski. Uon inkszych
              szprachow niy zno
              • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:43
                de.wikipedia.org/wiki/Anton_Saefkow
                • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:44
                  de.wikipedia.org/wiki/Georg_Schumann_%28Politiker%29
                  • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:44
                    de.wikipedia.org/wiki/Robert_Uhrig
                    • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:45
                      de.wikipedia.org/wiki/Rote_Kapelle
                      • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:46
                        de.wikipedia.org/wiki/Vereinigte_Kletterabteilung
                        • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:46
                          de.wikipedia.org/wiki/Transportkolonne_Otto
                          • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:47
                            de.wikipedia.org/wiki/Europ%C3%A4ische_Union_%28Widerstandsgruppe%29
                            • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:48
                              de.wikipedia.org/wiki/Eiserne_Front
                              • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:49
                                de.wikipedia.org/wiki/Theodor_Haubach
                                • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:49
                                  de.wikipedia.org/wiki/Karl_Heinrich
                                  • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:50
                                    de.wikipedia.org/wiki/Walter_Schmedemann
                                    • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:50
                                      de.wikipedia.org/wiki/Sozialistische_Front
                                      • szwager_z_laband Re: przikuady 15.07.07, 18:51
                                        de.wikipedia.org/wiki/Sopade
          • stix "Niemcy patrzyli na nas z nienawiścią" 15.07.07, 18:50
            tydzienzulawski.republika.pl/interest.htm
            Tablica, która ma przypominać młodemu pokoleniu Niemców o wydarzeniach sprzed
            ponad 60. laty jest w istocie próbą zafałszowania prawdy historycznej. Już same
            słowa „z bólem i smutkiem wspominamy w tym miejscu ludzi” brzmią fałszywie w
            kontekście tego, w jaki sposób niemiecka ludność traktowała więźniów Stutthofu.
            Być może wnioskodawcy myślą, że minęło tak dużo czasu, iż nikt już dzisiaj tego
            nie pamięta, ale ja postaram się odświeżyć przykurzoną pamięć. Więzień Jan
            Dolny nr obozowy 9889 w swojej relacji pisze: „Inną pracą wykonywaną przez
            więźniów <<strafkolonne>> była służba <<narodowi panów>> w charakterze zwierząt
            pociągowych. Były dwa wozy, tj. jedna duża przyczepa samochodowa oraz ciężki
            wóz na kołach żelaznych, do których zaprzęgano po kilkunastu więźniów. Wozami
            tymi przewożono głównie materiały budowlane oraz gruz dostarczony barkami do
            prowizorycznej przystani we wsi Stutthof. Odległość od obozu do przystani
            wynosiła około 3 kilometry. Ciągnąc wóz przez wieś nieraz byliśmy obrzucani
            kamieniami przez rozwydrzonych wyrostków z Hitlerjugend. Wyzwisk różnego
            gatunku nie szczędzili nam również dorośli Niemcy, gromadzący się zwykle obok
            młyna, na którego frontowej ścianie, dużymi literami wymalowano napis”
            <<Stutthof bleibt Deutsch>> (Stutthof pozostanie niemiecki). W jednym tylko
            przypadku zauważyłem idącego przez wieś starszego człowieka, którego twarz na
            nasz widok pozostała obojętna”.

            Inny więzień Stutthofu – Krzysztof Dunin-Wąsowicz w swojej
            książce „Stutthof, ze wspomnień więźnia obozu koncentracyjnego” tak wspomina
            podróż z Nowego Dworu Gdańskiego do Stutthofu w maju 1944 roku: „Wreszcie
            ruszyliśmy. Droga wiodła przez równinę, na której stały schludne murowane
            domki, typowe dla niemieckich kolonistów. Ludzi widać było mało. Polaków
            nie było w ogóle. Nieliczni Niemcy patrzyli na nas z nienawiścią i
            pogardą”.

            Podobnych relacji jest wiele. Wszystkie one mówią o wrogim stosunku
            ludności niemieckiej do więźniów Stutthofu. Wrogość ta istniała do samego końca
            wojny. Więźniowie, którzy przeżyli Marsz Śmierci mówią, że gdy kolumny więźniów
            szły przez rejony zamieszkałe przez Niemców (Sztutowo, Stegna, Mikoszewo i
            dalej), niemieckie gospodynie wynosiły na drogę żywność, którą karmiły
            esesmanów. Na więźniów pluto i ubliżano im. Dopiero gdy kolumny weszły w rejon
            Kaszub, miejscowa ludność, często z narażeniem życia, udzielała pomocy
            więźniom.

            Żadnych oznak współczucia
            Często słyszy się obecnie opinię, że okoliczna ludność nie wiedziała,
            co dzieje się w Stutthofie. Zaprzeczają temu takie relacje, jak przytoczone
            powyżej, a poza tym fakt, iż na całych Żuławach nie było praktycznie
            gospodarstwa rolnego, które nie zatrudniałoby więźniów tego obozu. I niech
            nikomu się nie wydaje, że więźniowie pracujący poza obozem mieli lepsze
            warunki. Niemieccy bauerzy wykorzystywali ich z całą bezwzględnością i
            premedytacją. Nie próbowali przy tym ulżyć ich doli chociażby poprzez lepsze
            wyżywienie. Często zdarzało się, że więzień karany był za to, że próbował zjeść
            brukiew lub kartofel z pola, na którym pracował. Krzysztof Dunin-Wąsowicz w
            rozmowie telefonicznej ze mną w dniu 15 października br. powiedział: „nie
            pamiętam żadnych oznak współczucia ludności niemieckiej zamieszkałej na
            Żuławach, w stosunku do więźniów Stutthofu”. Stwierdził również, że okoliczna
            ludność pomagała w ujmowaniu więźniów próbujących ucieczki z obozu. Dlatego
            m.in. tak niewiele ucieczek było udanych.

            Ocena postępowania ludności niemieckiej przez więźniów obozu jest
            jednoznacznie negatywna. Więzień Aldo Coradello pisze w swoich
            wspomnieniach: „Odpowiedzialność za te wszystkie okrutne czyny spada na całą
            partię nazistowską i na większą część narodu niemieckiego. Bo cóż to za naród,
            który spokojnie znosił te straszliwości dokonywane rzekomo w imię patriotyzmu?
            Cóż to za ludzie, którzy dzień po dniu spokojnie wysłuchiwali przemówień wodzów
            politycznych: <<zniszczymy rasę żydowską, naród rosyjski, polską nację>>. Czyż
            żaden Niemiec nie zadał sobie trudu, żeby choć przez chwilę rozważyć te słowa?
            Największym wstydem jest stosowanie dziś tej <<broni nieświadomości>>, jako
            jedynego usprawiedliwienia, na to – co robiło Gestapo w okupowanych krajach, a
            co w obozach”.

            • szwager_z_laband przikuady cd 15.07.07, 18:52
              de.wikipedia.org/wiki/Sozialistische_Arbeiter-Jugend
              • szwager_z_laband Re: przikuady cd 15.07.07, 18:53
                de.wikipedia.org/wiki/Neu_Beginnen
                • szwager_z_laband Re: przikuady cd 15.07.07, 18:53
                  de.wikipedia.org/wiki/Revolution%C3%A4re_Sozialisten_Deutschlands
                  • szwager_z_laband Re: przikuady cd 15.07.07, 18:54
                    de.wikipedia.org/wiki/Roter_Sto%C3%9Ftrupp
                    • szwager_z_laband itd, usw ... 15.07.07, 18:55
                      Widerstand anderer sozialistischer, kommunistischer oder anarchistischer
                      Parteien und Organisationen
                      Kleinere linke Organisationen nahmen in der ersten Phase des Widerstandes bis
                      etwa 1937/38 eine (gegenüber ihrer zahlenmäßigen Stärke in der Endphase der
                      Weimarer Republik) überdurchschnittlich große Bedeutung ein. Den genannten
                      Organisationen war es, auch auf Grund einer realistischeren Einschätzung der
                      Stabilität des NS-Regimes sehr viel besser als SPD oder KPD gelungen, sich auf
                      Arbeit in der Illegalität vorzubereiten. Auch gelang es diesen Organisationen
                      zumeist auf Grund ihrer Struktur als relativ geschlossene und gefestigte
                      Kaderorganisationen das Gros der eigenen Mitgliedschaft in die illegale Arbeit
                      einzubinden und Infiltrationsbestrebungen seitens Polizei und Gestapo
                      entgegenzuwirken; ferner kam den kleineren linken Organisationen zu Gute, dass
                      sie zunächst in einem geringeren Maße als die Massenparteien SPD und KPD
                      seitens der Gestapo Beachtung fanden. Die zentralen und meisten regionalen
                      Strukturen dieser Organisationen wurden bis 1937/38 von der Gestapo zerschlagen.

                      Kommunistische Arbeiterpartei Deutschlands
                      Kommunistische Partei-Opposition
                      Internationale Kommunisten Deutschlands
                      Kommunistische Räte-Union
                      Komitee für Proletarische Einheit
                      Leninbund
                      Gruppe Funke
                      Rote Kämpfer
                      Sozialistische Arbeiterpartei Deutschlands
                      Internationaler Sozialistischer Kampfbund
                      Antinazistische Deutsche Volksfront
                      Föderation Kommunistischer Anarchisten Deutschlands
                      Freie Arbeiter-Union Deutschlands
                      Kaiser/Riegraf-Gruppe (Heilbronn)
                      Eine in diesem Spektrum zu verortende Radiostation war der Sender der
                      europäischen Revolution (SER), welcher von 1940 bis 1942 aus dem britischen
                      Exil sendete

                      Gewerkschaftlicher Widerstand
                      Mit der Internationalen Transportarbeiterföderation (ITF) unter Edo Fimmen
                      verbundene Widerstandsgruppen von Eisenbahnern, Seeleuten und Hafenarbeitern in
                      Deutschland und im Exil
                      Die Provisorische Hauptverwaltung des Zentralverbandes der Hotel-, Restaurant
                      und Caféangestellten um Fritz Saar
                      Der Arbeitsausschuss freigewerkschaftlicher Bergarbeiter
                      Das Aktionskomitee Berliner Metallarbeiter
                      Der Kreis um Wilhelm Leuschner und Jakob Kaiser
                      Der Gewerkschaftliche Freiheitsbund gegen das Hakenkreuz

                      Bündischer Widerstand
                      Mitglieder der Bündischen Jugend organisierten ihren Widerstand vor allem in:

                      Die Weiße Rose - Hans Scholl, Sophie Scholl, Christoph Probst, Willi Graf,
                      Alexander Schmorell unter anderem druckten und verteilten vom Juni 1942 bis zum
                      Februar 1943 Flugblätter.
                      Edelweißpiraten - Widerstand der Jugend
                      dj.1.11 - Deutsche Jungenschaft vom 1. November 1929 – Helle Hirsch plante
                      einen Anschlag auf das Reichsparteitagsgelände.

                      Kultureller Widerstand
                      Die Swing-Jugend agierte mit zunehmender Verfolgung auch politisch
                      Literatur gegen Hitler und seine nationalsozialistische Ideologie
                      (beispielsweise von Irene Harand)

                      Bürgerlicher Widerstand
                      Die Ernst-Niekisch-Widerstandsbewegung
                      Der Kreisauer Kreis
                      Gemeinschaft für Frieden und Aufbau
                      Die Vierergruppen
                      Robinsohn-Strassmann-Gruppe
                      Die Arbeitsgemeinschaft Erwin von Beckerath
                      Der Heimatschutz von Oberstdorf und dem Kleinwalsertal, die durch Eroberung von
                      Oberstdorf und der Nachbargemeinden eine Zerstörung des Illertals vermeiden
                      konnten.
                      Die Gruppe Q bzw. Freies Hamburg um Friedrich Ablass

                      Widerstand innerhalb der Wehrmacht
                      Geplante Verhaftung Hitlers 1938. Als Hitler in der Tschechenkrise zum Krieg
                      entschlossen schien, plante eine Gruppe von Militärs unter Führung des
                      zurückgetretenen Generals Ludwig August Theodor Beck die Verhaftung Hitlers.
                      Der Plan scheiterte, als England in letzter Minute nachgab.
                      Umsturzversuch am 20. Juli 1944 (Persönlichkeiten des 20. Juli 1944)
                      Freiheitsaktion Bayern, Ende April 1945. Mehrere Wehrmachtsangehörige
                      versuchten Bayern kampflos den US-amerikanischen Verbänden zu übergeben und
                      weiteres Blutvergießen zu verhindern.
                      es gab auch Deutsche, die sich durch Fahnenflucht, Kriegsdienstverweigerung
                      oder als „Kriegsverräter“ der Teilnahme am Krieg entzogen. Diese sind zum Teil
                      bis heute nicht vollständig rehabilitiert.

                      Kirchlicher und religiöser Widerstand
                      Einzelne Vertreter unterschiedlicher Kirchen prangerten in Predigten
                      Judenverfolgung oder Konzentrationslager an und erhielten daraufhin Rede- und
                      Schreibverbot oder wurden in KZs gesteckt
                      Die Bekennende Kirche war keine Widerstandsbewegung: Sie war nur gegen eine
                      Kirchengleichschaltung, nicht gegen den Nationalsozialismus, den viele ihrer
                      Mitglieder euphorisch bejahten. Einige Mitglieder wie Dietrich Bonhoeffer, Paul
                      Schneider und Martin Niemöller leisteten jedoch passiven und aktiven
                      Widerstand.
                      Katholischer Jungmännerverband
                      Kölner Kreis
                      Junger Bundschuh
                      Clemens August Graf von Galen gegen Euthanasie und Antisemitismus Rosenbergs
                      Zeugen Jehovas: Sie beteiligten sich nicht an den Wahlen und dem Personenkult
                      um Hitler (Hitlergruß) und verweigerten ihre Mitgliedschaft in den NS-
                      Massenorganisationen, sie entzogen sich somit der Gewissenskontrolle und den
                      Bekenntnisritualen des NS-Staates. Da die Nationalsozialisten mit
                      Misshandlungen, Verhaftungen und der Todesstrafe antworteten, verbreiteten sie
                      reichsweit mehrere Aufklärungsschriften, in denen sie Unrechtsfälle
                      dokumentierten, die Täter beim Namen nannten und Hitler hauptverantwortlich
                      machten – in der Schriftform sahen sie ihr einziges Mittel, das mit ihrem
                      Prinzip der Gewaltfreiheit vereinbar war.
                      Die Mitglieder der Gemeinschaft der Siebenten Tags Adventisten
                      Reformationsbewegung verweigerten den Wehrdienst.
                      Helmuth Hübener, Vierergruppe Hamburg, war Mitglied der Mormonen
                      Walter Klingenbeck, Vierergruppe München, war überzeugtes Mitglied der
                      katholischen Jungschar St. Ludwig in München. Der Jugendliche und seine drei
                      Freunde hörten ausländische „Feindsender“ wie Radio Vatikan, verteilten
                      Flugblätter und versuchten einen eigenen Schwarzsender zu errichten.
                      Die meisten Mitglieder der Religiösen Gesellschaft der Freunde oder Quäker,
                      zumeist innerhalb pazifistischer und/oder sozialistischer Gruppen sowie
                      Unterstützung von Inhaftierten, Untergetauchten oder Flüchtlingen.
                      Ein seltener Fall offenen Volkswiderstandes gegen die Nationalsozialisten
                      zeigte sich beim Kreuzkampf im Oldenburger Land, wo nach dem Verbot des
                      Aufhängens von Kreuzen in den Schulen 1936 ein derartiger Proteststurm anhob,
                      dass am Ende das Verbot wieder aufgehoben werden musste.
                      Hugolinus Dörr

                      Jüdischer Widerstand
                      siehe Jüdischer Widerstand im Holocaust-Artikel

                      Widerstand von Kriegsgefangenen und Zwangsarbeitern
                      Brüderliche Zusammenarbeit der Kriegsgefangenen bzw. Bratskoje
                      Sotrudnitschetswo Wojennoplennych (BSW)

                      Spontaner Widerstand
                      1943 versammelte sich eine Gruppe von Ehefrauen verhafteter jüdischer Männer
                      vor dem Gestapogebäude und verharrte dort so lange, bis ihre Ehemänner frei
                      gelassen wurden (siehe Rosenstraße-Protest).


                      Widerstand im Alltag
                      Im Überblick betrachtet und in Relation zur Gesamtbevölkerung gab es in
                      Deutschland zwischen 1933 und 1945 nur sehr wenige Bürger, die im Alltag die
                      Zivilcourage aufbrachten, sich dem System des NS-Staates zu verweigern oder gar
                      zu widersetzen. Aber es gab vereinzelt auch diesen zivilen Widerstand im
                      Kleinen, indem Anordnungen der Regierung nicht befolgt wurden. Es gab Eltern,
                      die versuchten, ihre Kinder von der HJ fernzuhalten, Soldaten, die sich
                      weigerten, an Kriegsverbrechen teilzunehmen, Bürger, die Juden versteckten oder
                      Zwangsarbeiter mit Nahrung versorgten, Gefängnisbeamte, die Akten „verlegten“,
                      um Häftlinge vor der Verschickung zu bewahren. Auch wenn dies Einzelaktionen
                      waren, bedeuteten sie für die betroffenen Personen beträchtliche Gefahr.


                      Beitrag aus dem Exil
                      Es ist nicht selbstverständlich, dass jemand, dem die Flucht aus seine
                      • szwager_z_laband Re: itd, usw ... 15.07.07, 18:56
                        Beitrag aus dem Exil
                        Es ist nicht selbstverständlich, dass jemand, dem die Flucht aus seiner in
                        Verbrechen verfangenen Heimat gelungen ist, sich von außen am Widerstand gegen
                        die dortige Regierung beteiligt. Von Thomas Manns Rundfunkansprachen ein Zitat
                        an die Deutschen in seiner Heimat:

                        „Wenn ihr es nicht im letzten Augenblick fertigbringt, euch des Gesindels zu
                        entledigen, das euch und der Menschheit so Schandbares angetan hat, so ist
                        alles verloren, Leben und Ehre.“
                        (27. Juli 1943)

                        Österreichische Widerstandsgruppen
                        Diese hatten nicht nur die Bekämpfung des nationalsozialistischen Regimes zum
                        Ziel, sondern auch die Befreiung Österreichs vom deutschen Reich. Vielfach
                        waren die Mittel der Gruppen im politischen Bereich angesiedelt (Propaganda,
                        Organisationsbildung, etc.). Des weiteren bleibt zu erwähnen, dass der Übergang
                        zwischen Widerstandsaktivitäten und der nachrichtendienstlichen Tätigkeit für
                        die Alliierten fließend war und somit eher als Widerstand im Untergrund zu
                        titulieren ist. Kämpferische Gruppen bildeten die Minderheit und waren meist
                        erst nach 1942 aktiv tätig. Für sozialdemokratische, sozialistische und
                        kommunistische Gruppen begann der Widerstand in Illegalität und Exil allerdings
                        schon 1933/34, als diese mit der Installierung des Ständestaates illegalisiert
                        wurden. Charakteristisch für den Widerstand gegen den Nationalsozialismus in
                        Österreich ist die tiefe parteipolitische Fragmentierung, weswegen man grob
                        zwischen linkem (Sozialisten, Kommunisten) und rechtem (bürgerlicher und
                        katholischer Widerstand) Widerstand unterscheiden kann. Erst im späteren
                        Verlauf des Krieges, und motiviert durch die Moskauer Deklaration kam es zur
                        Ausbildung eines überparteilichen Widerstandes.

                        Aufzählung der diversen Gruppen:

                        überparteiliche Gruppen: O5
                        bewaffnete Gruppen: Minderheit der Slowenen in Kärnten als Kärntner Partisanen
                        (siehe jugoslawische Partisanen) und die Partisanengruppe Leoben-Donawitz; die
                        oft als Partisanen bezeichneten Gruppen im Salzkammergut oder auch im Ötztal
                        kamen (abgesehen von ihrer politischen Tätigkeit) nicht über die Aufbau- und
                        Bewaffnungsphase hinaus; Gruppe um Major Carl Szokoll
                        katholisch-konservatives-bürgerliches Lager: Antifaschistische
                        Freiheitsbewegung Österreichs, die Gruppe Maier-Messner-Caldonazzi, Tiroler
                        Widerstandsbewegung, die drei großen Freiheitsbewegungen (Gruppe um Roman
                        Scholz, Gruppe um Dr. Karl Lederer und die Großösterreichische
                        Freiheitsbewegung als Gruppe um Dr. Kastelic)
                        Legitimistische Widerstandsgruppen: Die Gruppe Burian, die Gruppe Zemljak, die
                        Gruppe Müller-Thanner, die Illegale Österreichische Kaisertreue Front
                        andere religiöse Gruppen: Zeugen Jehovas
                        aus der Sozialdemokratie hervorgegangene Gruppen wie die Revolutionären
                        Sozialisten Österreichs (RSÖ), die Sozialistische Arbeiterhilfe (SAH) und
                        Exilgruppen wie das Auslandsbüro der österreichischen Sozialdemokraten (ALÖS),
                        die Auslandsvertretung der österreichischen Sozialisten (AVOES) und das
                        Austrian Labor Committee
                        Kommunistische Partei Österreichs (KPÖ)
                        Kommunistischer Jugendverband Österreichs (KJVÖ)
                        Trotzkistische und unabhängige kommunistische Gruppen wie der Kampfbund zur
                        Befreiung der Arbeiterklasse, die Organisation Gegen den Strom (OG) und die
                        Revolutionären Kommunisten (RK)
                        Beiträge und Ergänzungen zum Widerstand in Österreich findet man unter den
                        Weblinks.
                        siehe auch Dokumentationsarchiv des österreichischen Widerstandes
    • stix Premier po raz drugi o "rachitycznym" zamachu 28.07.07, 18:47
      na Hitlera.
      wiadomosci.onet.pl/1574901,11,item.html
      Premier Jarosław Kaczyński pytany o swoją niedawną wypowiedź dla dziennika "Die
      Welt", w której bunt przeciw Hitlerowi pułkownika Clausa Schenka von
      Stauffenberga określił jako "rachityczny" powiedział, że "mówił po prostu o
      faktach".
      Na konferencji prasowej premier został zapytany, co przemawia za użyciem
      takiego sformułowania.

      W wywiadzie, który ukazał się 6 lipca na łamach dziennika "Die Welt", premier
      Kaczyński, mówiąc o negatywnych zjawiskach w Niemczech, wskazał na mającą -
      jego zdaniem - miejsce "rewizję pamięci". "Jakby nie patrzeć: Niemcy nie były
      ofiarą tej wojny. Niemcy były agresorem. Najpóźniej po porażce pod Moskwą i po
      przystąpieniu USA do wojny było jasne, że Niemcy przegrają wojnę. Lecz elity
      nie uczyniły nic, z wyjątkiem tego rachitycznego spisku przeciwko Hitlerowi (w
      roku) 1944. Nie było szerokiego ruchu oporu". Jarosław Kaczyński dodał, że jest
      zjawiskiem bardzo niepokojącym, gdy ktoś sprawia wrażenie, jakby cierpienia
      Niemiec były porównywalne z cierpieniami Polski. "Naturalnie miały miejsce
      wydarzenia, jak bombardowanie Drezna lub też to, co uczyniła na niemieckiej
      ziemi Armia Czerwona. Nie chcę tego w żaden sposób usprawiedliwiać" -
      powiedział premier w wywiadzie dla "Die Welt". Premier podkreślił, że "nie chce
      porównywać Polski, bo Polska była pod niebywałą wręcz, jeżeli chodzi o
      okrucieństwo, ludobójczy charakter (...) okupacją". Jak zauważył, we Francji
      okupacja była znacznie łagodniejsza. - Niemniej - jak dodał - za udział w ruchu
      oporu rozstrzeliwano.

      - W jednym tylko porcie francuskim rozstrzelano 60 tysięcy działaczy
      francuskiego ruchu oporu, łącznie było ich dużo, dużo więcej. A mimo wszystko
      ten ruch oporu trwał. Dlaczego? Bo Francuzi tego nie chcieli, bo mieli
      nadzieję, że się zmieni. Bo to jest też taki warunek wielkich ruchów oporu. Jak
      nie ma nadziei, to też zwykle nie ma wielkiego oporu - podkreślił szef rządu.

      - Otóż Niemcy, ci antyfaszystowsko nastawieni, też mogli mieć nadzieję, no bo
      cały świat walczył z Niemcami. Koalicja amerykańsko-rosyjsko-angielska była
      zdecydowanie silniejsza niż włosko-niemiecko-japońska - zaznaczył J.Kaczyński.

      I mimo wszystko - podkreślił - żadnego wielkiego oporu nie było. - Niemcy były
      w stanie prowadzić wojnę do momentu zajęcia Berlina, zajęcia ogromnej części
      terytorium ówczesnej Rzeszy Niemieckiej - dodał premier.

      - Ja po prostu powiedziałem o faktach. Spisek łatwo się załamał, jego
      uczestnicy, nawet tacy bardzo luźno związani, zostali postawieni przed sądami,
      więc musieli być jakoś wydani - gestapo nie było jasnowidzem. Byli traceni
      chyba nawet w maju 1945 roku - powiedział szef rządu.

      - Powiedziałem po prostu to, że ta opozycja była słaba. Biorę pod uwagę, że
      władze hitlerowskie stosowały najbardziej brutalne i okrutne metody, ale te
      najbardziej brutalne i okrutne metody choćby we Francji, jednak nie ograniczyły
      oporu. Gdyby Niemcy byli nastawieni w szerszej skali antyhitlerowsko, to by
      istniał duży ruch oporu. To jest oczywiste - podkreślił.

      - W żadnym razie nie zgadzam się na taką zasadę, że w Niemczech istnieją przez
      cały czas i są, można powiedzieć, przez prawo uwiecznione - bo można z
      pokolenia na pokolenie przekazywać członkostwo - ziomkostwa, które w istocie
      nieustannie kwestionują wyniki drugiej wojny światowej, a Polakom nie wolno
      nawet wspomnieć o tych wynikach z naszego punktu widzenia. Ja tego typu
      poprawności politycznej nie przyjmę, nawet tego typu postulaty uważam za
      bezczelne i obraźliwe wobec Polaków - oświadczył premier.

      Pułkownik Claus hrabia Schenk von Stauffenberg był przywódcą wojskowego spisku
      przeciwko Hitlerowi, który zawiązał pod koniec II wojny światowej. Stauffenberg
      dokonał 20 lipca 1944 r. zamachu bombowego na Hitlera w kwaterze w Wilczym
      Szańcu, jednak wódz III Rzeszy przeżył, doznając jedynie niegroźnych obrażeń.
      Próba przejęcia pomimo tego władzy przez spiskowców zakończyła się
      niepowodzeniem. Stauffenberg i kilku jego najbliższych współpracowników
      rozstrzelano jeszcze tej samej nocy w Berlinie. Specjalny sąd wydał wyroki
      śmierci na ponad 5000 osób uznanych przez hitlerowskie władze za związane ze
      spiskiem. Rocznica zamachu jest w Niemczech uroczyście obchodzona.



      • socer-schlesier Re: Premier po raz drugi o "rachitycznym" zamachu 28.07.07, 19:27
        Ten Austriacki Hitler na nogi Polakow postawil.
        • ballest Re: Premier po raz drugi o "rachitycznym" zamachu 28.07.07, 19:46
          Polski Ruch Oporu, to przyklad GUPOTY , wlasciwie to tak jak General Anders,
          ktory poslau do rzezni swoich zolnierzy, a to samo zrobil Bor Komorowski!
          Za to sa w Polsce uwielbiani!
          - w kazdym innym kraju postawiano by ich przes sadem wojennym!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka