Dodaj do ulubionych

Prymitywni Europejczycy zazdroszczą Polakom.

15.12.07, 10:20
"Dziennik": Polscy pływacy oskarżeni o doping
To, że polscy pływacy zdobywają medale i biją rekordy bardzo nie
podoba się ich rywalom. Dlatego sugerują, że Polacy się dopingują -
dowiedział się "Dziennik".

Wiadomość o skardze na polską drużynę przekazywano sobie w piątek
pocztą pantoflową. Podczas popołudniowych finałów na basenie
Sportszuda w Debreczynie huczało już od plotek, które dotarły do
polskich trenerów. "Podobne zarzuty stawiano nam już na
Mistrzostwach Świata w Melbourne. Na odprawie lekarzy reprezentacji
część medyków była zdania, że tlen jest dozwolony, inni, że nie.
Wyraźnie jednak powiedziano, ż inhalowanie się tlenem przed
wysiłkiem jest tak samo naturalne jak picie wody i nie ma nic
wspólnego z niedozwolonym dopingiem" - tłumaczyli w rozmowie
z "Dziennikiem "

Na razie nikt oficjalnie nie oskarżył Polaków o nieczyste metody,
ale wiadomość przedostała się do zagranicznych mediów. Profesor
Bengt O Erikkson, przewodniczący komisji antydopingowej LEN, kilka
razy odpowiadał wczoraj na pytania lekarzy obcych drużyn, czy tlen
rzeczywiście jest dozwolony.

Zarzuty odpiera trener polskich pływaków. - Nie robimy nic
niedozwolonego. Wszyscy, którzy taki protest chcieliby złożyć zdają
sobie sprawę, że jest on całkowicie bezpodstawny. Zawodnicy nadal
będą więc stosować tlen. Jest to element wspomagania pływaków -
wyjaśnił trener reprezentacji Paweł Słomiński

- Nie jest to zabronione, ale w WADA trwają ożywione dyskusje, czy
nie zakazać stosowania tlenu. Chodzi jednak raczej o namioty
tlenowe, w których w czasie dużych zawodów śpią na przykład najlepsi
Amerykanie, w tym Michael Phelps. To co my robimy jest namiastką
tego, co oni robią. Dla pewności w piątek sprawdziliśmy jeszcze raz
przepisy i sprowadziliśmy certyfikaty jakości - nie ma więc żadnych
obaw - uspokajał trener Polaków. Trener dodał, że zawodnicy
korzystają z tlenu przed i po starcie, a także wieczorem.

- Inne federacje są zazdrosne - pływamy szybko i rzucamy się w oczy.
Na mistrzostwach świata w Melbourne było podobnie - wtedy burzyli
się Francuzi. Nie przejmujemy się tym. Być może oni chcieliby
zabronić takiego wspomagania i każdy moment wykorzystują, żeby w
jakiś sposób kogoś zdenerwować. Powiedziałem moim podopiecznym, że
nie mają się czym przejmować

- niech się denerwują ci, co nas widzą. To element wywierania presji
na przeciwnika - ucina spekulacje Słomiński.
www.sport.pl/sport/1,65025,4766646.html
Obserwuj wątek
    • ballest Re: Prymitywni Europejczycy zazdroszczą Polakom. 15.12.07, 11:14
      ;) czyli Polacy dotleniaja krew?

      Oj, oj, a ja juz myslalem, ze oni sa naprawde lepsi?
      • szwager_z_laband Re: Prymitywni Europejczycy zazdroszczą Polakom. 15.12.07, 13:07
        nasz stix je jenak czasami niyzastompiony, ale momy sam tych
        Stanczykow a Stanczykow ostatnio, no, no!
    • bonbon1 Re: Prymitywni Europejczycy zazdroszczą Polakom. 15.12.07, 15:03
      Brzydka ta Europa. Dobrze, ze Polska do niej nie nalezy. To jednak
      inna kultura.
      :)))
      • gryfny Re: Prymitywni Europejczycy zazdroszczą Polakom. 15.12.07, 16:59
        tyla larma o zygarki
        www.rp.pl/artykul/77136.html
        nie maja zygarkow w tyj Europie ze zazdroszcza?
        • ballest Re: Prymityw Stix 15.12.07, 19:41
          bez niego by my se nie kapli, ze Polacy krew dotleniaja;)
          • bonbon1 Re: Prymityw Stix 15.12.07, 23:03
            Może jeszcze popijają "Borygo", to w zimnej wodzie krew jest
            płynniejsza :)))
            • ballest Re: Prymityw Stix 15.12.07, 23:24
              ;) takou je prouwda, ze Stix nom wyzdradziou czymu Poloki takie dobre som!
              • stix Niemiecka patologia w hitlerowskim stylu. 16.12.07, 08:48
                pl.wikipedia.org/wiki/Doping_wydolno%C5%9Bciowy
                W latach 70. i 80. XX w. istniał rządowy program dopingowy w NRD.
                Młodym, wyselekcjonowanym sportowcom podawano wiele różnych
                substancji, stosowano też na nich niedozwolone techniki
                fizjologiczne (transfuzje krwi, przeszczepy itp.). Szczególnie mocno
                dopingowanymi zawodnikami były kobiety-pływaczki oraz biegaczki. Po
                upadku Muru Berlińskiego i zjednoczeniu Niemiec wielu byłych
                sportowców z NRD, którym dawny doping zrujnował zdrowie, oskarżyło
                rząd RFN (jako prawnego następce rządu NRD) o odszkodowania. Spośród
                ponad 300 wniosków o odszkodowanie uznano 193, dla których rząd
                utworzył specjalny fundusz w wysokości 4 milionów DEM.
                www.sfd.pl/O_dopingu_w_by%C5%82ym_NRD-t222668.html
                Była kulomiotka Birgit Boese w wieku 43 lat chodzi po mieszkaniu o
                lasce. Nieustannie grozi jej wylew z powodu wysokiego ciśnienia.

                Jest ona wśród 193 sportowców, którzy otrzymali po 10,4 tys. euro z
                państwowego funduszu dla ofiar dopingu

                Choć fundusz zakończył pracę, byli bohaterowie stadionów zamierzają
                dalej walczyć. W sumie wnioski o odszkodowanie do funduszu złożyło
                308 osób, co jest kroplą w oceanie państwowego dopingu w NRD.

                Nic dziwnego, że byli wschodnioniemieccy sportowcy będą dalej
                próbować otrzymać odszkodowania, teraz już w procesach cywilnych.
                Kilkunastu prawników w imieniu 160 dopingowanych chce wytoczyć
                sprawę przeciwko Jenapharm, producentowi najpopularniejszego środka
                w NRD - hormonalnego leku oral-turinabol. Będą się domagać 3,2 mln
                euro odszkodowania, oraz zwrotu kosztów przyszłego leczenia.

                Adwokat Sven Leistikow przyprowadzi świadka, byłą olimpijkę. Nie
                wiadomo, kto to będzie. Jak dotąd najbardziej znani
                wschodnioniemieccy lekkoatleci woleli nie ujawniać dopingowania się.
                W razie odebrania medali groziłaby im również utrata nagród dawanych
                przez państwo sportowcom z sukcesami.
                www.wszystkoobieganiu.com.pl/?strona=2&f=detale&id=130
                Doping w stylu NRD Czym skorupka za młodu nasiąknie
                Wracamy do tematu dopingu niemieckich sportowców. Przez lata
                istnienia NRD nie tylko lekkoatleci traktowani byli
                jako "Wunderwaffe" komunizmu. Trenersko-medyczna szkoła odbija się
                do dziś czkawką także w zjednoczonych Niemczech. Były trener
                czołowych lekkoatletów niemieckich 47-letni Thomas Springstein
                został skazany na 16 miesięcy więzienia w zawieszeniu. Sąd w
                Magdeburgu uznał go winnym podawania juniorom środków dopingowych.

                Okazało się, że Springstein podawał m.in. 16-letnia dziewczynie
                środki dopingujące w postaci testosteronu. Jak się dowiadujemy z
                niemckiej prasy w teamie Springsteina byli m.in. mistrz olimpijski z
                Sydney w biegu na 800 m - Nils Schumann i dwukrotna mistrzyni Europy
                na 400 m Grit Breuer (1990, 1998). Springstein trenował dawniej
                popularną Katrin Krabbe, mistrzynię świata na 100 i 200 m z Tokio
                (1991). Obie biegaczki zostały w 1992 roku zawieszone przez
                niemiecką federację za stosowanie środka dopingowego clenbuterolu.

                Czy kilkadziesiąt rekordów świata, Europy i Niemiec zostanie
                wymazanych z tabel? Wiele wskazuje, że tak się stanie. Niemiecki
                Związek Lekkiej Atletyki DLV weźmie pod lupę te wyniki, które mogły
                zostać ustanowione przy pomocy dopingu. Powołana została specjalna
                komisja.Speckomisja weźmie pod lupę zarówno Niemców z byłej NRD, jak
                i RFN.

                Niemieccy sportowcy żalą się, że wykorzystywano ich do „walki
                politycznej”. Podczas „zimnej wojny” i w okresie do upadku Muru
                Berlińskiego, sport był orężem komunistycznego bloku w „walce z
                imperializmem”. W dodatku taki oręż kosztował mniej niż amerykański
                program „Gwiezdnych Wojen”. Znana skoczkini wzwyż i w dal Ines
                Geipel (vel Schmidt) przyznała się do brania dopingu i poprosiła DLV
                o wykreślenie jej wyników ze wszelkich możliwych tabel.

                Dziś niemieccy sportowcy płacą cenę za bycie NRD-owską Wunderwaffe.
                Wielu z 10-tysięcy poszkodowanych zawodników umarło bądź choruje na
                raka. Inni są ludzkimi wrakami, które nie przypominają dawnych
                herosów. Niemcy muszą rozliczyć się także z tą przeszłością. Od
                czterech lat niemiecki rząd wypłaca rekompensaty sportowcom, którzy
                padli ofiarami „wojny gladiatorów”. Z pewnością wśród „gladiatorów”
                wielu było takich, którzy robili to z chęci zysku, by lepiej żyć.
                Czas pokazał, że teraz zapłacili rachunki wystawiony przez ich
                organizmy.
                ------------------
                Dopingowali się wszyscy, ale to co zrobili Niemcy to już była
                patologia do entej potęgi. Wszystko zorganizowali jak za starych
                dobrych hitlerowskich czasów. Co to za barbarzyńska nacja. Kiedy
                niemieccy oszuści oddadzą medale?

                • stix Doping pod państwowym nadzorem. 16.12.07, 08:51
                  www.research.ovh.org/metody_i_srodki_dopingowe.html
                  Trzeba było czekać 20 lat, by wyciągnąć na światło dzienne wstydliwy
                  sekret wschodnich Niemiec - oszustwa w sporcie. Werner i Brigitte
                  Franke przylecieli do Berlina w grudniu 1990r oku. Z lotniska
                  pojechali 70 kilometrów na południowy wschód. Byli w kraju, ledwie
                  parę miesięcy przedtem nazywał się Niemiecka Republika
                  Demokratyczna. Zatrzymali się w uzdrowisku Bad Saarow. Wysoki płot
                  skrywał cel ich podróży: Wojskową Akademię Medyczną. Dotarli do
                  miejsca, w którym ukryto Państwowy Program Badawczy 14.25 -
                  wstydliwy sekret wschodnich Niemiec.

                  Po upadku muru berlińskiego w 1989 roku z Niemiec zachodnich
                  przysyłano wielu specjalistów, którzy mieli poznać socjalistyczny
                  przemysł, administrację, instytucje publiczne i przedstawić plan
                  zjednoczenia państwa. Akademia Nauk poprosiła doktora Wernera
                  Franke, światowej sławy biologa molekularnego, o ocenę niektórych
                  wschodnich placówek naukowych.
                  Wernera Franke zaintrygowało odkrycie, że kilka prac doktorskich na
                  tematy sportowe i medyczne powstało w Bad Saarow. W tym miasteczku
                  nie było uniwersytetu, jedynie Wojskowa Akademia Medyczna.

                  Franke czuł, że coś tu śmierdzi. Kraj mający ledwie 17 milionów
                  ludzi zgromadził tyle lekkoatletycznych rekordów, że dorównywał, a
                  czasem przewyższał takie giganty światowego sportu, jak USA i
                  Związek Radziecki. Jak oni to robili? Franke i inni eksperci byli
                  przekonani, że to władze państwa organizowały i finansowały
                  dostarczanie zawodnikom środków dopingujących, które przerabiały ich
                  w pogromców stadionów. Franke w młodości był trenerem obiecującej
                  dyskobolki Brigitte Berendonk. Wychowała się ona we wschodnich
                  Niemczech, lecz uciekła na Zachód. Zrobiła takie postępy, że
                  zakwalifikowała się na olimpiadę w Meksyku. Spotkała tam koleżankę z
                  NRD Margittę Gummel. Margitta nie przypominała nastolatki, którą
                  pamiętała Brigitte. Była umięśnioną olbrzymką - pchała kulą na
                  odległość prawie 20 metrów.

                  W wiosce olimpijskiej mówiło się o tabletkach, które zwiększają masę
                  ciała i siłę. Było tajemnicą poliszynela, że niektórzy zawodnicy
                  brali je, by poprawić wyniki. Po powrocie do kraju Brigitte napisała
                  artykuł o swych podejrzeniach. Tekst przeszedł bez echa. Werner i
                  Brigitte zrezygnowali ze sportu. Werner zdobył sławę w dziedzinie
                  medycyny. Brigitte została nauczycielką.
                  Pobrali się w 1975 roku, wychowali dwoje dzieci - i nie tracili
                  nadziei, że prawda o specyfikach zwiększających osiągnięcia sportowe
                  wyjdzie na jaw.

                  W Bad Saarow Franke spotkał się z uprzejmym przyjęciem; to od jego
                  oceny zależało utrzymanie pracy lub jej utrata, awans lub dymisja.
                  Oglądał aparaturę i rozmawiał z ludźmi. Potem poprosił o listę prac
                  doktorskich. Ich tematy nie miały nic wspólnego ze sportem.
                  Bibliotekarz szepnął, że takie prace są w budynku komendantury.
                  - Może pan poznać tytuły i nic więcej - oświadczył komendant.
                  Katalog ujawnił około 30 dysertacji z napisem ?ściśle tajne". Osiem
                  dotyczyło sportu. Pierwsza nosiła tytuł: Wpływ sterydów
                  anabolicznych na poprawienie wyników skoków w lekkiej atletyce.
                  Autorem był Hartmut Riedel, naczelny lekarz ekipy lekkoatletycznej
                  NRD.

                  Werner był przejęty swym znaleziskiem, ale wiedział,że jeżeli okaże
                  podniecenie, to te dokumenty mogą zniknąć na zawsze.
                  - Dziękuję panom, to na razie wszystko pożegnał się i wrócił do
                  Heidelbergu.
                  Zdobył dokument upoważniający go do ?sprawdzenia wszystkich prac,
                  również tych, które są opatrzone klauzulą ?ściśle tajne?. W razie
                  potrzebymoże je wypożyczyć celem dokładniejszego sprawdzenia".
                  Następnego dnia Werner Franke z żoną leciał do Berlina.
                  W Bad Saarow najpierw spotkał się z podoficerem łącznikowym
                  Bundeswehry.
                  - Ma pan pieczątkę z napisem ?odtajnione"? - zapytał go Werner.
                  - Tak jest.
                  Dowódca kompanii ochrony oraz dwaj wojskowi lekarze już na nich
                  czekali.
                  Po długich targach i sprawdzaniu upoważnienia przyniesiono 8
                  opasłych tomów. U góry każdej strony widniał czarny stempel: ?
                  Uertrauliche Verschlul3sache" (ściśle tajne).
                  Ponad godzinę robili notatki, ale prace były za długie, a nazwiska
                  częściowo zaszyfrowane.
                  - Materiał jest za duży, by ocenić go na miejscu - oświadczył Franke
                  i z żoną zaczęli wkładać prace do torby. Jeden z żandarmów wyskoczył
                  z pokoju.
                  Po chwili do środka wpadł dowódca kompanii ochrony.
                  - Te dokumenty wyniesiecie po moim trupie! - ryknął.
                  Po długich targach zgodził się podporządkować rozkazom najwyższego
                  rangą oficera służb medycznych w okolicy, majora Bundeswehry. Ale
                  Werner wiedział, że stąpa po niepewnym gruncie. Tym razem przyjechał
                  do akademii z własnej inicjatywy. Za przelot i samochód zapłacił z
                  własnej kieszeni. Akademia Nauk nie upoważniła go do szukania takich
                  dokumentów.
                  Gdy przybył major Bundeswehry, Franke zaprosił do pokoju także
                  podoficera łącznikowego. Pospiesznie kartkował rozprawy.

                  Wyrzucał z siebie potok terminów naukowych, zwracał uwagę na
                  pogwałcenie etyki oraz prowadzenie eksperymentów na nieletnich.
                  Major kiwał głową, a Werner szybko podsuwał prace podoficerowi
                  łącznikowemu, który natychmiast stemplował okładkę - ?odtajnione".
                  Ta czarna pieczątka miała moc urzędową. Franke wygrał.
                  Werner zajął się rozszyfrowaniem nazwisk z dokumentów, a Brigitte
                  zmieniała rękopis książki o dopingu, włączała nowe sensacyjne
                  materiały. Książka ukazała się we wrześniu 1991 roku.
                  • stix Doping pod państwowym nadzorem. 16.12.07, 08:51
                    Ale całą przerażającą prawdę świat poznał dopiero w 1997 roku. Wtedy
                    to państwo Franke podsumowali swe 6-letnie badania i analizy.
                    Ujawnili, że kilka placówek naukowych i sportowych, a także setki
                    lekarzy i trenerów systematycznie wykorzystywało mężczyzn, kobiety i
                    dzieci jako laboratoryjne myszy w programie badawczym dopingu,
                    nazwanym Państwowym Programem Badawczym 14.25. Obejmował on tysiące
                    zawodników. Werner znalazł dowody, że doping stosowano już w połowie
                    lat 60. Wtedy trenerzy i lekarze eksperymentowali ze sterydami i ze
                    środkami pobudzającymi, jak amfetamina. W 1966 roku wybranym
                    zawodnikom podawano turinabol, steryd anaboliczny, który produkowała
                    państwowa firma Jenapharm.

                    W 1968 roku podjęto tragiczną w skutkach decyzję, by podawać
                    kobietom męskie hormony. Jedną z pierwszych była Margitta Gummel
                    uprawiająca pchnięcie kulą. Już po 11 tygodniach brania turinabolu
                    pchała kulą 2 metry dalej. Podejrzenia Brigitte były więc
                    uzasadnione.

                    Wyniki olimpiady w 1968 roku były tak satysfakcjonujące, że
                    postanowiono podawać turinabol praktycznie wszystkim ekipom.
                    Scentralizowano więc dystrybucję środków dopingujących. Zajmowała
                    się tym tajna komórka w Sportowej Służbie Medycznej. Całość
                    kontrolowała tajna policja - Stasi. Obecnie sterydy anaboliczne
                    stosuje się we wszystkich dyscyplinach olimpiskich z wyjątkiem
                    żeglarstwa i gimnastyki kobiet. Z dotychczasowych doświadczeń
                    wynika, że dla zawodniczek najbardziej korzystna jest kuracja
                    hormonami anabolicznymi - w 1977 roku pisał do Stasi doktor Manfred
                    Hóppner ze Sportowej Służby Medycznej. Hoppner i jego koledzy po
                    fachu doskonale zdawali sobie sprawę, jakie szkody wyrządzają w
                    organizmie dorastającej dziewczyny męskie hormony - rozregulowują
                    jej system endokrynologiczny. Jednak faszerowano nimi nawet
                    drobniutkie gimnastyczki.
                    Tysiące enerdowskich 13-, 14-letnich dziewczynek łykało dwa razy
                    więcej męskich hormonów niż ich koledzy z boiska.
                    - To witaminy - mówili trenerzy.
                    Wielu podawano czysty testosteron, naturalny hormon wpływający na
                    popęd seksualny, agresję oraz takie męskie cechy, jak rozwinięte
                    muskuły, owłosienie na ciele, niski głos. Dziewczęta widziały, co
                    się dzieje z ich ciałem, rozmawiały ze sobą o owłosionych nogach czy
                    grubszym głosie i wysypce. Jednak tym, które protestowały bądź
                    chciały odejść z drużyny, grożono i oskarżano o brak patriotyzmu.

                    Lista substancji, które podawano enerdowskim sportowcom liczy 25
                    pozycji. Z tysięcy sportowców objętych ?programem 14.25" tylko dwu
                    złapano na braniu sterydów. Tak fachowo przygotowywało oszustwa
                    ZDKL - laboratorium, które miało licencję Międzynarodowego Komitetu
                    Olimpijskiego. Wszędzie na świecie laboratoria MKOl miały wykrywać
                    doping, lecz w NRD cel był dokładnie przeciwny: laboratorium w
                    Kreischa miało zagwarantować, że sportowcy na kontroli
                    antydopingowej okażą się ?czyści". Największe dawki sterydów
                    podawano w NRD ciężarowcom. Mężczyznom zaczęły rosnąć kobiece
                    piersi. Kilkunastu ciężarowców musiało te niechciane piersi usunąć
                    chirurgicznie. Dziewczęta miały tak widoczne skutki uboczne, jak
                    owłosienie całego ciała i zarost na twarzy. Ponadto cierpiały na
                    szereg poważnych dolegliwości: zahamowanie wzrostu, bezpłodność, rak
                    wątroby, zatrzymanie miesiączkowania i poważne schorzenia
                    ginekologiczne.

                    Nawet Hóppner skarżył się Stasi, że niektórzy trenerzy wstrzykują
                    testosteron w zbyt dużych ilościach. Doświadczyła tego na sobie
                    Heidi Krieger, mistrzyni Europy z 1986 roku w pchnięciu kulą. Kilka
                    lat temu poddała się operacji zmiany płci i teraz jako Andreas
                    Krieger pracuje w sklepie zoologicznym w Berlinie.
                    Z książki Wernera i Brigitte Franke wynika przerażający wniosek, że
                    praktycznie wszystkie złote medale olimpijskie od 1968 roku
                    sportowcy NRD zdobyli nieuczciwie.
                    Enerdowscy sportowcy w większości siedzieli cicho, gdy małżeństwo
                    Franke ujawniało swe odkrycia. Jednak wystąpiło kilku odważnych,
                    którzy opisali swe przeżycia.
                    - Dostawałam zastrzyki, po których byłam napastliwa, zaczepna. Na
                    stu metrach zyskałam dwie sekundy - powiedziała pływaczka Karen
                    Ktinig, dwukrotna mistrzyni Europy w stylu dowolnym oraz
                    uczestniczka sztafety 4 razy 100 metrów, która na igrzyskach w 1980
                    roku ustanowiła nowy rekord świata.
                    Inna była przemiana Christiane Knacke, która w 1977 roku ustanowiła
                    rekord świata na 100 metrów w stylu motylkowym. Zażywając męskie
                    hormony przytyła 10 kilogramów w ciągu zaledwie 2 miesięcy i bez
                    wysiłku pływała na treningach 20 kilometrów dziennie.
                    Te dwie pływaczki przeżyły. Detlef Gerstenberg - nie. Jego śmierć w
                    35 roku życia pośrednio spowodowało przyjmowanie sterydów.
                    Gerstenberg był gwiazdą rzutów młotem. W 1980 roku dotarł do
                    olimpijskich finałów. Kiedy trenował do następnych igrzysk, przez
                    ponad 8 miesięcy brał turinabol. Jednak NRD przyłączyła się do
                    radzieckiego bojkotu olimpiady w Los Angeles i Gerstenberg nie
                    zdobył medalu.
                    W 1993 roku miał operację uszkodzonej wątroby - zmarł w wyniku
                    komplikacji pooperacyjnych.
                    Ilu ludzi zapłaciło tę najwyższą cenę? Nikt nie wie. W ostatnich
                    dniach komunizmu Stasi zniszczyła karty zdrowia wielu sportowców.

                    W 1991 roku Werner i Brigitte Franke wnieśli oficjalne powództwo
                    przeciw byłym władzom sportowym NRD. Oskarżają je w imieniu
                    sportowców o umyślne uszkodzenie ciała. Kilku lekarzy i trenerów
                    uznano już za winnych, lecz oni celują w głównych szefów ?programu
                    badawczego 14.25".
                    W kwietniu 1999 roku byłemu dyrektorowi Sportowej Służby Medycznej
                    wymierzono najwyższą w historii Niemiec grzywnę. Udowodniono mu w
                    109 przypadkach współudział w uszkodzeniu ciała z powodu podawania
                    zawodnikom środków dopingujących.

                    Jednak rzetelne zamknięcie sprawy zależy od samych sportowców. W
                    czerwcu 1998 roku wystąpiło troje najdzielniejszych: Christiane
                    Sommer (dawniej Knacke), Carola Beraktschjan (dawniej Nitschke,
                    która w 1976 roku ustanowiła rekord na sto metrów stylem klasycznym)
                    i Andreas Krieger. Oświadczyli, że chcą zwrócić medale, gdyż zdobyli
                    je nieuczciwie.
                    Dla trójki sportowców ten symboliczny gest był - paradoksalnie
                    największym zwycięstwem. W istocie było to zwycięstwo podwójne
                    tryumf uczciwości nad oszustwem i tryumf jednostki nad systemem
                    totalitarnym, który traktował człowieka jak bezmyślnego robota.
                    • ballest Re: Doping pod państwowym nadzorem. 16.12.07, 09:04
                      Chcesz zwrocic uwaga na fakt, ze Poloki sie niczego nie nauczyly i robiom to co
                      kedys NRD?
                      • gryfny Re: Doping pod państwowym nadzorem. 16.12.07, 16:07
                        Ciekawe czy stix wie o Stasi Walaskiewicz czy Jarmili Kratochwilowej
                        • bonbon1 Re: Doping pod państwowym nadzorem. 16.12.07, 18:23
                          Tak to jest zawsze, jak ambicje przewyższaja możliwości. Tu męskie
                          hormony, tam dotlenianie krwi..
                          • ballest Re: Doping pod państwowym nadzorem. 16.12.07, 18:41
                            Synek wpod do gnojowki i tera se topi!
    • bonbon1 Re: Prymitywni Europejczycy zazdroszczą Polakom... 17.12.07, 23:02
      ...trenerów i ekspresywności ich komentarzy.
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80369,4771797.html
      • bonbon1 Re: Prymitywni Europejczycy zazdroszczą Polakom.. 17.12.07, 23:05
        Najbardziej cywilizowany naród pod słońcem. Jak mawia stix...
        gdy sobie troche podtleni krew :)))))
        • ballest Re: Prymitywni Europejczycy zazdroszczą Polakom.. 17.12.07, 23:10
          Punkt, set, k..., mecz

          Tera sie tylko spytac , fto je tym PRYMITYWEM w Europie, danke Bonbon;)
          • ballest Re: Prymitywni Europejczycy zazdroszczą Polakom.. 17.12.07, 23:19
            Wiysz Bonbon co mnie zastanowiou, w Niymcach wlasciwie o tych mistrzstwach nie
            wspomnieli, ale z ciekawosci uech to wciepnou na Wikipedia , jakie tam miejsce
            Niemcy zyjyli i widzam, ze wygrali!
            pl.wikipedia.org/wiki/Mistrzostwa_Europy_w_P%C5%82ywaniu_na_kr%C3%B3tkim_basenie_2007
            tylko Niemcow te ME wcale nie interesowaly;)
            • bonbon1 Re: Prymitywni Europejczycy zazdroszczą Polakom.. 18.12.07, 08:25
              Zaroz zas stix napisze:
              "A u was zato bija czarnych"

              Grüße
              • ballest Re: Prymitywni Europejczycy zazdroszczą Polakom.. 18.12.07, 09:11
                on czysami wstawiou argumenty jak niejaki alklisch, co czysami nie mopu nic z
                tymatem wspolnego.
      • gryfny Re: Prymitywni Europejczycy zazdroszczą Polakom.. 18.12.07, 16:12
        bonbon1 napisał:

        > ...trenerów i ekspresywności ich komentarzy.
        Tja,"te"polskie slowo je uniwersalne i w rynsztoku i w salonie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka