stix
15.12.07, 10:20
"Dziennik": Polscy pływacy oskarżeni o doping
To, że polscy pływacy zdobywają medale i biją rekordy bardzo nie
podoba się ich rywalom. Dlatego sugerują, że Polacy się dopingują -
dowiedział się "Dziennik".
Wiadomość o skardze na polską drużynę przekazywano sobie w piątek
pocztą pantoflową. Podczas popołudniowych finałów na basenie
Sportszuda w Debreczynie huczało już od plotek, które dotarły do
polskich trenerów. "Podobne zarzuty stawiano nam już na
Mistrzostwach Świata w Melbourne. Na odprawie lekarzy reprezentacji
część medyków była zdania, że tlen jest dozwolony, inni, że nie.
Wyraźnie jednak powiedziano, ż inhalowanie się tlenem przed
wysiłkiem jest tak samo naturalne jak picie wody i nie ma nic
wspólnego z niedozwolonym dopingiem" - tłumaczyli w rozmowie
z "Dziennikiem "
Na razie nikt oficjalnie nie oskarżył Polaków o nieczyste metody,
ale wiadomość przedostała się do zagranicznych mediów. Profesor
Bengt O Erikkson, przewodniczący komisji antydopingowej LEN, kilka
razy odpowiadał wczoraj na pytania lekarzy obcych drużyn, czy tlen
rzeczywiście jest dozwolony.
Zarzuty odpiera trener polskich pływaków. - Nie robimy nic
niedozwolonego. Wszyscy, którzy taki protest chcieliby złożyć zdają
sobie sprawę, że jest on całkowicie bezpodstawny. Zawodnicy nadal
będą więc stosować tlen. Jest to element wspomagania pływaków -
wyjaśnił trener reprezentacji Paweł Słomiński
- Nie jest to zabronione, ale w WADA trwają ożywione dyskusje, czy
nie zakazać stosowania tlenu. Chodzi jednak raczej o namioty
tlenowe, w których w czasie dużych zawodów śpią na przykład najlepsi
Amerykanie, w tym Michael Phelps. To co my robimy jest namiastką
tego, co oni robią. Dla pewności w piątek sprawdziliśmy jeszcze raz
przepisy i sprowadziliśmy certyfikaty jakości - nie ma więc żadnych
obaw - uspokajał trener Polaków. Trener dodał, że zawodnicy
korzystają z tlenu przed i po starcie, a także wieczorem.
- Inne federacje są zazdrosne - pływamy szybko i rzucamy się w oczy.
Na mistrzostwach świata w Melbourne było podobnie - wtedy burzyli
się Francuzi. Nie przejmujemy się tym. Być może oni chcieliby
zabronić takiego wspomagania i każdy moment wykorzystują, żeby w
jakiś sposób kogoś zdenerwować. Powiedziałem moim podopiecznym, że
nie mają się czym przejmować
- niech się denerwują ci, co nas widzą. To element wywierania presji
na przeciwnika - ucina spekulacje Słomiński.
www.sport.pl/sport/1,65025,4766646.html