ballest
06.02.08, 06:37
"Nietypowe lekcje mają uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 w
Świętochłowicach. Zdarza się, że zamiast nauczycieli uczą ich...
dziadkowie. Wszystko po to, aby dzieci przestały wstydzić się tego,
że godają. - Chcemy, żeby nauczyły się szanować i kultywować
tradycję, a nie wstydziły się tego, że są Ślązakami - wyjaśnia Irena
Grosman, pomysłodawczyni stworzenia Izby Regionalnej w SP nr 1. W
szkole powstaje właśnie trzecie pomieszczenie z tradycyjnymi,
śląskimi sprzętami i meblami. Wcześniej przygotowano tu kuchnię i
pokój gościnny. Meble przynosili sami uczniowie i ich rodzice, a
także nauczyciele. Potem jako nauczycieli zaproszono na lekcje
starszych mieszkańców Świętochłowic.
Komoda, szafy, olbrzymi biały kredens, dwa drewniane łóżka, stary
akordeon, przedwojenna maszyna do szycia, mnóstwo fotografii, a
nawet miniaturowe popiersie Józefa Piłsudskiego - to wyposażenie
nietypowej klasy. - Uczniowie mogą przeglądać stare kroniki szkolne,
oglądać zdjęcia, nawet te przedwojenne - wyjaśnia Irena Grosman.
Dzieci przygotowują tu również tradycyjne, śląskie potrawy.
Nie tylko stare przedmioty tworzą specyficzny klimat lekcji. -
Czasem godamy, częściej czytamy śląskie teksty, aby zaznajomić
uczniów z językiem dziadków. Nie ma powodów, żeby wstydzić się
swojego pochodzenia - mówi nauczycielka Barbara Maranek.
Szkoła ma już na swoim koncie kilka publikacji. - Najpierw
zaczęliśmy zapraszać na lekcje starszych mieszkańców miasta, aby
opowiadali, jak życie dawniej wyglądało. Stąd powstał pomysł
spisania ich wspomnień - wyjaśnia nauzcycielka Bożena Roter. Tym
sposobem powstała około 50-stronicowa pozycja "Świętochłowice we
wspomnieniach mieszkańców". Kolejnym tematem stały się śląskie
kopalnie, a potem Bożena Roter wraz z Dorotą Wichurą napisały
broszurkę o kopalni Matylda. W tej chwili "na tapecie" są miejskie
kościoły."
gliwice.naszemiasto.pl/wydarzenia/815309.html?ses_nm=7a84fb15324e4e91d871af4aa752070b