Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie ufam Niemcom.

05.04.08, 10:18
koteusz.salon24.pl/67202,index.html
Rozgorzała dyskusja, nie tylko w Salonie24, związana z »Koncepcją
rządu Republiki Federalnej Niemiec „Widocznego znaku przeciw
ucieczce i wypędzeniom” w Berlinie«. Znaleźli się jej zwolennicy,
którym nie przeszkadza utworzenie tej instytucji. Ale istnieje też
duża grupa jej przeciwników, do których i ja się zaliczam, którzy
nie ufają czystości intencji Niemców. Bez politycznych współczesnych
podtekstów odnoszących się do tej koncepcji postaram się wyjaśnić,
dlaczego Niemcom nie ufam.

24 czerwca 972 roku – Bitwa pod Cedynią

„Tymczasem dostojny margrabia Hodo, zebrawszy wojsko, napadł z nim
na Mieszka, który był wierny cesarzowi i płacił trybut aż po rzekę
Wartę. Na pomoc margrabiemu pośpieszył wraz ze swoimi tylko mój
ojciec, graf Zygfryd, podówczas młodzieniec i jeszcze nie żonaty.
Kiedy w dzień św. Jana Chrzciciela starli się z Mieszkiem, odnieśli
zrazu zwycięstwo, lecz potem w miejscowości zwanej Cidini brat jego
Czcibor zadał im klęskę, kładąc trupem wszystkich najlepszych
rycerzy z wyjątkiem wspomnianych grafów. Cesarz poruszony do żywego
wieścią o tej klęsce, wysłał gońców, nakazując Hodonowi i Mieszkowi,
aby pod rygorem utraty jego łaski zachowali spokój do czasu, gdy
przybędzie na miejsce i osobiście zbada sprawę”.

sierpień 1109 roku – Obrona Głogowa …

„… to bitwa, która odbyła się pod Głogowem w roku 1109. Król
niemiecki Henryk V, stając po stronie Zbigniewa w jego sporze z
bratem Bolesławem Krzywoustym, najechał na Polskę wraz z wojskami
czeskimi.Wojna pomiędzy Henrykiem i Bolesławem rozpoczęła się w 1109
r. Wojska niemieckie przekroczyły w sierpniu granicę polską i
ruszyły w kierunku Bytomia Odrzańskiego. Bolesław Krzywousty, który
walczył w tym czasie z Pomorzanami, ruszył pośpiesznym marszem na
południe, nie mógł jednak podjąć otwartej walki z wojskami Henryka V
ponieważ jego oddziały były kilkakrotnie mniej liczne i słabiej
uzbrojone.Cesarz nadciągnął do Głogowa 24 sierpnia, przeprawił się
przez Odrę, zbliżył się do grodu i rozproszył obozujące tam oddziały
polskie. Nie próbował jednak go zdobywać i zgodził się na
pięciodniowy rozejm, w czasie którego obrońcy mieli uzyskać od
Bolesława Krzywoustego zgodę na poddanie. Na poręczenie rozejmu
głogowianie wydali cesarzowi zakładników pod warunkiem,
że „niezależnie od tego czy pokój zostanie zawarty czy odrzucony,
odzyskają swoich zakładników”. Bolesław jednak nie zgodził się na
kapitulację. Wówczas cesarz, łamiąc warunki umowy, kazał przywiązać
zakładników do machin oblężniczych, w przekonaniu, że obrońcy nie
odważą się strzelać do nich. Szturm był ponawiany przez wiele dni.
Cesarz nie zdobył Głogowa i musiał odejść na południe”.

1308–1309

„Tymczasem skomplikowała się sytuacja na płn. Polski, albowiem
zgodnie z przekazem Wacława III Brandenburczycy sięgnęli po Pomorze
Gdańskie. Mieli w tym poparcie zarówno niemieckich mieszczan jak i
możnego rodu Święców. W takiej sytuacji Łokietek poprosił o pomoc
Krzyżaków. Krzyżacy odparli Brandenburczyków, ale sami zagarnęli
Pomorze i przedstawili Łokietkowi dość słony rachunek do zapłaty.
Jednocześnie zaproponowali, że gdyby Łokietek chciał odstąpić im
Pomorze to oni sami bardzo chętnie zapłacą pewną sumę (1308 – 1309)”.

„Łokietek nie czuł się na siłach, by odzyskać Pomorze w sposób
zbrojny, a więc pozwał Krzyżaków przed sąd papieski i odbył się
proces w Inowrocławiu (1320/1321r.). Łokietek proces wygrał,
Krzyżacy zostali skazani na zwrot zagarniętych ziem i na zapłacenie
odszkodowania, ale wnieśli oni apelację do Rzymu i tam z przyczyn
formalnych wykonanie wyroku zawieszono. Nie mogąc wygrać drogą
prawną, Łokietek postanowił odzyskać Pomorze drogą militarną. W
1325r. zawarł przymierze z Litwą potwierdzone ślubem jego syna
Kazimierza z Aldoną córką Giedymina. Sojusz militarny był niewiele
wart, natomiast dał Krzyżakom broń propagandową–chrześcijański
władca w przymierzu z poganinem niszczy chrześcijańskie kraje. W tej
sytuacji ani papież, ani zięć (Karol Robert Węgierski) nie mogli
przyjść mu z pomocą, zaś na Polskę spadło podwójne uderzenie:
krzyżackie i Jana Luksemburskiego) W tym czasie Jan Luksemburski
jako dziedzic korony Czeskiej rościł sobie pretensje do tronu
Polskiego. Prowadził on politykę, której celem było bądź to
odzyskanie korony polskiej, bądź zabór ziem polskich wspólnie z
Krzyżakami. Wstępem polityki było zhołdowanie księstw śląskich (1327–
1329). Od tego czasu Śląsk wchodził w skład Królestwa Czeskiego. W
latach 1327–1332 trwa wojna między Łokietkiem, Janem Luksemburskim i
Zakonem Krzyżackim. Na początku tej wojny Łokietek popełnia kilka
niezręczności dyplomatycznych, a mianowicie kiedy Krzyżacy są na
wyprawie przeciw pogańskiej Litwie korzystając z posiłków Litewskich
uderza na ziemie zakonu (1326). Jest to poważny błąd, ponieważ w
sojuszu z poganami uderzył na ziemie rycerzy będących na wyprawie
krzyżowej. Łokietek nic tą wyprawą nie zyskał, co więcej ludność
zakonu była po stronie swojej władzy (Pomorze, Prusy)”.

27 września 1331 roku – Bitwa pod Płowcami

„Na polach pod Płowcami dnia 27 września 1331r. odbyła się bitwa
między wojskami Łokietka i Zakonu Krzyżackiego. Krzyżacy, wracając z
wyprawy do Wielkopolski, przybyli do Radziejowa. Tu rozdzielili swe
siły. Pierwsza część wojsk pod wodzą Ottona von Luterberga wyruszyła
wcześniej na zdobycie Brześcia Kujawskiego. W jakiś czas po niej
udała się w tym samym kierunku silna straż tylna pod wodzą wielkiego
marszałka Zakonu Dietricha von Altenburga. Ta właśnie część sił
krzyżackich została zaatakowana rankiem w gęstej mgle przez wojska
polskie. Rozgorzała zacięta bitwa, w której Łokietek odniósł
zwycięstwo. Wkrótce jednak ściągnęły zaalarmowane przez zbiegów siły
główne Krzyżaków i na polach płowieckich bitwa rozgorzała na nowo.
Ta druga faza bitwy została oceniona przez historyków jako
nierozstrzygnięta. Pod wieczór wojska polskie w celu przegrupowania
wycofały się z pola, aby nazajutrz przystąpić do decydującej bitwy.
W międzyczasie jednak Krzyżacy ustąpili spod Płowiec i szybkim
marszem, rezygnując ze zdobycia Brześcia Kujawskiego, udali się w
kierunku Torunia”

15 lipca 1410 roku – Bitwa pod Grunwaldem

„Wiadomości o bitwie pod Grunwaldem rozegranej 15 lipca 1410 roku
dostarczają nam liczne, zachowane przekazy źródłowe, przede
wszystkim polskie i krzyżackie. Wśród źródeł polskich na plan
pierwszy wysuwają się: „KRONIKA KONFLIKTU WŁADYSŁAWA KRÓLA POLSKIEGO
Z KRZYŻAKAMI W ROKU PAŃSKIM 1410” oraz relacja Jana Długosza zawarta
w spisanych przez tego znakomitego historyka dziejach Królestwa
Polskiego, zwanych potocznie „ROCZNIKAMI”.„Kronika Konfliktu”
zachowała się w skróconym odpisie, sporządzonym w XVI w., jako
podstawa kazania wygłaszanego na uroczystym nabożeństwie odprawianym
wówczas w każdą rocznicę bitwy grunwaldzkiej. Oryginał powstał w
końcu 1410 r. lub na początku 1411 r. i był dziełem autora doskonale
zorientowanego, niewątpliwie naocznego świadka opisywanych wydarzeń.
Wydaje się, że autorem tym był Zbigniew Oleśnicki, późniejszy biskup
krakowski i kardynał, który 15 lipca 1410 r., jako sekretarz
królewski pozostawał przy boku Władysława Jagiełły w ciągu całej
bitwy. Inicjatorem spisania „Kroniki” i jej redaktorem był jednak,
zapewne, Mikołaj Trąba, podkanclerzy koronny, z czasem arcybiskup
gnieźnieński i pierwszy prymas Polski, zaufany króla i bezpośredni
kierownik polskiej polityki zagranicznej. Można uważać, iż „Kronika
Konfliktu” odzwierciedla oficjalną wersję wydarzeń, tak jak ją
widział i chciał
Obserwuj wątek
    • stix Dlaczego nie ufam Niemcom. 05.04.08, 10:19
      15 lipca 1410 roku – Bitwa pod Grunwaldem

      „Wiadomości o bitwie pod Grunwaldem rozegranej 15 lipca 1410 roku
      dostarczają nam liczne, zachowane przekazy źródłowe, przede
      wszystkim polskie i krzyżackie. Wśród źródeł polskich na plan
      pierwszy wysuwają się: „KRONIKA KONFLIKTU WŁADYSŁAWA KRÓLA POLSKIEGO
      Z KRZYŻAKAMI W ROKU PAŃSKIM 1410” oraz relacja Jana Długosza zawarta
      w spisanych przez tego znakomitego historyka dziejach Królestwa
      Polskiego, zwanych potocznie „ROCZNIKAMI”.„Kronika Konfliktu”
      zachowała się w skróconym odpisie, sporządzonym w XVI w., jako
      podstawa kazania wygłaszanego na uroczystym nabożeństwie odprawianym
      wówczas w każdą rocznicę bitwy grunwaldzkiej. Oryginał powstał w
      końcu 1410 r. lub na początku 1411 r. i był dziełem autora doskonale
      zorientowanego, niewątpliwie naocznego świadka opisywanych wydarzeń.
      Wydaje się, że autorem tym był Zbigniew Oleśnicki, późniejszy biskup
      krakowski i kardynał, który 15 lipca 1410 r., jako sekretarz
      królewski pozostawał przy boku Władysława Jagiełły w ciągu całej
      bitwy. Inicjatorem spisania „Kroniki” i jej redaktorem był jednak,
      zapewne, Mikołaj Trąba, podkanclerzy koronny, z czasem arcybiskup
      gnieźnieński i pierwszy prymas Polski, zaufany króla i bezpośredni
      kierownik polskiej polityki zagranicznej. Można uważać, iż „Kronika
      Konfliktu” odzwierciedla oficjalną wersję wydarzeń, tak jak ją
      widział i chciał przedstawić sam król Władysław Jagiełło i jego
      najbliżsi współpracownicy”.

      1422 – 1435

      „W 1422 roku wybuchła następna wojna, nie przyniosła
      rozstrzygnięcia, ale 27.11.1422r. zawarto z Krzyżakami pokój nad
      jeziorem Melno. Polska odzyskała niektóre ziemie przygraniczne, ale
      Krzyżacy zrezygnowali ze Żmudzi na rzecz Litwy po wsze czasy. W
      latach 30–tych (1430–1435) Krzyżacy włączyli się do rozgrywek
      wewnętrznych na Litwie popierając jednego z pretendentów do tronu
      wielkoksiążęcego (w 1431r. zmarł Witold). To wywołało konflikt z
      Polską, który przerodził się w wojnę. Krzyżacy popierali
      Świdrygiełłę, Polacy zaś Kiejstutowicza Zygmunta. Zygmunt
      Kiejstutowicz wznowił unię z Polską w zamian za uzyskaną pomoc.
      Wojna przeciągnęła się do 1435 roku (po śmierci Jagiełły), Polacy
      byli posiłkowani przez czeskich husytów, którzy pustoszyli ziemie
      zakonne i wreszcie w Brześciu Kujawskim w 1435 roku (grudzień)
      Krzyżacy przyjęli upokarzające warunki: a) nie będą słuchali
      rozkazów cesarskich, b) jeśli złamią postanowienia pokoju, wtedy
      poddani mają prawo do wypowiedzenia posłuszeństwa”.

      1462 – 1466

      „Przełom militarny w wojnie nastąpił w 1462 roku (IX), kiedy wojska
      zaciężne w służbie polskiej odniosły zwycięstwo w Świeciu koło
      jeziora Żarnowieckiego. W następnym roku (IX) 1463 flota polska
      odnosi zwycięstwo w bitwie na Zalewie Wiślanym (połączone floty
      Gdańska i Elbląga). W 1466 roku zostaje podpisany II POKÓJ TORUŃSKI,
      gdzie następuje podział państwa krzyżackiego: Pomorze Gdańskie,
      zachodni pas Prus z Malborkiem i Elblągiem oraz Warmia i Ziemia
      Chełmińska wracają bezpośrednio do Polski otrzymując nazwę PRUS
      KRÓLEWSKICH. Reszta ziem zakonu tzn. wschodnia część Prus pozostaje
      przy Krzyżakach jako lenno polskie”.

      1772 rok – I Rozbiór Polski

      „Pierwszego rozbioru polski dokonały Rosja, Prusy i Austria na
      podstawie podpisanego 5 sierpnia 1772 roku traktatu, w którym nasi
      zaborcy mieli czelność powoływać się na rzekomy rozkład Polski oraz
      swe niby historyczne podstawy prawne do zajmowanych terenów.
      Przyczyną bezpośrednią rozbioru stała się toczona wojna domowa (tzw.
      konfederacja barska). Faktycznie I rozbiór był zwykłym aktem gwałtu
      i przemocy, dokonanym nie dla tego, że polska znalazła się w stanie
      anarchii, ale że usiłowała zmodyfikować swą organizację państwową,
      oraz bezwzględnego dążenia do ekspansji /Prusy, Austria/ kosztem
      słabszego sąsiada. Szczególnie wyraźnie uwidoczniła się łapczywość
      dworu wiedeńskiego i berlińskiego, które starały się zagarnąć jak
      najwięcej – nawet poza granice zakreślone w konwencji”.

      1793 roku – II Rozbiór Polski

      „Drugi rozbiór polski – był to zabór polskich ziem, jakiego dokonały
      Rosja oraz Prusy (bez Austrii – zajętej wojną z Francją) na
      podstawie podpisanego w styczniu 1793 roku traktatu. Zaborcy
      powoływali się na rzekome rewolucyjne zagrożenie ze strony
      Rzeczpospolitej. Bezpośrednią przyczyną rozbioru stała się próba
      uniezależnienia się Polski od Rosji, którą podjęto w czasie Sejmu
      czteroletniego, jak również rosyjsko – pruskie zbliżenie wywołane
      rewolucją na terenie Francji. W wyniku podziału Prusy opanowały –
      Gdańsk oraz Toruń, Wielkopolskę, Kujawy i Mazowsze, razem 58 tys.
      km2 i ponad 1 mln mieszkańców. Drugi rozbiór stanowił dla Polski nie
      tylko Katastrofę polityczną, ale i gospodarczą”.
      • stix Dlaczego nie ufam Niemcom. 05.04.08, 10:20
        1795 rok – III Rozbiór Polski

        „Trzeci rozbiór – był to ostateczny zabór polskich ziem, jakiego
        dokonały Rosja, Prusy oraz Austria na podstawie podpisanego 24
        października 1795 roku traktatu. Zaborcy powoływali się w nim na
        rewolucyjne zagrożenie ze strony Rzeczpospolitej. Bezpośrednią
        przyczyną rozbioru stało się powstanie kościuszkowskie (24 marca
        1794r.). Po przewlekłych sporach ustalono granice rozbiorów. Przy
        podziale nie kierowano się żadnymi kryteriami narodowościowymi ani
        gospodarczymi. Prusy – opanowały większość Mazowsza i tereny
        litewskie pod Niemnem, razem 48 tys. km2 i ok. 1 mln ludności.
        Austria – uzyskała Małopolskę między Pilicą z Bugiem z częścią
        Podlasia i Mazowsza, razem 47 tys. km2 i 1,5 mln mieszkańców. Rosja –
        opanowała obszary leżące na wschód od rzek Niemen oraz Bugu wraz z
        Wilnem, razem 120 tys. km2 i 1,2 mln ludności. W ten sposób po ponad
        800 latach istnienia Polska miała przestać istnieć. Całkowity aństwo
        terytorium nie tylko aństwowego, ale i narodowego był faktem
        wyjątkowym”.

        1918 rok – Powstanie Wielkopolskie

        „Było zbrojnym wystąpieniem polskich mieszkańców Wielkopolski
        przeciwko państwu niemieckiemu. Polacy domagali się powrotu ziem
        zaboru pruskiego do Polski, która w tym czasie umacniała swą
        niepodległość. Powstanie wielkopolskie jest też ostatnim etapem tak
        zwanej „najdłuższej wojny nowoczesnej Europy” Dramatycznie
        przebiegała walka o granicę zachodnią. W Poznańskiem pozostawały
        uzbrojone wojska niemieckie. Było tam jeszcze sporo niemieckich
        urzędników. Polacy nie mieli pewności, czy Wielkopolska zostanie
        przyznana do Polski. Postanowili nie czekać, a sami rozstrzygnąć o
        przynależności do Polski. Na początku grudnia 1918 roku zwołano w
        Poznaniu Sejm Dzielnicowy, który uchwalił włączenie Poznania i
        okolic do państwa polskiego. Wybrana przez Sejm Naczelna Rada Ludowa
        organizowała administrację polską. Jednak Niemcy nie ustępowali i
        organizowali „bojówki”, aby walczyć z ludnością polską. 26 grudnia
        do Poznania przybył Ignacy Paderewski, który powrócił z emigracji,
        aby objąć funkcję premiera w nowym rządzie. Następnego dnia
        zorganizowano wielką uroczystość patriotyczną. To święto
        zdenerwowało Niemców, którzy zaatakowali tłumy. Ludność Poznania
        natychmiast chwyciła za broń. Tak rozpoczęło się powstanie
        wielkopolskie. Wybuchło 27 grudnia 1918 roku. Wkrótce Poznań został
        wyzwolony. Walki objęły rozległe obszary. Wodzem naczelnym wojsk
        powstańczych został generał Józef Dowbór–Muśnicki. 6 stycznia
        wyzwolono dworzec w Inowrocławiu. Krwawe walki toczyły się do połowy
        lutego 1919 roku i przyniosły Polakom pełne zwycięstwo”.

        1 września 1939 roku

        Tu już chyba nie trzeba nic dodawać. Ani „korytarza” przez Pomorze,
        ani traktatu Ribbentropp – Mołotow, ani też wszystkich okropieństw
        II wojny światowej.

        I nie są to wszystkie powody mej nieufności w stosunku do Niemców.
    • szwager_z_laband Re: Dlaczego nie ufam Niemcom. 05.04.08, 10:32
      a Austryjakom ufosz?
      • sloneczko1 Re: Dlaczego nie ufam Niemcom. 05.04.08, 10:35
        a azjatom ufosz? przeca traktujom polskich robotnikow jak
        niywolnikow ;) tego niy widzisz?
      • stix Austriacy. 05.04.08, 10:36
        Czy w Pańskiej rodzinie rozmawiano o wojnie, o III Rzeszy?

        Gdy chodziłem do szkoły, był to temat tabu. Ale w domu, w Linzu,
        czułem, że i ojczym, i matka mieli słabość do nazizmu. Tym bardziej
        w Amstetten, gdzie dziadek i babcia nigdy nie skrywali sympatii do
        czasów Hitlera. Zwłaszcza babcia.

        Wychwalała Hitlera?

        Nie, wprost o tym nie mówiła. Ale to się czuło. Właściwie wszyscy
        przyjaciele dziadków w Amstetten to byli starzy naziści. I wszystkie
        rozmowy z nimi kończyły się wspominkami o moim nieżyjącym ojcu,
        który zrobił tak błyskotliwą karierę w SS.

        Babcia była obsesyjnie zakochana w Niemczech. Gdy jako nastolatek
        wybierałem się na wakacje do Grecji, zamęczała mnie, żebym dał sobie
        spokój i jechał do Niemiec. Próbowała mnie przekupić: jeśli pojadę
        do Niemiec, sfinansuje mi podróż. Do dziś w Niemczech omijam
        Heidelberg, mimo że jest to na pewno bardzo piękne miasto, bo ciągle
        mam w pamięci jej głos: "Przede wszystkim powinieneś pojechać do
        Heidelbergu".

        A już czymś najgorszym w jej oczach były jakiekolwiek kontakty ze
        Słowianami. Uważała ich za narody gorsze, na dużo niższym poziomie
        kulturalnym.

        Krótko przed maturą postanowiłem pojechać do czeskiej Pragi.
        Czytywałem wtedy Kafkę i chciałem zobaczyć jego miasto. Gdy babcia
        się o tym dowiedziała, załamała ręce. "Do Pragi? Dlaczego do Pragi?
        Czy ty wiesz, Martin, co ci okropni Czesi wyprawiali tam z naszymi
        biednymi esesmanami?".

        A w Pradze tak mi się spodobało, że postanowiłem studiować
        slawistykę.

        Co na to babcia?

        Wpadła w rozpacz. "Po co ta slawistyka, po co zadajesz się z tymi
        Słowianami! Proszę, jedź do Niemiec, studiuj germanistykę!".

        Po trzecim roku studiów postanowiłem pojechać na studia do Polski.
        Była taka wymiana studentów polsko-austriacka, dość jednak
        asymetryczna. Polacy wykorzystywali wszystkie miejsca, a od nas do
        Polski nikt nie chciał jechać. U nas w ministerstwie bali się, że ta
        wymiana zostanie zlikwidowana przez polskie władze. Więc pewnego
        dnia zadzwoniono do mnie z propozycją wyjazdu do Warszawy.

        Rzecz jasna babcia znów załamała ręce. "Ach, po co ci ta Polska.
        Polska to żadna kultura. Co to w ogóle za język!". Ale mimo to
        płaciła za moje studia.

        Potem napisała mi jednak, żebym nie wrócił z Polski z jakąś polską
        żoną, a już najgorsze - z Żydówką.

        Wtedy poczułem, że mam dość. Napisałem, z wielkim patosem, bardzo
        ostry list. Zerwałem z nią wszelkie stosunki, zerwałem z całą
        rodziną ojca, z całym tym światem. Jednak prawdę mówiąc jednak,
        zerwanie to nie doskwierało mi zbyt mocno. Babcia przestała płacić
        za studia, ale wcześniej zacząłem pracować, więc jakoś wiązałem
        koniec z końcem.
        • stix Austriacy. 05.04.08, 10:37
          www.gazetawyborcza.pl/1,75480,2693899.html
          Dlaczego narodowy socjalizm znalazł w Austrii tak podatny grunt?

          Nacjonalizm, a potem nazizm w wydaniu austriackim to triumf
          pogranicza i prowincji. Syndrom rzekomego zagrożenia, obsesyjnego
          pielęgnowania czystości krwi, języka, celebrowania swojej
          wyimaginowanej wyższości duchowej - to wszystko typowe reakcje na
          prowincjonalne kompleksy.

          W Wiedniu też narodowych socjalistów nie brakowało.

          Ależ Wiedeń to nie tylko wielka burżuazja, europejscy artyści,
          wielkomiejska inteligencja. Wiedeń, jak każde wielkie miasto, miał
          mnóstwo mieszkańców z awansu, lumpenproletariatu. To była
          kwintesencja mentalnej prowincji.

          A gdzie w Wiedniu pogranicze?

          Było, i to niejedno. Do Wiednia ściągnęła wielotysięczna rzesza
          Żydów galicyjskich, biednych, zacofanych cywilizacyjnie, mówiących
          kiepskim niemieckim. To oni przede wszystkim stali się obiektem
          kampanii wielkoniemieckich antysemitów.

          Ale w Wiedniu była też ponad 200-tysięczna mniejszość czeska, silnie
          zmuszana do asymilacji i równie silnie, i skutecznie jej się
          opierająca. Wielkoniemieccy nacjonaliści byli w ostrym konflikcie z
          Czechami.
          • stix Austriacy. 05.04.08, 10:40
            www.gazetawyborcza.pl/1,75480,2693899.html
            Jak Pańscy rodacy rozliczyli się z tym dziedzictwem?

            W Austrii ani nie rozliczono się z tradycją, w której tkwiły
            korzenie austriackiego nazizmu, ani nie rozliczono się z nazizmem
            jako takim.

            Wielka w tym wina zachodnich aliantów. Dali Austrii po wojnie
            niepodległość, ale stwierdzili przy tym, że jest pierwszą ofiarą
            Hitlera. Nie trzeba było nam dwa razy tego powtarzać. Tym bardziej
            że Austriacy mieli poczucie, że zwycięzcy wyrządzili im wielką
            niesprawiedliwość, powierzając jedną z austriackich stref
            okupacyjnych Rosjanom. Oczywiście Rosjanie zachowywali się
            strasznie, gwałcili i rabowali. To pomogło Austriakom od początku
            występować w roli ofiar.

            W Niemczech Zachodnich przeprowadzono denazyfikację, ze wszystkimi
            jej niekonsekwencjami i ułomnościami, ale przeprowadzono. U nas -
            nie. Mój ojciec zaraz po wojnie był ścigany jako zbrodniarz wojenny.
            Ale już dziadek, stary, niepoprawny nazista, który do SS wstąpił
            ochotniczo w 1944 roku, w wieku 64 lat, tak stary, że nie chcieli mu
            dać munduru - nie poniósł żadnych konsekwencji. Przestał być
            gottglaubig, jak gdyby nigdy nic wrócił do Kościoła protestanckiego
            i nawet znowu został kuratorem. Bo Kościół protestancki w Austrii po
            wojnie przodował w zamazywaniu prawdy o nazistowskich czasach.

            Na prowincji starsi ludzie do dziś uważają, że Hitler nie był taki
            zły, że jednak zaprowadził porządek, zbudował autostrady,
            zlikwidował bezrobocie.

            A z drugiej strony w latach 60. i 70. zdarzało się, że w rządzie
            niejeden minister miał za sobą nazistowską przeszłość. Przez rządy
            do dziś przewijają się panowie z charakterystycznymi bliznami po
            burszowskich pojedynkach.

            Po zerwaniu z babcią nigdy się do niej nie odezwałem. Po latach
            dostałem od wujka z Amstetten telegram, że babcia umiera i chce mnie
            ostatni raz zobaczyć. Wsiadłem do pociągu, ale się spóźniłem.
            Pierwsze słowa wujka, gdy pojawiłem się w drzwiach, brzmiały: umarła
            jak niemiecka kobieta. Cóż to w ogóle miało znaczyć? Cóż
            niemieckiego było w śmierci tej biednej, starej kobiety?
            Wielkoniemiecki duch nie ulotnił się ani z tego domu, ani z wielu
            innych.

            Nikt nie chciał pamiętać? Thomas Bernhardt, Elfriede Jelinek wręcz
            brutalnie przypominali w swych książkach o chorobie niepamięci.

            Nie można oczywiście powiedzieć, że w Austrii nikt nie chciał mówić
            o wojnie. Przede wszystkim rzeczywiście jest wielka literatura
            austriacka, od samego początku bardzo krytyczna, ale dociera ona do
            zamkniętego kręgu czytelników, w znacznym stopniu do liberalnej
            inteligencji. Na prowincję literackie rozliczenia praktycznie nie
            docierały.

            Gdy zbierałem materiały do książki "Ojcobójca", odkryłem, że w
            obronie Filipa Halsmanna występowały publicznie najsłynniejsze
            nazwiska epoki: Zygmunt Freud, Albert Einstein, Erich Fromm. Fromm
            napisał i opublikował w Austrii słynny i bardzo głośny wtedy
            esej "Dreyfuss w Innsbrucku".

            W miejskim archiwum w Innsbrucku pytałem o sprawę Halsmanna. Nikt o
            niej nie słyszał. Pytałem o esej Fromma. Fromm nigdy nie napisał
            słowa o Innsbrucku, dziwiono się.

            Austriacy są mistrzami w wyrzucaniu z pamięci rzeczy niewygodnych, w
            wypychaniu tego, co nieprzyjemne, poza świadomość. W końcu to nie
            przypadek, że Freud był Austriakiem (śmiech).
            • szwager_z_laband Re: Austriacy. 05.04.08, 14:51
              stix rozumia ze wolisz Austryjakow niz Niymcow
              • kubiss Re: Austriacy. 05.04.08, 16:39
                Cus nie zabardzo wygodny ten temat dla naszych forumowych
                nazionalistow . Zapraszamy zapraszamy do dyskusji .

                Duch Niemieckosci i faszyzmu nie jest nie tylko w Austii ale takze
                w wielu umyslach forumowiczow z tego forum . Hitler i mundur
                nazistowski podnieca niektorych .....:-)
                • ballest Re: Austriacy. 05.04.08, 16:43
                  Czymu, temat bardzo fajny, moze sie w koncu Polacy dowiedza, ze w
                  choragwi krolewskiej Marcina z Wrocimowic, nie walczou ani jeden
                  polski rycerz!
                  Zawisza Czarny tysz nie pochodzil z rodziny polskiej.
                  Polska zostala taka jaka byla a Niemcy dzisiaj sa:

                  - Niemcy najbardziej poważanym krajem na świecie

                  Niemcy są na pierwszym miejscu najbardziej poważanych państw na
                  świecie –

                  wynika to z sondażu przeprowadzonego przez rozgłośnię BBC.

                  Pozytywne zdanie o Niemczech ma 56 procent ankietowanych z ponad 30-
                  tu krajów. Negatywnie wypowiada się tylko co piąta osoba. Najwiekszą
                  popularnością kraj ten cieszy się w Europie wśród Włochów, Hiszpanów
                  oraz Francuzów. Za to najmniejszą w Turcji – prawie połowa
                  ankietowanych wypowiada się negatywnie na temat Niemiec. Dużym
                  uznaniem na świecie Republika Federalna cieszy się w Australii i
                  Kenii, bo aż ponad 70-cio procentowym.

                  Największym wzrostem sympatii ankietowanych pochwalić się może w tym
                  roku Rosja. Najniżej plasuje sie Iran. Ponad połowa ankietowanych
                  wyraża się o tym kraju negatywnie. Polska nie brała udziału w
                  ankiecie.

                  W sondażu udział wzięło 1700 osób. Oceniane były 23 kraje, z czego
                  Niemcy wystąpiły w tym roku po raz pierwszy."

                  Wiadomości | 03.04.2008 | 15:00 UTC
                  • kubiss Re: Austriacy. 05.04.08, 17:19
                    Widzisz Ballest .
                    Polska poszla by o niebo do przodu gdyby nie Hitler i wszyscy co go
                    popierali podnoszac lapke na Heil .
                    W Polsce przed wojna byl ustroj kapitalistyczny a nie komuna .
                    Recesja wtedy byla i w Niemczech i w Polsce .

                    Niemcy wytlukly polska inteligencje .
                    Okupant doskonale wie ze narodem pozbawionym inteligencji latwo jest
                    sterowac . Poszukaj sobie w internecie jak Niemcy postepowali z
                    krakowskimi profesorami i nauczycielami . Niejeden z nich zostal
                    opluty , pobity a potem zamordowany za to ze jest Polakiem .
                    Cala Francja w okupacje stracila mniej ludnosci niz sama Warszawa .
                    Wiec takie twoje przepychanki slowne ze Zawsza Tscharny nie byl
                    Polakiem calkiem mi zwisa ..... :-)
                    • szwager_z_laband Re: Austriacy. 05.04.08, 19:59
                      przeca Poloki same podnosili te uapki - zapominosz take rzeczy?

                      abo chcesz tymu zaprzeczyc?
                      • kubiss Re: Austriacy. 05.04.08, 20:16
                        Podnosili lapki i sami sie wytlukli .
                        A potem w nagrode od Niemcow dostali Slask i reszte ziem zachodnich .
                        Patrz jak to inteligentnie wykombinowano ..... :-)
                        • ballest Re: Austriacy. 05.04.08, 20:45
                          Wpierw, Poloki tak samo byli nazistami jak Niemcy, co do inteligencji to Niemcy
                          ja kazdego roku traca, bo najlepsi niemieccy studenci sa kupowani przez USA a to
                          sa tysiace kazdego roku!
                          Nie zapomnij, ze po II Wojnie cala elita niemiecka zostala rozebrana przez USA i
                          Rosje, a Amerykanie by nie byli na ksiezycu bez Wernhera von Brauna i jego druzyny!
                          Choc ten uplyw krwi Niemcom szkodzi, to sa dalej na piewszym miejscu na Swiecie!
                          Czyli upadku Polski wytlumaczyc nie mozna!
                          • szwager_z_laband Re: Austriacy. 05.04.08, 21:41
                            jedno musza Kubusiowi prziznac - przinajmiyj niy zaprzeczo istniyniu
                            polskego faszyzmu

                            jak tak je to go cynia - bo na to niy kozdy Polak sie zdobyc poradzi.

                            • sloneczko1 Re: Austriacy. 05.04.08, 21:47
                              mono niy zwrociou na to uwaga i kisz tego niy zaprzeczo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka