ballest
17.05.08, 22:51
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5222280.html"
"Mieszanka historycznych argumentów i ataków personalnych jest z
punktu widzenia polskiej prawicy usprawiedliwiona: jedno od drugiego
nie da się oddzielić, bo tylko w wyniku identyfikacji i potępienia
postkomunistycznej "sieci" w cechu historyków możliwe jest rzetelne
pisanie o historii" - komentuje Konrad Schuller.
Według niego ta sama logika towarzyszyła zarzutom PiS wobec premiera
Donalda Tuska, któremu niegdyś w czasie kampanii wyborczej
wytykano "dziadka w Wehrmachcie".
"Polska jeszcze długo będzie musiała zmagać się ze sobą, zanim
zostanie uznane to, co eseista Jan Józef Lipski wypowiedział już w
1981 roku: "Zło nam wyrządzone, nawet największe, nie jest jednak i
nie może być usprawiedliwieniem zła, które sami wyrządziliśmy" -
konkluduje Konrad Schuller."