hanys_hans
06.12.08, 09:43
Rozsławiony przez Mickiewicza pogański zwyczaj dawnych Słowian i Bałtów na dobre zakorzenił się w kręgach politycznych i dziennikarskich. Dziś nie chodzi już o przywoływanie duchów zmarłych, ale wywoływanie upiorów przeszłości. Zdaniem domorosłych spirytystów za każdym niemieckim węgłem czai się demon rewizjonizmu i wojującego antypolonizmu. Czasem publicznie ujawania swe oblicze, choćby popierając ideę autonomii Górnego Śląska. Tak stało się, gdy w RFN zarejestrowano stowarzyszenie Initiative fuer Autonomie Schlesiens. Lament się podniósł okrutny, a jeden z regionalnych dzienników w swym elektronicznym wydaniu zamieścił tekst opatrzony tytułem "Niemcy śląskiego pochodzenia chcą zmienić granice Polski". Tytuł niewiele ma wspólnego z treścią artykułu i nie pojawia się w edycji drukowanej, co sugeruje, że jest innego autorstwa. Wywoływanie duchów stało się w tym przypadku tożsame z dziadowskim dziennikarstwem. Swoją drogą intrygujące, że w sportowych relacjach Miroslav Klose i Lukas Podolski występują jako Polacy z niemieckim paszportem, zaś założycielom IfAS przylepiono etykietkę "Niemców śląskiego pochodzenia". Jak widać granica między polskością, niemieckością i śląskością jest bardzo płynna.
Wróćmy jednak do faktów. Zamieszkali na terenie RFN Ślązacy, po części legitymujący się także polskim paszportem, powołali do życia stowarzyszenie, przeznaczone dla tych spośród całej rzeszy śląskich emigrantów, którzy czują wciąż żywą więź z ojczystymi stronami i zamierzają się angażować na rzecz ich rozwoju. Rozwój ten kojarzą z ideą rozwiniętego samorządu, a więc autonomii, który doskonale znają z autopsji, funkcjonując w państwie federalnym, gdzie każdy z regionów z szerokiej autonomii korzysta. Chcą dyskutować o pozycji Śląska w Europie, o roli regionów w tej ostatniej. Intencje te doskonale rozumie Kazimierz Kutz, pochlebnie wypowiadający się o inicjatywie, doskonale rozumiejący wagę obywatelskiego zaangażowania. Jak można się jednak było spodziewać, nie wszyscy podzielają ten entuzjazm. Błyskawicznie odezwał się chór malkontentów, obrońców twierdzy oblężonej przez armię duchów w mundurach feldgrau. Rozdygotana prof. Dorota Simonides wykrztusiła: "Gdy słyszę o Bawarii [nowe stowarzyszenie ma siedzibę na terenie tego landu] i autonomii, to cierpnie mi skóra". Reakcja dość zaskakująca - w moim przypadku kombinacja obu pojęć wywołuje raczej dreszcz pozytywnych emocji. Dzięki autonomii Bawaria, niegdyś zacofany kąt Niemiec, stała się jednym z najbogatszych landów - to doświadczenie, które warto stawiać za wzór Górnoślązakom. Wśród głosów oburzenia nie mogło zabraknąć i wypowiedzi Piotra Spyry - dyżurnego specjalisty od RAŚ i zmiany partyjnych barw, której tempa mógłby pozazdrościć Robert Kubica. Z wyżyn swego wicemarszałkostwa oznajmił: "Obywatele obcego państwa nie mogą się mieszać w wewnętrzne sprawy państwa polskiego". Czyżby pan Spyra wyparł ze swej świadomości fakt istnienia wielu tysięcy Ślązaków zamieszkałych w Niemczech, posiadających jednak i polskie obywatelstwo? Czy z równą determinacją odmówi prawa do zabierania głosu w polskich sprawach Polonii, czy zarobkowej emigracji na Wyspach Brytyjskich (o której licznym udziale w wyborach do polskiego parlamentu entuzjastycznie donosiły media)? A może zdobędzie się na reprymendę po adresem Zbigniewa Brzezińskiego, gdy ten zza oceanu udzielać będzie rad polskim politykom? Nie sądzę.
Leon Klomp
www.raslaska.aremedia.net/index.php?option=com_content&task=view&id=385
***
Inicjatywa dla Autonomii Śląska - to polskie tłumaczenie nazwy organizacji Initiative für Autonomie Schlesiens, która od początku miesiąca działa w Niemczech. O powstaniu inicjatywy poinformował dziennik "Polska". Zwolennicy częściowej niezależności Śląska od Polski zarejestrowali się w Würzburgu w Bawarii. Założycielem organizacji jest Robert Starosta, który w wieku 7 lat wyemigrował do Niemiec z Chróścic pod Opolem.
www.tvs.pl/informacje/6330/