Gość: Iza
IP: *.lodz-polnoc.sdi.tpnet.pl
25.11.02, 12:37
Witam wszystkich,
Podobnie jak Ula nie sadzilam, ze kiedys bede pisac tego rodzaju listy...
Jednak mam PROBLEM, ktory mnie przerasta: W grudniu zeszlego roku rozpadl sie
moj, trwajacy prawie 4 lata, zwiazek. Dokladnie w tym czasie poznalam kogos,
kto okazal sie super przyjacielem i w ogole super czlowiekiem. Bylam wtedy w
kiepskiej formie psychicznej i nawet nie myslalam o budowaniu czegos
powaznego. Moj nowy znajomy byl doslownie na kazde zawolanie. Zawsze moglam z
nim pogadac i (w razie potrzeby) wyplakac mu sie w rekaw :)). Ustalilismy
jednak, ze "nie zakochamy sie w sobie i pozostaniemy na stopie
przyjacielskiej". Umowilismy sie, ze jesli ktores znajdzie swoja PRAWDZIWA
MILOSC, drugie nie bedzie zazdrosne, a nawet ulotni sie "po angielsku".
Po kilku miesiacach nasze stosunki z "przyjacielskich" zamienily sie
na "przyjacielsko - lozkowe". Ja nadal nie szukalam nikogo, a on ciagle
probowal. I probuje do dzis. Poznal nawet dziewczyne, jednak mieszka ona poza
naszym miastem, spotykaja sie wiec gora raz na 2 tygodnie.
Jak wiadomo krew nie woda, wiec stalo sie - ZAKOCHALAM SIE W NIM!!!! Mimo, ze
bardzo tego nie chcialam i bronilam sie przed tym rekami i nogami... stalo
sie. Teraz po prostu wariuje kiedy on jedzie do tamtej dziewczyny, albo kiedy
chociaz o niej wspomni. Co prawda twierdzi, ze tylko ja lubi i nic powaznego
z tego RACZEJ nie bedzie, ale...
Jestem tym wszystkim tak skolowana i zmeczona.
Niby spotykamy sie codziennie i nasz romans kwitnie, ale ja chce czegos
wiecej. Nie mam pojecia co z tym zrobic. Wiem, ze zlamalam nasza "umowe"
sprzed roku, ale nic na to nie moge poradzic. Jesli natychmiast nie dostane
kwiatka i nie uslysze "kocham", to po prostu zwariuje!!!!!!!!!!
Dzieki za uwage - musialam sie wygadac.
Bede wdzieczna za rady/ komentarze,
Pozdrawiam serdecznie