Budząc się rano...

18.01.07, 07:30
trzymam czasem w dłoni zamazany obraz doskonałego
w swej treści snu...
Rozpływa się pomiędzy palcami i nie wiem czy to...
Tęskonota...?
    • regni.inger Budząc się rano... 18.01.07, 22:38
      ...nie pamietam o czym snilem..
      na prozno w zakamarkach sennej otchlani szukam obrazu,
      ktory utracilem....
      byc moze bezpoworotnie.

      tesknota ? coz ona ?
      niewdzieczna...
      samolubna...
      raniaca serce..
      tlamszaca dusze..

      namiastka uzaleznienia?

      kto kocha tesknic?
      tylko ten kto kocha...

      pozdrawiam :-)
      • khinga Re: Budząc się rano... 18.01.07, 23:40
        Nie kocham...
        Jednak tęsknota jest czasami bardzo silna...
        Piękny wiersz,dziękuję:-)
        • regni.inger Re: Budząc się rano... 19.01.07, 00:15
          warto kochac...ale to zapewne wiesz :-)

          To nie wiersz, tak jakos napisalo sie jako oddzwiek na Twoje slowa o porannym
          przebudzeniu.

          pozdrawiam
          • khinga Re: Budząc się rano... 19.01.07, 00:24
            Na pewno warto...pewnie kiedyś się przekonam.

            Niech nie jest to wiersz;-) Pomimo wszystko piękne "to coś" ;-)
            Zawsze mam problemy z przebudzeniem:-(
            • regni.inger Budząc się rano... 19.01.07, 22:35
              tak, ja tez jak najdluzej tylko mozna przeciagam ten stan pol snu pol jawy.
              jakie to dziwne ze sniac mozemy byc i czynic cos czego nie dane jest nam robic
              na codzien..
              przebudzenie bywa powrotem z dalekiej podrozy :-)
              pozdrawiam i zycze radosniejsych i mniej rozczarowujacych przebudzen
              • khinga Re: Budząc się rano... 20.01.07, 01:00
                W snach czuję się szczęśliwa...tak, w tym czasie podświadomie lub świadomie
                czynimy, co w rzeczywistości jest czasami niemożliwe albo nie może być nam dane
                :( i nagle poranek-powrót do codzienności.
                Pozdrawiam i dziękuję:)
                Życzę, aby sen trwał jak njdłużej...
                • regni.inger Budząc się rano... 20.01.07, 02:19
                  Obudz sie raz...spelniona, radosna.
                  Tesknote odrzuc w kat jak zapomniany bibelot,
                  sprobuj przemienic doskonalosc snu na codziennosc
                  nie zadreczaj sie niepowodzeniem..ono minie jak zly sen
                  przeciez kazdy sen sie konczy...przebudzeniem :-)
                  pozdrawiam
                  • khinga Re: Budząc się rano... 25.01.07, 07:45
                    Staram się wyrzucić tęsknotę z moich myśli...z siebie
                    Może minie. Chciałabym i wiem, że kiedyś mi się uda
                    Chciałabym, aby sen zamienił się w rzeczywistość
                    Jednak nie można śnić na jawie...
Pełna wersja