22.08.03, 12:33
Wątek dla trzeźwych ;)))

Obserwuj wątek
    • Gość: samowolny Re: nie pije IP: *.*.*.* 22.08.03, 13:12
      ja tez nie pije...za swoje..:)))))))
    • rb13 Re: nie pije 22.08.03, 14:24
      O psia kośc wątek dla nie pijących , a ja po służbowym koniaku!
    • krawca Re: nie pije 22.08.03, 14:35
      o kurde,ale nudni ludzie.Pewnie wszystko dla Was jest grzechem
    • von-koza Re: nie pije 22.08.03, 14:53
      No to jak?
      Po małym piwku?
    • Gość: zahedan Re: nie pije....... IP: *.protonet.pl 22.08.03, 16:10
      cal-ineczka napisała:

      > Wątek dla trzeźwych ;)))

      ....ciepłego piwo :-DDDDDDDDDDDDDDDDD
      >
    • white.falcon Re: nie pije 22.08.03, 16:36
      Po przeczytaniu wątku zaraz pójdę na piwo - zimne, do pubu pod parasolkę. Ktoś
      idzie ze mną? ;PPP Co do trzeźwości. A kto powiedział, że koniecznie mam się
      upić do białych myszek? Źle bym się czuła potem. Alkohol jest dla madrych ludzi
      i zmarnować go szkoda. :)
      • von-koza Re: nie pije 22.08.03, 17:26
        Właśnie. I jeszcze biorąc pod uwagę, że dzisiaj piątek...

        A poważnie, to też nie piję...
        ...przed 19.00 :)))

        Pozdrawiam wszystkich i udanego weekendu życzę :)))
    • Gość: autowidol Re: nie pije IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 17:27
      Ja nie piję mało.
      • cal-ineczka Fajni jesteście :) 23.08.03, 00:02
        Chcialam sobie usiasc przy stoliku i porozmawiac z madrymi ludźmi, posmiac sie,
        pobawic, zatanczyc jeszcze raz na stole i pozmyslac bajki o tym jakie zycie
        jest pięne... ale bez procentow. Życie mi sie wali.... i nie chce mi sie pić....

        Jutro weekend, pewnie wyjedziecie daleko, za góry, lasy, gdyby zdarzyla sie
        komuś awaria samochodu, czy cos innego, że bedzie trzeba isc 20 km o zmroku
        przez ciemny las..... balibyscie sie? Jakby potem bylo bardzo, bardzo ciemno to
        chyba nikt tez by nic nie widzial, wiec moznaby iść.......
        • krawca Re: Fajni jesteście :) 23.08.03, 00:05
          cal-ineczka napisała:

          > Chcialam sobie usiasc przy stoliku i porozmawiac z madrymi ludźmi, posmiac
          sie,
          >
          > pobawic, zatanczyc jeszcze raz na stole i pozmyslac bajki o tym jakie zycie
          > jest pięne... ale bez procentow. Życie mi sie wali.... i nie chce mi sie
          pić...

          wali sie czy to taki zart??
          • cal-ineczka Re: Fajni jesteście :) 23.08.03, 00:27
            Nie, nie przejmujcie sie mna.
            A gdyby isc, nogi bola, tylko marzyc by mozna bylo az stanie sie cod, i
            nadjechalby nagle samochod z oslepiajacymi swiatlami, wolniej, wolniej.......
            czy wartaloby wtedy skorzystac z okazji? Jeszcze tyle km......

            Tak malo czasu mi zostalo zeby zalatwic pewna sprawe.......
            • cal-ineczka Nikt sie nie boi? 23.08.03, 00:31
              No coz. To tylko bajka, jak wspomnialam wczesniej.
              A czasu nadal mam malo, wiec koncze na dzis
              i pozdrawiam i pieknych snow wszystkim zycze przy moim stoliku i innym tez!
              Dobranoc
            • krawca Re: Fajni jesteście :) 23.08.03, 00:33
              cal-ineczka napisała:

              > Nie, nie przejmujcie sie mna.
              > A gdyby isc, nogi bola, tylko marzyc by mozna bylo az stanie sie cod, i
              > nadjechalby nagle samochod z oslepiajacymi swiatlami, wolniej, wolniej.......
              > czy wartaloby wtedy skorzystac z okazji? Jeszcze tyle km......
              >
              > Tak malo czasu mi zostalo zeby zalatwic pewna sprawe.......

              quickly publicznie sie Tobie oswiadcza, a Ty takie bzdury wypisujesz!
              Idz sie wyspij to Ci przejdzie.Zobaczysz swiat na nowo w pieknych kolorach.:)))
        • white.falcon Do Cal-ineczki :) 23.08.03, 01:14
          cal-ineczka napisała:

          > Chcialam sobie usiasc przy stoliku i porozmawiac z madrymi ludźmi, posmiac
          sie, pobawic, zatanczyc jeszcze raz na stole i pozmyslac bajki o tym jakie
          zycie jest pięne... ale bez procentow. Życie mi sie wali.... i nie chce mi sie
          pić...
          > Jutro weekend, pewnie wyjedziecie daleko, za góry, lasy, gdyby zdarzyla sie
          > komuś awaria samochodu, czy cos innego, że bedzie trzeba isc 20 km o zmroku
          > przez ciemny las..... balibyscie sie? Jakby potem bylo bardzo, bardzo ciemno
          to chyba nikt tez by nic nie widzial, wiec moznaby iść.......
          >
          Nie martw się, będzie niejedna okazja do świetnej zabawy - obojętnie, czy z
          procentami, czy bez nich. Z reguły ciemne wrednawe mysli dopadają nas w nocy,
          noc im sprzyja. Zobaczysz, nastanie nowy dzionek i na nocne smutki spojrzysz od
          innej strony.

          Natomiast co dotyczy Twojej bajki. Takie rzeczy się przydarzają i ja bym nie
          bała się iść przez ciemny las sama. Bardziej bym się bała właśnie
          nadjeżdżającego samochodu lub napotkania w tym lesie ludzi. Najgorsze może nas
          spotkać właśnie ze strony człowieka (i najlepsze też), a nie ze strony
          zwierząt, owadów, czy roslin.

          Pozdrv.:)
          • jmx Re: Do Cal-ineczki :) 23.08.03, 01:24
            white.falcon napisała:

            > Natomiast co dotyczy Twojej bajki. Takie rzeczy się przydarzają i ja bym nie
            > bała się iść przez ciemny las sama. Bardziej bym się bała właśnie
            > nadjeżdżającego samochodu lub napotkania w tym lesie ludzi. Najgorsze może
            nas
            > spotkać właśnie ze strony człowieka (i najlepsze też), a nie ze strony
            > zwierząt, owadów, czy roslin.

            Człowiek człowiekowi wilkiem?
            To smutne...

            Do Calineczki: to banał właściwie ale w nocy wszystko wydaje się straszniejsze
            niz jest w rzeczywistości. Czasem się wydaje, że od jakiejś sprawy wszystko
            zależy a potem się okazuje (nawet jak się nie uda) że tak naprawdę - nic się
            nie zmieniło... że to nie miało większego znaczenia...
            • cal-ineczka :-))))) 23.08.03, 01:36
              Ale ja sie nie boje, ja tylko mam wazna sprawe ktora niestety......
              poprostu szkoda mi.
              To nie sa wredne myśli, poprostu chcialabym sie gdzies przejsc, chocby i w
              nocy, choc pewnie balabym sie najbardziej - wlasnie.. - ludzi.
              Ale z wiekszosci wyjazdow pamietam ze najlepsze byly te nocne przechadzki. Czy
              to do miasta, czy po parku i nadjezdzajacych samochodach policji i inntych
              fajnie oswietlajacych krajobraz, wschody slonca, caly urok kryje sie w nocy.

              To co, lubicie niepijace towarzystwo?
              • white.falcon Re: :-))))) i nie tylko :) 23.08.03, 02:28
                Jmx napisała, że to jest smutne, że człowiek człowiekowi wilkiem. Zdarza się i
                tak i inaczej. Człowiek wiele zła może uczynić innymi i wiele dobra. Tak sądzę,
                że mniej więcej rozkłada się to w ostatecznym rozrachunku po równo.

                A spacery po nocy są naprawdę piękne. Przypomniałam sobie przecudowny powrót
                nocną porą ze spaceru nad prawie dzikim jeziorem. Szłam polną piaszczystą
                drogą, w niektórych miejscach - przez małe zagajniczki. Świecił księżyc, duży,
                jak pomarańcza i "mrygały" gwiazdki. Na poboczach odpoczywała skąpana w rosie
                trawka, cykały cichutko świerszcze i - wtedy widziałam po raz pierwszy - na
                polance spacerujące jeże. Wyglądało to, jak poruszające się mniejsze i większe
                kopczyki ziemi. Niesamowity widok. :)

                Co zaś dotyczy towarzystwa. Chyba najważniejsze, by można było porozumieć się,
                znaleźć wspólny język i dobrze się bawić. A bawić się wspaniale można i z
                promilami (byle bez przesady) i bez. Jeżeli towarzystwo jest dobrane, to nie
                promile rządzą, a ludzie.

                Zobaczysz, ze sprawą poradzisz sobie. Może ona nalezy do rodzaju tych, które
                nie wymagają natychmiastowego podjęcia decyzji, a może "uleżeć" się
                emocjonalnie i zaradczo? Wtedy spojrzysz na nią tzw. "trzeźwym" okiem.

                Pozdrv.:)
              • Gość: autowidol Re: :-))))) IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.03, 11:30
                > To co, lubicie niepijace towarzystwo?
                Pewnie, że lubimy!
                Nic nie stoi na przeszkodzie: pijący piją, niepijący nie piją.

                "-Czy to już początek choroby alkoholowej?
                -Nie, to już raczej koniec."
                • cal-ineczka Jaki tam koniec....... 23.08.03, 12:51
                  Tak, patrze na nia trzezwym okiem, juz od 3 lat ;))) ale dzieki, moze
                  faktycznie nie bedzie tak zle.
                  Piwo bylo takie sobie. Pamietam w Liceum - ja tak, ze nie pije, nie pije.......
                  az kolezanka do mnie - zebysmy poszly na piwo - sprobuje i dopiero wtedy powiem
                  ze nie. Eb, Żywiec, jedno gorsze od drugiego. Przeciez takie dobre mialo byc!
                  Wszyscy sie tak zachwycają...... Dalam jej te piwa, powiedzialam ze nie takie
                  zle, ale niech sie napije bo ja juz nie chce.
                  __Potem na jakiejs imprezie pomyslalam - ciekawe jak to jest byc pijanym.....
                  ta magiczna substancja, chociaz troche trzeba sprobowac. Szampan, wino, chyba
                  biale, ktos cos dolewal, i nic... Ktos bajdurzyl ze kreci mnie to wino ale
                  mowil takie bzdury... oni zawsze tak mowili, nawet jak sie czekolady najadlam i
                  kolą popilam. Czulam sie najzwyczajniej na swiecie.
                  __Potem jeszcze troche pozniej zesmy z kolezanka kupily cukierki - o - te to mi
                  smakowaly bo tam czysta wóda w nich była. Ale tak kiedyś smakowaly mi te
                  cukierki, spotykam kolezanke niechcacy na przystanku - i zaczelam zalowac. Po
                  co jadlam? Dziwnie sie czulam bo ona wyczula ode mnie ten alkohol, niby nic,
                  ale juz nie jadlam tych boskich cukierkow.
                  __O. i jeszcze lody pamietam, w Niemczech. Spiewalismy ludziom w zamian za
                  pieniadze, ponoc poszly dla powodzian, a oni nas jeszcze wzieli na te lody do
                  restauracji. Lody i pelna polka polew alkoholowych. Wtedy adwokatowa byla
                  dobra. Ale w Polsce juz nie znalazlam takich lodow, a adwokatowe
                  polewy.......mozna kupic w sklepie obok. Jakas mazia slodka z dodatkiem czegos,
                  tak zeby nazywalo sie ze polewa. Pewnie sa jakies dobre tez, ale tamtej napewno
                  nie ma.....

                  Ale lody lodami, a picie piciem. Juz potem nie wypilam, moze kiedys jeszcze
                  lykne, ale po co? Nic mnie do tego nie ciagnie, poprostu nic.....
                  • cal-ineczka ciąg dalszy 23.08.03, 14:42
                    toteż nie lubie pić. Ale wy sie pewnie świetnie bawicie, co rusz temat to o
                    czerwonym winku albo butelce koniaku...... odrazu przypomina mi sie bajka z
                    gargamelem i chemia... jedyny ludzki przedmiot. Aaaaaa to pewnie dlatego sie
                    nie boicie.... ;))
                    Bo tu w kraju to można, jasne - wszystko swoje - i zwierzeta i ludzie, ale
                    gdyby sprobowac czegos wiecej, tak za granice czmychnac. Wlasny bagaż, pare
                    rzeczy do spania, jakies minimum pieniedzy, ale nie znajac języka? Głupi
                    angielski nie wystarczy chyba, Może na migi? Gwiazdki bedą mrygać, wilki nie
                    zawyją, psy nie zawarczą po polskiemu.......
                    • cal-ineczka Re: ciąg dalszy 23.08.03, 19:12
                      Mam malo czasu zeby zdac egzamin, ktorego jak nie zdam, wywalą mnie ze studiów,
                      proste, ale malo romantyczne, nie na temat zeby tu opowiadac.
                      Nie chodzilo mi o sprawy internetowe........ nie dzwońcie......
                      • white.falcon Czy Cal-ineczko nie przesadzasz? :) 23.08.03, 20:20
                        A cóż to za picie alkoholu? Cóż, widzę, że nie miałaś okazji spróbować wartych
                        skosztowania trunków, nie delektowałaś się przyjemnym drinkiem, skomplikowanych
                        składników którego nie znasz. Jeżeli Twoje doswiadczenie z promilami polega
                        tylko na przypadkowym, nieomalże "prymusowym" próbowaniu czegoś wtedy, gdy nie
                        masz na to ani ochoty, ani nastroju, to wcale nie spróbowałaś alkoholu tak, jak
                        należy. Zapewne gdybyś spróbowała n.p. pysznego wina w miłym towarzystwie, to
                        zmieniłabyś zdanie. :)

                        Wędrówki są piękne. W jaki sposób zgadłaś, że opisałam podróż, a raczej - moje
                        włóczenie się po kraju, w którym języki, uznane za wiodące w UE, praktycznie
                        nie dają żadnej szansy na porozumienie się z tubylcami? :)

                        Co zaś dotyczy egzaminu. Dlaczego akurat miałabyś go nie zdać? Mam kilka pytań,
                        dotyczących tego tematu, ale może byłoby bardziej sensownie, gdybyś napisała do
                        mnie na priv.

                        Pozdrv.:)
                        • cal-ineczka Poprostu tak juz jest ;))) 23.08.03, 22:18
                          white.falcon widze ze nie mialas tej przyjemnosci posluchania historii ludzi
                          ktorzy niewiadomo kiedy stali sie alkoholikami, tez pili tylko 1-no piwo
                          dziennie i tez sie nie upijali i tez w umiarze itp. I wlasnie tacy wpadali w te
                          pulapke, bo inni...... inni to poprostu zwykli pijacy. Moga urznac sie, pic i
                          pic i nie byc uzaleznionym - jednak nie rozrozni sie pijaka od alkoholika ani z
                          twarzy ani z wygladu bo to kwestia choroby. W rodzinie tego nie mialam ale
                          fajnie jest znac skutki od ludzi ktorzy juz duzo przezyli dopiero potem
                          podejmmoac decyje - zaczynac, pic, jak, ile.......

                          Studia? A to jak z tym jezdzeniem po swiecie. Nie ma sie jak dogadac. Pytanie,
                          odpowiedz, zero zrozumienia. I tak w kolko, za 600nym razem mozna stwierdzic ze
                          lepiej bylo nie zaczynac, moze gdzie indziej byloby lepiej.
                          Ale czy trzeba wszystko rozumiec...... ;))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka