Dodaj do ulubionych

Film o gr.kat. "proboszczu Majdanka" w TVP 1

14.04.06, 01:04
Serdecznie zapraszam do obejrzenia filmu „Proboszcz Majdanka” w
telewizyjnej „Jedynce”!


14 kwietnia 2006 r. (Wielki Piątek wg. nowego stylu), godz. 16.00
Program I Telewizji Polskiej

Film opowiada o niezwykłej postaci - duchownym greckokatolickim,
beatyfikowanym przez papieża Jana Pawła II podczas jego lwowskiej wizyty
(27.VI.2001). Ksiądz Emilian Kowcz (1884-1944) był wielkim filantropem,
konsekwentnym rzecznikiem wartości moralnych, prowadził działalność w
warunkach ekstremalnych, gdzie nałożyły się na siebie dwie skrajnie
totalitarne ideologie: sowiecko-rosyjska i nazistowsko-niemiecka, wśród
nieraz skłóconych przez ambicje narodowe, bliskich sobie sąsiadów - Polaków,
Ukraińców i Żydów. Wtrącony do więzienia we Lwowie, a później do obozu
koncentracyjnego na Majdanku, nie poddał się i nie sprzeniewierzył swoim
ideałom, odmówił podpisania deklaracji zaprzestania pomocy ludziom, w tym
przede wszystkim Żydom. Postawa bohatera filmu, Jego działalność oraz
męczeńska śmierć stworzyły niezwykłą szansę na pojednanie trzech tożsamości
kulturowych i narodowych: ukraińskiej, polskiej i żydowskiej.

Film dokumentalny.
Scenariusz i reżyseria: Grzegorz Linkowski
Konsultacja: ks. Stefan Batruch
Zdjęcia: Jerzy Rudziński
Dźwięk: Michał Pruski
Kompozytor: Vlad Kuryluk
Montaż: Grzegorz R.Wróblewski

Producent: TVP S.A. 1PR
Producent wykonawczy: Link Art Film
Czas nagrania: 50 minut

Ks. Stefan Batruch – kilka refleksji z planu filmowego

„Bł. Emilian Kowcz jawi się jako światło jaśniejące w piekielnych mrokach
obozu zagłady, jako sumienie ludzkości wołające z zaświatów, absurdu
krematoryjnego pieca, jako anioł miłości wyłaniający się z milczących
popiołów Majdanka.
Ciągle powraca pytanie, skąd czerpał siły, by stawić czoło barbarzyńskim
dyktaturom XX wieku, by bronić godności człowieka w ekstremalnych warunkach
szalejącego szowinizmu i rasizmu, by iść pod prąd wbrew wszystkim i wbrew
wszystkiemu, nie zważając na konsekwencje.
Porusza dogłębnie Jego ostatnie przesłanie, w którym prosi o modlitwę za
twórców obozu śmierci, za oprawców, morderców i zbrodniarzy, pragnąc w ten
sposób uchronić ludzkość przed zatruciem nienawiścią.
Swoją postawą otwartości na innych przezwyciężał podziały wynikające z
egoizmu narodowego i religijnego, przekraczał bariery ograniczoności ludzkiej
natury będące konsekwencją lęku przed śmiercią.”

Ks. mitrat dr Stefan Batruch
Proboszcz Parafii Greckokatolickiej pw. Narodzenia NMP w Lublinie
tel. kom. (+48) 603 762 946
Więcej o Bł. Emilianie na stronie www.grekat.stalwol.pl (dział
CZYTELNIA).
Anglojęzyczna witryna internetowa: www.baran.ca/kowcz.html


Obserwuj wątek
    • diakon.piotr.ukgk Re: Film o gr.kat. "proboszczu Majdanka" w TVP 1 14.04.06, 01:06
      Tytułem uzupełnienia krótki biogram bł. Emiliana:

      Emilian Kowcz urodził się 20 sierpnia 1884 r. w Kosmaczu pow. Kosów
      (Huculszczyzna) jako syn ks. Grzegorza Kowcza, miejscowego proboszcza
      greckokatolickiego. Kapłanem greckokatolickim był również jego teść, a także
      wszyscy trzej szwagrowie i dwaj z trzech synów. Maturę uzyskał we Lwowie. W
      latach 1905-11 przebywał na studiach teologicznych w rzymskim Collegium
      Ruthenum. W roku 1910 poślubił Marię-Annę Dobrzańską (1891-1939), zaś w roku
      następnym przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa stanisławowskiego
      Grzegorza Chomyszyna. Po krótkim okresie administrowania parafią Podwołoczyska
      w pow. Skałat zgłosił się do pracy wśród kolonistów ukraińskich w Bośni, gdzie
      pełnił posługę kapłańską w okręgu Prijedor (parafia Kozarac). Po powrocie do
      Galicji był wikariuszem-kooperatorem w parafii Serniki Górne pow. Rohatyn (1916-
      1919). W roku 1919 wstąpił do Ukraińskiej Armii Halickiej, był mianowany
      kapelanem tzw. Kosza Brzeżańskiego. Przeszedł kampanię galicyjską i
      naddnieprzańską, dając dowody męstwa w niebezpiecznej kapelańskiej służbie.
      Internowany przez Polaków, następnie zaś zwolniony, w latach 1921-22 był krótko
      proboszczem w Borszowie k. Przemyślan, następnie zaś objął kanonicznie urząd
      proboszcza parafii Przemyślany z cerkwią filialną we wsi Korosno.
      Jako proboszcz w Przemyślanach ks. Kowcz rozwinął wszechstronną
      działalność religijno-społeczną. Wsławił się m.in. jako kaznodzieja i
      organizator lokalnych Kongresów Eucharystycznych. Poświęcił się służbie swym
      parafianom, zaniedbując wręcz interesy materialne własne i swej rodziny. Nie
      stronił od działalności społecznej o charakterze świeckim - był inicjatorem,
      animatorem i organizatorem szeregu przedsięwzięć o charakterze oświatowo-
      kulturalnym czy ekonomicznym (ruch spółdzielczy). Był zdecydowanym zwolennikiem
      niepodległości Ukrainy oraz włączenia obszaru b. Galicji wschodniej do
      przyszłego państwa ukraińskiego. Ta konsekwentna postawa polityczna oraz
      przypadki ignorowania niesprawiedliwych decyzji władz administracyjnych (np.
      budowa, mimo zakazu, cerkwi w jednym z przysiółków) powodowały konflikty z
      władzami polskimi, czego konsekwencją były grzywny, a nawet kary pozbawienia
      wolności - odbywane po części w monasterze studyckim w Uniowie k. Przemyślan
      (zgodnie z art. 22 Konkordatu z 1925 r.). Niepodległościowe poglądy i
      działalność ks. Kowcza nie były jednak związane z jakimkolwiek uczuciem
      wrogości wobec Polaków. Gdy np. po klęsce wrześniowej w 1939 r. niektórzy
      parafianie z Korosna dopuścili się grabieży mienia polskich osadników, ks.
      Kowcz w bardzo ostrych słowach napiętnował ich czyn i nakazał kategorycznie
      zwrot zabranych rzeczy - co też zostało wykonane. Zorganizował także pomoc dla
      polskich wdów i sierot. Fakty te - jak również odwaga ks. Kowcza w okresie tzw.
      pierwszych Sowietów (1939-41), przejawiająca się m.in. w kontynuowaniu tradycji
      publicznej procesji i święcenia wody na święto Objawienia Pańskiego (popularny
      Jordan) - spowodowały, że do cerkwi parafialnej w Przemyślanach zaczęli się
      garnąć także Polacy-rzymskokatolicy.
      Wkroczenie wojsk niemieckich w 1941 r. było dla większości
      Ukraińców galicyjskich wydarzeniem radosnym: kończyło się panowanie Sowietów,
      proklamacja niepodległości Ukrainy 30 czerwca 1941 r. dawała nadzieję na
      utworzenie własnego państwa. Ks. Kowcz, mimo iż został po ustąpieniu wojsk
      sowieckich wybrany starostą powiatu przemyślańskiego, nie uległ ogólnej
      euforii, skupiając się w swych publicznych wystąpieniach głównie na apelowaniu
      do młodzieży ukraińskiej, by nie dała wciągnąć się do działań zbrodniczych,
      zwłaszcza w ramach tworzonej przez nowego okupanta policji ukraińskiej.
      Polityka nowej władzy rychło rozwiała złudzenia - ks. Kowcz zaś nie omieszkał
      piętnować publicznie zbrodni nowego reżimu.
      Szczególnej wagi nabrała podówczas kwestia żydowska. Już niedługo po
      wkroczeniu Niemców oddział SS spędził do budynku synagogi grupę Żydów w celu
      spalenia ich żywcem. Ks. Kowcz, dzięki przytomności umysłu oraz biegłości w
      niemczyźnie, zdołał skłonić Niemców do odstąpienia, po czym sam z pomocą
      parafian odblokował drzwi, co dało możność wyprowadzenia z płonącej synagogi
      części zamkniętych w niej Żydów. Bohaterstwo proboszcza Przemyślan nie mogło
      jednak zniweczyć hitlerowskich planów ludobójstwa. Żydzi w Przemyślanach
      stanowili większość mieszkańców, stąd też nie mogło być mowy o masowym ich
      ratowaniu. Gdy jednak pojawił się w społeczności żydowskiej ruch zmierzający do
      konwersji na chrześcijaństwo - chociaż skądinąd było wiadomym, że
      hitlerowskie “prawa” rasowe obojętnie odnoszą się do przynależności wyznaniowej
      osób pochodzenia żydowskiego i chrzest nie zwiększa szansy ocalenia - ks. Kowcz
      nie wahał się katechizować i chrzcić Żydów, którzy o to prosili. Czynił to
      najpierw indywidualnie - później, gdy tryby maszyny zagłady przyspieszyły,
      udzielał chrztu masowo, łamiąc zarządzenia władz okupacyjnych i lekceważąc
      ostrzeżenia. Co więcej, po zamknięciu getta zwrócił się do władz z żądaniem
      umożliwienia mu obsługi wspólnoty Żydów-chrześcijan w getcie. Podobno zwrócił
      się nawet z listem do Hitlera, piętnując zbrodnie nazistów.
      Stosunek ks. Kowcza do polityki hitlerowskiej zaowocował
      aresztowaniem odważnego kapłana (30 grudnia 1942 r.). Wtrącony do lwowskiego
      więzienia przy ul. Łąckiego nie tylko przyznał się do udzielania chrztu Żydom,
      ale także odmówił podpisania zobowiązania do zaprzestania tej praktyki w
      przyszłości - mimo jej sprzeczności z rozporządzeniami okupanta. Nie złamało
      ks. Kowcza bicie, choć nie szczędzono mu razów, licząc na zachwianie jego
      oporu. Mimo to ks. Kowcz nie tylko nie poddał się dyktatowi Gestapo, ale
      jednocześnie starał się służyć współwięźniom jako kapłan; zaofiarował także
      pośrednictwo swego syna Sergiusza - który odwiedzał ojca w więzieniu - do
      przesyłania grypsów towarzyszy więziennej niedoli.
      Nie uzyskawszy od ks. Kowcza żądanej deklaracji, władze hitlerowskie
      postanowiły umieścić go w Konzentrazionslager Lublin. Nadano mu tam numer
      obozowy 2399 i umieszczono w bloku 14 na polu 3. W obozie na Majdanku ks.
      Kowcz dopełnił miary swego heroizmu, duszpasterzując wśród współwięźniów
      różnych narodowości i wyznań: uznając swą misję obozową za dar Opatrzności i
      jednocześnie zadanie do wykonania, ostatnie kapłańskie zadanie w życiu - w
      listach z obozu prosił, by nie podejmowano starań o jego zwolnienie, albowiem
      jego miejsce jest w obozie, gdzie nikt nie może go zastąpić w jego kapłańskiej
      misji. Prosił także o modlitwę za twórców obozu i systemu hitlerowskiego w
      ogóle.
      W obozie ks. Kowcz dokończył ziemskiego żywota. Wedle oficjalnych danych, zgon
      nastąpił 25 marca 1944 r. z powodu flegmony prawej nogi.
      W roku 1996 Ukraiński Kościół Greckokatolicki wszczął proces
      beatyfikacyjny swych dwudziestowiecznych męczenników. W ich liczbie znalazł się
      także ks. Emilian Kowcz. Razem z 26 innymi Sługami Bożymi został ogłoszony
      błogosławionym przez Jana Pawła II w czasie wizyty papieskiej na Ukrainie w
      czerwcu 2001.




      Z grypsów obozowych ks. Emiliana Kowcza, skierowanych do rodziny:

      1.
      Nie marnujcie wysiłków, nie mogę stąd odejść, bo jestem potrzebny. Ci
      nieszczęśliwi ludzie, których są tutaj tysiące, potrzebują mnie. Jestem ich
      jedyną pociechą. Zostać tu jest moim obowiązkiem - i jestem szczęśliwy....

      2.
      Rozumiem, że staracie się o moje zwolnienie. Błagam was, byście nic nie
      robili! Wczoraj zastrzelono tu 50 ludzi. Gdyby nie było mnie tutaj, któż
      pomógłby im przejść ten próg? Poszliby przezeń ze wszystkimi swymi grzechami i
      w głębokiej rozpaczy, która wisi nad tym piekłem. Teraz zaś idą z głowami
      uniesionymi wysoko, zostawiwszy swe grzechy za sobą. Przechodzą ów most ze
      szczęściem w sercach i gdy rozmawiał
      • diakon.piotr.ukgk doklejam resztę grypsów 14.04.06, 01:08
        Przechodzą ów most ze szczęściem w sercach i gdy rozmawiałem z nimi po raz
        ostatni, widziałem, jak spowija ich pokój i jasność. Wszystko, czego od was
        żądam, to nieco pieniędzy. Kubek wody kosztuje tu 500 złotych.*

        3.
        Dziękuję Bogu za jego łaskawość dla mnie. Poza Niebem to jedyne miejsce, w
        którym chciałbym przebywać. Wszyscy jesteśmy tu równi: Polacy, Żydzi, Ukraińcy,
        Rosjanie, Litwini czy Estończycy. Jestem tu teraz jedynym kapłanem. Nie mogę
        sobie wyobrazić, co by oni beze mnie zrobili. Tutaj widzę Boga - Boga, który
        jest Jeden dla wszystkich nas, bez względu na nasze religijne odmienności. Może
        nasze kościoły się różnią, lecz we wszystkich nich rządzi ten sam Wszechmogący
        Bóg. Kiedy odprawiam Mszę, wszyscy oni modlą się. Modlą się w różnych językach -
        ale czy Bóg nie rozumie wszystkich języków? Umierają na różne sposoby i ja
        pomagam im przechodzić ów most. Czyż to nie błogosławieństwo? Czy to nie
        najwspanialsza korona, jaką mógłby mi włożyć na głowę mój Pan? Tak! Dziękuję
        Bogu tysiąc razy dziennie, że posłał mnie tutaj. O nic więcej nie będę Go
        prosił. Nie rozpaczajcie z mego powodu. Radujcie się ze mną! Módlcie się za
        tych, którzy stworzyli ten obóz i cały ten system. Oni potrzebują waszych
        modlitw.... Niech Bóg się nad nimi zlituje...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka