piekiełko

01.08.08, 17:05
Witam!
Jestem już byłym procownikiem PKO BP i od pewnego czasu żyję
normalnie tzn. przesypiam noce z uśmiechem idąc do nowej pracy.
Zastanawiam się dlaczego tak długo zgadzalem się na takie
traktowanie.
Piszecie wszysc/ może większość/ że wasi przełożeni to obiboki,
którzy się na niczym nie znają ja sam byłem na stanowisku
kierowniczym ale jakoś nigdy w pracy mi sie nie nudziło nie biegałem
od stanowiska do stanowiska to wszystko zależy od człowieka. No ale
cóż to że pracowałem nie podobało się mojej koleżance także
kierowniczce, która stanowisko swoje traktowała jako miejsce do
knucia coraz to nowszyh wersji swoich intryg i pomówień . Nie
wytrzymałem i się zwolniłem nie żałuję choć bardzo mi żal
wszystkich tych których zostawiłem za murami oddziału to wspaniali
ludzie za którymi czasami tęsknię.
Dyrektor mojego oddziału pewnie nie zdaje sobie sprawy ,że tam
intrygi i knowania rodzą się pod wpływem chwili i negatywnych odczuć
lub antypati do koleżanki . Ślę pokłony wszystkim tym którzy jakoś
dają radę żyć w takim piekiełku
    • jeeva Re: piekiełko 01.08.08, 19:54
      Dobrze że się zwolniłeś skoro nie miałeś odwagi żeby powiedzieć o
      wszystkim Dyrektorowi albo wrednej koleżance i to jako kierownik!
      Ja jestem zwykłym doradcą od 9 miesięcy a poszłam i powiedziałam
      Dyrektorowi co mi się nie podoba i wiesz co mi powiedział?
      " Skąd ja mam o tym wszystkim wiedzieć skoro wy mi nic nie mówicie"
      Uciekaj dalej!
    • mloda_duchem54 Re: piekiełko 01.08.08, 20:51
      Też nie rozumiem,jak można z powodu jakiejś wrednej intrygantki, zwolnić się z
      pracy i to z kierowniczego stanowiska.Takie gnidy/mówię o Twojej
      współpracownicy/ powinny być tępione.Ludzie,może ten bank nie jest taki
      zły,tylko niektóre osoby,które nie potrafią żyć w kolektywie,powinny raczej
      rozpocząć swoją działalność gospodarczą,i to jednoosobowo.Tak niewiele
      potrzeba,żeby dobrze się pracowało.Po pierwsze:kłopoty domowe zostawiać na
      progu,pomagać jeden drugiemu,być życzliwym dla drugich.Wyobraźcie sobie,że w
      moim oddziale tak jest,nie ma zawiści,że ktoś dostał większą premię lub
      podwyżkę.Na pewno to szczęście mieć taką atmosferę w pracy .Zdaję sobie
      sprawę,że w dużych oddz.samodzielnych tak się nigdy,albo prawie nigdy nie
      zdarza.Ale czyż to nie wina ludzi,którzy taką atmosferę stwarzają?.
      Poczytajcie sąsiednie Forum Pracowników PEKAO SA ,tam się dopiero
      dzieje.Pozdrawiam wszystkich.
      • okrycha Re: piekiełko 02.08.08, 20:12
        Ja wiem,jak dużo zależy od szefostwa.W moim,dużym oddziale jest taka
        atmosfera.Spotykamy sie wydziałowo i międzywydziałowo na
        piwku,wspólpracujemy.Ale mamy spoko szefów począwszy od samej
        góry.Może tutaj należy upatrywac sukcesu?Nawet jeśli ktoś ma
        obrzydliwe zapędy,nie bardzo mu wypada się z nimi ujawniac.Bez
        przesady,rzadko nas głaszczą,ale wymagają szanując.
Pełna wersja