Jestem nowym uczestnikiem i przejzalam juz prawie wszystkie tematy poruszane
na forum ale moze pominelam jeden z watkow, ktory mnie interesuje wiec mam
pytanie.Jestem w zwiazku od trzech lat mam 24 lata a moj chlopak 26 i teraz
nadszedl czas kiedy mozemy myslec o tym co dalej gdzie mieszkac itp.poniewaz
oboje konczylismy studia i wczesniej nie bylo mowy o jakis konkretnych
planach.Tak naprawde dopiero teraz przeprowadzamy burzliwe rozmowy na temat
malzenstwa i dzieci.Sercan nie jest zbyt "religijny" tzn nie modli sie 5 razy
dziennie itp jednakze wykazuje ogromna przynaleznosc do swojej religii
zreszta jak ja do swojej.Ja nigdy nie zmienie religii i to nie dlatego ze w
takiej bylam wychowana tylko dlatego ze ja nie poszukuje,to co mam w sercu
jest czescia moje torzsamosci.Sercan mysli podobnie o sobie.To jest jeden z
naszych problemow, ktore niestety nie wplywaja budujaco na nasz zwiazek a
wrecz przeciwnie sa powodem jego konsternacji na temat sensu ciagniecia tego
dalej jak i tak nie jestesmy sie wstanie dogadac w tej kwestii.Ja jestem
mniej restrykcyjna moze bardziej nawiwna myslac ze dwie religie moga tak
wiele tac naszemu dziecku on twyerdzi ze wprowadza haos.Przeciez religia nie
powinna dzielic a ja absolutnie respektuje wszystko.Ostatnio spedzilismy
razem wigilie w istanbule we doje i bylo codownie chociaz barszcz mi nie
wyszedl

Sercan absolutnie sie nie zgadza na chszest.Nie wiem naprawde nie
wiem jak to rozwiazac.Jak wy sobie ztym poradzilyscie i czy wy zmienilyscie
religie?Problem jest natury moralnej bo czy zamknac buzie i slowem nie
wspominac o Bogu?To jest jakas paranoja przeciez..dlaczego on nie chce
zaakceptowac tych dwoch pieknych filozofii?Pytalam po prostu nie i juz to
jest caly Sercan.W kazdym razie prosze powiedzcie jak to u was
jest.Pozdrawiam Aneta