Maseczki to sobie w moim 31 letnim życiu robiłam może z 2 razy.
Wczoraj dorwałam pojemniczek z próbkami kremów i znalazłam maseczkę
nawilżającą Dove.
Plaskłam sobie na buzię i dekolt, trochę mnie zdziwiło, że taki dziwny zapach.
Wchłonęła się na dodatek tak szybko - na filmach one tworzą taką skorupę - ale
sobie pomyślałam: no tak, te nowoczesne kosmetyki!
Dzisiaj z opakowania odkleiłam nalepkę ze składem po polsku i pod spodem było
napisane, że to maseczka do włosów

/////
Mam nadzieję, że mi wąs się nie sypnie

))