tak sobie siedze i wysyłam netem CV do różnych miejsc w imieniu męża mego,
nawet mu o tym nie mówiąc. No i właśnie jakaś baba z Warrington do niego
zadzwoniła, ze jest zaineresowana. Na szczęście nagrała się na pocztę więc
mój miał czas zadzwonic do mnie i zapytać o co chodzi, he he he teraz musi
jechac na spotakanie

)))