Dodaj do ulubionych

z życia wzięte

27.09.06, 14:17
Drogie Panie,
czy któraś tu M jak Miłość ogląda?
Widziałam wczorajszy odcinek.
Co byście zrobiły drogie Panie na miejscu Hani-Srani?
Oto sytuacja, w której Hania-Srania widzi, że jej mąż zaczyna zbyt
intensywnie interesować się starą koleżanką - pierwszą miłością (Grażynator),
która w toku zawirowań losowych powróciła na wioskę rodzinną. Spędza z nią
dużo czasu, chodzi pod rękę, a nawet w objęciach, poświęca jej wiele uwagi.
A Hania milczy i gdzieś tam to w środku trawi, wyraźnie już posmutniała, ale
jest nieziemsko tolerancyjna i nie wyraża sprzeciwu. Ot, po prostu pyta i
słycha odpowiedzi.

Szykuje się zdrada. Widzisz to, wyczuwasz. Co robisz? Czekasz, reagujesz -
jeśli tak - w jaki sposób?

E?
Obserwuj wątek
    • widokzmarsa Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:27
      można napisać do scenarzysty że jak będzie zdrada to przestaniesz oglądać. Jakby
      tak dużo ludzi napisało, to może by nie było zdrady)
      • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:30
        myślisz?
        mówisz, że siła narodu przeciw zdradzie. hmm.
        • widokzmarsa Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:34
          może jakby ludzie mieli dość tej nędzy i smutku naookoło, to seriale byłyby
          weselsze? Tylko kto by to ładnie napisał?
          A może ja się mylę, bo seriali nie oglądam a one są wesołe?
          Zdrady się nie zatrzyma w większości przypadków.
          • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:39
            > Zdrady się nie zatrzyma w większości przypadków.

            To naturalny etap? Proces, który musi się zdarzyć? Efekt społeczeństwa, które
            staje się coraz bardziej prymitywne, falliczne, bachiczne, zainteresowane
            zdobywaniem, a nie trwaniem w postanowieniu, w wierności?
            Gdzie jest problem? W skłonnościach indywidualnych czy dyktatach obecnych
            trendów, reform mentalnych, rozluźnieniu więzów i przewartościowania?
            • widokzmarsa Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:56
              strasznie dużo pytań zadajesz. Jeżeli dochodzi do zdrady to znaczy że ona gdzieś
              tam tkwiła i temu kto zdradza czegoś brakowało(lub wydawało mu/jej się że czegoś
              brakuje).
              Można reagować ale czy to da efekt? Ludzie się zdradzają zdradzali i będą się
              zdradzali, choć jeśli się kogoś kocha to po co zdradzać? Zapewne to też kwestia
              temperamentu i potrzeb seksualnych.
              Czy jeśli jeden z partnerów zakochuje się w kimś innym i odchodzi, to już nie
              zdrada? tylko miłość?
              • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:57
                O to też pytam: czy zdrada to częściej realizacja pewnego planu, czy wpływ
                chwili? Świadoma decyzja, czy instynkt?
                • widokzmarsa Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:36
                  zdrada to realizacja pewnego planu, wykonana najczęściej pod wpływem chwili, gdy
                  podejmujemy świadomą decyzję na którą ma wpływ nasz instynkt. Sama sobie
                  odpowiedziałaś. Mądra dziewczyna z ciebie))
    • ania.downar Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:28
      Jakby moj w objeciach albo pod reke chodzil z jakas baba po wiosce to sie dla
      mnie kwalifikuje ewidentnie na jatke.
      • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:29
        o to-to.
        czyli oglądać dalej i spodziewać się krwi?
        • ania.downar Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:30
          Ale ja gdzies czytalam, ze ta zdrada juz narecona...
          Tak mi cos swita, bo nie ogladam.
          • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:34
            a ja czasami trafiam.
            drażni mnie ta Hania Kożuchowska, a w tej sytuacji po prostu zniesmacza.
    • lena_zet poddaje się 27.09.06, 14:35
      nie walczę, nie umiem, nie chcę i nie potrafię.Odeszłabym wiedząc, że jest
      zainteresowany inną kobietą, nie czekałabym na cdn...
      • onlyju Re: poddaje się 27.09.06, 14:36
        nawet w układzie małżeńskim? i dzieciatym?
        • lena_zet Re: poddaje się 27.09.06, 14:37
          tym bardziej.Niby, że dziecko czy układ miałby mnie zmusić do walki?Nigdy.
          • onlyju Re: poddaje się 27.09.06, 14:41
            A gdyby usłyszał to Twój partner - że walczyć o niego nie będziesz.
            Jak myślisz, mężczyzna zdradzając korzysta z okazji czy realizuje skrupulatnie
            swój plan?
            • lena_zet Re: poddaje się 27.09.06, 14:44
              onlyju napisała:

              > A gdyby usłyszał to Twój partner - że walczyć o niego nie będziesz.

              myślę, że on tym wie.Za długo jesteśmy razem żeby nie rozumiał czy nie chciał
              zrozumieć takich rzeczy.

              > Jak myślisz, mężczyzna zdradzając korzysta z okazji czy realizuje
              skrupulatnie
              > swój plan?

              myślę, że facet nie rozróżnia tych pojęć smile kieruje się "instynktem" nie
              zwracając uwagę na to czy planował czy tylko korzystał z okazji.Poza tym jak
              dla mnie to też żadna różnica, zdrada jest zdradą, nie bacząc na okoliczności...
              • onlyju Re: poddaje się 27.09.06, 14:47
                czyli nad instyktem nie można panować? nie można rozróżniać pojęć: "chce mi się
                ją zerżnąć" od "jeśli ją zerżnę, zrujnuję sobie życie"?
                • lena_zet Re: poddaje się 27.09.06, 14:48
                  można, ale pytasz mnie, baby, która nigdy nie zdradziła.Zapytaj tego kto
                  zdradził-pewnie odpowiedź będzie inna...
                  • onlyju Re: poddaje się 27.09.06, 14:49
                    a kto się tam przyzna...
                    • lena_zet Re: poddaje się 27.09.06, 14:51
                      w sumie tak.Wiesz, nigdy nie przeżyłabym konkurencji.Nie mogłabym żyć z myślą,
                      że w życiu mojego faceta były chwile zwątpienia, zastanawiania się nad wyborem
                      itd.Wiem, że nie mogłabym z tym żyć i koniec.Jeśli kiedykolwiek pojawi się na
                      horyzoncie konkurentka, nie będę chciała potrząsać chłopem.Usunę się i tyle.
                      • onlyju Re: poddaje się 27.09.06, 14:58
                        a nie istnieje problem jakichś byłych?
                        • lena_zet Re: poddaje się 27.09.06, 14:59
                          nie było byłych, więc nie istnieje.
                          • onlyju Re: poddaje się 27.09.06, 15:00
                            wszystko jasne smile
                            naprawdę teraz Cię doskonale rozumiem.
                            doskonale smile
                            • lena_zet Re: poddaje się 27.09.06, 15:10
                              właśnie smile może gdybym miała za sobą wiele związków to inaczej bym teraz gadała.
                              • onlyju Re: poddaje się 27.09.06, 15:11
                                szczęściara! smile
                                już mąż, czy jeszcze nie?
                                • lena_zet Re: poddaje się 27.09.06, 15:13
                                  nie wiem czy szczęściara, mamy kryzys jak skurwysyn.Mąż od 7 lat, ale ja
                                  naprawdę nie przywiązuje wagi do tego czy to mąż czy nie mąż hehe.Ślub był
                                  z "przymusu".
                                  • onlyju Re: poddaje się 27.09.06, 15:15
                                    Kryzysy są potrzebne, Lenka (czy wiesz, że masz imię, które od zawsze zamierzam
                                    nadać... jeśli to będzie dziewczę? smile
                                    Nad wszystkim po prostu trzeba pracować. Obrabiać swój kawał ziemi, czasami
                                    ugoru.
    • aguszak Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:37
      Nie jestem Hanią- Sranią pierdołowatą, co w kącie pochlipuje i przygląda sie
      rozwojowi dawnej miłości - uciełabym w zarodku, albo spieprzaj dziadu wink
      • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:42
        Gdzie trzeba uciąć wg Ciebie? W nim? Czy w tej drugiej? I jak?
        • aguszak Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:45
          Ta druga mi lata koło nosa, bo obca jest, choć mówi się, że jak... ale to
          brzydkie jest więc cytować nie będę, choć się z tym zgadzam.
          Swoim chłopem trzeba potrząsnąć, ale jak potrząsanie nic nie da, albo gorzej
          okaże się, że jednak tamta to miłość, a nie ja, to... odżałować co swoje i
          puścić niewiernego z torbami.
          • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:48
            Jestem najbliżej tego myślenia, ale nie wiem tak naprawdę, co bym zrobiła.
            Opcje są dwie: albo za fraki go i ustawić do pionu, albo odejść bez zbędnej
            gadki. Ani uporczywa walka, ani ciche przyzwolenie nie wchodzi w rachubę.
            • aguszak Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:51
              Nie uporczywa walka, tylko niezłomna postawa i jasne wyrażenie swojej postawy
              wobec zdrady, albo przedzdrady - bo na razie rozmawiamy o przyzwoleniu Hańci na
              flirt.
              • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:51
                jasne, czyli w moim prostackim języku: za fraki i do pionu wink
                • aguszak Re: z życia wzięte 27.09.06, 14:53
                  gorzej, jak już do zdrady doszło - na dzień dziesiejszy dla mnie jest to
                  równoznaczne z wyautowaniem zawodnika, ale życie... czasem pisze dziwniejsze
                  scenariusze, niż copywriterzy wink
    • monalisa.pl Hania to pipa! nic nie zrobi! 27.09.06, 14:46
      az trudno uwierzyc bo pamietam ja z pierwszych odc MjM i byla bardzo
      bezwzgledna a teraz taka matka Terasa z nej ! pogubili sie w tym scenariusz juz
      ze szok!
      normalnie to babka by tej drugiej dojebala a ta pipa bedzie stala i patrzyla
      jak Graza na jej oczach prawie ze rżnie Marulesmile

      PS nie ogladalam wczorajszego odc załujesad
      • onlyju Re: Hania to pipa! nic nie zrobi! 27.09.06, 14:51
        (Grażyna to dopiero straaaaszne imię)

        no cipę gra straszną
        • monalisa.pl Re: Hania to pipa! nic nie zrobi! 27.09.06, 14:55
          no Graża i Hania to takie wiejskie imiona nie ujmując nikomu oczywisciesmile
          • onlyju Re: Hania to pipa! nic nie zrobi! 27.09.06, 14:59
            no... wink
            straszna wioska
            zwłaszcza ta Grażyna (obok Teresy)
            • monalisa.pl Re: Hania to pipa! nic nie zrobi! 27.09.06, 15:03
              nie wspominajac juz o cipce Kindzesmile
              jezuniu alez ta panna mi podnosi cisnienie
              niedlugi otwierajac lodówke beda ja widziala!
              wrrrrrrrrrrrrrrrrr
              • onlyju Re: Hania to pipa! nic nie zrobi! 27.09.06, 15:04
                ehehe, widziałam ostatnio reklamę filmów z nauką tańca Hakiel&Cichopek
                cóż... grają, jak mogą. wink
                • monalisa.pl Re: Hania to pipa! nic nie zrobi! 27.09.06, 15:07
                  no błagam!!! ta szkola tanca, ten wiejski lans na najwieksza dziwicza pare roku
                  itp RZYG!!!!
                  • onlyju Re: Hania to pipa! nic nie zrobi! 27.09.06, 15:09
                    że niby dziewica i prawy chłopak? oo! tego jeszcze nie grali!
                    ehehe
                • aguszak Re: Hania to pipa! nic nie zrobi! 27.09.06, 15:14
                  Nie rozumiem co złego jest w korzystaniu z chwili popularności? Gdybym w ten
                  sposób - robiąc dodatkowo to, co lubię - mogła zarobić dużą kasę, to nie
                  wahałabym się wydać jakąś kasetę np. z nauką tańca. Co w tym takiego dziwnego?
                  Kasia Cichopek jest najmniej przeszkadzającą mi osobą w dzisiejszym szoł-
                  biznesie smile))
                  • onlyju Re: Hania to pipa! nic nie zrobi! 27.09.06, 15:17
                    Mnie nikt na scenie rozrywkowej nie drażni na tyle, by się tym jakoś specjalnie
                    przejmować.
                    Może mnie jedynie śmieszyć. I śmieszy.
    • onlyju ostatnio gdzieś widziałam Fitkau-Perepeczko 27.09.06, 14:56
      tą cycatą czarną wdowę po Janosiku
      wypowiadała się o ich małżeństwie
      mówiła, że trzymała go zawsze krótko, nigdy nie rozpieszczała i nadmiernie nie
      wyrażała miłości
      to zapewniało jej jego wierność i oddanie, "nie wchodził mi na głowę"
      kobieta totalna, kobieta fatalna

      a później on nagle odszedł
      i ona powiedziała, że żałuje, że go trzymała w zbyt letniej temeperaturze, że
      mówiła, że kocha, ale teraz powiedziałaby to zupełnie inaczej, prawdziwiej,
      czulej
    • marta.uparta Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:09
      w serialu czasem ktoś musi bzyknąc na boku, żeby atmosferę podgrzać i
      oglądalność nie spadała. A szczególnie gdy puścić się ma najbardziej wierna
      serialowa żona, albo najbardziej wierny serialowy mąż.
      Prawdziwe życie rózni się tym, że bzykac na boku nie trzeba.
      • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:10
        Martka, tak byśmy wszyscy chcieli.
        Ale zdrady są.
        I co prawda nie sądzę, by gotowy scenariusz reakcji na taką sytuację był
        komukolwiek potrzebny, ale problem to jest.
        • marta.uparta Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:20
          no ale chodzi mi o to, że w serialu zdradzac muszą, żeby coś się działo. A w
          życiu mamy wybór: mozemy zdradzić albo nie.
          Ale widze, ze chodzi o to Tobie, co bysmy zrobili w sytuacji osoby zdradzonej.
          Wiesz, mam wrażenie, że wraz ze wzrostem mojego stazu małżeńskiego zwiększa się
          moja tolerancja na tego typu sprawy. Jakieś 10 lat temu gdy o tym myslałam, to
          odpowiedź była jedna - odejsc definitywnie. Teraz myślę, że byłabym w stanie
          wybaczyć, chociaz to zależałoby od okoliczności (zdrada zdradzie nierówna). A
          jak patrzę na moich rodziców, gdzie tata 25 lat po slubie palił mamie takie
          numery że głowa mała, to myślę, że można znieść naprawdę dużo.
          • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:25
            Szok.
            Jaskrawa wypowiedź. "Zdrada zdradzie nierówna" - z tym chyba nie jestem w
            stanie się zgodzić, przynajmniej na tym etapie. Dla mnie jednak zdrada to
            zdrada.
            Ale zmusza do refleksji to, o czym piszesz.
            • marta.uparta Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:38
              to samo pisza Niedżwiedź i Aguszak - czym innym jest jednarozowy skok w bok, a
              czym inym długotrwała zdrada z zaangazowanie emocjonalnym. Jeszcze czym innym
              chodzenie do burdelu. Jesne, że to wszystko boli, ale łatwiej mi byłoby
              wybaczyć jeden przypadkowy numerek niż długofalową zdradę. Ale ja jestem z
              męzem 15 lat, w tym 12 po slubie i musiałabym patrzec pod katem całego tego
              naszego związku. Bardzo kocham męza, spędzamy razem cudowne chwile i świetnie
              się rozumiemy. Uwazam, że zostaliśmy stworzeni dla siebie. I myślę, że zdrada
              nie mogłaby tego definitywnie przekreślic.
              • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:41

                > Bardzo kocham męza, spędzamy razem cudowne chwile i świetnie
                > się rozumiemy. Uwazam, że zostaliśmy stworzeni dla siebie. I myślę, że zdrada

                ...i zakończenie, które słyszę w 90% przypadków:

                ... że zdrada to coś, czego nigdy bym mu nie wybaczyła.
                • marta.uparta Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:44
                  No cóz, jest w mniejszości która wybacza.
                  • marta.uparta Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:45
                    Jestem, oczywiście.
          • aguszak Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:26
            Tylko pytanie czy trzeba znosić i w imię czego?
            • marta.uparta Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:42
              pewnie nie trzeba. Ale mama czekała cierpliwie az ojcu druga młodośc minie i w
              jej przekananiu uczyniła słusznie. Mogę jej nie rozumiec, ale to jej wybór i
              jej zycie.
    • niedzwiedzica_sousie Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:10
      gdyby zdrada była typu: impra - niunia - sex - wyrzuty sumienia, to po prostu
      nie chciałabym o tym wiedzieć, a jak bym się dowiedziała, to byłoby straszne,
      ale trudno.
      natomiast jeśli by się zakochał to nie wiem. chyba koniec.
      • aguszak Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:18
        o to to! ja też tak myślę - czego oczy nie widzą, tego nie żal sercu. Tylko
        gdyby to był jednorazowy wyskok, tylko czy wtedy nie działałaby zasada poczucia
        bezkarności?
        Natomiast, gdyby to był długi czas tego bzyczenia na boku i dowiedziałabym się,
        to byłby koniec!
        • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:22
          jest takie francuskie powiedzenie i dotyczy tych spraw:
          "Jeśli coś zdarzy się raz, nie zdarzy się nigdy więcej. Jeśli coś zdarza się
          dwa razy - będzie zdarzało się zawsze."
        • niedzwiedzica_sousie Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:30
          albo bezkarność albo wyrzuty sumienia
        • aasiula1 Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:54
          O! mam właśnie taką koncepcję, identyczną
    • aasiula1 Re: z życia wzięte 27.09.06, 15:50
      Walę prosto z mostu, że jestem zazdrosna i proszę o uszanowanie mojego prawa do
      tego typu uczyć. Mówię, że jeśli nie chce mi zrobić przykrości to ma przestać.
      W końcy co dla niego ważniejsze: tamto "kolezeństwo", czy mój swięty spokój?
    • pszczolaasia Re: z życia wzięte 27.09.06, 19:31
      nie oglądam tego serialuwink)

      ale.. nie wiem... wiesz co. jest takie przyslowie nigdy nie mow nigdy. bardzo
      pięknie jest zalożyć, ze ja nigdy!!! albo , ze nie ma co walczyc z naturą bo to
      tamto i owamto. czlowiek ma swoj rozum i nim się kieruje a nie kutasem ani
      waginą;-PP ale żytcie z drugiej strony zna wiele przypadków czegoś czego sie
      nie da rozumowo pojąć.. i tyle. swojego męża nie zdradziłam nigdy i mam zamiar
      nie zrobić tego do konca świata i jeden dzień dlużej. mam nadzieje, że mój
      monsz żywi podobne uczucia względem mnie. na razie taksuspicious nie daje mu powodów
      do nudy po prostubig_grinDD
      a tak na poważnie to choroba nie wiem... można sie wygłupiać, zreszta uwielbiam
      to robić i robie to namietnie i pasjami (on zreszta też), ale tak naprawde
      bóstwiam ziemie po której on stąpa a on bóstwia ziemie po której stąpam ja.
      ciezko mi powiedziec cobym zrobiła, ale zobrazowaniem moze być takie coś:
      śnił mi sie kiedyś taki sen- przychodze do domciu wcześniej z pracy i jak w
      kiepskim melodramacie widze ze moj ślubny jest w sypialni z kimś...wpadłam tam
      a tam oczywiście lezy w barłogu z jedną taką nawet nie pamietam jaką, ale tak
      sie wkurwiłam, ze z nerwa sie az obudziłam z wraskiem na ustach: PAKUJ SIE!!!!
      TERAZ ZARAZ I WON Z MOJEOG DOMU...!!!! sie troche wystarszył;-DDDD zanim mnie
      dobudził tak na serio i zanim sie uspokoiłam trochu czasu minelowink) potem
      zasnelismy. obudzilam sie jak tak switalo. taka niebieska poswiata byla w
      pokoju jak to o swicie bywa i Tomek lezal na plecach mial tak rece splecione na
      piersi..jakos je tak ulozyl i byl taki nieruchomy. bylam pewna ze on nie zyje.
      zaczelam plakac i szrapac go zeby nie umieral ze wybaczam mu ta zdrada moze
      mnie zdradzac ile chce ale nie ma UMIERAC i zostawiac mnie tu samej...wink
      znowu musial mnie uspokajac;-> tiaaa...to byla jedna z weselszych nocy w naszym
      zyciu;-D
      rozgadalam sie...do meritum- nie wiem co bym zrobila. mam nadzieje, ze nie bede
      musiala kiedykolwiek decydowac o tymwink a Ty wiesz?
      • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 19:41
        Deklaratywnie - na zdradę reaguję gwałtownie i zdecydowanie - odchodzę raz na
        zawsze.
        Faktycznie - nie mam pojęcia. Obawiam się, że byłam już z jedynym facetem,
        któremu mogłabym wybaczyć wszystko. To se ne wrati.
        • pszczolaasia Re: z życia wzięte 27.09.06, 19:49
          no wiec właśnie..."deklaratywnie" i "faktycznie" mogą sie diametralnie czasem
          różnićwink) w zaleznosci od okoliczności. dziwne co nie? ze mozna sie
          tak "zaczadzic" ze jestes gotowa/gotowy na wszystko bez wzgledu na skutki. to
          milosc czy obsesja? czy po prostu przyzywczajenie? wink)
          • onlyju Re: z życia wzięte 27.09.06, 19:53
            a ja z innej beczki: elastyczność? słabość? strach?
            cholera wie.
            ale to jednak dobrze, że myśli i słowa/deklaracje ewoluują, że nic nie stoi w
            miejscu. że nawet w takich sprawach istnieje postęp.
            wink
            • pszczolaasia Re: z życia wzięte 27.09.06, 20:02
              z powodu miłości ludzie są/stają się elastyczni- wzajemnie (całkowite
              poświęcenie sie nie jest miłością jest poddanstwem- nie do zaakceptowania), z
              obsesją mamy do czynienia wtedy gdy boimy sie... (m.in)
              a jesteśmy wygodni- z powodu słabosci, badź lenistwa.. i znowu między innymi
              oczywiscie. nasze wypowiedzi sie uzupełniająwink)
              oczuywiście, ze dobrze, ze jest postęp. jak coś nie ewoluuje to umiera po
              prostu. stanie w miejscu nie jest zgodne z naturą rzeczywink
    • krysica Re: z życia wzięte 28.09.06, 07:28
      czekałam....aż rozwinie się sytuacja....nie chcałam nikogo trzymać przy sobie
      na siłe.....następnie przy pomocy rodziny pogoniłam drania w
      skarpetkach.....ciekawe? - czy ona z nim jest dalej skoro jest biedny - dała
      mu dziecko którego nie moze utzrymać.......hm....chyba juz nie...a ja...no
      cóz....czy jestem podła?.....w doopie to mam co myślą o mnie inni....potrafie
      sie bronić nic na to nie poradze.smile))
      • onlyju Re: z życia wzięte 28.09.06, 11:08
        no i to jest dopiero z życia wzięte.
        ważne, że wyszłaś cało.
    • mmagi Re: z życia wzięte 28.09.06, 09:42
      nie wiem,jak sie znajde w takiej sytuacji i bede przezywała w zwiazku z tym
      rózne emocje to wtedy pod ich wpływem bede wiedziała co robicsmile,nie umiem za
      bardzo gdybacsmile
      • onlyju Re: z życia wzięte 28.09.06, 11:08
        i masz przynajmniej spokojną głowę wink
    • grubaska20 Re: z życia wzięte 28.09.06, 11:11
      ja tam m jak miłościa nie oglądam, ale takie jaja by ie przeszły. gdybym czuła
      coś niedobrego, nie smutniałabym, tylko działała, o! hehetongue_out
      • onlyju Re: z życia wzięte 28.09.06, 11:12
        bardzo ładnie! szóstka w dziennik! wink
    • reniatoja Mjak Miłosć nie oglądam ale za to Na Wspólnej 28.09.06, 11:13
      i powiem jedno: do szłu doprowadza mnie Dykielka - nadgorliwa mamuśka dorosłego
      faceta. KOszmar. Dokąd idziesz, keidy wrócisz, zadzwoń do Zanety, nie dzwoń do
      Żanety, znowu piłeś, w pracy byłeś czy nie byłeś, kanapki ci zrobiłam, brrrr.
      Podobna sytuacja (ale mniej drastyczna) z Michałkiem w Klanie. Michałek i
      Michałek. Kuźwa, dorośli faceci to niby są, a pepowina nie odcięta. Czy ja też
      taka bedę i trzyddziestoletniego Michałka będe kontrolowac na każdym kroku,
      mówic mu co ma robic i oceniać każdy jego krok i sie tak wpier..lać w jego
      zycie? Nie mogę tego strawic, moze dlatego, zę w moje życie nikt sie nie
      wtracał nigdy, a odkąd skończyłam 18 lat wyprowadziłam sie z domu i praktycznie
      nigdy nie widziałam takiego maminsyństwa.
      • onlyju Re: Mjak Miłosć nie oglądam ale za to Na Wspólnej 28.09.06, 11:19
        Ja zostałam wyprowadzona z domu w wieku 12lat. Nie chce się wierzyć, ale w tym
        wieku zaczęłam się uczyć w innym państwie i to za sprawą moich mądrych
        Rodziców, którzy wiedzieli i wiedzą nadal, czym grozi nieodcięta pępowina.
        Obserwuję jeden taki - bardzo drastyczny przypadek. Facet ma prawie 30lat,
        mieszka przy rodzicach i ma matkę, która najchętniej wlazłaby mu w dupę, żeby
        obserwować, gdzie i po co bywa, co mówi, a ponad wszystko - co je. Tak
        wkurwiająca baba, że ja bym prawdopodobnie zabiła. Nie znam tego problemu,
        jestem z Rodzicami w kontakcie telefonicznym - raz na tydzień, raz na dwa. I
        się kochamy. On mamusi nienawidzi. I wcale mu się nie dziwię.
        Najczęściej obserwuję takie nadgorliwe mamy w stosunku do relacji z synem.
        Córkami aż tak bardzo się nie przejmują. Tu Freud miał chyba najwięcej racji.
        Matka zazdrosna o syna.
        • reniatoja Re: Mjak Miłosć nie oglądam ale za to Na Wspólnej 28.09.06, 11:23
          Kuźwa, trza sie bedzie pilnować, bo nie daj bóg być taką Dykielką czy Elżunią
          chojnicką. I zobacz - nawet w tym serialu - Beatka jakoś sie wyprowadziła z
          domu, założyła rodzinę, normalny zdrowy układ, a Michałek wiecznie nad każdym
          jego ruchem Elzunia czuwa i sie zamartwia i syneczku i syneczku do niego. Nie
          wiem, facet powinien byc facetem, a nie dorosłym Michałkiem i syneczkiem całe
          zycie. Słabo mi się robi jak widzę te akcje z Grzesiem i Dykielka i z Elżunią i
          Michałkiem (plus ciocia Stasia )

          P.S. Wiem wiem, że mam pasjonujace hobby oglądanie polskich dwóch tasiemców smile))
          • onlyju Re: Mjak Miłosć nie oglądam ale za to Na Wspólnej 28.09.06, 11:37
            Oglądaj sobie co chcesz wink Przecież wiadomo, że tasiemce są po to, żeby
            wciągać. I wciągają wink
            Ja nie oglądam, czasami trafiam na MjM, stąd inspiracja.
            Ale temat nadgorliwej mamusi znam i rzeczywiście myślę, że każda, która ma
            syna, powinna się nastawiać na szybkie puszczenie go w naród, niech sobie sam
            radzi. W przeciwnym razie go skrzywdzi.
            Ostatnio kolega na slowa matki "ty byś beze mnie zginął" (jadł zupę akurat),
            rzucił talerzem w zlew i krzyknął, że przez nią nie wie, co zrobić ze swoim
            życiem, bo nie wie, co potrafi, a czego nie i nie umie podjąć żadnej życiowej
            decyzji.
            Masakra.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka