Rano napisalm smsa do małza: "odjęło mi net wczoraj w nocy, nie ma go nadal.
Nie wiem jak długo to wytrzymam. Z minuty na minute jest coraz gorzej.
Resztkami silnej woli powstrzymuje się przed zrobieniem najgorszego.
Pamietaj, nie oddawaj dzieci twojej mamie"
Zadzwonił, zbluzgał mnie. Powiedzial, że nigdy więcej takich smsów nie ma
ochoty odbierać.
Kurna może powinnam "

" wsawić na koniec, albo coś