plazzek
11.06.08, 23:28
W okołoipeenowej wrzawie usłyszałem histeryczny głos, jakoby Bo...
przepraszam, Lech Wałęsa, był naszym ostatnim autorytetem i nie
wolno go szargać.
Jak to człowiek się może zapomnieć :-) Po pierwsze, w jakiej niby
dziedzinie Lech miałby być autorytetem, po drugie, zawsze mamy
jeszcze Michnika!
Przy okazji odnotujmy ciekawe propozycje rozwiązywania sporów
historycznych.
Oto bohater podziemnej Solidarności, Władysław Frasyniuk, sugeruje,
aby o prawdzie historycznej decydowało targanie się po szczękach.
Kto ma lepszy cios, ten ma recht.
Z drugiej strony znany Pouczyciel Narodu, niejaki Żakowski,
sugeruje, że im poważniejszy problem historyczny, tym poważniejsza
osoba powinna się nim zajmować. Np. Wałęsą - profesor, Michnikiem -
doktor habilitowany, Frasyniukiem - doktor, a Jurczykiem - magister.
A za nieprzychylne pisanie o naszych autorytetach sugeruje Żakowski
odbieranie tytułów naukowych. Pewnie za recydywę będzie odbierał
maturę, a za kolejny wybryk - rasstriełka na miestie.
Czy oni wszyscy powariowali?