bubik_es
06.02.12, 18:05
Witam, synek (14 miesięcy) w ubiegły poniedziałek (30 stycznia) poparzył się gorącą herbatą. Zdjęłam mu ubranka i robiłam zimne kompresy, następnie pojechaliśmy do szpitala (Działdowska, Warszawa). Poparzeniu uległ bark - dokładniej miejsce koło pachy, rączka na wysokości między łokciem a barkiem po wewnętrznej stronie). Synek miał oczyszczoną ranę, na to fibrolan, gaza i opatrunek z bandaża i tak codziennie do piątku włacznie czyli przez 5 dni. W piątek zostaliśmy wypisani, p. doktor zaleciła w poniedziałek kontrolę. Zaznaczę, że oparzenie koło barku wg p. doktor wyglądało ładnie, zaleciła nie bandażować tylko natłuszczac intensywnie Lipobase. Pojechałam dzisiaj na kontolę - i co? zmiana leczenia w zasadzie - inny lekarz kazał bark jednak fibrolanem posmarowac jak i resztę rany i dawaj bandaż na całość. W szpitalu codziennie lekarz zdejmował gazę z rany z wysiękiem o żółtym kolorze a dzisiaj lekarz kazał zostawić te gazę w jednym miejscu i na to nałożono kolejną...Fakt, że gaza bardzo sie przykleiła do rany.To mnie martwi...jak to ma oddychać? no i przecież trzeba będzie tę gazę spod spodu jednak zerwać, tak??
Mam zarezerwową wizytę u dr Hofman (jest to też lekarz który się nami opiekował w szpitalu), ale do tego czasu się martwię - czy smarowanie miejsca uprzednio traktowanego Lipobase, Fibrolanem nie pogorszy stanu rany? I co z tą gazą z żółtym wysiękiem którą pozostawiono? Czy moje obawy, iż to niedobry kierunek sa podstawne?
Oparzenie jest II stopnia, raczej B.
Proszę o opinię, poradę i dziękuję za zrozumienie.
Zatroskana mama