kaguya69
07.11.09, 15:17
...a walczę z nadwagą od 10 lat! ile to się naczytałam o różnych dietach -
najmądrzejsze wydawało mi się, że powinnam jeść co 3 godziny, ale mniejsze porcje.
robiłam tak przez pół roku i schudłam 23 kg, ale potem były ostre napady i
przytyłam 2 razy tyle! pojawiła się depresja, ciągłe próby zrzucenia wagi,
nowe diety i rozpacz, a na brzuchu coraz więcej tłuszczu.
brzydziłam się sobą.
nienawidziłam siebie.
a najgorsze było to, że nie mogłam spokojnie wyjść z przyajciółmi na piwo,
pizzę czy zwykłą imprezę, bo bałam się jeść, a jak już zaczynałam, to nie było
końca.
potem olałam wagę i wygląd i postanowiłam zrobić "po swojemu", jeść kiedy mam
na to ochotę. zaczeło się od tego, że jadłam obfite śniadanie - wszystko, na
co miałam ochotę, zwykle jakieś 600 kcal, piłam kawę i herbatę z cukrem, nie
odmawiałam sobie słodkości, ale byłam mało aktywna, większość czasu spędzam
przy komputerze, bo mam taką pracę, poza tym, jestem typem leniucha-kanapowca :)
zauważyłam, że uczucie głodu się zmniejszyło, i to znacznie! i możecie mi
teraz wyjąsnić, dlaczego?
niby odzywiam się "nieprawidłowo", bo jem w odstępie 6-7 godzin, ale obficie.
ostatni posiłek zwykle o 19, dodam, że jestem wegetarianką :) ale to nie ma
nic do tematu, bo nie jem mięsa od dawna.
dlaczego mówi się, że nalezy jeść 5 razy dziennie? u mnie to wywoływało wilczy
apetyt.
teraz chudnę "dziwnie", bo warstwa tłuszczu na brzuchu <jetem typem jabłka>
znika w szalonym tempie, a piersi nie maleją!
wieczorami ćwiczę jogę, kilka razy w tygodniu tańczę.
lubię imprezy i nie stronię od wina czy piwa w kręgu przyjaciół, jem z nimi
pizzę i chudnę!
wreszcie czuję się jak normalny człowiek, a nie bidulka wiecznie myśląca
obsesyjnie o dietach, kaloriach i odchudzaniu.
no, musiałam się wygadać :)
pozdrawiam!
p.s. dodam, że moje codzienne posiłki nie są niezdrowe, jem dużo kasz,
makaronu, strączkowych, warzyw i owoców <naprawdę dużo>, orzechów, włączyłam
oleje i glony.