Dodaj do ulubionych

Przyjaciel

06.08.06, 14:51
"Pospolity przyjaciel nigdy nie widział Twojego płaczu
Prawdziwy Przyjaciel ma ramiona przemoknięte Twoimi łzami
Pospolity przyjaciel nie zna imion Twoich Rodziców
Prawdziwy Przyjaciel ma ich numery telefonów notesie
Pospolity przyjaciel przynosi butelkę wina na prywatkę
Prawdziwy Przyjaciel przychodzi wcześniej i pomaga gotować i
zostaje dłużej,
aby sprzątać
Pospolity przyjaciel będzie zły, jak go obudzisz Twoim telefonem
Prawdziwy Przyjaciel zapyta dlaczego to zajęło Ci tak długo
Pospolity przyjaciel próbuje rozmawiać z Tobą o Twoich problemach
Prawdziwy Przyjaciel pomaga Ci je rozwiązać.
Pospolity przyjaciel, gdy Cię odwiedza, zachowuje się jak Gość
Prawdziwy Przyjaciel otwiera sam lodówkę i czuje się jak u siebie w
domu
Pospolity przyjaciel myśli, ze przyjaźń skończona, jak jest jakiś
problem
Prawdziwy Przyjaciel wie, ze "prawdziwych przyjaciół poznajemy w
biedzie".
Pospolity przyjaciel oczekuje, ze zawsze będziesz przy nim, jak ma
kłopoty
Prawdziwy Przyjaciel stara się zawsze być przy innej osobie, która
ma kłopoty"
Obserwuj wątek
    • loczek62 Re: Przyjaciel 06.08.06, 14:54
      Pięknie powiedzianesmile
      • maximilianna Re: Przyjaciel 06.08.06, 14:59
        Tak, prawdziwe.
    • modrooka Re: Przyjaciel 06.08.06, 15:11
      Trafione w setno smile
      • loczek62 Re: Przyjaciel 06.08.06, 15:25
        A boli jak ten który jest a raczej był, nie sprawdził się w tych punktachsad
    • bleman To ja nie mam ani pospolitego ani prawdziwego 06.08.06, 15:15

      • modrooka Re: To ja nie mam ani pospolitego ani prawdziwego 06.08.06, 15:55
        A ja mam taką pół na pół. Dobre i to smile
      • jacko1971 Re: To ja nie mam ani pospolitego ani prawdziwego 06.08.06, 18:39
        ja też
    • skorpionica11 Przyjaciól od serca w dzisiejszych czasach nie ma 06.08.06, 16:58
      zdrowie.onet.pl/1349593,2041,,,,dlaczego_nie_mozemy_byc_przyjaciolmi,psychologia.html
    • asia1911 Re: Przyjaciel 06.08.06, 17:41
      wychodzi na to, że poza Mamą, nie mam prawdziwch przyjaciółsad
    • xawiera Re: Przyjaciel 06.08.06, 18:53
      Najlepiej też sobie samym być przyjacielem.
      • asiunia311 Re: Przyjaciel 06.08.06, 18:55
        Ale miło jest do przyjaznej duszy czasem usta otworzyć...
        • asia1911 Re: Przyjaciel 06.08.06, 18:59
          święta racja Asiunia, trzeba mieć z kim porozmawiać i... pomilczeć teżwink
          • asiunia311 Re: Przyjaciel 06.08.06, 19:01
            Najlepiej, jeśli jest to jedna i ta sama osoba... Ta do rozmowy i milczenia, ma
            się rozumiećwink
            • asia1911 Re: Przyjaciel 06.08.06, 19:08
              zgadzam się z Tobą w 100 % wink
    • hultaj78 Re: Przyjaciel 07.08.06, 20:46
      Niegłupie, bezapelacyjnie.
      Ale tak czytam Wasze, Kochani, wypowiedzi w temacie i widzę że każdy się
      zastanawia czy ma czy nie ma takiego przyjaciela.
      A nikt nie robi sobie rachunku sumienia i nie zapytuje sam siebie czy jest
      takim Przyjacielem Prawdziwym dla kogoś, a nie jest to równoznaczne.
      Czy to nie jest taka trochę postawa roszczeniowa? Ważne żeby ktoś dla nas, ale
      nie ma co sobie głowy zawracać czy my dla kogoś?
      Taką załapałem refleksję...
      • jacko1971 Re: Przyjaciel 07.08.06, 20:53
        ale ciężko wyczuć czy dla kogoś jesteśmy...każdy inaczej nas może oceniac od
        wizerunku jaki nam sie wydaje mamy
      • asiunia311 Re: Przyjaciel 07.08.06, 21:21
        Hultaj, to chyba normalne, że każdy najpierw patrzy na innych, a potem dopiero
        robi "rachunek sumoenia"... Mogę tylko i wyłącznie mówić za siebie, ale moje
        doświadczenia w tym względzie mówią mi, że jeśli ktoś przychodzi do mnie z
        sercem na dłoni ( wiem, paskudnie trywialne określenie ), to odpłacam się mu
        tym samym - i tego samego oczekiwałam od pewnej osoby, o której myślałam, że
        będę mogła powiedzieć, że to mój pierwszy przyjaciel, nie przyjaciółka... Czy
        to jest takie trudne - po prostu odpowiedzieć komuś sympatią, a nie traktować w
        sposób wręcz przedmiotowy? Dopiero po 6 latach zrozumiałam, co, a raczej kto
        kierował tym człowiekiem... Nie jestem zgorzkniała, zrozumiałam po prostu, że
        dla pewnych ludzi nie warto się starać - i drugi raz tego samego błędu nie
        popełniać. Wolę mieć tych, kogo mam przy sobie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka