Dodaj do ulubionych

paradoks jeżozwierza

07.02.07, 18:58
"...paradoks jeżozwierza. Kiedy jeżozwierzowi jest zimno, zbliża się do stada,
ale wtedy kolce innych osobników zaczynają go kłuć i musi się odsunąć. Znów
jest sam i znowu jest mu zimno..."

trochę jestem zbyt zmęczona i niewyspana aby to komentować, ale brzmi ciekawie
to zdanie, nie uważacie?
Obserwuj wątek
    • asiunia311 Re: paradoks jeżozwierza 07.02.07, 19:06
      Oczywiście - czasem należy ugłaskać nieco nastroszone kolce, by jakoś żyć z
      ludzkim stadem. Ale, mimo wszystko, samotność na krótką metę to dobra rzecz. O
      ile ma się do kogo wracać z tych "wypadów" w rejony, gdzie czasem człowiekowi
      jest dobrze tylko i wyłącznie ze sobą.
      • eleni80 Re: paradoks jeżozwierza 07.02.07, 19:21
        myślisz, że nie ma takiego człowieka, który by chciał być przez całe życie sam?
        • asiunia311 Re: paradoks jeżozwierza 07.02.07, 19:26
          Zauważ, że pomiędzy byciem samym a samotnością jest ogromna różnica. Można być
          samotnym w związku - nierzadkie w końcu zjawisko.
          • eleni80 Re: paradoks jeżozwierza 07.02.07, 19:54
            Owszem jest różnica.
            Ale osoba, która jest samotna w związku, skoro odczuwa już ową samotność, co
            jest równe temu, że jej doskwiera, nie chce być ani sama, ani samotna.
            A z tym jeżozwierzem chodziło chyba o to, że są osoby, które nie potrafią być z
            kimś, bo obecność drugiej osoby im doskwiera, ale jednoczesnie co jakiś czas
            odczuwają pustkę...
            Lepiej już mają Ci, którzy są w 100% przekonani, że chcą być sami. Nie odczuwają
            uczucia samotności. Ciekawi mnie czy są tacy ludzie albo czy można się tego
            nauczyć.
            • asiunia311 Re: paradoks jeżozwierza 07.02.07, 20:09
              eleni80 napisała:

              > Ale osoba, która jest samotna w związku, skoro odczuwa już ową samotność, co
              jest równe temu, że jej doskwiera, nie chce być ani sama, ani samotna.

              Nie chce? Czy nie potrafi? To też duża różnica - zmierzyć się z czymś w
              pojedynkę.

              A z tym jeżozwierzem chodziło chyba o to, że są osoby, które nie potrafią być z
              kimś, bo obecność drugiej osoby im doskwiera, ale jednoczesnie co jakiś czas
              odczuwają pustkę...

              Mam wrażenie, że tyczy się to wielu osób. Takich, które są niezdolne do
              współżycia w grupach ludzkich, z wielu przyczyn, głowie tkwiących w ich
              światopoglądzie i charakterze. Dużo by pisać na ten temat...



              > Lepiej już mają Ci, którzy są w 100% przekonani, że chcą być sami. Nie
              odczuwają uczucia samotności. Ciekawi mnie czy są tacy ludzie albo czy można
              się tego nauczyć.

              Czy nie odczuwają? Tego uczucia doświadcza każdy człowiek w pewnym okresie
              swego życia. Po prostu Ci ludzie potrafią dobrze czuć się w swoim własnym
              towarzystwie, mają szerokie zainteresowania, które pielęgnują, co nie pozwala
              im skupiać się zbytnio na sobie, co jest domeną dzisiejszych czasów.
              • eleni80 Re: paradoks jeżozwierza 07.02.07, 20:38
                asiunia311 napisała:


                > Nie chce? Czy nie potrafi? To też duża różnica - zmierzyć się z czymś w
                > pojedynkę.


                Zazwyczaj nie chce dlatego, że nie potrafi wink
                A zresztą kto by chciał być samotny w związku, to chyba najgorsza z możliwych
                samotności.

                > Mam wrażenie, że tyczy się to wielu osób. Takich, które są niezdolne do
                > współżycia w grupach ludzkich, z wielu przyczyn, głowie tkwiących w ich
                > światopoglądzie i charakterze. Dużo by pisać na ten temat...

                wynikające z doświadczeń z dzieciństwa, młodości, tak, długo by można mówić



                > Czy nie odczuwają? Tego uczucia doświadcza każdy człowiek w pewnym okresie
                > swego życia. Po prostu Ci ludzie potrafią dobrze czuć się w swoim własnym
                > towarzystwie, mają szerokie zainteresowania, które pielęgnują, co nie pozwala
                > im skupiać się zbytnio na sobie, co jest domeną dzisiejszych czasów.

                najważniejsze to czuć się dobrze we własnym towarzystwie, nie tylko po to, aby
                czuć się dobrze będąc samemu, ale wtedy człowiek nawet lepiej dogaduje się z
                drugim człowiekiem

                Pamiętam z zajęć socjologii zdanie "człowiek jest zwierzęciem stadnym".
                A historyjka z jeżozwierzam nasunęła mi skojarzenie, że człowiek co jakiś czas
                zostaje pokłuty w tym stadzie i wycofuje się. Po co pcha się znowu do stada,
                skoro wie jaki będzie finisz?
                • asiunia311 Re: paradoks jeżozwierza 07.02.07, 20:51
                  eleni80 napisała:

                  >A zresztą kto by chciał być samotny w związku, to chyba najgorsza z możliwych
                  samotności.

                  Całkiem sporo osób. Trywializując, można to ująć w ten sposób: "lepsza/y taka/i
                  baba/chłop niż żadna/en".

                  > wynikające z doświadczeń z dzieciństwa, młodości, tak, długo by można mówić

                  Otóż to - szkoda klawisze zdierać na coś takiego.



                  > najważniejsze to czuć się dobrze we własnym towarzystwie, nie tylko po to, aby
                  czuć się dobrze będąc samemu, ale wtedy człowiek nawet lepiej dogaduje się z
                  drugim człowiekiem

                  No właśnie - to można poradzić wszystkim tym malkontentom, którzy mają
                  pretensje do świata i innych, ponieważ są sami.



                  > Pamiętam z zajęć socjologii zdanie "człowiek jest zwierzęciem stadnym".
                  A historyjka z jeżozwierzam nasunęła mi skojarzenie, że człowiek co jakiś czas
                  zostaje pokłuty w tym stadzie i wycofuje się. Po co pcha się znowu do stada,
                  skoro wie jaki będzie finisz?

                  Po co? Sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie - człowiek jest stworzeniem
                  stadnym. I to go ciągnie do swoich, choćby na chwilę.
    • jacko1971 Re: paradoks jeżozwierza 07.02.07, 20:27
      to niech sobie kolcami wykrzesza iskry i rozpalą ognisko ...wink
      • eleni80 Re: paradoks jeżozwierza 07.02.07, 20:42
        ale najpierw muszą chrust uzbierać, no bo co mają podpalić? wink
        • jacko1971 Re: paradoks jeżozwierza 07.02.07, 22:45
          te papierki co im sie na igły nadziały i liscie! suche liscie..a chrust to
          potem...wink
    • wojtek56 Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 00:47
      Najpierw trochę teorii. Z paradoksem mamy do czynienia, gdy jakieś określenie
      odwołuje się samo do siebie i z tego wynika sprzeczność. Na przykład paradoks
      fryzjera: pewien fryzjer postanowił, że bedzie golił tylko tych, którzy nie golą
      się sami. Czy ten fryzjer będzie sam się golić? Ale mniejsza o słowa.
      Problem jeżozwierza to typowy problem wyboru. Jeżeli nie możemy mieć
      wszystkiego, to trzeba wybierać. Czasami trzeba wybrać mniejsze zło, czasami
      uciekamy od wyboru, bo "jakoś tam będzie". Najlepiej jest wybierać świadomie,
      przewidując konsekwencje i dojrzale wziąć za nie odpowiedzialność (prawda, jak
      to sie łatwo mówi?). Jak jeżozwierz przedkłada ciepło nad komfort bycia
      niekłutym, tuli sie do stada. Jak dba o skórę - decyduje się na gęsią skórkę.
      Przecież podobny problem ma każda (niemal) dziewczyna wpatrując się w pyszne
      ciasteczko smile
      • eleni80 Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 01:13
        wojtek56 napisał:

        > Najpierw trochę teorii. Z paradoksem mamy do czynienia, gdy jakieś określenie
        > odwołuje się samo do siebie i z tego wynika sprzeczność. Na przykład paradoks
        > fryzjera: pewien fryzjer postanowił, że bedzie golił tylko tych, którzy nie gol
        > ą
        > się sami. Czy ten fryzjer będzie sam się golić? Ale mniejsza o słowa.


        ale spostrzegawczy wink
        to był wycinek tekstu psychologa, który twierdził, że jego życiem rządzi
        paradoks jeżozwierza
        • wojtek56 Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 01:21
          eleni80 napisała:

          > wojtek56 napisał:
          >
          > ale spostrzegawczy wink
          > to był wycinek tekstu psychologa, który twierdził, że jego życiem rządzi
          > paradoks jeżozwierza
          >

          Kochana! Z psychologami to trzeba uważać! Zadufane w sobie wykształciuchy,
          niedouczone i pełne kompleksów, biorą się za naprawianie innych. (A to, że
          kilkoro z nich robi to całkiem skutecznie, to tylko wyjątek potwierdzający regułę!)
      • kookardka Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 12:14
        >Jak jeżozwierz przedkłada ciepło nad komfort bycia
        >niekłutym, tuli sie do stada.

        nie zgadzam się smile
        jeżozwierz nie ma nic do powiedzenia, zostaje zmuszony do tego
        aby się oddalić, ponieważ inne jeżozwierze go kłują swoimi kolcami.
    • kolorowa_diablica Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 00:54
      jakoś to tak smutno zabrzmiało...
      • wojtek56 Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 01:12
        kolorowa_diablica napisała:

        > jakoś to tak smutno zabrzmiało...
        >
        Przed chwilą napisałem: "Przecież podobny problem ma każda (niemal) dziewczyna
        wpatrując się w pyszne ciasteczko smile".
        Czy to właśnie miałaś na myśli?
        • eleni80 Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 01:16
          to zależy co miałeś na myśli pisząc pyszne ciasteczko wink
          • wojtek56 Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 01:17
            a jednak niezawodnie odczytałas, co miałem na mysli! smile
        • kookardka Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 12:16
          problem w tym, że to nie dziewczyna ma decydować o zjedzeniu tego ciasteczka
          bądź nie...paradoks w tej sytuacji polega na tym, że to ciasteczko decyduje
          czy da się zjeść wink
    • kookardka Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 12:09
      > "...paradoks jeżozwierza. Kiedy jeżozwierzowi jest zimno, zbliża się do stada,
      > ale wtedy kolce innych osobników zaczynają go kłuć i musi się odsunąć. Znów
      > jest sam i znowu jest mu zimno..."




      no cóż... takie stado to nic innego jak zbiorowisko ludzi,
      w którym przeważa głupota.
      TŁUM zawsze mnie przerażał, zbiorowe zidiocenie, stado baranków idących
      na rzeź podążających za tym, który głośniej krzyczy.
      W tłumie łatwiej się schować , łatwiej żyć i łatwiej podzielić
      odpowiedzialność za śmierć zmarzniętego jeżozwierza, który został
      odrzucony tylko dlatego, że ośmiela się mieć własne zdanie, żyć nieco
      inaczej niż pozostali, nie zawsze za tym tłumem ślepo podąża
      i nie kiwa głową tylko w pionie.
      Jak to możliwe, że stado jest STADEM i nawzajem się nie kłuje ?








      • eleni80 Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 16:08
        smile))
        Lubię Cię, wiesz?
        Właśnie m.in. z tego powodu co tu teraz nasmarowałaś wink
        • kookardka Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 16:56
          jak znam twą przewrotność to zaczynam się bać
          co tez kryje się za tym "lubię Cię" wink
          • eleni80 Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 17:11
            hmmm a o co Ci chodzi z tą przewrotnością? ;PPPP
            Lubię się przewracać z boku na bok w łóżku, z pleców na brzuch też.... hmmmm ale
            z Tobą to nie ma nic wspólnego wink)))
    • stukam_kopytkami Re: paradoks jeżozwierza 08.02.07, 18:52
      eleni80 napisała:

      > "...paradoks jeżozwierza. Kiedy jeżozwierzowi jest zimno, zbliża się do stada,
      > ale wtedy kolce innych osobników zaczynają go kłuć i musi się odsunąć. Znów
      > jest sam i znowu jest mu zimno..."
      >
      > trochę jestem zbyt zmęczona i niewyspana aby to komentować, ale brzmi ciekawie
      > to zdanie, nie uważacie?

      W stadzie jest cieplej, ale stado też cuchnie. To z knigi. Nie pamiętam jakiej.
      Kilka lat temu odsunęłam się od ludzi, uciekłam w samotność i marzenia - bo
      przynajmniej to było bezpieczne. Ale to nie jest do końca dobre. Mnie samotność
      na dłuższą metę nie służy. Za bardzo zamykam się w sobie i tylko jestem dostępna
      dla ludzi , którzy mnie dobrze znają.
      Nie tędy droga, zwłaszcza, że jestem osobą bardzo towarzyską.
      Czas wrócić do ludzi, nawet gdy trochę się pokłuję. Będę uważać bardziej.
      To lepsze jak siedzenie samej. Jestem zmarźlakiem , potrzebuję ciepła smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka