20.03.07, 16:10
Zamysliłam się, więc będzie filozoficznie.

Przeżyłam potworne cierpienie, lęk, tęsknotę za śmiercią. Coś z tego lęku
wciąż we mnie tkwi. Cięłam sie raz, trułam dwa. Opuścił mnie ktoś, kogo bardzo
kochałam. I nie widziałam żadnego sensu.

Potem było lepiej - zaglądałam w kalendarz i widziałam kolejne daty: spotkanie
z kimś tam, jakieś zadanie do wykonania, tekst, ilustracje, manifestacja,
zbiórka... to dawało mi siłę. Jeszcze jeden dzień, jeszcze dwa, bo musze coś
załatwić. Wreszcie się udało - żyję. Zakochałam się. Raz, drugi. Dostaje po
czterech literach od zycia, ale zyje.

A teraz nie wiem, jak pomóc przyjacielowi. Martwię się, bo to w końcu mój kumpel.

Co zrobic, by komuś przywrócić sens życia? sad
Obserwuj wątek
    • daggy4 Re: Sens 20.03.07, 16:48
      a jak mialas dola to nie wyobrazalas sobie czegos takiego co moglo ci pomoc?
      ja juz dawno nie miewam takich dolow i ciesze sie, ze z tego wyroslam no i nie
      sama nie pamietam jak mi mozna bylo pomoc sad
      • rachela180 Re: Sens 20.03.07, 16:50
        mi wtedy pomogła pasja. a teraz nie mam pomysłu, co jemu moze pomóc uncertain
        • kookardka Re: Sens 20.03.07, 17:03
          dziki seks wink
          • rachela180 Re: Sens 20.03.07, 17:58
            na depresję?
            • anxiety3 Re: Sens 20.03.07, 18:04
              > na depresję?

              Psychiatra, a nie dobra wola koleżanki - sama nie wystarczy.
            • kookardka Re: Sens 20.03.07, 20:45
              no wiesz, czasem łatwo pomylić depresję z jakimś tam lekkim dołkiem
              spowodowanym brakiem seksu wink ale jak się znajdzie ochotniczka,
              to okazuje się, że to nie była depresja, tylko wabik na bzykanie wink
              • rachela180 Re: Sens 20.03.07, 22:40
                jestem niedoszłym suicydntem.
                wiem jak rozpoznac zagrożenie i depresję.
                ludzie.
                chcę pomóc i nie potrafię, kurwa mać.
                boli mnie to.







                dżizas, nawaliłąm się uncertain
                • anxiety3 Re: Sens 20.03.07, 22:49
                  Kramba, byćmoże rozumiesz go lepiej niż my, wlaśnie z racji własnych
                  doświadczeń, ale pewnie wiesz też, jak trudno jest z takiego stanu wyjść. Jeśli
                  Twój znajomy nie podejmuje podobnyh do Twoich zadań, nie szuka aktywności, celów
                  / czegokolwiek, co jeszcze absorbowałoby jego uwage, choc czasowo, to jednak
                  najlepszym rozwiazaniem, wydaje mi sie, namowic go na wizyte u specjalisty. Oni
                  są po to,żeby pomóc i w trudnych sytuacjach potrafią odnaleźć sie , nie wiem,
                  czy lepiej, ale może "profesjonalniej" niż przeciętny zjadacz chleba i miejmy
                  nadzieję , że przez to potrafią przynajmniej szybciej "dotrzeć" do takiej osoby
                  i jej pomóc.
                • kookardka Re: Sens 21.03.07, 10:50
                  lekarz jest od stawiania diagnozy ...
                  lekarz jest od pomocy ...
    • asiunia311 Re: Sens 20.03.07, 18:25
      Pierwsze pytanie - czy on sam chce sobie pomóc. Jeśli chce, to należy go
      wspomagać, ale główny wysiłek jednak musi on uczynić. Natomiast jeśli nie chce -
      to swoją chęcią pomocy możesz mimowolnie pogorszyć sytuację.
      • kookardka Re: Sens 20.03.07, 18:48
        dokładnie, nic na siłę, obawiam się kramba, że Ty ze swoją nadmierną
        pobudliwością emocjonalną sama nic nie zdziałasz...lekarz by się przydał
    • eleni80 Re: Sens 20.03.07, 21:38
      sens życia jażdy musi odnaleźć sam
      jeśli komuś będzie coś podpowiadać, to tylko to odepchnie.....
    • bleman a czy napewno przyjaciel 20.03.07, 23:44

    • bleman a czy napewno przyjaciel ? ;-) 20.03.07, 23:44

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka