Dodaj do ulubionych

ale jazda...

20.03.07, 20:39
Mam kolegę, fajny sympatyczny gość, ale nie chce się wiązać
z nikim na stałe ( cierpi po długim związku, który się rozpadł)...
no ale potrzeby ma, spotykał się z panną na tzw niezobowiązujący seks...
Długie perturbacje ten układ miał, bo panna była w nim zakochana,
potem trochę się nie widzieli, spotkali się znowu, ona powiedziała,
że zakochana już nie jest i chętnie sie lajtowo pobzyka...

no i właśnie będa mieli dzidziusia... koleś jest załamany, bo jej
nie kocha,czuje się oszukany i wmanewrowany w dzieciaka
( bo panna sobie wymyśliła,że jak będzie miała z nim dziecko,
to go złapie - cały czas go kochała, tylko oszukiwała go,
żeby był blisko niej - to okazało się po rozmowie z jej koleżanką).

I taka IDIOTKA myśli, że będzie z nim szczęśliwa...
Obserwuj wątek
    • asiunia311 Re: ale jazda... 20.03.07, 20:52
      Cóż, nie on pierwszy i nie ostatni, który został tak cynicznie i bezwzględnie
      wrobiony przez pannę. Inną sprawą jest fakt, że powinien się zabezpieczyć -
      teraz płaci srogo za ten błąd. Mimo wszystko powinien zażądać badań DNA, jeśli
      panna będzie się upierała, że to jego dziecko - lepiej sprawdzić, bo znam
      przypadek, kiedy dziewczyna szukała tatuśka dla dzieciaka na chybił-trafił,
      gdyż prawdziwy tatuńcio się nie kwapił do uznania dziecka. To z kwestii
      technicznych.
      O pannie naprawdę nie chcę się wypowiadać. Musiałabym użyć niecenzuralnych
      słów, bo nie jestem w najlepszym nastroju. W takich momentach wstydzę się, że
      taki żałosny ktoś też jest kobietą.
      • kookardka Re: ale jazda... 20.03.07, 20:56
        ona brała pigułki, przynajmniej tak mówiła wink
        poza tym, jak tam bardzo go kochała, tylko się nie przyznawała,
        to raczej przewidziała chyba, że może się wściec i raczej nie
        jest to dziecko innego...ale kto to wie, lepiej sprawdzić...

        a panna...szkoda słów,
        szkoda mi go bo nie jest gotowy na bycie tatusiem
        nie jest gotowy na bycie z kimś...
        • asiunia311 Re: ale jazda... 20.03.07, 20:58
          Dla mnie postępowanie tej pannicy nie ma nic wspólnego z miłością. Chyba, że
          własną. I niebotycznym egoizmem.
          • kookardka Re: ale jazda... 20.03.07, 21:07
            no właśnie... bo miłość nie stawia warunków...
            miłość nie wyznacza granic...
            miłośc nie żąda niczego w zamian,
            jest taka po prostu od serca...
            zawsze z sercem na dłoni nawet, gdy jednostronna...

            to chęc uwiązania jest a nie miłość
    • eleni80 Re: ale jazda... 20.03.07, 21:33
      ona będzie, on nie tongue_outPPP
      • kookardka Re: ale jazda... 20.03.07, 21:46
        suma sumarum oboje nie będą...
    • rachela180 dziecka żal nt. :( 20.03.07, 22:44

      • anxiety3 Re: dziecka żal nt. :( 20.03.07, 22:49
        Zgadzam się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka