kate371
29.07.08, 09:13
Witam serdecznie, dzielne dziewczyny. Jestem tu codziennie, rzadko piszę.
Wiem że nie potrzebne wam słowa podziwu, bo bólu wam tym nie ujmę. Ale zawsze
podziwiam, wtedy kiedy macie "górkę", i kiedy jesteście w dołku. Sama obecność
na tym forum to rodzaj walki o siebie.
U mnie w listopadzie minie 3 lata. Dużo się wydarzyło. Ciężka żałoba, walka o
byt, szukania nowej osobnej tożsamości, samotność- do bólu. Potem mężczyzna,
który zjawił się w moim zyciu, jak to bywa nieoczekiwanie. Bardzo dlugo nie
mogłam rozpoznać własnych uczuć. Broniłam się. Teraz juz wiem że jest bardzo
ważny. Przyszedł jednak moment kiedy muszę odjąć decyzję czy walczyć o tę
miłość czy odpuścić i "zwrocić" mu wolność. Otoczenie i rodzina nie sprzyja.
Jaka tam ze mnie partia dla kawalera,ktory jest ode mnie młodszy i jak to się
mówi ma całe życie przed sobą. Jak w piosence: co zrobić, co zrobić z tą
miłością? Kochane dziewczyny, poradźcie coś. Sciskam was.